XLII

Błąkam się, myśli mimochodem łapię,

Zrzędzę, gawędzę i tak czas się dłuży.

Juan więc pędzi. Trójka koni chrapie,

Po pustym stepie huczą na kształt burzy.

Lecz nie chcę stawać przy każdym etapie;

Mamy już tyle opisów podróży!

Wyobraź sobie, że już jest w stolicy,

Jedzie po śniegiem bielonej ulicy.