XLII

Znów wicher zawył i znów okręt kruchy

Zaczął się głębiej zanurzać w topieli;

Choć wyzierała śmierć z tej zawieruchy,

Wszyscy cierpliwi byli, nawet śmieli,

Aż gdy się zdarły skóry i łańcuchy

U pomp, zwątpienie przyszło i ujrzeli,

Jak go pochwycił wiatr, wściekłością zbrojny..

— Tak chwyta ludzi wir domowej wojny.