XLIV
„W Londynie bal! bal!” — woła gap, gdy świeczki
Iluminacji w oknach się ukażą,
Które John Bullom, przyjaciołom beczki,
Mile łaskoczą zmysły, gdy się jarzą.
Płoną więc barwne lampy i lampeczki,
Bo mędrzec (John Bull) z jaśniejącą twarzą
Odda swój rozum, nierozum, pieniądze,
Aby jak wielka ćma nasycić żądzę.