XLV
Dziecięcej jeszcze postaci dziewczyna
Miała w sobie coś, co nad poziom wzlata;
Oczy żałosne jak twarz serafina.
Młodziuchna, a już wyrosła nad lata;
Poważna jak mąż, gdy żal przypomina,
Rzewna rzewnością nie z naszego świata.
Tak aniołowie edenu się smucą
Za tymi, co doń nigdy nie powrócą.