XLV
W indeksie razem wszystkie zgarniesz dłonią,
Miast je jak ryby zganiać do więcierzy61;
Stoją w szeregu jak wojsko pod bronią,
Gotowe potkać się z rzeszą młodzieży,
Aż mniej surowi wydawcy je zgonią
I każdy ustęp wsuną, gdzie należy,
Nie chcąc, by stały tak nagością widne
Jako w ogrodach boginie — bezwstydne.