XLV

Dudu usiadła przy Joasi boku,

Milcząc muskała utrefione sploty

I poglądała bacznie. Smutek w oku

Łzą się rozpłynął na widok sieroty

Bez opiekuna, przyjaciół, w tym tłoku

Obcych, co szorstko brały ją w obroty

Natrętnych spojrzeń, pośród komentarzy

O każdym ruchu, postawie i twarzy.