XXIII

Mój heros — a i wasz sądzę — z ukropów

Walki pośpieszał ku bramie stołecznej

Nieśmiertelnego Piotra gładkich chłopów.

(Lud to nie tyle sprytny jak waleczny).

Na kraj ów spada pochlebstwo ze stropów

Nawet fernejskich i to mnie w serdeczny

Pogrąża smutek. Jestem autokratą,

Nie dzikim wprawdzie, lecz surowym za to.