XXIII
Podróżny poprzez tłum i wrzawę dziką
Do Babilonu spółczesnego wkracza.
Czy konno wjeżdża, czy pocztą, czy bryką,
Zaraz go ten wir człowieczy zahacza,
Mógłbym rzec więcej, ale przewodnikom
Nie chcę odbierać chleba. Słońce macza
W Tamizie lice; noc z pomroku czyha,
Nasza gromadka przez most się przepycha.