XXIV
Na balach, rautach, pomiędzy mężami
Stanu jęły się wzajemnie udzielać
Sympatie (Juan znał się z ministrami;
Posłowie — to jest lóż masońskich czeladź).
O! Na nim się już milord nie omami,
Matka krew zacną musiała weń przelać;
A do przyjaźni czyliż ten nie zmusza,
U kogo czysta krew i czysta dusza?