XXXI

Z każdym podskokiem — a było ich dużo —

W wylękłej branki patrzał oczu dwoje,

Strapiony, że ją zamęczy podróżą

Na podłych drogach, gdzie głazy, wyboje...

Nie dziw: Natura ma nad nimi stróżą,

Co kamieniarzem nie jest i ma swoje

Drogi za dobre, swobodne dzierżawy

Boga: pastwiska, lasy, rzeki, stawy.