XXXI
Śni, że przykuta do skał, z bólu mdleje,
Nad morzem zwisła i że chce uciekać,
Ale nie może, a burza szaleje,
A fala rośnie i zdaje się szczekać
Na nią; wciąż rośnie, usta już zaleje
I nozdrza, już-już nad głową zawlekać
Całun zaczyna... taki czarny... Boże!
Sili się, dusi, a umrzeć nie może.