XXXIX

Stał nieugięty mąż z hardością skały,

Spokojny wzrokiem, chłodny tonem mowy,

Co jego duszy spokojność kłamały,

Nie rzekł nic i wzrok zatopił surowy

W Hajdei. Juan, to śmiertelnie biały,

To cały w ogniu, nie pochylił głowy,

Lecz szablę podniósł, grożąc nią, że skoczy,

Jakikolwiek wróg stanie mu przed oczy.