XXXVII

Wszystko, co bało się go i kochało:

Żołnierze, trzódka rubasznej drużyny,

Przyszli ogllądać komendanta ciało

Ranne — ostatni raz, choć nie jedyny.

I taki koniec! Ten, co niegdyś z chwałą

Spędzał i straszył twarzą Francji syny,

Pierwszy w natarciu i pierwszy w gonitwie,

Zabity w bójce ulicznej — nie w bitwie!