SCENA JEDENASTA
Benedykt
Udał się do kaplicy; widać go zajętego przy ołtarzu. Sala zapełnia się powoli rycerzami zbrojnymi i bez zbroi.
Pierwszy rycerz
Co?
Drugi rycerz
Tam!
Pierwszy rycerz
Rycerzu, gdzie?
Drugi rycerz
O tam, na tronie!
Ottaker
Cicho, panowie!
Pierwszy rycerz
Cóż to jest za obraz?
Trzeci rycerz
To jest ta sama, panowie... na Boga!
...którą widziałem jeszcze wczoraj z góry,
z okna Pallady, jak z studni, pod murem,
o tam, przy bramie, piła nachylona
wodę rękami! — Mówię wam, rękami...
Pierwszy rycerz
Czy to jest może pani Awantura?
Ottaker
Panowie, cicho! Świętym jest sen świętej,
przy tym to nasza pani.
Czwarty rycerz
Co?
Ogólny, serdeczny śmiech rycerzy.
Piąty rycerz
Ten tuman —
co on powiada? Mary mu się snują —
To jakieś dziewczę wędrowne, nic więcej.
Ottaker
Niech was pchły zjedzą!... Niech wam bielmem zajdą
te wasze oczy, pano... — — —
Bogu dzięki:
Żyje!
Pierwszy rycerz
Naprawdę! Porusza wargami.
Ottegeba
Nigdym ja dotąd nie słyszała takiej
nawały hymnów...
Drugi rycerz
Śni!
Ottegeba
Czy słyszysz, ojcze?
Pierwszy rycerz
Co ona mówi?
Ottegeba
Matko! Matko! Widzisz?...
Piąty rycerz
Czego to dziecko chce?
Ottegeba
Korona spływa —
Niesie ją tyle, tyle rąk!...
Trzeci rycerz
Kim jesteś —
powiedz, dziewczyno...
Ottegeba
Przez sen.
Waszą teraz panią!
Pierwszy rycerz
Kimkolwiek jesteś, moje dziecko drogie,
przed twym urokiem uginam kolana.
Ale nam biedny hrabia z Aue zginął
w dalekim świecie i jest nieżonaty.
Tłumione i wzrastające poruszenie śród rycerzy.
Benedykt
Wychodzi z kaplicy, tajemniczo.
Cicho, panowie! Spokój! Posłuchajcie:
cud ten przywiodła ku nam taka ręka,
że się jej żadna, żadna ludzka wola
oprzeć nie może; nigdy też baldachim
nie krył kobiety czystszej, szlachetniejszej...
Korzcie się przed nią! Ona jest tu panią,
musi być panią... A on, zaginiony
w dalekim święcie książę, Henryk z Aue,
jest między nami i za chwilę, zdrów już,
stanie się dumnym filarem tej sali.