SCENA II

Też same, Templariusz.

GŁOS ZA DRZWIAMI

Tutaj!

RECHA

przestrasza się, po chwili przychodzi do siebie i chce mu upaść do nóg

To on... mój zbawca! Ach!...

TEMPLARIUSZ

Dla uniknienia

Tego jedynie tu nie przychodziłem

Dotąd... więc...

RECHA

Pragnę tylko u stóp tego

Dumnego męża złożyć dzięki Bogu,

Nie człowiekowi... Człowiek dzięków nie chce...

Nie chce ich tak, jak kubeł wody, który

Także był czynny przy gaszeniu ognia...

Dał się napełnić, wylać, nic nikomu,

Nikt jemu nic nie winien. Tak i człowiek!

Coś go wrzuciło w ogień, ja upadłam

W jego ramiona, niby na płaszcz jego

Iskra, i potem znowu nas oboje

Coś wyrzuciło z ognia. Za cóż tutaj

Dziękować? Wino czasem w Europie

Do jeszcze większych rzeczy jest podnietą,

A templariusze muszą postępować

W ten sposób, muszą, jak psy tresowane,

Dobywać z wody równie jak z płomieni.

TEMPLARIUSZ

który podczas tych słów patrzył na nią ze zdziwieniem i niepokojem

O niedobra Dajo!

Jeśli w przystępie żółci albo troski

Przykrym być mogłem, czyż potrzeba było

Wszystkie te głupstwa, co z języka mego

Spłynęły, do niej tu przynosić?... Dajo!

Była to zemsta zbyt okrutna!... Obyś

Na przyszłość nie tak źle mnie przedstawiała

Przed nią!

DAJA

Rycerzu! Zdaje mi się, że te

Drobne ukłucia nie są zbyt bolesne

Dla was...

RECHA

Co? Jak to? Więc mieliście troski?

I chętniej życie swe składacie innym

W ofierze, niżli swoje troski?

TEMPLARIUSZ

Dziecię!

Urocze dziecię! Dusza ma pomiędzy

Okiem i uchem zda się podzieloną!

Nie! Ro jest nie to dziewczę, nie to, które

Wyniosłem z ognia! Któż by tę dziewczynę

Mógł znać i w płomień za nią nie poskoczył?

Któż byłby czekał na mnie?... Wprawdzie... przestrach...

Odmienia w oczach postać...

Chwila milczenia, podczas której wpatruje się w nią w niemym zachwycie.

RECHA

Ja jednakże

Takim was widzę, jak widziałam wówczas.

Po nowej chwili milczenia, mówi dalej, ażeby przerwać jego wpatrywanie się

Teraz, rycerzu, chciejcie mi powiedzieć,

Gdzieście tak długo byli? Może nawet

Winnabym spytać, gdzie jesteście teraz...

TEMPLARIUSZ

Jestem... tam może, gdziem być nie powinien.

RECHA

A gdzież byliście?... Czy tam także, gdzieście

Być nie powinni?... To niedobrze.

TEMPLARIUSZ

Byłem na... górze... jakże się ta góra

Nazywa? Byłem... byłem na Synaju.

RECHA

Na górze Synaj? ... Dobrze! Zatem mogę

Was się zapytać, czyli36 to jest prawdą...

TEMPLARIUSZ

Co? Co? Czy prawdą jest, że tam dziś jeszcze

Oglądać można owo miejsce, w którym

Mojżesz przed Bogiem stał, gdy...

RECHA

Nie, nie o to

Chciałam was spytać; wiem, że gdzie bądź stanął,

To stał przed Bogiem; ale czy to prawda,

Że nie tak trudno wchodzić na tę górę,

Jak schodzić. Dotąd, ilem gór zwiedziła,

Nie doświadczyłam tego nigdzie jeszcze.

Jakże, rycerzu? Cóż to? Odwracacie

Twarz swą ode mnie? Widzieć mnie nie chcecie?

TEMPLARIUSZ

Bo chcę was słuchać.

RECHA

Bo się ukryć chcecie,

Że was porywa pusty śmiech z dziewczyny,

Która nie umie o tej świętej górze

O coś innego spytać?... Prawdaż?...

TEMPLARIUSZ

Zatem

Znów będę patrzył na was. Co? Lecz teraz

Wy spuszczacie wzrok, i wasze lica

Uśmiech przebiega? Mamże więc dopiero

Z wymowy rysów waszych chcieć to czytać,

Co mi mówicie, tak wyraźnie milcząc?

O Recho! Recho! Jak on słusznie mówił:

„Wprzód ją poznajcie”!

RECHA

Kto tak mówił? O kim?

TEMPLARIUSZ

„Wprzód ją poznajcie”. Tak wasz ojciec do mnie

Powiedział o was!

DAJA

A ja nie mówiłam?

Ja nie mówiłam tego?

TEMPLARIUSZ

Ale gdzież on?

Gdzie jest wasz ojciec? Jeszcze u sułtana?

RECHA

Zapewne.

TEMPLARIUSZ

Jeszcze! Jakąż ja mam pamięć!

Nie, tam tak długo być nie może; pewno

Już oczekuje na mnie pod klasztorem.

Tak się umawiał ze mną przecież... Zatem

Wybaczcie, muszę iść po niego.

DAJA

To już

Należy do mnie... Pozostańcie tutaj,

Rycerzu... Wkrótce razem z nim powrócę.

TEMPLARIUSZ

Nie, nie, on na mnie czeka, a nie na was.

A przy tym może... Któż wie? ... u sułtana

Mógłby... Nie znacie Saladyna!... Mógłby...

Wpaść w jakie przykre położenie... Wierzcie,

Niebezpieczeństwo grozi... śpieszyć muszę...

RECHA

Niebezpieczeństwo grozi? Jakie? Komu?

TEMPLARIUSZ

Mnie, wam i jemu, jeśli stąd natychmiast,

Zaraz nie pójdę.

Wychodzi.