SCENA II

Saladyn, emir Mansor.

SALADYN

Pozdrowiony

Bądź nam, emirze! Jakże poszła droga?...

Mansorze! Długo czekać nam kazałeś

Na siebie.

MANSOR

List ten powie ci, sułtanie,

Jakie w Tebajdzie musiał Abdulkassem

Stłumić zamieszki, nim mogliśmy ruszyć.

Ja przyśpieszałem transport, ile było

W mej mocy.

SALADYN

Wierzę ci. Bez zwłoki teraz

Weź nowy konwój... musisz zaraz jechać

Dalej, odstawić większą część pieniędzy

Na Liban, ojcu memu... Czy to chętnie

Uczynisz?

MANSOR

Chętnie, bardzo chętnie.

SALADYN

Tylko

Niech konwój będzie silny... Na Libanie

Nie tak bezpiecznie teraz. Nie słyszałeś?

Znów się ruszają templariusze... Miej się

Na ostrożności. Idź!... Gdzież karawana?...

Pójdę zobaczyć ją i sam zarządzę

Wszystko. A potem muszę iść do Sitty.

Wychodzą.

Zmiana. Miejsce pod palmami, przed domem Natana.