SCENA CZWARTA

Achilles, za nim Odyseusz, Diomedes, Antilochus, Automedon z kwadrygą u jego boku. Wojsko greckie.

ODYSEUSZ

O bohaterze egiński! Serdecznie

Witamy! Nawet w odwrocie zwycięski!

Niech twego miecza sława żyje wiecznie!

O, na Jowisza! Samą mocą ducha

Nieprzyjaciółce ty zadajesz klęski,

Że w proch ci pada bezsilna i krucha;

Cóż będzie, skoro ty miecz swój wysoko

Podniesiesz na nią, prosto, oko w oko!

ACHILLES

trzymając hełm w dłoni, drugą ręką ociera pot z czoła. Dwaj Grecy, bez jego świadomości, chwytają jego zranione ramię i opatrują je

Co? Cóż takiego?!

ANTILOCHUS

Zawsze w niepokoju,

Wygrałeś wyścig straszliwego boju,

Jak dziki orkan, który, grzmiąc po niebie,

Świat przerażony w wirach wichru grzebie.

Gdybym na siebie grzechy całej Troi

Przyjął i ciężko zgiął się pod brzemieniem,

O, na Erynie! Mógłbym uciec cieniem

Przed własną skruchą — w lot kwadrygi twojej.

ACHILLES

do Greków opatrujących go, chcąc się pozbyć ich natręctwa

Ach, trutnie!

JEDEN Z KSIĄŻĄT

Kto znów?

ACHILLES

Czegóż chcą, u licha?

PIERWSZY GREK

opatrując mu ramię

Stój, płynie krew!

ACHILLES

No tak.

DRUGI GREK

Więc pozwól chwilę!

PIERWSZY

Daj nam przewiązać!

ACHILLES

Sama już zasycha.

DRUGI

Zaraz gotowe będzie.

DIOMEDES

Najpierw tyle

Opowiadano, że w te rejterady50

Wciągnął cię odwrót mej zbrojnej gromady...

Lecz to, co widzę, dowodzi niezbicie,

Że oną jazdę poprzedziła skrycie

Uplanowana myśl. Zapytać można,

Czyś kamień ów upatrzył już o świcie,

Przez który upaść miała nieostrożna

Królowa: takeś prosto w niego mierzył.

ODYSEUSZ

Mój bohaterze, jeśliś się tajemną

Żądzą odwetu do cna nie zaperzył,

Racz do Argiwów obozu iść ze mną.

Już nas Atrydzi51 wołają z powrotem.

My się ku rzece cofniemy odwrotem,

Dziewki podstępnie wciągając w gonitwę;

Tam Agamemnon z zasadzki jak młotem

Uderzy na nie i zakończy bitwę.

Na boga gromów! Nigdzie albo tam

Ostudzisz żądzę, co jak zwierza spienia

Ciebie i gna za tobą bez wytchnienia.

Błogosławieństwo na drogę ci dam.

Tej nienawiści dłużej bym nie przeżył,

Widząc megiery tej harce szalone!

Chętnie bym ujrzał ślad twego kopniaka

Na jej policzku różanym.

ACHILLES

spojrzał na konie

Spocone.

ANTILOCHUS

Kto znów?

AUTOMEDON

bada dłonią szyje końskie

Jak ołów.

ACHILLES

Dobrze. Jazda taka

Męcząca jest. Przeprowadź je, mój drogi,

Potem im winem przetrzyj pierś i nogi.

AUTOMEDON

Niosą bukłaki już.

DIOMEDES

Teraz ty jasno

Widzisz, prześwietny, że to ciężka sprawa.

Gdziekolwiek sięgnąć najbystrzejszym okiem,

Wzgórza pokryte kobiet ciżbą ciasną.

A gęstsza nie jest i szarańczy ława,

Gdy z chmur opada niszczycielskim mrokiem.

Komuż zwycięstwo zupełne przypadło?

Czyż oprócz ciebie jeden jest, co powie,

Że widział chociaż twarz tej centaurzycy?

Próżno dążymy, my, Grecji królowie,

Wśród trąb rozgrzmotu, w złocistej zbroicy:

Ona zapadła w głębię nieodgadłą.

A kto by chciał jej srebrny bodaj głos

Usłyszeć, ten by chyba musiał wprzódy

Zwalczać niesławnie te pospólstwa ludy,

Które jej strzegą tam, na polach Troi,

Jak cerbery52, by jej nie spadł włos

Z jej wrażej głowy.

ACHILLES

patrzy w dal

Czy jeszcze tam stoi?

DIOMEDES

Pytasz?

ANTILOCHUS

Królowa?

ADRASTOS

Hej, tam! Pióropusze

Na bok! Nie widać...

PIERWSZY GREK

kończąc opatrunek

Zaraz! Chwilka mała.

JEDEN Z KSIĄŻĄT

Zaiste, tam!

DIOMEDES

Gdzie?

JEDEN Z KSIĄŻĄT

Ot tam, na mą duszę!

Stoi, gdzie padła, tam pod dębem, w dole.

Już, jak się zdaje, klęskę przebolała,

Pióra znów hardo wieją na jej czole.

PIERWSZY GREK

Nareszcie!

DRUGI

Teraz władać możesz dzidą.

PIERWSZY

Teraz iść możesz.

Zawiązują ostatni węzeł i puszczają jego ramię

ODYSEUSZ

Czyś słyszał, Pelido,

Com ci wyłożył?

ACHILLES

Mnie?

ODYSEUSZ

No, bez obrazy!

ACHILLES

Nic nie słyszałem. Cóż to? Czego chcecie?

ODYSEUSZ

Dziw! Czego chcemy? Jam ci tu rozkazy

Atrydów przyniósł! Agamemnon bowiem

Każe natychmiast wrócić nam, jak wiecie:

Taki jest plan, by zbrojnej tej kobiecie

Kazać do twierdzy podejść z całym mrowiem,

Gdzie, między dwoma wojskami, wyraźniej

Musi oświadczyć się, z kim jest w przyjaźni.

Skoro wybierze, co woli, musimy

Wiedzieć przynajmniej my, co uczynimy.

Wierzę w rozsądek twój, dzielny Achilu,

Że poddasz się mądrości wodzów tylu.

Wróg w Troi czeka; według zdania mego

Byłby to obłęd, w tę godzinę złą

Wdawać się w walki wojska dziewiczego,

Nim się dowiemy, czy chcą od nas czego!

I w takim razie, czego od nas chcą!

ACHILLES

nakłada hełm na głowę

Kto chce, obierze w walce lisią zdradę.

Ja się mężczyzną czuję — i kobietom,

Gdy nikt nie stawi czoła, sam dam radę!

Jeśli je chcecie poza bitwy metą

W chłodnym tu cieniu okrążać z daleka,

Niemocnej chęci pełni, jak kaleka,

Czyńcie, jak chcecie: sam wyruszę przeto.

Komu się walka, na Styks! nie opłaca,

Kto wracać chce do Ilion, niechaj wraca!

Czego ode mnie chce, wiem, boska dziewa!

W swatów śle do mnie upierzone cienie,

A furkot ich wyraźnie jej życzenie

Śmiertelnym szeptem do ucha mi śpiewa...

Odkąd dorosłem, mili przyjaciele,

Nigdym nie stronił od niewiast, jak wiecie,

A znałem przecie pięknych kobiet wiele!

Jeślim dotychczas tej jednej kobiecie

Odporny był, to stąd, na grom Zeusowy,

Że jeszcze w krzewach, jakby chciała ona,

Nie mam dość miękkich puchów dla jej głowy,

Bym w samotności wreszcie był gotowy

W ogniach ją spiżu pochwycić w ramiona.

Idę, gdy wracać do obozu chcecie.

Pasterska chwila nadejdzie niebawem.

Choć miałbym jeszcze przez całe miesiące

Zabiegać o nią bezprawiem czy prawem:

Nie wcześniej struny pokoju potrącę,

Nie wcześniej żądze się moje nasycą,

póki nie nazwę jej oblubienicą!

A ona, w wianku z ran, z których krew ciecze,

Zwieńczoną głową za mną się powlecze!

Naprzód!

GREK

zjawia się

Pentesilea zstępuje ze zboczy!

ACHILLES

Czy wsiadła znowu na swego stępaka53?

GREK

Jeszcze pieszo zbrojna ku nam kroczy.

Ale za uzdę prowadzi rumaka.

ACHILLES

Konia mi dajcie! Żywo, przyjaciele!

O Mirmidoni! Za mną! Naprzód, śmiele!

Wojsko rusza

ANTILOCHUS

Szaleniec! Gwałtem trzymać go!

DIOMEDES

Idź z nami!

Już znikł!

ODYSEUSZ

Przeklęta wojna z kobietami!

Wszyscy wybiegają.