SCENA TRZECIA

Adrasios, gromada Greków, którzy tymczasem weszli na wzgórze.

MIRMIDON

rozgląda się po okolicy

O, tu — widzicie? — tu, gdzie góra owa!

Patrzcie! Czy to nie hełm się tam wynurza

I pióropuszem ocieniona głowa?

I kark się mocny wyłania zza wzgórza

Ramiona już — i ręce w błysku stali?

I tors, i pas, co się od złota pali?

ADRASTOS

Ha, czyj to hełm?

MIRMIDON

Tak, czyj! Czy śnię, o Grecy?

Już widzę lejce... i koncerz40... i plecy...

I końskie łby, ozdobne strzałką białą...

Góra już tylko skrywa końskie nogi...

O, czy kwadrygę widzicie, wspaniałą,

Jako wschodzące wiosną słońce?

GRECY

Bogi!

Achilles to, syn bogów! Wraca w dom!

Jego zwycięstwo! Sam włada lejcami!

Ach, ocalony wraca!

ADRASTOS

Jasny grom!

Bogom niech będzie olimpijskim sława!

Odys! Skocz mi tam który za królami!

Jeden z Greków wybiega

Zbliża się do nas?

MIRMIDON

Aaa!...

ADRASTOS

Cóż?

MIRMIDON

Brak mi tchu!

ADRASTOS

Gadajże wreszcie!

MIRMIDON

Adraście, patrz tu,

Jak pcha lewicę nad rumaków grzbiety!

Jak bicza kołem okrąża ich grzywy!

Jak samym świstem pędzone do mety,

Boskie bachmaty41 rwą grunt niecierpliwy!

Na bogi! Zda się: za same wędzidła

Wóz ciągną, jakby dym z nozdrzy je szczuł!

A jeleń szczwany nie szybsze ma skrzydła!

Wzrok już się w szprychach migocąc nie sidła,

Wkręcony lotnie w tarcze lśniących kół!

ETOLCZYK

Lecz za nim...

ADRASTOS

Co znów?

MIRMIDON

Tam na samej grani!

ETOLCZYK

Kurzawa...

MIRMIDON

Tuman jak chmura gromowa!

Jak błyskawica przed nim gna...

ETOLCZYK

Królowa!!

MIRMIDON

Bogi łaskawe!

ADRASTOS

Kto?

ETOLCZYK

Pentesilea!

Tuż za boskiego Peleidy tropem

Z całą czeredą kobiet gna galopem...

ADRASTOS

Wściekła Megera42!

GRECY

krzyczą

Do nas! Prędzej! Prędzej!

Boski Achilu! Tutaj! Chroń się między

Nasze puklerze!

ETOLCZYK

Patrzcie, jak udami

Tygrysi kadłub ścisnęła namiętnie,

Jak pochylona w grzywę, w burzy tętnie

Wiatr wstrzymujący wypija ustami!

Gna jak z cięciwy strzelona za łanią:

Tak wartkie43 nie są numidyjskie strzały44!

Wojska daleko jak kundle zostały,

Gdy dog w pościgu wyciągnie się cały!

Pióra jej hełmu ledwie zdążą za nią!

ADRASTOS

Zbliża się?

TESALCZYK

Pędzi!

MIRMIDON

Jeszcze nie dociera!

TESALCZYK

Dopędza! Każdym szczupakiem45 ogiera

Za Achillesem jak potwór zgłodniały

Kawał dzielącej ją drogi pożera!

MIRMIDON

Na wszystkich wielkich bogów, co nas chronią!

Już zolbrzymiała do jego rozmiarów!

I błyskawicznych już kopyt pogonią

Konie ciskają grudy ziemi o nią,

I grzmiący tętent już napełnia parów!

ETOLCZYK

Teraz — szalony! Ślepy obłąkaniec!

Skręca w bok, igra! Hej, uwaga! Bogi!

Pentesilea przecina kąt drogi...

Widzisz?... Przyjęła jego straszny taniec...

MIRMIDON

Zeusie! Na pomoc! Już u jego boku!

Wielki jak olbrzym cień jej w groźnym skoku

Już go zabija!

ETOLCZYK

Teraz... nagle... wspak —

TESALCZYK

Całą kwadrygę zdarł w lewo co prędzej!

ETOLCZYK

Do nas znów leci — na skrzydłach, jak ptak!

MIRMIDON

Ha, lis przebiegły...! Zwiódł ją! Umknął jędzy!!

TESALCZYK

Niepowstrzymana minęła w rozpędzie

Wóz jego...

MIRMIDON

A! Potyka się jej koń!

Patrz! Wyleciała z siodła!...

ADRASTOS

Co to będzie?

TESALCZYK

Runęła! W ziemię zaryła się skroń!

MIRMIDON

Królowa leży! A na nią się wali

Jedna z wojownic, cała w lśniącej stali!

TESALCZYK

I jeszcze jedna —

MIRMIDON

I trzecia —

ADRASTOS

Padają?

MIRMIDON

Padają, wodzu! Jakby kowal krewki

Na szmelc je topił razem: konie, dziewki!

ADRASTOS

Niech spłoną w popiół!

TESALCZYK

W gęstych kłębach pyłu

Los się rozprawia z Amazonek zgrają:

Już widzę tylko błysk żelaza, z tyłu

Za Achillesem; węzeł gęsty, śliczny

Dziewic, splątany z dziką masą koni...

Zaiste, chaos mniej był chaotyczny.

ETOLCZYK

Lecz teraz — wiatr się zerwał; oto dnieje,

Jedna z leżących zrywa się na nogi.

TESALCZYK

Ha! Niechaj każdy patrzy i się śmieje:

Jak tam wesoło ów kłębek szaleje,

Jak to szukają lancy, tarczy, kasku,

Porozrzucanych daleko po piasku!

MIRMIDON

Trzy konie jeszcze, jedna wojownica

Leżą jak martwe...

ADRASTOS

Czy to jest królowa?

ETOLCZYK

Pentesilea, pytasz, złotogłowa?

MIRMIDON

Czy to królowa? Nie poznaję lica!...

Tam stoi!!

TESALCZYK

Gdzie?

ADRASTOS

No mów!

MIRMIDON

Tam, na Kronidę46!

Tam, gdzie runęła: w cieniu tego drzewa.

Na karku konia oparła swą dzidę,

Trzyma się grzywy... widzisz? — Włos owiewa

Czoło, a ręką — pył czy krew? — ociera...

Dumny się szyszak w prochu poniewiera!

TESALCZYK

Na boga, ona, tak!

ADRASTOS

Niezwyciężona!

ETOLCZYK

Kot, co tak padnie, sczeźnie, lecz nie ona!

ADRASTOS

A co Achilles?

TESALCZYK

Jego strzegą bogi!

Trzy rzuty strzały uszedł już z jej drogi!

Już go dosięga ledwie rzutem wzroku,

Już nawet myśl, pędząca za nim śmigła,

Bez tchu w jej piersi zziajanej zastygła!

MIRMIDON

Chwała! Patrz, Odys w wojowniczym tłoku

I całe wojsko Greków w jasnym słońcu

Nagle wychodzą tam z leśnego mroku!

ADRASTOS

Odys? Diomed? Bogi nieśmiertelne!

Gdzież on? Daleko sam został na końcu?

TESALCZYK

Na rzut kamienia! Konie jego dzielne

Już gnają cwałem na Skamandru47 wzgórza.

On wzdłuż szeregów już śmiga jak burza...

GŁOSY

z oddali

Chwała!

TESALCZYK

Wołają jemu...

GŁOSY

Bogów gońcu!

Sława, Pelido48! Wawrzyn na twą skroń!...

TESALCZYK

Wstrzymuje bieg. Przed samo królów koło

Zajeżdża wóz! Podchodzi Odys doń!

Zeskoczył z wozu raźno i wesoło...

Oddaje lejce i odrzuca broń...

Zdejmuje szyszak, co gniecie mu czoło

Pyłem pokryte; a wszyscy rycerze,

Wszyscy królowie kupią się49 wokoło!

Sława ci, chwała, boski bohaterze!

O, wszystkich Greków porwał zachwyt szczery,

Tłum go unosi, kolana mu ściska,

Zaś Automedon dymiące ogiery

Przy jego boku prowadzi u pyska!

Już coraz bliżej — idzie — wznosi dłoń!

O, patrzcie! Boski! Wawrzyn na twą skroń!