Moczary

Wśród splotu wiklin, trzciny i wysokiej trawy

Tajemny moczar leśny wody swe rozlewa.

Nad brzegiem chylą czoła zadumane drzewa

I toń mroczy się szara wśród liści oprawy.

Zachód! Przez drzew warkocze blasków snop różowy

Wśród mgły na wodach mętnych z wolna się rozlewa.

Nad brzegiem chylą czoła przebudzone drzewa,

Skąpane w jasnych blasków koronie tęczowej.

Na liściu lilii płynie przez wodne obszary

Rusałka — wiatr jej włosy złociste rozwiewa.

Nad brzegiem chylą czoła zadziwione drzewa

I z wolna całą ziemię mrok ogarnia szary.

A w martwej wodzie bagna obudza4 się życie;

Jakiś szmer tajemniczy wkoło się rozlewa,

Nad brzegiem chylą czoła niespokojne drzewa,

A wiatr w trzcinach i trawach przemyka się skrycie.

Rusałka na dnie samym skulona w kielichu

Z źrenicą w dal wpatrzoną słucha, jak wiatr śpiewa.

Nad brzegiem chylą czoła zalęknione drzewa,

Coś się rusza i pluska na fali po cichu.

Z głębiny wynurzają się straszne poczwary,

Z oślizgłych ciał z szelestem woda w toń się zlewa.

Nad brzegiem chylą czoła przerażone drzewa —

Znów cicho... tylko w głębiach burzą się moczary.

A rusałka pobladła w liliowym kielichu

Zapada w tonie mętne... Wiatr mgły nocne zwiewa

Nad brzegiem chylą czoła opuszczone drzewa —

I trzciny nad moczarem coś szemrzą po cichu...