Lew, wół, lis

Lew zjadł był woła.

Strach dookoła

Powstał niezmierny,

Bo wół był wierny,

Źle łask nie użył,

Poczciwie służył.

Jeszcze by to znośniejsza, gdyby był lew zrzędził,

Wypędził;

Ale stracić i skórę, i łaskę to wiele.

Przyjaciele,

(Bo ich miał, choć minister, nieboszczyk) płakali:

Lis raz w raz chwali

Najjaśniejszego króla jegomości

Dzieła pełne dobroci, pełne łaskawości.

Nieznośno to wszystkim było,

A na koniec i lwu się słuchać uprzykrzyło.

Więc biorąc na się postać ponurą i hardą,

Rzekł z gniewem, z wzgardą:

«Lisie! Czym jesteś, z tym się nie wydawaj,

Jeżeliś głupi, nie chwal; mądry, nie przymawiaj91».