Listy

Zeszli się jakoś w zapustną niedzielę

List, co prosił na pogrzeb, z tym, co na wesele.

A jak to między sąsiady,

Od rozmów przyszło do zwady.

Szło o pierwszeństwo; żałobny, szlubny

Równie był chlubny.

Udali się do trzeciego, aby je rozsądził;

Ten rzekł: «Każdy z was zbłądził,

Nie macie się z czego wynosić

Przecie i o sąd prosić:

Po tobie zaczną płakać i będą się śmiali92,

Po tobie śmiać się zaczną, a będą płakali».