VIII

Pieśni nasza! niespożyta,

chociaż co dzień w śmierci toń

Spycha ciebie ród grabarzy,

boś ich fałszom groźna wciąż:

Wielorybem płyń po morzach,

po rozłogach chartem goń,

A sokołem po niebiosach,

patrząc w słońce, mknij i krąż!

A zaklęta w ludzką postać,

przyłóż ucho — przyłóż skroń

Do wnętrz ziemi wulkanicznych

i gotowa bądź, jak mąż,

Który nie chce przyjść za późno...

Z wichurami razem dzwoń,

Łkania burzy, bicie gromów

w jeden głośny akord wiąż...

Przejdź pielgrzymem świat ten cały:

w owych mrocznych izbach gość,

Gdzie nędzarze z nóg lecący

mają jeszcze siły dość,

By o głodzie i o chłodzie

błogosławić dziwnym snom,

Co im wróżą sytość, ciepło

i szeroki światła smug...

A gdy losy cię zawiodą,

pieśni, w złotych cielców dom,

Posadami jego wstrząśnij

i spiesz dalej śród swych dróg.