I

Granitów srebrny zrąb

w przewiewnych fioletach,

Na czole mając tkań1,

sprzędzoną z śniegów mlecznych,

Pnie się w niebieską głąb

po mgieł sinawych grzbietach,

By2 symbol wiecznych trwań

i prawd strzelistych, wiecznych.

Nie wstrząśnie żaden grom

tą Jungfrau niebopienną,

Ni halny wichr, co bór

za jednym tnie zamachem:

Zaledwie lodu złom

gdzieś strąci w toń bezdenną,

Lub zwinne elfy gór,

kozice, przejmie strachem.

Tak stoi wieków wiek

ten prawd strzelistych, wiecznych

I wiecznych symbol trwań,

choć w przepaść gdzieś bezdenną

Grom strąca lodu zwał,

las ginie, giemza3 kona.

Przy szumie kaskad, rzek,

w powodzi skier słonecznych

Tak przędzie sobie tkań,

ze śniegów tkań promienną,

Milczących pani skał,

ta Jungfrau niewzruszona.