V

Wlokła się dusza z skrzydły zmęczonemi,

Smętna i z skargą na ten los, co łamie

Wszystkie szlachetne wysiłki tej ziemi,

Pragnącej spocząć aż tam! w Raju bramie.

Zdawało jej się, że w piekielnej chemii

Nędz i walk ludzkich apostazji6 znamię

Wyniesie z sobą, że ją krzyk oniemi7

Kupczących w świętym człowieczeństwa chramie8.

I z rezygnacją swój bardon9 wojenny,

Jak zagaszoną rzuciła pochodnię,

Myśląc, że na nic pieśń się już nie przyda.

A dziś znów powiał nad głową półsennej,

Broniąc jej z pola uchodzić niegodnie,

Urok Przyrody i duch Winkelryda10.