VI

O duchu boży, z wirchów tych krzesanic11,

Z wód tych głębiny do tak bujnych lotów

Przynaglający człowieka, że za nic

Ma one drogi, skąd nie ma powrotów!

Gdzież twa ojczyzna? Nie uznajesz granic,

Kreślonych ręką zuchwałych despotów:

Do piersi ludzkich, jak do swych kochanic,

Schodzisz z miłością, tam masz dom swój gotów.

W blaskach południa, w sinych mgłach północy,

Co się zwieszają nad zmrożoną ziemią

Ciężkim ołowiem, twoje iskry drzemią.

Ale jak długo nieraz świat ten czeka,

Byś je rozżegnął tchem swej wielkiej mocy

I ich płomieniem rozgrzał pierś człowieka!