Do opata

Wiedzże po tym, opacie, jako grać z biskupy:

Bo bacząc, żeć wygranej ubywało kupy,

Pokryłeś dudki287 w gębę, czyniąc tę postawę,

Żeś przegrał; lecz z rachunku miał ksiądz inszą sprawę.

A płaci kryć288? Więc ci też dosiągł pięścią gęby,

Że z niej dudki wypadły. Dziękuj, że nie zęby!

Do pana

Bóg tylko ludzkie myśli wiedzieć może

I ku dobremu samże dopomoże;

Ale cokolwiek przeciwnego Jemu,

Dobrze nie padnie, by więc najmędrszemu.

Wszytko wiesz, Panie: zgub, co przeciw Tobie,

A zdarz, jako Pan, coś ulubił sobie.

Do pana

Panie, co dobrze, raczy dać z swej strony,

Lubo proszony, lubo nie proszony;

A złe oddalaj od człowieka wszędzie,

Choć go kto prosić nieobacznie będzie.

Do Pawła

Chciałem ci „pomagabóg” kilkakroć powiedzieć,

Lecz kiedy czas do ciebie289, trudno, Pawle, wiedzieć;

O którym jeśli jeszcze i dziś się nie dowiem,

Com miał rzec: „pomagabóg”, toć „bógżegnaj” powiem.

Do Pawła

Pawle, nie bądź tak wielkim panem do swej śmierci,

Byś mię kiedy znać nie miał, choć w tej niskiej sierci,

Bom ja tobie rad służył jeszcze w stanie mniejszym.

A choć to śmieszno będzie tym ludziom dworniejszym,

Ja szczęście tak szacuję, że ućciwym cnotom

Czynię cześć więtszą niżli bogatym klinotom.

A czemu? Bo pieniędzy i źli dostawają,

A z cnotą sami tylko dobrzy spółek mają.

A jeślibyśmy kłaniać pieniądzom się mieli,

Pewnie by tego po nas i Żydowie chcieli.