Do Pawełka

Kiedy żorawie polecą za morze,

Nie bywaj często, Pawełku, na dworze,

Aby na tobie nie poklwali13 skóry,

Mnimając, żeś ty z Pigmeolów14 który.

Do Pawła

Dobra to, Pawle (możesz wierzyć), szkoła,

Gdzie każą patrzać na poślednie koła.

Człowiek, gdy mu się wedle myśli wodzi,

Mnima, że prosto nie po ziemi chodzi;

Ale nietrwała rozkosz na tym świecie,

Upadnie jako kwiat za kosą lecie.

Do Pawła

Pawle, rzecz pewna, u twego sąsiada

Możesz długiego nie czekać obiada,

Bo w mej komorze szczera pajęczyna,

W piwnicy także coś na schyłku wina.

Ale chleb (według przypowieści) z solą

Każę położyć prze cię z dobrą wolą.

Muzyka Muzyka będzie, pieśni też dostanie,

A k’temu płacić nie potrzeba za nie,

Bo się tu ten żmij rodzi tak okwito,

Lepiej daleko niż jęczmień, niż żyto.

Przeto siądź za stół, mój dobry sąsiedzie,

Boś dawno bywał przy takiej biesiedzie,

Gdzie śmiechu więcej niż potraw dawają:

Ale poetom wszytko przepuszczają.

Do Pawła Stępowskiego15

Sam pannę ściskasz, sam się zakazujesz16,

Sam w ucho szepcesz, sam, Pawle, całujesz,

Wszytkoś sam zabrał, ani się dasz pożyć17

A jeszcze by cię do fraszek nie włożyć?

Do Stanisława

Co mi Sybilla prorokuje ninie?

„Źle trzem — powiada — o jednej pierzynie.”

Znać, Stanisławie, że się ta pieśń była

Mym towarzyszom dobrze w głowę wbiła.

Bom ja sam jeden został z tej drużyny,

Co pociągali na się tej pierzyny.

Oni już tylko legają po parze,

Ja przedsię ziębnę samotrzeć do zarze.