Do snu

Śnie, który uczysz umierać człowieka

I ukazujesz smak przyszłego wieka,

Uśpi na chwilę to śmiertelne ciało,

A dusza sobie niech pobuja mało!

Chce li, gdzie jasny dzień wychodzi z morza,

Chce li, gdzie wieczór gaśnie pozna zorza

Albo gdzie śniegi panują i lody,

Albo gdzie wyschły przed gorącem wody.

Wolno jej w niebie gwiazdom się dziwować

I spornym biegom44 z bliska przypatrować,

A jako koła w społecznym mijaniu

Czynią dźwięk barzo wdzięczny ku słuchaniu45.

Niech się nacieszy nieboga do woli,

A ciało, które odpoczynek woli,

Niechaj tym czasem tęsknice nie czuje,

A co to nie żyć, w czas się przypatruje.

Do Stanisława

Powiedz mi, gdzie się chowasz, bracie Stanisławie46,

Bom cię tak długo szukał, ażem ustał prawie;

Jakożeś mię był prosił na obiad do siebie,

Takżem cię ani widział i jadam bez ciebie.

Do Stanisława Meglewskiego47

Meglewski, na mą duszę,

Zawżdy się rozśmiać muszę

Wspomniawszy na naszego

Gospodarza dobrego.

Ja sobie brząkam w stronę,

Pieśń przyśpiewając onę:

„A dla twojej ochoty

Jeszczem tu od soboty.”

„Panie, nie życz mi szkody,

Jeszcześ tu ode śrzody.”

Do Stanisława Porębskiego48

Jeśli co ważne jest świadectwo moje,

Porębski złoty, „Skotopaski” twoje49

W tej wadze u mnie, żeby się mógł do nich

Teokryt przyznać, tak ja trzymam o nich.