Dalszy ciąg historii naczelnika Cyganów

Lopez Soarez już od piętnastu dni był szczęśliwym małżonkiem zachwycającej Inezy, Busqueros zaś dokonawszy, jak mu się zdawało, tego ważnego przedsięwzięcia, przypiął się do Toleda. Uprzedziłem kawalera o natręctwie jego satelity, ale don Roque sam czuł dobrze, że tym razem należało być przezorniejszym. Toledo pozwolił mu przychodzić do siebie, i Busqueros wiedział, że dla zachowania tego prawa nie należało go nadużywać.

Pewnego dnia kawaler zapytał go, co znaczyła jakaś miłostka, której książę d’Arcos przez tyle lat się oddawał, i czy w istocie kobieta owa była tak zachwycająca, że książę tak długo się w niej kochał.

Busqueros przybrał poważny wyraz twarzy i rzekł:

— Wasza wielmożność jest bez wątpienia silnie przekonany o moim poświęceniu, kiedy raczy pytać mnie o tajemnice dawnego mego opiekuna. Z drugiej strony szczycę się na tyle bliską znajomością waszej wielmożności i jestem pewien, że pewna lekkość, jaką spostrzegłem w obejściu jego z kobietami, bynajmniej nie będzie do mnie się stosowała i że wasza wielmożność wydaniem tajemnicy nie zechce narazić swego wiernego sługi.

— Mości Busqueros — odparł kawaler — wcale nie prosiłem cię o panegiryk.

— Wiem o tym — rzekł Busqueros — ale panegiryk waszej wielmożności zawsze znajduje się na ustach tych, którzy mają zaszczyt ściślejszych z nim stosunków. Historię najłaskawiej przez waszą wielmożność wspomnianą opowiadałem już młodemu negocjantowi, którego przed niedawnym czasem połączyliśmy z piękną Inezą.

— Ale nie skończyłeś jej. Lopez Soarez powtórzył ją przed małym Avarito, który mnie z nią zapoznał. Stanąłeś na tym, gdy Frasqueta opowiedziała ci swoją historyę w ogrodzie, książę d’Arcos zaś, przebrany za jej przyjaciółkę, zbliżył się do ciebie i rzekł, że chodzi mu o przyspieszenie wyjazdu Cornadeza i że chce, aby ten nie poprzestał na pielgrzymce, lecz aby przez jakiś czas odpokutował w jednym ze świętych miejsc.

— Wasza wielmożność — przerwał Busqueros — ma zadziwiającą pamięć. W istocie tymi słowy odezwał się do mnie jaśnie oświecony książę, ponieważ jednak historia żony jest już waszej wielmożności znajoma, wypada w koniecznym porządku, abym przystąpił do historii męża i opowiedział, jakim sposobem ten zawarł znajomość ze straszliwym pielgrzymem, nazwiskiem Hervas.

Toledo zasiadł i dodał, że zazdrości księciu takiej kochanki, jaką była Frasqueta, że lubił zawsze zuchwałe kobiety i że ta przewyższała pod tym względem wszystkie, jakie dotąd znał. Busqueros uśmiechnął się dwuznacznie, po czym tak zaczął mówić.