Dzień sześćdziesiąty trzeci
Z rana znowu wysłano mnie do podziemia. Ile mogłem, tyle złota wykułem, zresztą przyzwyczaiłem się już do tej pracy, całe dnie bowiem przy niej tylko spędzałem. Wieczorami chodziłem do szejka, gdzie zastawałem moje kuzynki. Poprosiłem go, aby raczył mi dalej opowiedzieć swoje przygody, co też uczynił w tych słowach: