55

Teren idejowy.

Jego dzielność nie w harcie duchowego trwania a w pędzie, parciu, rzucie. Tu się nie pracuje a radośnie działa. Tworzy się, nie wyczekuje. Nie ma musu, jest ochoczość. Nie ma dogmatów, są zagadnienia. Nie ma rozwagi, jest zapał, entuzjazm, jego hamulec, to obrzydzenie dla brudu, moralny estetyzm. Bywa, że nienawidzi na chwilę, nigdy nie pogardza. Jego tolerancja, to nie połowiczność własnych przekonań, ale szacunek dla myśli ludzkiej, radość, że wolna szybuje na różnych wysokościach w różne strony, krzyżując się, zniżając i wzlatując, że napełnia sobą przestwór. Odważny we własnym czynie, chciwie chwyta odgłosy cudzych młotów, ciekawie wyczekuje jutra nowych podziwów i zdumień, poznań, błądzeń, walk, wątpień, twierdzeń i przeczeń.

Jeśli teren dogmatyczny sprzyja wychowaniu dziecka biernego, teren idejowy nadaje się pod zasiew dzieci czynnych. Sądzę, że wiele bolesnych niespodzianek tu ma swe źródło: jednemu dają dziesięcioro przykazań, wyrytych na kamieniu, gdy ono chce je wypalić własnym ogniem we własnej piersi, drugie niewolą do poszukiwania prawd, które musi gotowe otrzymać. Nie widzieć tego można, gdy się zbliża do dziecka z „ja z ciebie zrobię człowieka”, a nie z badawczym: „czym być możesz, człowiecze”.