56
Teren pogodnego używania.
Mam ile mi potrzeba, więc mało, jako rzemieślnik czy urzędnik, więc wiele, jako posiadacz obszernych włości. Chcę być, czym jestem, więc majstrem, zawiadowcą stacji, adwokatem, powieściopisarzem. Praca nie jest służbą, placówką, celem, a środkiem dla zdobycia wygód, pożądanych warunków.
Pogoda, beztroska, łagodne wzruszenie, życzliwość, dobroć, tyle trzeźwości, ile potrzeba, tyle samowiedzy, ile się zdobywa bez trudu.
Nie ma uporu w przechowywaniu i trwaniu, ani uporu w poszukiwaniu i dążeniu.
Dziecko oddycha pomyślnością wewnętrzną, leniwym przyzwyczajeniem, zachowującym przeszłość, pobłażliwością dla dzisiejszych prądów, wdziękiem otaczającej je prostoty. Tu może być wszystkim: samo, z książek, rozmów, spotkań, doświadczeń życiowych, snuje tkaninę własnego światopoglądu, własną wybiera drogę.
Dodam miłość wzajemną rodziców: rzadko dziecko odczuwa jej brak, gdy nie ma, ale ją chłonie, gdy jest.
— Tatuś na mamę się gniewa, mama nie rozmawia z ojcem, mama płakała, a tatuś trzasnął drzwiami, to chmura, która przysłania błękit i ścina mroźną ciszą ochoczy gwar dziecinnego pokoju.
Powiedziałem we wstępie:
„Kazać komuś dać gotowe myśli, to polecić obcej kobiecie, by zrodziła własne twoje dziecko”.
Może niejednemu przyszło na myśl:
— A mężczyzna. Czy nie obca kobieta rodzi jego dziecko?
Nie: nie obca, a ukochana.