XXVI
1. Ciężkie jest życie dziecka, co chowało się w nędznej chacie i nagle się znalazło w królewskich komnatach. W pałacu inne są pozdrowienia, inne szepce się tu tajemnice, inną drogą się przychodzi i wychodzi. Więcej wolności jest tam, gdzie nie ma kobierców, jedwabi, złota i marmuru.
2. Jaki był pierwszy dzień Mojżesza w pałacu faraona? Pewnie inny, jeśli miał dwa lata, i inny, jeśli miał pięć czy siedem. Inny, jeśli królewska córka wzięła go na swe komnaty, inny, jeśli jakiś dostojnik dworski wziął go za rękę, mówiąc: — Teraz pójdziesz się przebrać, ja zaś pouczę cię, co masz robić.
3. Czy pozwolono Jochewed pozostać w pałacu do zachodu słońca, bo Mojżesz prosił: — Mamo, zostań, nie odchodź jeszcze? Czy też jej powiedziano: — A teraz zostaw dziecko i idź sobie?
4. Jakie myśli się wtedy zrodziły w duszy dziecka, jakie wspomnienia zachował z rodzinnego domu?
5. Co się tam teraz dzieje? Czy wystarcza chleba, czy Egipcjanin pobił Amrama przy pracy, jak zdrowie matki? Czy Miriam w domu, czy też wyszła? Czy Aaron jest ciężarem dla dziadka? Z czyimi dziećmi się bawi? Czy któreś z nich przyjdzie kiedyś do pałacu, by Mojżesza odwiedzić?
6. Rośnie Mojżesz — oddycha i rośnie, je i rośnie, bawi się, biega i rośnie. Uczy się i rośnie. Płacze i w płaczu rośnie. Dorasta — korzeniami myśli zagłębia się w życie, a rozum jego zaczyna ogarniać świat.
7. Rozgląda się wokół siebie i widzi; przysłuchuje się wszystkiemu i słyszy; każdą myśl rzece czasu powierza i czeka: czy odpłynie na zawsze, czy też wróci do niego, bo karmił ją jak matka dziecko.
8. A Jochewed przychodzi i staje z daleka, by popatrzeć, jak syn jej rośnie. Czy Mojżesz ją widzi, czy poznaje? Może rozgląda się wokół, a widząc, że nie ma nikogo, biegnie do niej?
9. A może wykrada się z pałacu, wstaje nocą cichutko z łóżka, na palcach przebywa komnaty i przedpokoje, bezgłośnie otwiera bramę i prędko biegnie drogą przy świetle księżyca. A zbliżając się do domu ojca, woła: — To ja, tylko na chwilę!
10. Nie wiem, czy tak to było, czy słusznie zgaduję, nie wiem, czy było tak, jak pomyślałem.