1

Na wysuniętych w przedpokoje łóżkach nowy sen

Jak diody kolorowy jak diady lukrowany jak durna hipostaza19

A przecież

Przez wyżymaczkę snu przeciśnięty

Sunący przez sale białą sanną snu

Salwujący się świstem twarzy w ścisk matek mam

Zawsze ten sam senny śmiechu arsenał łask

Arszenik zamkniętych oczu

Jeszcze tysiąc innych maszyn obronnych gambitów defensywnych zagrywek

Robaków wielkich i majestatycznych jak obraza majestatu jak rak prostaty

Sporadyczne przypadki dżumy czarne perły pcheł chitynowi

robotnicy czytający Kierkegaarda20

Rekwizytornia

Kroków raz w przód dwa w

Stało się

Słowa jak domy wgryzają się między kamienie Gwizdów wygwiażdżonych na refleksję

Refleksy białych nocy na szkle rżniętym w doskonałą przezroczystość

Zaciśnij wargi powiek powiedz nie nie mów