wypadek

Poleżało na łóżku

Nie takie rzeczy nam wypadały

Z kieszeni i nie takie rozmowy przez telefon

Staczaliśmy mówiąc że nic nam nie jest

Nie takie rzeczy z curriculum vitae

Wypadało wyrysować

Bo tak wypadało się tam siam dokądś

Na czyjeś łóżko

Leżąc przez wieki aż się znalazło

To tamto ale też tak że na plecy na bok

Na boczny tor

Z zatrzymanych pociągów bo semafor stacja kontrola drogowa się wysiada

Nie wiem dlaczego tak jest

Po prostu słowa że

Znaleźliśmy się w sytuacji

Od razu nam lepiej bo tak wypada wypada nam coś i coś

Na łóżko

dionizos9 się wiesza

teraz to mnie zajebiesz albo cię oszukam

dionizos zawiązuje na futrynie sznurek i oblizuje wargi

klękam i sączę bardzo obcy język

tej rozpusty bez rozumu nie zniosę puszczam

ostatecznie dionizos wiesza się

kręgosłup ucieka ze mnie szeregiem pereł zakładam

że sztywny płaszcz logiki a ja mięknę przed uderzeniami propagandy

twój język i moja ręka — z nasienia — chrzan

szara skóra świtu ja świdruję cię wzrokiem pusto

***

w oczach — nów

na rękach resztki gipsowego odlewu przykrywane powoli mydlaną pianą

strumień wody spływający wzdłuż kapitolów10 kolumn twardo stojących na ziemi baz

mokre ciało wytarte do sucha ręcznikiem

woda mieszana z białym proszkiem na kolejną pozycję do kalendarza dni nieruchomych

węch nieczuły na drażniące chemią zapachy pracowni

słuch nieostrzeżony przed trzaskami zakłóceń

nie ma żadnych zakłóceń

w oczach — nów

w oczach — nów

białe wapno jak szczelny płaszcz apatii

szczelny płaszcz apatii jak białe wapno

symetria jest idealna sen i bezczelność

pokryte bladym strachem pleśnią konfitury w niedokręconych słoikach

słoje z formaliną i posypane mąką słoje przekrój poprzeczny pnia

drzewa rodowego

cisza cisza

w oczach — nów