1

więc dobrze będziemy

zmieniać perspektywę emocjonalny odjazd

i zwolnione tempo przeżuwania

słów całkiem przyzwoicie wypełnionych treścią

żołądkową

gorzką i pestkówką będziemy

wyciągiem z sennego wiśniowego serca

(jak proporzec chorągiew pułk zabójczych myśli

na sekundę

niebo zawisło w wyciągniętych i unieruchomionych gipsem rękach)

aż pękną brzuchy mięsożernych słów

i kanibale zaludnią puste sieci neuronowe miast

spojrzeć w lustro zaznaczyć pianą kraniec strefy cięcia i mocno pociągnąć ostrzem

obraź obraz

te lustra popękały i nie będziemy się mogli tłumaczyć iluzją wyobrażeniem spacerem i potem

staniemy twarzą w twarz ręka w rękę policzek

nie obraź tego sobie zbyt wyraźnie to prawdziwy polip w gardle