(XV.) Zamknięcie

Otóż projekt mój dostatecznie naszkicowany — zatrzymuję się. Jakikolwiek przyjęłoby się projekt, nie trzeba zapominać o tym, co powiedziałem w Umowie społecznej226 o stanie osłabienia i anarchii, w jakim się znajduje naród podczas ustanawiania czy reformowania swej konstytucji. W takiej chwili nieładu i wrzenia nie zdoła stawić żadnego oporu, a najmniejsze wstrząśnienie może wywrócić wszystko. Waszą jest więc rzeczą zapewnić sobie za wszelką cenę okres spokoju, podczas którego można by bez ryzyka pracować nad sobą i odmłodzić swą konstytucję. Aczkolwiek zmiany, jakie w waszej konstytucji należy przeprowadzić, nie są zasadnicze i nie wydają się bardzo wielkie, są jednak na tyle znaczne, że wymagają tej ostrożności; a koniecznie potrzeba pewnego czasu, by odczuć skutek najlepszej reformy i uzyskać spójność, która ma być jej owocem. Jedynie przypuszczając, że powodzenie odpowie męstwu konfederatów i słuszności ich sprawy, można myśleć o przedsięwzięciu, o które chodzi. Nigdy nie będziecie wolni, póki choć jeden żołnierz rosyjski pozostanie w Polsce, a zawsze grozić wam będzie utrata wolności, jak długo Rosja będzie się mieszała do spraw waszych. Ale jeśli uda się wam zmusić ją, by porozumiewała się z wami jak mocarstwo z mocarstwem, a już nie jak protektor z protegowanym, wówczas korzystajcie z wycieńczenia, w jakie popadnie wskutek wojny z Turcją, aby przeprowadzić dzieło zanim mu będzie mogła przeszkodzić. Aczkolwiek nie przywiązuję zupełnie wagi do bezpieczeństwa zapewnionego na zewnątrz w drodze traktatów, to przecież ta jedyna okoliczność zmusi was może do oparcia się, o ile się da, na tej podporze, choćby tylko dla poznania obecnego usposobienia tych, którzy będą zawierać z wami traktaty. Ale z wyjątkiem tego wypadku, i może z wyjątkiem jakichś traktatów handlowych, w innych czasach zawartych, nie kłopoczcie się próżnymi układami, nie rujnujcie się na ambasadorów i ministrów po obcych dworach i nie bierzcie za coś wartościowego przymierzy i traktatów227. Wszystko to nie prowadzi do niczego z chrześcijańskimi mocarstwami: nie znają one innych węzłów prócz własnego interesu; jeśli znajdą interes w dopełnieniu swych zobowiązań, to ich dopełnią; jeśli znajdą go w złamaniu ich, to je złamią: na jedno wyszłoby nie zaciągać zobowiązań wcale. Gdybyż jeszcze ten interes był zawsze prawdziwy, znajomość tego, co dla nich korzystne, mogłaby pozwolić przewidzieć to, co zrobią; ale racja stanu nigdy prawie nimi nie kieruje: kieruje nimi chwilowy interes jakiegoś ministra, jakiejś dziewki, jakiegoś faworyta; właśnie powód, którego żadna mądrość ludzka przewidzieć nie mogła, skłania ich do postępowania to w myśl swych interesów, to znowu przeciw nim. Czegóż to można być pewnym z ludźmi niemającymi żadnego stałego systemu, kierującymi się jedynie przypadkowymi pobudkami? Nie ma nic bardziej płochego niż wiedza polityczna dworu; ponieważ nie ma żadnej ustalonej zasady, nie można z niej wyprowadzić żadnego pewnego wniosku, a cała ta piękna doktryna interesu książąt jest dziecinną zabawką, z której śmieją się ludzie rozsądni.

Nie opierajcie się więc z zaufaniem ani na swych sprzymierzeńcach, ani na swych sąsiadach. Macie tylko jednego, na którego możecie trochę liczyć: jest nim Sułtan — i nie powinniście niczego zaniechać, aby się na nim oprzeć; nie dlatego, żeby zasady jego państwa były pewniejsze niż zasady innych mocarstw — wszystko tam również zależy od jakiegoś wezyra, od jakiejś faworytki, od jakiejś intrygi w seraju228 — ale interes Porty229 jest jasny, prosty; dla niej rozchodzi się tu o wszystko, a na ogół panuje tam, przy znacznie mniejszym oświeceniu i subtelności, więcej prawości i rozsądku. W stosunku do niej ma się przynajmniej tę korzyść, u chrześcijańskich mocarstw niespotykaną, że lubi dopełniać swych zobowiązań i zazwyczaj szanuje traktaty. Trzeba się starać o zawarcie z nią układu na lat 20, o ile możności silnego, jasnego. Układ ten, dopóki drugie mocarstwo będzie swoje zamiary ukrywało, będzie najlepszą, może jedyną rękojmią, jaką mieć możecie; a wobec położenia, w jakim obecna wojna postawi prawdopodobnie Rosję, sądzę, że może wam wystarczyć na to, byście bezpiecznie przeprowadzili swe dzieło230; tym bardziej że wspólny interes mocarstw europejskich, a zwłaszcza innych waszych sąsiadów, polega na tym, by pozostawić was zawsze jako zaporę między nimi a Rosją — a przecież w końcu musi się zdarzyć, że zmieniając ciągle swe szaleństwa, choć czasem przynajmniej będą rozsądni.

Jedna okoliczność każe mi wierzyć, że na ogół bez zazdrości będą patrzyli na to, jak pracujecie nad reformą swej konstytucji: ta mianowicie, że dzieło to zmierza jedynie do wzmocnienia władzy ustawodawczej, a wskutek tego wolności, ta wolność zaś uchodzi na wszystkich dworach za manię wizjonerów, zmierzającą raczej do osłabienia niż do wzmocnienia państwa. Dlatego właśnie Francja popierała zawsze wolność w Rzeszy Niemieckiej i w Holandii, i dlatego Rosja dzisiaj popiera obecny ustrój w Szwecji i ze wszystkich sił krzyżuje projekty króla. Wszyscy ci wielcy ministrowie, którzy sądząc ludzi po sobie samych i po swym otoczeniu, myślą, że ich znają, nie wyobrażają sobie nawet, jaką to energię może dać wolnym duszom miłość ojczyzny i porywy cnoty. Chociaż swym niskim wyobrażeniem o republikach sami się oszukują, chociaż przeciw wszystkim swym przedsięwzięciom napotykają w nich na opór nieoczekiwany, przecież nigdy nie pozbędą się przesądu, ugruntowanego na tej pogardzie, której sami czują się godni i według której szacują rodzaj ludzki. Pomimo dość uderzającego doświadczenia, jakie Rosjanie zrobili niedawno w Polsce, nic ich nie skłoni do zmiany poglądu. Zawsze będą patrzyli na ludzi wolnych tak, jak na nich samych patrzyć trzeba, to znaczy jak na ludzi bez znaczenia, na których tylko dwa narzędzia działają, mianowicie pieniądz i knut231. Gdy więc zobaczą, że Rzeczpospolita Polska zamiast starać się o napełnianie swych skrzyń, o powiększanie swych finansów, o należyte rekrutowanie wojsk regularnych, myśli, przeciwnie, rozpuścić armię i obywać się bez pieniędzy — pomyślą, że pracuje na swe osłabienie, i przekonani, że dla podbicia jej wystarczy im tylko pojawić się, kiedy sami zechcą, pozwolą jej urządzić się według własnej woli, drwiąc sobie w duszy z jej pracy. I należy przyznać, że stan wolności pozbawia naród siły zaczepnej i że przyjmując proponowany przeze mnie projekt, trzeba się wyrzec wszelkiej nadziei podboju. Ale kiedy ukończycie swe dzieło, niechaj za lat dwadzieścia Rosjanie spróbują was napaść, a poznają, jakimi to żołnierzami w obronie swych ognisk są ci ludzie pokoju, którzy nie umieją napadać na ogniska drugich i którzy zapomnieli wartości pieniądza232.

Ponadto, gdy pozbędziecie się tych okrutnych gości, strzeżcie się powziąć jakąś umiarkowaną decyzję co do króla, którego oni wam dać chcieli. Trzeba mu albo uciąć głowę, jak na to zasłużył, albo też, nie zważając na pierwszą elekcję, całkowicie nieważną, wybrać go na nowo, przy innych pacta conventa, na mocy których zrzecze się rozdawnictwa wysokich stanowisk. Ta druga decyzja nie tylko jest bardzo ludzka, ale jest mądrzejsza, widzę w niej nawet pewną szlachetną dumę, która dwór petersburski zmartwić może przynajmniej tak samo, jak gdybyście przeprowadzili inną elekcję. Bez wątpienia, Poniatowski był bardzo zbrodniczy; dzisiaj jest może już tylko nieszczęśliwy: przynajmniej wydaje mi się, że w obecnym położeniu zachowuje się tak, jak powinien, nie mieszając się do niczego. Oczywiście, że w głębi serca musi gorąco pragnąć wypędzenia swych twardych panów. Byłoby może patriotycznym bohaterstwem przyłączyć się do konfederacji, by ich wypędzić, ale wiadomo, że Poniatowski nie jest bohaterem; zresztą — pomijając już to, że nie pozwolono by mu na to i że niewątpliwie ściśle go pilnują — wszystko zawdzięcza Rosjanom, a otwarcie oświadczam, że gdybym był na jego miejscu, za nic w świecie nie chciałbym być zdolnym do takiego bohaterstwa.

Wiem dobrze, że nie takiego króla będzie wam trzeba, gdy reforma zostanie dokonana, ale może tego właśnie wam trzeba, by spokojnie ją przeprowadzić. Niechby żył jeszcze choćby 8 czy 10 lat; kiedy maszyna wasza będzie już wprawiona w ruch, kilka województw będzie już zapełnionych „Strażnikami Praw”, wówczas nie będziecie się już obawiali dać mu podobnego doń następcy; ale lękam się, że usuwając go po prostu, nie będziecie wiedzieli, co z nim począć, i że narazicie się na nowe zamieszki.

Zresztą, od jakichkolwiek kłopotów mogłaby was wybawić jego wolna elekcja, można o niej pomyśleć dopiero wtedy, kiedy przekonacie się o jego istotnych skłonnościach i uznacie, że znajdzie się w nim trochę rozsądku, jakieś poczucie honoru, jakąś miłość ojczyzny, pewną świadomość prawdziwych jej interesów i pewną chęć kierowania się nimi; zawsze bowiem, ale zwłaszcza w smutnej sytuacji, w jakiej Polskę zostawią jej nieszczęścia, nic nie byłoby dla niej fatalniejszego niż mieć zdrajcę na czele rządu.

Co do sposobu rozpoczęcia dzieła, o które chodzi, nie mogę pogodzić się z tymi wszystkimi subtelnościami, jakie wam proponują233, aby zaskoczyć i oszukać niejako naród co do zmian, które mają być w prawach wprowadzone. Byłbym tylko tego zdania, że odsłaniając wasz projekt w całej rozciągłości, nie należy gwałtownie rozpoczynać jego wykonania, by nie zapełniać Rzeczypospolitej niezadowolonymi; że należy pozostawić na stanowiskach większość tych, którzy je zajmują; że należy obsadzać urzędy w myśl nowej reformy tylko w miarę, jak się opróżniają. Nie wstrząsajcie mechanizmem zbyt gwałtownie. Nie wątpię, że dobry projekt, raz przyjęty, zmieni umysły nawet tych, którzy uczestniczyli w rządzie wtedy, kiedy inny duch panował. Nie mogąc stworzyć od razu nowych obywateli, trzeba zacząć od zużytkowania tych, jacy są; a otwarcie nowej drogi dla ich ambicji jest sposobem skłonienia ich, aby nią poszli.

A jeśli pomimo odwagi i stałości konfederatów i mimo słuszności ich sprawy opuści ich fortuna i wszystkie mocarstwa i wydadzą ojczyznę prześladowcom... Ale nie mam zaszczytu być Polakiem, a w położeniu, w jakim się znajdujecie, można dawać rady tylko własnym przykładem.

Wypełniłem zadanie, nałożone na mnie przez p. hrabiego Wielhorskiego, według miary sił moich, a dałby Bóg, żeby z takim powodzeniem, z jakim zapałem. Może to wszystko jest tylko chimerą, ale to są moje idee. Nie moja w tym wina, jeśli tak mało są podobne do idei innych ludzi, i nie ode mnie zależało zorganizować inaczej moją głowę. Przyznaję nawet, że jakichkolwiek dopatrywano by w nich osobliwości, co do mnie widzę w nich jedynie rzeczy trafnie do serca ludzkiego przystosowane, dobre, możliwe do wykonania, zwłaszcza w Polsce — bo starałem się w mych poglądach iść za duchem tej republiki i proponować o ile możności jak najmniej zmian, aby poprawić jej wady. Zdaje mi się, że rząd, na takich sprężynach oparty, powinien iść ku swemu prawdziwemu celowi możliwie jak najprościej, najpewniej, najdłużej, wiedząc zresztą, że wszystkie dzieła ludzi są niedoskonałe, przemijające i znikome, jak oni sami.

Umyślnie pominąłem wiele punktów bardzo ważnych, co do których nie poczuwałem się do dostatecznej wiedzy, by móc je należycie osądzić. Zostawiam tę resztę ludziom oświeconym i mędrszym niż ja i kończę tę długą bazgraninę, przepraszając p. hrabiego Wielhorskiego, że go nią tak długo zajmowałem. Chociaż myślę inaczej jak drudzy ludzie, nie pochlebiam sobie, że jestem mędrszy niż oni ani że znajdzie w mych marzeniach coś, co by mogło naprawdę być dla ojczyzny jego pożyteczne; ale uczucia, z jakimi pragnę jej szczęścia, są nazbyt prawdziwe, nazbyt czyste, nazbyt bezinteresowne, żeby duma z przyczynienia się do tego szczęścia mogła jeszcze cokolwiek dodać do mej gorliwości. Oby mogła tryumfować nad swymi nieprzyjaciółmi, stać się, pozostać nadal spokojna, szczęśliwa i wolna, dawać światu wielki przykład i korzystając z patriotycznych prac p. hrabiego Wielhorskiego, znaleźć i wykształcić w swym łonie wielu podobnych mu obywateli!

Przypisy:

1. Uwagi o rządzie Polski — tytuł polskiego tłumaczenia stanowiącego podstawę niniejszej publikacji brzmi: Uwagi nad rządem Polski, w oryginale jest to: Considérations sur le gouvernement de Pologne. Traktat funkcjonuje w Polsce także pod tytułem, pod którym opublikowano późniejsze tłumaczenie: Uwagi o rządzie polskim. [przypis edytorski]

2. ministerium (daw.) — ministerstwo. [przypis edytorski]

3. konwokacja — sejm konwokacyjny, zjazd szlachty, na którym ustalano termin i zasady wyboru króla. [przypis edytorski]

4. Wessel nosił się z jakowymiś projektami reformy, które zamierzał wprowadzić w czyn po osadzeniu na tronie elektora saskiego — Kazimierz Pułaski, Szkice i poszukiwania historyczne, Seria IV, Lwów 1909. [przypis redakcyjny]

5. w dziele pt. O przywróceniu dawnego rządu według pierwiastkowych Rzeczypospolitej ustaw, ogłoszonym w r. 1775 — współcześnie wyszło w języku francuskim pt.: Essai sur le rétablissement d’ancienne, forme du gouvernement de Pologne, Londyn 1775. O Wielhorskim pisali: K. Hoffman, Historia reform politycznych w dawnej Polsce, Lipsk 1867, str. 277–294; Józef Szujski, Stare książki i dawni ludzie, Dzieła, seria III, tom I, Kraków 1885; Tenże: Dzieje Polski według ostatnich badań, Tom IV, Lwów 1866), str. 550–551; Wł. Konopczyński, Geneza i ustanowienie Rady Nieustającej, Kraków 1917, str. 139–141; Tenże: Liberum veto. Studium porównawczo-historyczne, Kraków 1918, str. 406–407; Marian Szyjkowski, Myśl Jana Jakóba Rousseau w Polsce XVIII wieku Kraków 1913, str. 60 i 69–101; Wł. Smoleński, Szkoły historyczne w Polsce, Pisma historyczne, Tom III, Kraków 1901, str. 234–236. [przypis redakcyjny]

6. Locke, John (1632–1704) — angielski filozof, polityk i ekonomista; rozwinął empirystyczną teorię poznania, stworzył nowożytną teorię tolerancji i państwa konstytucyjnego. [przypis edytorski]

7. Russa — zniekształcone przez spolszczenie pisowni i fleksji nazwisko Jean-Jacquesa Rousseau (1712–1778), szwajcarskiego pisarza i filozofa. [przypis edytorski]

8. Mably, Gabriel Bonnot de, zw. księdzem de Mably (1709–1785) — francuski myśliciel społeczny, teoretyk państwa i prawa, dyplomata; brat filozofa Étienne de Condillaca, autor prac historyczno-politycznych, które przyczyniły się do późniejszych koncepcji republikanizmu, a także komunizmu; napisał m.in. Rozmowy Focjona o związku obyczajności z polityką (1763), O prawodawstwie, czyli o pierwszych zasadach praw (1776) oraz O prawach i obowiązkach obywatela (1789). [przypis edytorski]

9. pierwiastkowy (daw.) — początkowy; pierwotny. [przypis edytorski]

10. jurysdykcja — prawo sądzenia; sądownictwo; także: zakres terytorialny, osobowy lub rzeczowy danej władzy sądowniczej. [przypis edytorski]

11. Najpierw zwrócił się Wielhorski do Mably’ego — Szymon Askenazy, Studia historyczno-krytyczne, Kraków 1897, art. pt. „Mably”. [przypis redakcyjny]

12. Pierwsze wydanie rozprawy z r. 1781 — Szymon Askenazy, Listy Mably’ego, „Kwartalnik historyczny”, Rocznik XIV, str. 229 i nast. [przypis redakcyjny]

13. jakie to główne zmiany w rządzie i prawach Rzeczypospolitej projektował Mably — pierwsze wydanie (bez nazwiska autora): Du Gouvernement et des Lois de la Pologne, A Londres 1781. O traktacie pisali prócz Askenazego: Konopczyński, Geneza..., str. 135–137; tenże Liberum veto, str. 405; dr Stanisław Kot, Rzeczpospolita Polska w literaturze politycznej Zachodu, Kraków 1919, str. 214–221; Szyjkowski, Myśl J. J. Rousseau..., str. 59–66. [przypis redakcyjny]

14. instrukcje poselskie — w Rzeczypospolitej szlacheckiej sejmiki ziemskie dawały posłom na sejm walny instrukcje w sprawach przewidzianych jako punkty obrad, wymagając ich ścisłego przestrzegania. [przypis edytorski]

15. plenum (łac.: pełne) — ogół członków jakiejś organizacji obecnych na zebraniu. [przypis edytorski]

16. terno (daw.) — wskazanie trzech kandydatów na jedno stanowisko. [przypis edytorski]

17. stan trzeci — w Rzeczpospolitej szlacheckiej: mieszczaństwo. [przypis edytorski]

18. jurysdykcja patrymonialna — pełna władza sądownicza właściciela ziemskiego (patrymonium: majątek rodowy) nad swoimi chłopami; w Polsce od 1518 ludność chłopska podlegała wyłącznie sądom panów. [przypis edytorski]

19. włościanin (daw.) — chłop. [przypis edytorski]

20. w Polsce także głośno było o Russie — Władysław Smoleński, Przewrót umysłowy w Polsce w wieku XVIII, Kraków-Petersburg 1891, passim. [przypis redakcyjny]

21. Doświadczyński — właśc. Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki (1776), powieść Ignacego Krasickiego; pierwsza polska powieść. [przypis edytorski]

22. WMćpan — skrót od zwrotu grzecznościowego: waszmość pan. [przypis edytorski]

23. gotowalnia (daw.) – pokój do ubierania się lub stolik z lustrem i przyborami do robienia toalety (toaletka). [przypis edytorski]

24. „Monitor” — najważniejsze czasopismo polskiego oświecenia, powstałe z inicjatywy Stanisława Augusta Poniatowskiego, wyd. w Warszawie w latach 1765–1785. [przypis edytorski]

25. „Wiadomości Warszawskie” — jeden z kolejnych tytułów gazety wydawanej od 1737 przez zakon jezuitów warszawskich, pod którym ukazywała się w latach 1765–1773. [przypis edytorski]

26. straszące każdego prawowiernego sofizmata — cytat z uwagi o Emilu Rousseau zamieszczonej w „Monitorze” w 1765; Emil zawiera ustęp znany jako „Wyznanie wiary wikarego sabaudzkiego”, stanowiący rodzaj wykładu chrystianizmu oderwanego od wszelkiego określonego wyznania i będący główną przyczyną potępienia tego utworu; sofizmat: rozumowanie z rozmysłem zbudowane fałszywie, a pozornie wyglądające na poprawne. [przypis edytorski]

27. Po zrzuceniu jarzma Genui — od XIII w. Korsyka należała do Republiki Genui. Od 1729 na wyspie rozpoczęły się walki o niepodległość, w listopadzie 1755 proklamowana została Republika Korsykańska, uchwalono pierwszą na świecie konstytucję (1755), napisaną w języku włoskim. W traktacie wersalskim zawartym 15 maja 1768 Genua w zamian za darowanie długów zrzekła się pretensji do wyspy na rzecz Francji, która w tym samym roku wysłała na nią swoje oddziały. Walki trwały do 1769 i skończyły się zwycięstwem Francuzów, w 1770 Korsyka stała się prowincją Francji. [przypis edytorski]

28. Delfinat — region w południowo-wschodniej Francji. [przypis edytorski]

29. Diderot, Denis (1713–1784) — francuski pisarz, krytyk i filozof, współredaktor Wielkiej Encyklopedii Francuskiej, autor powiastki filozoficznej Kubuś Fatalista i jego pan; początkowo przyjaciel Rousseau, później z nim poróżniony. [przypis edytorski]

30. d’Alembert, Jean le Rond (1717–1783) — filozof, matematyk i fizyk francuski, współautor Wielkiej Encyklopedii Francuskiej. [przypis edytorski]

31. Grimm, Friedrich Melchior von (1723–1807) — niemiecki pisarz, wydający w Paryżu dziennik „Correspondance litteraire”; przyjaciel Diderota i Rousseau, który później uważał go za swego wroga. [przypis edytorski]

32. Hume, David (1711–1776) — szkocki filozof, historyk i eseista; pierwszy nowożytny empirysta, krytykował pojęcie przyczynowości; w 1766 zaprosił Rousseau w gościnę do Anglii: kilkumiesięczny pobyt zakończył zatargiem. [przypis edytorski]

33. wyszłe — dawna forma imiesłowu przymiotnikowego, dziś zastępowana raczej zdaniem podrzędnym, np. które wyszły (tu: pochodziły) z obozu konfederackiego. [przypis edytorski]

34. pochop (daw.) — pobudka do działania, impuls. [przypis edytorski]

35. sofistyczny — tu: oparty na fałszywej argumentacji. [przypis edytorski]

36. egzekutywa — władza wykonawcza. [przypis edytorski]

37. przenosić (daw.) — bardziej cenić. [przypis edytorski]

38. ad hoc (łac.) — doraźnie, bez uprzedniego przygotowania. [przypis edytorski]

39. pactum subiectionis (łac.) — umowa o podporządkowaniu się; w jednej z wersji teorii umowy społecznej oprócz umowy pomiędzy jednostkami w celu zjednoczenia się, ustanowienia społeczeństwa, występuje umowa o podporządkowaniu się, zawarta pomiędzy społeczeństwem a władcą, która doprowadziła do powstania państwa. [przypis edytorski]

40. legislatywa — władza ustawodawcza, tworząca prawo. [przypis edytorski]

41. domena — tu: wielka posiadłość ziemska stanowiąca własność państwa. [przypis edytorski]

42. przeto (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]

43. boni patris familias (łac.) — dobrego ojca rodziny. [przypis edytorski]

44. Plutarch z Cheronei (ok. 50–ok. 150) — grecki pisarz, historyk, filozof-moralista; autor popularnych Żywotów równoległych, zbioru zestawionych parami życiorysów sławnych Greków i Rzymian. [przypis edytorski]

45. stoik — osoba podzielająca poglądy staroż. kierunku filozoficznego zalecającego sumienność w obowiązkach, zachowanie umiaru i spokoju wewnętrznego niezależnie od okoliczności zewnętrznych. [przypis edytorski]

46. „Biblioteka Warszawska” — miesięcznik literacko-naukowy wyd. w Warszawie w latach 1841–1914. [przypis edytorski]

47. Tę samą datę wskazywał rękopis należący do Mirabeau, sądząc według tytułu zamieszczonego w katalogu sprzedaży książek po nim pozostałych — por. Elisabeth A. Forster, Ph. D., Le dernier séjour de J. J. Rousseau à Paris-1770–1778, Smith College Studies in Modern Languages, Vol. II, Nr. 2–3, January–April 1921, Northampton Massachusetts, USA. Za odpis ustępu tej pracy, odnoszącego się do Uwag, składam gorące podziękowanie p. prof. Romanowi Dyboskiemu. [przypis redakcyjny]

48. Prof. Askenazy przesuwa ją na wrzesień 1772 r., opierając się na wzmiance w tekście, że naród szwedzki nie jest już wolny — Askenazy, Listy Rousseau’a, „Biblioteka Warszawska” 1898, marzec. [przypis redakcyjny]

49. Prof. Konopczyński cofa datę do czerwca 1771, starając się hipotezę swą oprzeć na dowodach czerpanych z tekstu i ówczesnej sytuacji politycznejJan Jakub Rousseau doradcą Polaków. Odbitka z „Themis Polskiej”, Warszawa 1913, str. 2–5. [przypis redakcyjny]

50. prof. Kot, porównywając tekst „Uwag” z traktatem Mably’ego... — Stanisław Kot, Rzeczpospolita Polska..., str. 221–227. [przypis redakcyjny]

51. Voltaire, pol. Wolter, właśc. François-Marie Arouet (1694–1778) — filozof, publicysta i wolnomyśliciel francuski epoki oświecenia. [przypis edytorski]

52. zresztą (daw.) — co do reszty, poza tym. [przypis edytorski]

53. Wielka Rewolucja — tu: Wielka Rewolucja Francuska (1789–1799), podczas której doszło do głębokich zmian polityczno-społecznych i obalenia monarchii Burbonów. [przypis edytorski]

54. jakobini — republikańskie ugrupowanie polityczne działające w okresie rewolucji francuskiej, znane głównie z okresu radykalizacji i rewolucyjnej dyktatury. [przypis edytorski]

55. nobilitacja — nadanie szlachectwa. [przypis edytorski]

56. cenzus — podział obywateli na grupy społeczne mające różne prawa i obowiązki w państwie, w szczególności prawa wyborcze lub prawa w sprawowaniu w urzędów, zwykle ze względu na majątek, pochodzenie, płeć, wykształcenie, wyznanie. [przypis edytorski]

57. majorat — majątek dziedziczony w ten sposób, że całość przechodzi na najstarszego syna. [przypis edytorski]

58. powiernictwo rodowe a. ordynacja rodowa — majątek ziemski rządzący się własnymi prawami dotyczącymi dziedziczenia, posiadający swój własny statut, zapobiegający rozdrobnieniu dóbr. [przypis edytorski]

59. atrybucja (daw.) — uprawnienie komuś przysługujące; kompetencja, zakres władzy. [przypis edytorski]

60. periodyczny — następujący okresowo, w pewnych odstępach czasu. [przypis edytorski]

61. prezenta (daw.) — przedstawienie do zatwierdzenia kandydata na jakiś urząd, stanowisko. [przypis edytorski]

62. chimeryczny — nierealny, dziwaczny; od: Chimery, potwora z mitologii greckiej o postaci lwa z głową kozy i wężem w miejscu ogona. [przypis edytorski]

63. magistratura — tu: władza zwierzchnia, urząd. [przypis edytorski]

64. Montesquieu, Charles Louis (1689–1755) — francuski filozof i pisarz, teoretyk prawa, jeden z głównych przedstawicieli oświecenia; autor Listów perskich i Ducha Praw. [przypis edytorski]

65. Ksiądz Kalinka pisze: „...to pewna, że jego rady (...)” — ks. Walerian Kalinka, Sejm czteroletni, tom II, część II, księga V (Dzieła, tom VIII, Kraków 1896, str. 460). [przypis redakcyjny]

66. prof. Askenazy („Napoleon a Polska” I, 28) — [Szymon Askenazy, Napoleon a Polska], Warszawa-Kraków 1918. [przypis redakcyjny]

67. Niezwykle surowo ocenia Uwagi prof. Askenazy... — jednak w rozprawie pt. Polityka Encyklopedystów („Studia historyczno-krytyczne”, Kraków 1897, str. 68–73) cieplej wyrażał się prof. Askenazy o Uwagach: „A jednak w tym ostatnim swym piśmie politycznym położył Rousseau wielką, niepożytą zasługę, zawarł w nim bowiem dobitnie i z niepospolitą mocą ideę nową naówczas a potężną i płodna. Jest nią idea narodowości”. — Dalej zarzuca przecież: „Niestety i tę nawet sympatyczną stronę Uwag zasłaniają niezwłocznie natchnienia doktrynerskie, pochodzące od Umowy społecznej”. — Uwagi swe o Uwagach zamyka podniesieniem jeszcze jednej, dodatniej strony: „Umiarkowany projekt podniesienia stanu włościańskiego i mieszczańskiego, w wykonalną obleczony formę, stanowi obok dzielnej apologii narodowości istotną wartość rad dla Polski, które „długo przeżyją, a przynajmniej przeżyć by powinny burzliwą metafizykę Umowy społecznej (Portalis)”. Również w przedmowie do Listów Rousseau’a nazywa Uwagi: „bądź co bądź niepospolitą polityczną improwizacją”.... [przypis redakcyjny]

68. nieposesjonat (daw.) — szlachcic, który nie ma własnego majątku. [przypis edytorski]

69. składać coś (daw.) — stanowić coś, tworzyć coś; składać się na coś. [przypis edytorski]

70. komisje cywilno-wojskowe — kolegialne organy administracji terenowej, mające charakter samorządowy, powołane do życia przez Sejm Czteroletni w 1789; składały się z komisarzy wybieranych na dwuletnią kadencję na sejmikach szlachty danego obszaru. [przypis edytorski]

71. okres — retorycznie ukształtowane zdanie złożone, stanowiące całość znaczeniową. [przypis edytorski]

72. minuta (daw.) — brudnopis dokumentu, zawierający tekst przed jego zatwierdzeniem. [przypis edytorski]

73. Tenże [dr Antoni Peretiatkowicz], Tłumaczenie „Contrat Social Rousseau’a” z objaśnieniami, Poznań 1920 — tj. Jan Jakób Rousseau, Umowa społeczna, przeł. i objaśnił Antoni Peretiatkowicz, wyd. 2, Poznań, Gebethner i Wolff, 1920. [przypis edytorski]

74. Polska (...) waży się jeszcze domagać rządu i praw (...) Jest w okowach, a przemyśliwa o sposobach zachowania wolności... — por. w Umowie społecznej III, 11: „Zasada życia państwowego tkwi we władzy zwierzchniej. Władza ustawodawcza jest sercem państwa, władza wykonawcza jest jego mózgiem, wprawiającym w ruch wszystkie części. Mózg może popaść w paraliż, a mimo to osobnik może żyć jeszcze. Człowiek zostaje idiotą, lecz żyje; ale gdy tylko serce przestanie funkcjonować, zwierzę umiera”. [przypis redakcyjny]

75. Chciałyby pokój despotyzmu połączyć ze słodyczami wolności (...) Wydaje mi się, że nie można pogodzić spokoju z wolnością — trzeba wybierać — w Umowie społecznej III, 4 przytacza Russo słowa Rafała Leszczyńskiego, wojewody poznańskiego, którego nazywa „cnotliwym”: Malo periculosam libertatem, quam quietam servitium [wolę niebezpieczną wolność niż spokojną niewolę; red. WL]. — W tym ustępie Uwag Russo zdaje się występować przeciwko jakimś monarchiczno-absolutystycznym zakusom Polaków. Może w uwagach nad reformą, przesłanych Wielhorskiemu z generalicji, znalazły się jakieś pomysły tego rodzaju, może inspiratorem ich, czy autorem, był Wessel? W każdym razie musiały istnieć jakieś silne monarchiczne tendencje, bo i Wielhorski w swej książce patetyczny ustęp Przedmowy do Narodu poświęca niektórym z obywateli, co „sprzykrzywszy sobie bezrządu skutki, rząd jedynowładny w Polsce widzieć” pragnęliby. [przypis redakcyjny]

76. kwadratura koła — jeden z trzech wielkich problemów geometrycznych postawionych w starożytności, polegający na skonstruowaniu metodą klasyczną (przy użyciu wyłącznie cyrkla i linijki bez podziałki) takiego kwadratu, którego pole jest równe polu danego koła; przez setki lat tego trudnego problemu nie udało się rozwiązać ani wykazać, że rozwiązanie nie istnieje; w 1882 udowodniono, metodą niegeometryczną, że taka konstrukcja jest niewykonalna; dziś pot.: zadanie niewykonalne. [przypis edytorski]

77. Ale jak trafić do serc, o tym wcale nie myślą nasi prawodawcy: oni widzą tylko siłę i kary — we fragmentach Instytucji politycznych, w ustępie o „Prawach” mówi: „Dla prawodawców nie było trudniej pobudzać do dobrych czynów niż przeszkadzać złym. A jednak prawie wszyscy ograniczyli się do zapewnienia zemsty publicznej i do regulowania sporów o interesy pomiędzy ludźmi prywatnymi, tych dwóch przedmiotów, które powinny zajmować najmniej miejsca w ustawodawstwie dobrze urządzonego państwa”. [przypis redakcyjny]

78. śmiemże — konstrukcja z partykułą pytającą -że (nadającą charakter pytania retorycznego); inaczej: czy śmiem. [przypis edytorski]

79. Mojżesz, Likurg i Numa — starożytni prawodawcy: Mojżesz: biblijny prorok, przywódca i prawodawca żydowski, który wyprowadził Izraelitów z Egiptu, przewodził im w wędrówce do Ziemi Obiecanej (Izraela) i nadał im prawa otrzymane od Boga na górze Synaj; Likurg: na poły legendarny prawodawca i twórca ustroju Sparty; Numa Pompiliusz: legendarny drugi król Rzymu, następca Romulusa, zapoczątkował w Rzymie państwowy kult bogów, wprowadził wiele ważnych instytucji religijnych, a także kalendarz. [przypis edytorski]

80. zakon (daw.) — prawo, powinność prawna a. religijna; wiara, religia. [przypis edytorski]

81. Romulus (mit. rzym.) — legendarny założyciel Rzymu. [przypis edytorski]

82. był (...) zgromadził — przykład użycia czasu zaprzeszłego, wyrażającego czynność wcześniejszą niż opisana czasem przeszłym lub, jak w tym przypadku, niezrealizowaną możliwość. [przypis edytorski]

83. Ajschylos, Sofokles i Eurypides — najwybitniejsi tragediopisarze starożytnej Grecji. [przypis edytorski]

84. Jeżeli zbierają się razem, to w świątyniach kultu, który nie ma w sobie nic narodowego, w niczym narodu nie przypomina — w Umowie społecznej IV, 8 („O religii państwowej”) przeprowadza następującą tezę: Religia tworzyła podstawę każdego państwa starożytności. Każde posiadało wyłącznie własne bóstwa opiekuńcze, a kult ich przepisywały prawa. Bogowie utożsamiali się niejako z ojczyzną. W ten sposób zachodził ścisły związek między życiem religijnym a państwowym i religia państwowa spajała silnie obywateli pomiędzy sobą i z państwem. Chrześcijaństwo, zrywając z Chrystusową ideą królestwa z tamtego świata, zorganizowało Kościół, władzę ziemską, która mając na czele głowę widzialną, przemieniła się w najgwałtowniejszy despotyzm. W państwach chrześcijańskich istnieje dualizm władz, uniemożliwiający dobrą organizację państwa: obywatele nigdy nie wiedzą, kogo mają słuchać, władcy czy księdza. Chrześcijaństwo rozerwało jedność społeczną, jest więc w gruncie rzeczy bardziej szkodliwe niż pożyteczne dla silnego ustroju państwowego. [przypis redakcyjny]

85. histrion (tu pogardl.) — podrzędny aktor, błazen. [przypis edytorski]

86. na teatrach zniewieściałych, rozwiązłych (...) by uczyć się tam zepsucia... — por. List do d’Alemberta o widowiskach, poświęcony w całości gwałtownej krytyce i potępieniu teatru. [przypis redakcyjny]

87. azylum (daw., z łac. asylum) — azyl, miejsce bezpiecznego schronienia. [przypis edytorski]

88. Wielki Król — tytuł królów perskich. [przypis edytorski]

89. czarna polewka — tradycyjna potrawa Spartan spożywana podczas wspólnych posiłków, składająca się z gotowanego we krwi mięsa wieprzowego, zaprawionego octem i solą. [przypis edytorski]

90. satrapa — mianowany przez króla namiestnik prowincji (satrapii) w staroż. Persji. [przypis edytorski]

91. nie masz (daw.) — nie ma, nie istnieje. [przypis edytorski]

92. Krezus (595–546 p.n.e.) — król Lidii słynący ze swojego wielkiego bogactwa; jego imię jest obecnie synonimem bogacza. [przypis edytorski]

93. Polacy mają swój strój narodowy. Zachowajcie starannie tę korzyść: zróbcie wręcz przeciwnie jak ów car — Piotr I Wielki (1672–1725), który wprowadził reformy zastępujące tradycyjne systemy społeczne i polityczne systemami wzorowanymi na państwach zachodnich; w ramach europeizacji i modernizacji narzucił zachodnioeuropejskie stroje, zakazał noszenia brody, rosyjskich ubiorów oraz sprzedaży narodowej rosyjskiej odzieży i obuwia. [przypis edytorski]

94. ubi patria, ibi bene (łac.) — gdzie ojczyzna, tam [jest] dobrze; nawiązanie do łacińskiej sentencji: ibi patria, ubi bene (tam ojczyzna, gdzie [jest] dobrze). [przypis edytorski]

95. Dużo zabaw publicznych (...) Trzeba, by w Polsce bawiono się więcej niż w innych krajach, ale nie tak samo.... — por. w Liście do d’Alemberta: „Nie wystarcza, żeby lud miał chleb i żył ograniczony do swych zawodowych zajęć; trzeba, żeby żył przyjemnie, a dzięki temu lepiej wypełniał obowiązki, mniej niepokoił się tym, jakby się od nich uwolnić, a porządek publiczny lepiej by się przez to ustalił. Bardziej, niż się przypuszcza, zależą dobre obyczaje od tego, by każdy czuł się dobrze w swym stanie. Knowania i duch intryg wypływają z niepokoju i niezadowolenia; wszystko źle idzie, gdy każdy zazdrości drugiemu jego stanowiska. Trzeba lubić swój zawód, by go dobrze wykonywać. Posady państwa są dobre i mocne tylko wtedy, gdy wszyscy, czując się na właściwych dla siebie stanowiskach, łączą swe siły w dążeniu do powszechnego dobra, a nie niszczą ich we wzajemnych tarciach, jak to się dzieje w każdym źle urządzonym państwie. Ustaliwszy to, cóż można myśleć o tych, którzy chcieliby odebrać ludowi święta, przyjemności i różnego rodzaju zabawy, jako roztargnienia odrywające go od pracy? Taka zasada jest barbarzyńska i fałszywa. Tym ci gorzej, gdy lud ma czas tylko na zdobywanie chleba; trzeba, by miał czas jeszcze spożywać go z radością, inaczej niedługo będzie nań pracował... Jeśli więc chcecie, by lud był czynny i pracowity, dajcie mu zabawy, które by wpoiły weń miłość jego stanu i nie pozwoliły mu zazdrościć lepszego. Dni na to stracone uczynią pozostałe dni bardziej wydajnymi. Przewodniczcie mu w tych rozrywkach, aby się stały uczciwe; oto prawdziwy sposób ożywienia pracy ludu”. [przypis redakcyjny]

96. uważanie (przest.) — poważanie, szacunek. [przypis edytorski]

97. szych — nitka owinięta metalowym drucikiem, używana w hafcie; przen.: pozorna świetność. [przypis edytorski]

98. Święta wolnego narodu winny zawsze tchnąć skromnością i powagą i winny wyprowadzać na podziw ludu tylko to, co godne jego szacunku — por. w Liście do d’Alemberta: „Nie trzeba zatem żadnych widowisk w republice? — Przeciwnie, trzeba ich wiele. Właśnie w republikach narodziły się, i w ich łonie jaśnieją naprawdę odświętnie. Jakimże to narodom lepiej przystoi zbierać się często i wiązać wzajemnie słodkimi więzami uciechy i radości, jak nie tym, które tyle mają powodów, by miłować się i na zawsze z sobą pozostawać w jedności? Mamy już w Genewie kilka takich uroczystości publicznych; miejmy ich jeszcze więcej, oczaruje mnie to jeszcze bardziej. Ale nie przyswajajmy sobie tych widowisk wyłącznych, które zamykają małą liczbę ludzi w ciemnych norach; które trzymają ich przerażonych i bezczynnych w ciszy i bezruchu; które przedstawiają oczom tylko ściany, ostrza broni, żołnierzy, smutne obrazy niewoli i nierówności. — Nie! szczęśliwe narody! To nie dla was takie widowiska. Trzeba, byście się zbierały na świeżym powietrzu, pod golem niebem, i oddawały się słodkiemu uczuciu swego szczęścia. Niechaj wasze rozrywki nie będą zniewieściałe ani przekupne, niechaj nie zatruwa ich żaden przymus, ani interes, niechaj będą wolne i szlachetne, jak wy, — niechaj słońce opromienia wasze niewinne widowiska; wy same utworzycie widowisko najbardziej godne jego światła. — Ale w końcu, na czymże będą się zasadzały te widowiska? A choćby też na niczym... Tam, gdzie jest wolność, wszędzie, gdzie lud się zbiera, panuje zadowolenie. Wbijcie na środku placu słup uwieńczony kwiatami, zgromadźcie lud, a będziecie mieli święto. Postąpcie jeszcze lepiej: pokażcie widzów jako widowisko; z nich uczyńcie aktorów, sprawcie, aby każdy widział i kochał siebie w innych, by przez to wszyscy ściślej się jednoczyli. Nie potrzebuję odsyłać do zabaw starożytnych Greków: są nowsze zabawy, dzisiaj jeszcze istniejące, i właśnie u nas je znajduję. Co roku mamy przeglądy, nagrody publiczne, królów kurkowych, armatnich, pływackich. Nigdy nie ma zbyt wiele tak pożytecznych i tak przyjemnych urządzeń, nigdy za dużo takich królów. Dlaczegóż byśmy tego, co robimy dla ćwiczenia się we władaniu bronią, nie mieli zrobić dla nabrania zręczności i siły? Czyż republika mniej potrzebuje robotników niż żołnierzy? Dlaczegóż byśmy na wzór nagród wojskowych nie mieli ustanowić innych nagród gimnastycznych: za atletykę, bieg, rzucanie dyskiem, za różne ćwiczenia ciała? Dlaczegóż byśmy nie mieli pobudzić naszych wioślarzy do turniejów na jeziorze?” itd. [przypis redakcyjny]

99. Rzymianie na tryumfach swoich roztaczali olbrzymi zbytek (...) Królów w niewolę pojmanych skuwano łańcuchami ze złota i klejnotów — podobnie w fragmentach Instytucji politycznych, w ustępie „O zbytkach”. [przypis redakcyjny]

100. Dwa zwoje wełny umieszczone przed krzesłem kanclerza w Izbie Lordów angielskich — mowa o tzw. wool-sack, zwojach wełny, które w angielskiej Izbie Lordów stoją obok fotela Lorda Kanclerza. [przypis redakcyjny]

101. konsul — najwyższy rangą urzędnik w staroż. Rzymie w czasach republiki (509–27 p.n.e.); wybierano dwóch konsulów na roczną kadencję, początkowo tylko spośród patrycjuszy (najwyższej warstwy społecznej), od 367 p.n.e. także spośród plebejuszy (pozostałej ludności, ludu). [przypis edytorski]

102. liktorzy — niżsi funkcjonariusze rzymscy, którzy jako asysta towarzyszyli władcom i najwyższym urzędnikom państwowym w miejscach publicznych; nosili przed nimi oznaki władzy: przewiązane wiązki rózeg (fasces), między którymi zatknięty był topór; przypisana liczba liktorów odpowiadała randze stanowiska, np. konsulowi towarzyszyło 12 liktorów, pretorowi 2. [przypis edytorski]

103. Zresztą nie w drodze ustaw przeciw zbytkowi udaje się go wykorzenić — por. w Projekcie konstytucji dla Korsyki: „Zamiast powstrzymywać zbytek w drodze praw, lepiej mu zapobiegać przez administrację, która by go uczyniła niemożliwym”. Mably natomiast gorąco zaleca wprowadzenie zbawiennych praw przeciw zbytkowi i twierdzi, że bez nich daremne byłoby starać się o ustalenie silnej wolności. [przypis redakcyjny]

104. Pragnę, by ucząc się czytać, czytał o swym kraju (...) w szesnastym [roku życia znał jego] wszystkie prawa — por. we fragmentach Instytucji politycznych, w ustępie „O prawach”: „Jedynie odpowiednią nauką dla dobrego narodu jest nauka własnych praw. Powinien ciągle nad nimi rozmyślać, by je kochać, zachowywać, a nawet — gdy zajdzie konieczna i dobrze sprawdzona potrzeba — poprawić, z ostrożnością, jakiej wymaga przedmiot tej wagi. Państwo, w którym jest więcej praw, niż ich może spamiętać każdy obywatel, jest państwem źle urządzonym, a każdy obywatel, który nie zna na pamięć praw swojego kraju, jest złym obywatelem; dlatego Likurg chciał zapisać swoje prawa tylko w sercu Spartan”. [przypis redakcyjny]

105. nie kazałbym dzieciom odbywać studiów zwyczajnych, kierowanych przez cudzoziemców i księży. Prawo powinno normować treść, porządek i formę studiów — inny program nauk kreśli Mably. Domaga się, by nareszcie przeniknęła do uniwersytetów polskich filozofia i by wygnała te nędzne nauki, gorsze niż niewiedza. Żąda zerwania ze scholastyczno-teologicznym kierunkiem nauki. Żąda, by uczono prawa natury, publicznego prawa polskiego, ale także i praw państw innych, by wykładano o współczesnym stanie Europy, o dyplomacji; uważa również, że i medycyna, fizyka, matematyka, historia, literatura powinny znaleźć miejsce w szkołach. Jeżeli jezuici tym zadaniem nie potrafią sprostać, należy sprowadzić nauczycieli z zagranicy. [przypis redakcyjny]

106. Przede wszystkim starajcie się o to, by ze stanu pedagoga nie robić zawodu. Każdy publiczny człowiek w Polsce ma mieć tylko jeden stały stan, tj. stan obywatela — por. w Projekcie konstytucji dla Korsyki: „Nikt nie powinien być urzędnikiem z zawodu, ani żołnierzem z zawodu. Wszyscy winni być gotowi spełniać wszystkie i funkcje nałożone przez ojczyznę. Nie powinno być na wyspie żadnego innego stanu, prócz stanu obywatela, a ten stan powinien obejmować wszystkie inne”. [przypis redakcyjny]

107. gimnazjum (łac. gymnasium, z gr. gymnasion: miejsce ćwiczeń) — w staroż. miastach greckich ośrodek ćwiczeń fizycznych i treningu sportowego (por. gimnastyka), złożony z otwartego placu z bieżnią i boiskiem oraz półkrytych i krytych budynków. Gimnazjony, jako popularne miejsca spotkań, stały się również miejscami wykładów, dysput i nauczania. [przypis edytorski]

108. przenosić (daw.) — bardziej cenić, dawać pierwszeństwo. [przypis edytorski]

109. avoyersavoyer był w pewnych kantonach Szwajcarii (Lucerna, Berno, Solura) najwyższym urzędnikiem, stojącym na czele władzy wykonawczej i sądownictwa. [przypis redakcyjny]

110. (V.) Wada zasadnicza — w rękopisie krakowskim wszystkie rozdziały są pisane bezpośrednio jedne pod drugimi. Jednak rozdział Wada zasadnicza rozpoczyna się na nowej stronie (22), choć koniec poprzedniego zajmuje tylko mniej więcej 3/4 strony, tak że 1/4 strony 21 została niezapisana. [przypis redakcyjny]

111. chimeryczny — nierealny, dziwaczny; od: Chimery, potwora z mitologii greckiej o postaci lwa z głową kozy i wężem w miejscu ogona. [przypis edytorski]

112. Prawie wszystkie małe państwa, zarówno republiki, jak monarchie, kwitną tylko dzięki temu, że są małe... — por. w Umowie społecznej 11, 8: „Tak, jak natura zakreśliła granice dla wzrostu dobrze zbudowanego człowieka i przekraczając te granice, tworzy już tylko olbrzymy lub karły, tak samo istnieją ze względu na najlepszą konstytucję państwa granice obszaru, jaki to państwo mieć może, tak by nie było ani zbyt rozległe na to, aby można nim dobrze rządzić, ani zbyt małe na to, by mogło się samo przez siebie utrzymać. W każdym ciele politycznym istnieje maksimum siły, którego nie powinno się przekraczać i od którego często się oddala, właśnie przez powiększanie się. Im szerzej rozciąga się więź społeczna, tym bardziej się rozluźnia; i na ogół małe państwo jest stosunkowo silniejsze niż państwo wielkie”... [przypis redakcyjny]

113. boć — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć; znaczenie: bo przecież. [przypis edytorski]

114. Często mówiono i powtarzano, że Rzplita Polska składa się z trzech stanów: szlacheckiego, senatu i króla... — Mably w swym traktacie krytykuje również zasadę parlamentaryzmu polskiego, w myśl której „władza ustawodawcza spoczywa w trzech stanach zebranych w sejmie”. Argumentuje jednak inaczej jak Russo. Gdy ten zbija podział na trzy stany ze stanowiska wszechwładzy stanu szlacheckiego, którego dwa inne stany są tylko częściami, Mably rozpatruje kwestię ze stanowiska zasady podziału władz. Dlatego gdy Russo przyznaje senatorom prawo głosowania na sejmie jako szlachcicom, przedstawicielom szlachty na mocy wyborów, Mably odmawia senatorom współudziału w ustawodawstwie. „Czujecie — pisze — że jeżeli pozwoli się im mieszać na sejmie z posłami, doświadczenie, jakie powinni mieć w sprawach publicznych, i władza, w jaką powinni być wyposażeni po rozejściu się zgromadzenia prawodawczego, łatwo sprawią, iż staną się panami większości głosów. Tym sposobem wkrótce będziecie mieć tylko prawa sprzyjające ambicji senatu, a przeciwne wolności narodu”. [przypis redakcyjny]

115. Wolność jest potrawą pożywną, ale trudno strawną: trzeba bardzo zdrowych żołądków, by ją znieść — por. w dedykacji Rozprawy o nierówności: „...bo z wolnością jest tak, jak z tymi potrawami ciężkimi i pożywnymi albo z tymi szlachetnymi winami, które mogą żywić i wzmacniać organizmy silne, do nich przyzwyczajone, ale które osłabiają, niszczą i upijają słabych i delikatnych, z nimi nieoswojonych”. [przypis redakcyjny]

116. Dumna i święta Wolności! Gdyby ci biedacy mogli cię poznać, gdyby wiedzieli, za jaką cenę nabywa się ciebie i zachowuje... — wolność określa Russo w Umowie społecznej 1, 8, jak następuje: „Człowiek traci przez umowę społeczną wolność naturalną i nieograniczone prawo do wszystkiego, co go nęci, a co może osiągnąć; zyskuje zaś wolność społeczną i własność wszystkiego, co posiada. By nie zmylić się w tych kompensacjach, trzeba dobrze odróżnić wolność naturalną, która ma granicę tylko w siłach jednostki, od wolności społecznej, którą ogranicza wola powszechna; tudzież posiadanie, które jest tylko skutkiem siły, względnie prawem tego, kto pierwszy rzecz zajął, od własności, która może się gruntować tylko na jakimś pozytywnym tytule. Można by jeszcze dorzucić do korzyści stanu społecznego wolność moralną, dzięki której jedynie człowiek staje się naprawdę panem samego siebie; albowiem niewolą jest pobudzanie przez sam instynkt, a wolnością posłuszeństwo prawu, które się samemu sobie przepisało. Ale już i tak za dużo powiedziałem w tym przedmiocie, a nie zajmuję się tutaj filozoficznym znaczeniem słowa wolność”. [przypis redakcyjny]

117. W miarę jak spostrzegano jakieś nadużycie, wydawano ustawę, aby mu zapobiegać. Z tej ustawy rodziły się nowe nadużycia, które znowu trzeba było naprawiać. Ten sposób postępowania (...) prowadzi do najstraszniejszego ze wszystkich nadużyć, tj. do osłabienia siły praw na skutek ich mnogości — por. w Ekonomii politycznej: „Najgorszym nadużyciem jest pozornie słuchać praw, aby je tym pewniej faktycznie przekraczać. W takim stanie rzeczy na próżno piętrzy się edykta na edykta, reglamentacje na reglamentacje: wszystko to służy tylko do wprowadzenia nowych nadużyć, a nie naprawia dawnych. Im więcej praw mnożycie, tym bardziej podajecie je w pogardę; a wszyscy dozorcy, jakich ustanawiacie, są tylko nowymi przestępcami prawa, przeznaczonymi na to, by dzielili się z dawnymi albo łupili na własną rękę”. W ustępie zaś „O Prawach” z fragmentów Instytucji politycznych pisze: „Gdyby mnie zapytano, który naród jest najbardziej zepsuty, odpowiedziałbym bez wahania, że ten, który ma najwięcej praw. Wola czynienia dobrze wystarcza na wszystko, a ten, kto umie słuchać prawa sumienia swego, nie potrzebuje innych praw; ale mnogość praw świadczy o dwóch rzeczach, zarówno niebezpiecznych i zawsze prawie idących w parze, a mianowicie o tym, że złe są te prawa i że są bezsilne. Gdyby prawa były dostatecznie jasne, nie potrzebowałyby coraz to innych wyjaśnień czy nowych zmian; gdyby były dostatecznie mądre i gdyby je kochano i szanowano, nie widziałoby się tych groźnych i wstrętnych sporów między obywatelami a władzą zwierzchnią, gdy tamci dążą do omijania praw, ta zaś do ich utrzymania” itd. [przypis redakcyjny]

118. Ten sam parlament trwa tak długo, że dworowi, który wyczerpałby swe środki, chcąc go co roku kupować, opłaca się kupić go na siedem lat, czego też robić nie omieszkuje — król angielski Jerzy III (1760–1820) dążył do ujęcia w swe ręce rządów i do sprawowania ich osobiście, w niezależności od parlamentu. Nie naruszając konstytucji, potrafił środkami przekupstwa i faworów zdobyć sobie większość w parlamencie i uczynić ją swoim powolnym narzędziem. Ten sposób oddania parlamentu królowi, względnie gabinetowi cieszącemu się jego zaufaniem, nie był zresztą w Anglii nowością w chwili wstąpienia na tron Jerzego III. Przekupność parlamentu angielskiego stała się w XVIII w. przysłowiowa. Sławny mąż stanu Robert Walpole (1676–1745), kanclerz skarbu, zwany przez parlament i kolegów w ministerium „pierwszym ministrem”, rządzący Anglią za panowania Jerzego I i Jerzego II w latach 1721–1742, wprowadził formalnie system przekupywania posłów i sam chwalił się, że zna cenę każdego sumienia. I następcy Walpole’a uciekali się do tego samego środka: ks. Newcastle np. stracił na przekupywanie znaczną część swojej ogromnej fortuny. [przypis redakcyjny]

119. pacta conventa (łac.) — w dawnej Polsce umowa zawierana między królem elekcyjnym a wybierającą go szlachtą. [przypis edytorski]

120. poddałoby Polaków pod jarzmo [dziedzicznej monarchii], które dźwigają wszystkie narody, a od którego oni jedni są wolni; bo Szwecji już nie liczę — możliwe, że tu mieści się aluzja do monarchicznego zamachu stanu, dokonanego przez Gustawa III (1771–1792). W Szwecji po śmierci Karola XII sejm i senat ujęły w swe ręce całą władzę rządową, pozbawiając króla wszelkiego wpływu. W dniu 19 sierpnia 1772 r. Gustaw III otoczył sejm wojskiem i podyktował mu nową konstytucję. Oddawała ona królowi całą władzę rządową, ograniczając sejm, zbierający się tylko na wezwanie królewskie, do uchwalania wniosków przedłożonych mu przez króla. [przypis redakcyjny]

121. władza wykonawcza, podzielona między kilka jednostek, nie ma harmonii między swymi częściami, co powoduje ustawicznie szarpanie, niedające się pogodzić z dobrym porządkiem. Każdy z depozytariuszów pewnej części tej władzy, na mocy takiej władzy cząstkowej wynosi się pod każdym względem nad urzędników i prawa... — por. w Umowie społecznej III, 10, gdzie podaje dwie możliwe przyczyny rozkładu państwa. Pierwsza, to uzurpacja władzy zwierzchniej ze strony rządu. Druga, „...gdy członkowie rządu oddzielnie uzurpują władzę, którą powinni wykonywać tylko wspólnie; stanowi to nie mniejsze przełamanie praw, a wywołuje nieład jeszcze większy. Wówczas ma się, by użyć tego wyrażenia, tylu książąt, ilu jest urzędników; a państwo, nie mniej jak rząd podzielone, ginie albo zmienia formę”. Por. także przytoczoną we wstępie do Umowy ocenę rządu polskiego. Również Mably twierdzi: „O ile mogłem zapoznać się z waszą administracją, wydaje mi się, że całe zło pochodzi od czterech ministrów. Despotyczna władza, jaką sobie przywłaszczyli w różnych działach swych departamentów, zniszczyła władzę sejmu i władzę senatu i ważę się przepowiadać, że o ile utrzymacie ten despotyzm, przeprowadzicie reformę zupełnie bezużyteczną... Sądzę, że nie wystarcza, by te wszystkie godności nadawał odtąd sejm... Chciałbym naprzód, by ustawa zasadnicza udowodniła w sposób najbardziej oczywisty, że nic dobrego nie da się zrobić bez zupełnej zmiany tej formy administracji. W rezultacie postanowi, że urzędy ministerialne, zamiast żeby były nadawane dożywotnio, będą nadawane tylko na cztery lata, a będzie je można powierzać tylko senatorom. Ci ministrowie, zamiast żeby sami zarządzali sprawami swych departamentów, będą przewodniczyli radzie złożonej z sześciu senatorów, w której wszystko będzie się rozstrzygało większością głosów... Rada ta będzie badać wszystkie należące do niej sprawy i przedstawiać sprawozdania zebranemu senatowi, który będzie ostatecznie decydował”. [przypis redakcyjny]

122. każde ciało, które jest depozytariuszem władzy wykonawczej, dąży usilnie i trwale do ujarzmienia władzy prawodawczej i osiąga to wcześniej czy później — dążenie egzekutywy do uzurpacji uważa Russo za regułę, za fatalistyczne prawo dziejowe. W Umowie społecznej III, 10 tak o tym mówi: „Tak jak wola jednostkowa działa ustawicznie przeciwko woli powszechnej, tak samo rząd czyni ciągłe wysiłki przeciwko władzy zwierzchniej. Im bardziej wzmaga się ten wysiłek, tym bardziej psuje się konstytucja; a skoro nie występuje tutaj wola żadnego innego ugrupowania, która by, opierając się woli księcia, równoważyła ją, musi prędzej czy później dojść do tego, że książę zgnębi w końcu zwierzchnika i złamie układ społeczny. Na tym właśnie polega zło, wewnątrz tkwiące i nieuniknione, które od samych narodzin ciała politycznego dąży bez przerwy do zniszczenia go, tak samo jak starość i śmierć niszczą w końcu ciało człowieka”. [przypis redakcyjny]

123. Dla zaradzenia temu złu, radzą wam podzielić senat na kilka rad albo departamentów — Mably; por. Wstęp rozdz. I oraz przypisek na str. 29 [przypis do fragmentu ze słowami „władza wykonawcza, podzielona między kilka jednostek, nie ma harmonii między swymi częściami”; red. WL]. [przypis redakcyjny]

124. idea ks. de Saint-Pierre, a rozwinął on ją dobrze w swojej „Polysynodii” — ksiądz de Saint-Pierre (1658–1743), moralista i pisarz polityczny. Jego rozprawy: Polysynodię i Projekt wieczystego pokoju Russo przygotował do druku, dołączając własne obszerne uwagi nad nimi; zarzucał mu m.in., że swoje poglądy oparł na fałszywej przesłance, jakoby ludzie kierowali się rozumem, a nie namiętnościami. Saint Pierre projektuje w Polysynodii powierzenie poszczególnych gałęzi administracji osobnym radom. Członkowie tych rad pochodziliby z wyboru, a każdy z nich po kolei obejmowałby na czas pewien przewodnictwo rady. Poszczególne te rady wiązałaby ze sobą rada ogólna, która jednoczyłaby wszystkie części rządu i w ostatniej instancji dyskutowała i załatwiała wszystkie sprawy. W uwagach swych nad Polysynodią Russo pisze: „Nie mógłbym uważać Polysynodii za pożyteczną ani możliwą w żadnej prawdziwej monarchii, ale uważałbym ją za taką jedynie przy pewnego rodzaju rządzie mieszanym, w którym naczelnik byłby tylko przewodniczącym rady, miałby jedynie władzę wykonawczą i sam przez się nic by nie mógł. A i tak jeszcze trudno by mi było uwierzyć, żeby taki zarząd mógł trwać długo bez nadużyć; bo interesy związków cząstkowych nie mniej odchylają się od interesów państwa i nie mniej są niebezpieczne dla republiki niż interesy jednostek”. [przypis redakcyjny]

125. cenzor — wyższy urzędnik w republice rzymskiej, odpowiedzialny m.in. za przeprowadzanie spisów obywateli oraz dbający o obyczajność. [przypis edytorski]

126. trybun ludowy — urząd w republice rzymskiej, którego podstawowym zadaniem było reprezentowanie interesów uboższych obywateli (plebejuszy) i ich ochrona przed nadużyciami patrycjuszy i samowolą urzędników; trybunom przysługiwało prawo nietykalności oraz prawo weta (sprzeciwu) wobec decyzji innych urzędników i uchwał senatu. [przypis edytorski]

127. kaptować — pozyskiwać, namawiać kogoś do przejścia na swoją stronę. [przypis edytorski]

128. Środek proponowany jest jedyny; jest prosty i musi być skuteczny. Dziwne, że przed „Umową społeczną”, w której go podaję... — por. Umowa społeczna III, 10: „Nie wystarcza, żeby naród zgromadzony ustalił raz ustrój państwa, nadając sankcję ogółowi praw; nie wystarcza, by ustanowił rząd wieczysty, względnie by załatwił raz na zawsze wybór urzędników: poza nadzwyczajnymi zgromadzeniami, jakich mogą wymagać nadzwyczajne wypadki, powinny być zgromadzenia stałe i periodyczne, tak, by nic nie mogło znieść ich czy też odroczyć, a to w ten sposób, by w oznaczonym dniu prawo zwoływało lud i by do tego nie było trzeba żadnego formalnego zwołania. Ale poza tymi zgromadzeniami, uprawnionymi już przez ich datę, każde zgromadzenie narodu niezwołane przez urzędników do tego umocowanych i według przepisanych form winno być uważane za bezprawne, a wszystko, co na nim się zdziała, za niebyłe, nawet bowiem porządek zgromadzania się musi wypływać z prawa. Co się tyczy mniejszej lub większej częstości zgromadzeń prawnych, zależy ona od tylu względów, że niepodobna podać w tej mierze ścisłych reguł. Można tylko ogólnie powiedzieć, że im silniejszy jest rząd, tym częściej winien się pokazywać zwierzchnik”. — W rozdziale zaś 18, pt. „Środki zapobieżenia uzurpacji ze strony rządu”, doradza: „Periodyczne zgromadzenia, o których przedtem mówiłem, mogą zapobiec temu nieszczęściu (tj. uzurpacji), względnie opóźnić je, zwłaszcza gdy nie potrzebują formalnego zwołania; wówczas bowiem książę nie mógłby im przeszkodzić, nie deklarując się jawnie jako gwałciciel praw i wróg państwa”. [przypis redakcyjny]

129. Jedną z największych niekorzyści wielkich państw, która sprawia, że w państwach tych bardzo trudno wolność zachować, jest to, że w nich władza ustawodawcza nie może przejawiać się sama przez się, ale może działać tylko przez pełnomocnictwo — por. Umowa społeczna III, 15: „Zważywszy dobrze wszystko, nie widzę, żeby władza zwierzchnia mogła zachować w naszych stosunkach wykonywanie swych uprawnień, o ile państwo nie jest bardzo małe”. Chodzi tu o możność zastosowania bezpośredniego wykonywania ustawodawstwa przez naród. [przypis redakcyjny]

130. Drugi środek polega na zobowiązaniu przedstawicieli, by ściśle trzymali się instrukcji i składali mocodawcom dokładne rachunki z zachowania się swego na sejmie — Mably występuje stanowczo przeciw instrukcjom poselskim. Radzi nawet zaniechać rozsyłania uniwersałów królewskich przed sejmami, by województwa nie były powiadamiane o sprawach, które mają być na sejmie wniesione, i nie mogły powziąć co do nich żadnych uchwał. Sejmiki mogą tylko poruczyć posłowi wniesienie na sejm spraw dotyczących specjalnie danego województwa. Utrzymuje Mably natomiast sejmiki relacyjne i przyznaje im nawet daleko idące uprawnienia (por. Wstęp I). [przypis redakcyjny]

131. palladium (gr. palladion; mit. gr.) — przechowywany w Troi posążek bogini Ateny o przydomku Pallas; wg wierzeń zapewniał bezpieczeństwo miastu, w którym się znajdował, chroniąc je przed zdobyciem przez wrogów. [przypis edytorski]

132. uniwersał — w dawnej Polsce: ogłaszany publicznie list królewski; później: królewski akt prawny. [przypis edytorski]

133. zresztą (daw.) — co do reszty, poza tym. [przypis edytorski]

134. zawsze od zgromadzenia będzie zależało przedłużyć ten termin w drodze szczególnej uchwały, skoro sprawy będą tego wymagały — Mably występuje ostro przeciw ustawowemu normowaniu czasu trwania sesji sejmowej. Prawo takie nazywa przeżytkiem dawnego barbarzyństwa Sarmatów. W tym względzie zresztą różnica między Mablym a Russem nie jest zasadnicza, skoro Russo przyznaje sejmowi prawo swobodnego przedłużania sesji. [przypis redakcyjny]

135. Zasady, z których wyprowadzają się powyższe reguły, zostały ustalone w „Umowie społecznej” — por. Wstęp. [przypis redakcyjny]

136. czyliż — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -li; znaczenie: czyż. [przypis edytorski]

137. komicje a. komicja (łac. comitia) — w starożytnym Rzymie zgromadzenia ludu, które w okresie republiki wybierały urzędników oraz uchwalały ustawy (leges). [przypis edytorski]

138. komisarzy radomskich i deputatów trybunalskich — osobne sejmiki „deputackie” wybierały co roku deputatów do trybunału koronnego. Trybunał był sądem odwoławczym najwyższej instancji od wyroków sądów ziemskich i grodzkich, nadto sądem pierwszej instancji w sprawach przeciw starostom i urzędnikom grodzkim o naruszenie obowiązków przy wymiarze sprawiedliwości. Przewodniczył mu wybierany przez deputatów marszałek. Trybunał skarbowy, urzędujący w Radomiu, składał się z wybieranych na każdym sejmie senatorów oraz z deputatów, obieranych zazwyczaj na sejmikach relacyjnych. Pociągał on do odpowiedzialności poborców i tych wszystkich, na których ciążył zarzut przywłaszczenia sobie grosza publicznego, wyrokował w sprawach zatargów pomiędzy obywatelami a wojskiem, badał rachunki wojskowe itd. Trybunał radomski został zniesiony przez Konstytucję sejmu konwokacyjnego 1761 r., a atrybucje jego przekazano utworzonej wtedy Komisji Skarbowej. [przypis redakcyjny]

139. laudum — uchwały sejmików nosiły nazwę laudów, już od końca XVI wieku spisywano je w formie osobnych aktów i wciągano do ksiąg grodzkich. [przypis redakcyjny]

140. Wilkes, John (1727–1797) — angielski publicysta, od r. 1761 członek Izby Gmin, prowadził w broszurach i w wydawanym przez siebie piśmie ostrą kampanię przeciw rządowi, nie oszczędzając nawet osoby króla Jerzego III. Izba, zależna w zupełności od gabinetu, pozbawiła Wilkesa mandatu w r. 1764. Oskarżony, chroni się przed sądem za granicę. W r. 1768 wraca do Anglii, staje przed sądem i zostaje skazany na 22 miesiące więzienia. Podczas odsiadywania kary ponownie wybrany posłem przez jeden z okręgów londyńskich. Izba Gmin ruguje go znowu, a gdy po raz trzeci został wybrany w r. 1769, Izba Gmin uznaje wybór za nieważny, a Wilkesa za niezdolnego do piastowania mandatu poselskiego. To prześladowanie zyskało Wilkesowi olbrzymią popularność. W r. 1771 wybrano go szeryfem, w r 1774 lordem majorem Londynu. Na stanowiskach tych zdobywa sobie powszechny szacunek i znaczenie, tak że gdy w r. 1784 został wybrany posłem, rząd nie odważył się już przeciw temu wystąpić. [przypis redakcyjny]

141. Izba Gmin — niższa izba brytyjskiego parlamentu. [przypis edytorski]

142. „Złota Księga” weneckaZłota Księga była w Republice Weneckiej rejestrem szlachty. Wciągano do niej potomków szlachty, którzy dopiero na podstawie tego wpisu mogli brać udział w rządzie. [przypis redakcyjny]

143. to pewna (daw.) — dziś: to pewne. [przypis edytorski]

144. Każda jednostka powinna mieć głos; żadne ciało zbiorowe, jakiekolwiek by ono było, głosu mieć nie powinno — tę myśl rozwija Russo w Umowie społecznej II, 3, a jeszcze jaśniej w Ekonomii politycznej: „Każdy związek państwowy składa się z innych, mniejszych związków różnych rodzajów, z których każdy ma swoje interesy i swoje zasady; lecz nie tylko te związki, które każdy spostrzega, ponieważ mają formę zewnętrzną i legalną, istnieją rzeczywiście w państwie; wszystkie jednostki złączone jakimkolwiek interesem wspólnym tworzą tyleż różnych związków, stałych czy chwilowych, a siła ich jest nie mniej rzeczywista, choć mniej widoczna, dobra zaś obserwacja ich różnych wzajemnych stosunków daje prawdziwe poznanie obyczajów. Te właśnie wszystkie związki, ukryte czy formalne, zmieniają przez swoją wolę wygląd woli publicznej tym różnymi sposobami. Wola tych poszczególnych związków pozostaje zawsze w dwóch stosunkach: odnośnie do członków związku jest wolą powszechną, odnośnie do całego społeczeństwa jest wolą szczególną, bardzo często wydając się na pierwszy rzut oka słuszna, a przy bliższym wglądnięciu znieprawiona. Ktoś może być pobożnym księdzem, albo dzielnym żołnierzem, albo gorliwym patrycjuszem — a złym obywatelem. Jakaś uchwała może być bardzo korzystna dla małej wspólnoty, a bardzo niebezpieczna dla wielkiej. Prawda, że skoro związki poszczególne są zawsze podporządkowane związkowi, który je obejmuje, powinno się słuchać tego ostatniego przed tamtymi; prawda, że obowiązki obywatela idą przed obowiązkami senatora, a obowiązki człowieka przed obowiązkami obywatela, ale, na nieszczęście, osobisty interes stoi zawsze w odwrotnym stosunku do obowiązku i zwiększa się w miarę, jak związek staje się ściślejszy, a zobowiązanie mniej święte; dowód niezbity na to, że wola najpowszechniejsza jest także zawsze i najsprawiedliwsza i że głos narodu jest w istocie głosem Boga. — Z tego nie wynika jeszcze, żeby uchwały publiczne były zawsze sprawiedliwe”. (Ale niesprawiedliwość uchwały wydanej przez naród) „zdarzy się tylko wtedy, gdy ludzie zręczni potrafią przez wpływy i wymowę te szczególne interesy postawić w miejsce interesów narodu. Wówczas czym innym będzie uchwała narodu, a czym innym wola powszechna”. [przypis redakcyjny]

145. kasztelan — w średniowiecznej Polsce urzędnik bezpośrednio niższy rangą od wojewody, sprawujący władzę nad zamkiem lub grodem i podlegającym mu okręgiem administracyjnym średniego szczebla, tzw. kasztelanią; po wprowadzeniu w XIV w. urzędu starosty i systemu powiatowego urząd kasztelana tracił na znaczeniu. Jako tytularny urzędnik ziemski kasztelan zasiadał w radzie królewskiej, a później w senacie. Najwyższą pozycję miał kasztelan krakowski, kasztelanowie wileński i trocki zasiadali pomiędzy wojewodami; oprócz nich wyróżniano 31 kasztelanów większych, którym przysługiwały krzesła za wojewodami oraz 49 kasztelanów mniejszych, zasiadających na końcu izby senatorskiej, na wąskich ławach pod ścianą. [przypis edytorski]

146. Jakąż to niekorzyść dostrzeżono w wyborze przez sejmiki wojewodów połockiego, witebskiego i starosty żmudzkiego — województwo połockie zorganizowano w r. 1504, witebskie w r. 1511, łącząc z urzędem wojewody, dawniej istniejącym, urząd starosty tej samej ziemi. — Starosta żmudzki stał pod względem zakresu władzy na równi z wojewodami; zasiadał on też w radzie wielkoksiążęcej, a od r. 1569 w senacie. Wszystkie te trzy urzędy obsadzane były przez króla na podstawie przedstawienia ze strony ludności, później sejmików. W ziemiach połockiej i witebskiej działały w tym względzie tradycje republik północnoruskich, dzięki którym te województwa utrzymały przywilej wyboru swoich najwyższych urzędników. Żmudź, która jeszcze do wieku XV zachowała pierwotną organizację wiecową, umiała również uzyskać od W. Księcia podobną koncesję (por. Kutrzeba, Historia ustroju Polski w zarysie, tom II: Litwa). [przypis redakcyjny]

147. Jest propozycja, by w celu zmniejszenia nadużyć veta liczyć głosy nie według posłów, ale według województw — propozycję tę wysuwa Mably. [przypis redakcyjny]

148. sprawa głosowania należy do tych, które roztrząsnąłem z największą starannością w „Umowie społecznej” — por. przypisek na str. 54. [przypis redakcyjny]

149. przeto (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]

150. ad actum (łac.) — czynności, do sprawy; praw.: z uprawnieniami nadanymi do załatwienia określonej sprawy (nieprzysługującymi na stałe). [przypis edytorski]

151. Trudność leży w tym, że skoro pozbawi się ich tego rozdawnictwa łask, wydaje się, że ich się wszystkiego pozbawi; tego właśnie robić nie trzeba, bo na jedno by wyszło wcale nie mieć króla — Mably spycha króla do roli figuranta bez żadnej rzeczywistej władzy. [przypis redakcyjny]

152. asesor — w Rzeczpospolitej szlacheckiej obieralny urzędnik doradzający sędziemu i uzupełniający skład sędziowski. [przypis edytorski]

153. trybunał koronny, w którym przewodniczy nie król, ale wielki kanclerz — kanclerz nie zasiadał w Trybunale. Sądzili w nim tylko deputaci szlacheccy i duchowni. Właśnie utworzenie Trybunału (1578) stanowiło wyłom w zasadzie, że najwyższym sędzią jest król. Kanclerz przewodniczył natomiast sądowi asesorskiemu, który sądził sprawy apelacyjne miejskie i mniejsze sprawy skarbowe szlacheckie. [przypis redakcyjny]

154. Proponowano zmianę korony na dziedziczną — Mably proponuje zaprowadzenie w Polsce tronu dziedzicznego: zapewni on większy spokój Rzeczypospolitej, usuwając agitację i zamieszki przedelekcyjne, wstrząsy wywoływane elekcją, przekupstwo i mieszanie się państw obcych; zapewni dalej większą spójność rządu, da siłę prawom, oduczy Polaków swawoli. [przypis redakcyjny]

155. egida (mit. gr.) — tarcza Zeusa, króla bogów, wykonana przez Hefajstosa; stąd przen. pod egidą: pod opieką, przewodnictwem, protektoratem, daw. także: pod osłoną. [przypis edytorski]

156. Pomimo potęgi kilku członków Rzeszy, gdyby nie przypadkowy wybór Karola VII, kapitulacje cesarskie byłyby już tylko czczą formułką — Karol VII, wybrany cesarzem w 1712 r., w 15 miesięcy po śmierci Karola VI, ostatniego męskiego potomka austriackich Habsburgów. Śmierć ta stała się powodem wojny, zwanej sukcesyjną, a podjętej właśnie przez Karola, jeszcze jako elektora bawarskiego, przy pomocy Francji, Prus i Saksonii. Władza cesarska na długo przed Karolem VII przestała być niebezpieczna dla stanów Rzeszy. Cesarz zachował tylko nieliczne atrybuty władzy, a i te po największej części mógł wykonywać tylko łącznie z Sejmem Rzeszy, względnie kolegium elektorów. Zwłaszcza tzw. kapitulacje wyborcze, układane przez elektorów od 1519 r., od czasów pokoju westfalskiego roztrząsane także przez pozostałe stany Rzeszy, a które każdy nowo obrany cesarz musiał za przysiąc, jak najbardziej ograniczały samodzielność cesarza. Zawierały one nie tylko zatwierdzenie przywilejów, na podstawie których poszczególne kraje i miasta, w skład Rzeszy wchodzące, miały niemal zupełną samodzielność, ale nadto przepisywały cesarzowi kierunek, w jakim ma rządy sprawować. Godność cesarska straciła więc dawne swe znaczenie. Cesarz był już tylko raczej nominalnie naczelnym zwierzchnikiem Niemiec, złożonych z państw niezawisłych. W tym stanie rzeczy wygaśnięcie rodu Habsburgów nic nie zmieniło. [przypis redakcyjny]

157. błogosławieństwy (daw.) — dziś popr. forma N. lm: błogosławieństwami. [przypis edytorski]

158. Przewodniczenie na sejmie, w senacie i we wszystkich ciałach, surowy nadzór nad postępowaniem wszystkich urzędników, wielka troska o utrzymanie sprawiedliwości i prawności we wszystkich trybunałach (...) dowództwo armią w czasie wojny... — pozostawiając królowi własną, niezależną od senatu sferę działania, przede wszystkim sądownictwo i dowództwo na wojnie, trzyma się Russo zasady wyrażonej w Umowie społecznej III, 7: „Rząd prosty jest sam w sobie najlepszy, dlatego właśnie, że jest prosty. Ale gdy władza wykonawcza nie jest w dostatecznej mierze zależna od władzy prawodawczej, tzn. gdy zachodzą liczniejsze stosunki między księciem a zwierzchnikiem niż między narodem a księciem, trzeba zaradzić tej wadliwej proporcji przez podzielenie rządu; wówczas bowiem wszystkie jego części nie mają mniejszej władzy nad poddanymi, a podział ich sprawia, że wszystkie razem mają mniej siły przeciwko zwierzchnikowi. [przypis redakcyjny]

159. par — honorowy tytuł arystokratyczny w niektórych krajach zachodnioeuropejskich, zwykle wiążący się z prawem zasiadania w izbie wyższej parlamentu; członek Izby Lordów, izby wyższej dwuizbowego parlamentu brytyjskiego. [przypis edytorski]

160. Dopóki jednostki będą miały możność opierać się sile wykonawczej, będą mniemały, że mają do tego prawo; a dopóki będą między sobą prowadziły małe wojny, jakżeż można chcieć, by państwo żyło w spokoju?... — Mably również ostro występuje przeciw prywatnym pocztom zbrojnym możnowładców, uważając je za największe niebezpieczeństwo dla państwa. [przypis redakcyjny]

161. Jest błędem polskiej konstytucji, że nie oddziela dostatecznie ustawodawstwa i administracji i że sejm, sprawując władzę prawodawczą, miesza do tego części administracji — również Mably żąda ścisłego rozgraniczenia kompetencji obu władz. Co do stanowiska Russa wobec zasady podziału władz, por. Wstęp, II. [przypis redakcyjny]

162. Na podstawie prawa naturalnego związków społecznych uznano jednomyślność za konieczną dla utworzenia ciała politycznego i praw zasadniczych, związanych z jego istnieniem — Russo w swych pismach uważa jednomyślność za konieczność tylko przy zawarciu „umowy społecznej”, wszystkie inne prawa winny być uchwalane większością głosów. Ta reguła większości wypływa już z samej umowy społecznej, przez którą każdy przyjmuje na siebie obowiązek kierowania się wolą powszechną, stwierdzoną w drodze uchwały większości (Umowa społeczna IV, 2). Inna rzecz, że faktyczną jednomyślność uważał Russo za rzecz pożądaną. Im większa cnota obywateli, tym bardziej pokrywa się u nich ich wola wewnętrzna z wolą powszechną. Jednomyślność powinna być zatem dążeniem politycznym, ale nie może być zasadą prawną uchwał. [przypis redakcyjny]

163. prawo pierwsze poprawione, piąte, dziewiąte i jedenaste, ustalone na pseudosejmie z 1768 r. — Russo ma na myśli dodany do Traktatu między Rzeczpospolitą Polską i Imperium całej Rosji „Akt osobny drugi, zamykający w sobie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej prawa kardynalne, wieczyście trwałe i odmienione być nigdy niemogące, et materias status, które tylko unanimitate na sejmach wolnych decydowane być powinny”. — Akt ten uchwalony został przez sejm 1767–1768, odbyty pod węzłem konfederacji radomskiej. Prawo pierwsze stanowi, że moc ustawodawcza należy w Polsce do trzech stanów: królewskiego, senatorskiego i rycerskiego; prawo piąte stanowi obieralność królów unanimitate [łac.: jednogłośnie, jednomyślnie; red. WL]; prawo dziewiąte waruje nierozdzielny związek z Koroną Litwy, na podstawie Unii, tudzież innych ziem i prowincji, jedno ciało Rzeczypospolitej składających; prawo jedenaste zastrzega równość i przywileje szlachty. [przypis redakcyjny]

164. ścieśnienie tego prawa [liberum veto] przez sejm z r. 1768 — Sejm 1768 r. wprowadził zasadę większości co do uchwał w przedmiocie materii ekonomicznych, które miały także utrzymywać się w mocy nawet w razie zerwania sejmu. [przypis redakcyjny]

165. tymi wszystkimi, które podciąga się pod pojęcie materii stanu — Sejm 1768 r. podzielił sprawy należące do sejmu na trzy kategorie. Do pierwszej należały prawa kardynalne, ostatecznie sformułowane, które nigdy nie mogły być zmienione i miały trwać wieczyście. Tutaj należałyby (prócz praw w przypisie drugim na str. 52 wymienionych [o pseudosejmie z 1768 r.]), następujące postanowienia: Religia katolicka panująca, król katolik, neminem captivabimus, wyłączne prawo szlachty do piastowania urzędów i posiadania dóbr ziemskich na własność, władza dziedzica nad chłopem, kara śmierci na szlachcica za zabójstwo poddanego, art. de non praestanda oboedientia, liberum veto in materiis status. — Do drugiej zaliczono materie status, którą to nazwą objęto olbrzymi zakres różnych spraw najważniejszej dla państwa wagi, jak np. podnoszenie lub ustanowienie nowych podatków i taryf, pomnożenie wojska, zwołanie pospolitego ruszenia, wypowiedzenie wojny i zawarcie pokoju, traktaty polityczne i handlowe, zakreślanie kompetencji i kreowanie nowych urzędów, porządek sejmowania i sejmikowania, nawet nobilitacje i indygenaty. W materiach status utrzymano liberum veto w pełni, tak że nie tylko wymagały jednomyślności, ale wszystkie uchwały w ich przedmiocie powzięte upadały w razie zerwania sejmu. Trzecią wreszcie kategorię stanowiły materie jurydyczne i ekonomiczne, do których uchwalania wystarczała większość głosów. [przypis redakcyjny]

166. Na przykład przy ustawach można wymagać przynajmniej 3/4 ilości głosów, przy materiach stanu 2/3, zwykłej większości tylko przy wyborach i innych chwilowych sprawach bieżących — por. w Umowie społecznej IV, 2: „O głosowaniu”. Co do kwestii, jaka większość powinna stanowić o uchwale, pisze: „Różnica jednego głosu łamie równość głosów, jeden sprzeciwiający się łamie jednomyślność; ale — pomiędzy jednomyślnością a równością — głosy przy nierówności mogą się różnie dzielić, a według tych różnic można ustalić wymaganą liczbę głosów, stosownie do stanu i potrzeb ciała politycznego. Dwie zasady ogólne mogą służyć przy normowaniu tych ustosunkowań: jedna, że im obrady są ważniejsze i poważniejsze, tym bardziej zdanie zwyciężające powinno zbliżać się do jednomyślności; druga, że im większego pośpiechu wymaga sprawa będąca w toku, tym bardziej należy zmniejszyć różnicę przepisaną przy podzieleniu się zdań: przy obradach, które trzeba natychmiast zakończyć, większość jednego głosu powinna wystarczyć. Pierwsza z tych zasad zdaje się lepiej nadawać dla praw, druga zaś dla spraw. Jakkolwiekby było, na kombinacji tych dwóch zasad opierają się najlepsze ustosunkowania, jakie można wprowadzić przy zapadaniu uchwał większością głosów”. Ponadto w ks. IV, rozdz. 4 podnosi Russo zasadę jawności głosowania. [przypis redakcyjny]

167. będęż (daw.) — konstrukcja z partykułą -że skróconą do -ż; znaczenie: czy będę, czyż będę. [przypis edytorski]

168. Będęż śmiał mówić tutaj o konfederacjach, a nie podzielić przekonań uczonych — Mably występuje przeciwko konfederacjom. „Konfederacje — wywodzi — przynosiły korzyść Polakom tylko dlatego, ponieważ mieli rząd potworny; są złem, służącym do złagodzenia innego zła. Ileż to razy bylibyście utracili wolność, gdyby wam nie było wolno podnosić rokoszów w jej obronie i zachowywać jej z bronią w ręku. Ale bardzo to źle, jeżeli potrzebuje się aż takiego środka przeciw władzy arbitralnej, i Polska nie będzie szczęśliwa, dopóki rozumne prawa nie nauczą jej obchodzić się bez niego. Konfederacje schlebiają przyjemnie waszym magnatom; przedstawiają jakowaś ideę zwierzchnictwa, podobającą się ich pysze, a wiem, że pycha możnych nie słucha rozumu. Rozsądek wasz więc przepisuje wam milczenie w tym względzie. Zresztą wasza drobna szlachta, może nie nazbyt w polityce wprawna, z pewnością uważałaby za rzecz dziwną a nawet śmieszną, gdyby konfederaci barscy, którzy ocalili Rzeczpospolitą, chcieli w drodze wyraźnego prawa zabronić zwyczaju konfederacji. Powinniście się zadowolić ustaleniem zasad rządu dostatecznie mądrych, tak, żeby nie odczuwano nadal konieczności zawiązywania spisków i chwytania za broń, by śpieszyć na pomoc ojczyźnie”. W dalszym ciągu wiąże konfederacje ściśle z losem liberum veto i twierdzi, że z chwilą zniesienia tego ostatniego konfederacje staną się niepotrzebne. [przypis redakcyjny]

169. Konfederacja jest w Polsce tym, czym była w Rzymie dyktatura — por. Wstęp. [przypis redakcyjny]

170. jakby cała ich korzyść polegała na tej większości — konfederacje decydowały większością głosów. Za Stanisława Augusta sejmy zwoływane podczas konfederacji uznawały się za związane jej węzłem, a nawet same, choć nie było konfederacji generalnej, wiązały się w konfederację, właśnie by umożliwić powzięcie uchwał większością, oraz zapobiec zerwaniu sejmu. [przypis redakcyjny]

171. Hydra (mit. gr.) — potwór z wieloma głowami, odrastającymi po ścięciu, zabity przez Heraklesa; przen. jako rzecz. pospolity: trudne do zwalczenia zło, wciąż się odradzające. [przypis edytorski]

172. pretura — urząd pretora; pretor: wyższy urzędnik w starożytnym Rzymie, sprawujący władzę sądową i zastępujący konsula pod jego nieobecność; sprawowanie poprzednio pretury było warunkiem koniecznym do ubiegania się o urząd konsula. [przypis edytorski]

173. Justynian I Wielki (483–565) — cesarz bizantyński (od 527); za jego czasów Cesarstwo Bizantyńskie osiągnęło największą świetność; odzyskał utraconą zachodnią część historycznego Imperium Rzymskiego, usystematyzował i unowocześnił prawo rzymskie (Kodeks Justyniana), aktywnie zwalczał pozostałości religii pogańskich. [przypis edytorski]

174. Są oni [adwokaci] kandydatami do Rady — w Genewie władza ustawodawcza należała do Rady Powszechnej, w skład której wchodzili wszyscy pełnoletni obywatele i mieszczanie. Rada Powszechna nie miała jednak prawa inicjatywy ustawodawczej. Rząd Genewy stanowiły następujące ciała: 1) Czterech syndyków, wybieranych przez Radę Powszechną corocznie spośród członków Rady Dwudziestu Pięciu, sprawowało władzę administracyjną. 2) Rada Dwudziestu Pięciu (Mała), z członków dożywotnich, wybieranych przez Wielką Radę, sprawowała właściwą władzę rządową i sądziła w ostatniej instancji. 3) Wielka Rada, z 250 członków wybieranych przez Małą Radę, miała prawo stawiać Małej Radzie wnioski tyczące spraw, które uzna za pożyteczne dla państwa, aprobowała sprawy, które miały być poddane pod uchwałę Rady Powszechnej, sądziła sprawy cywilne w drugiej instancji, wykonywała prawo łaski, itd. [przypis redakcyjny]

175. Co się tyczy cenzusu, ustalającego ilość ziemi, jaką szlachcic musiałby posiadać, by być dopuszczonym do sejmików, to widząc w tym i złe, i dobre strony, a nie znając kraju na tyle, bym mógł porównać skutki, nie mogę kwestii tej stanowczo rozstrzygnąć — ostrożne postawienie tej sprawy wynikło prawdopodobnie stąd, że Wielhorski był stanowczym zwolennikiem cenzusu majątkowego. Mably żądał przyznania biernego prawa wyborczego szlachcicom 30-letnim, właścicielom ziemskim, niepozostającym na służbie u drugiego szlachcica, ani domowej, ani w charakterze zarządcy dóbr. Nie pozbawia jednak szlachty nieposesjonatów czynnego prawa wyborczego. [przypis redakcyjny]

176. kiedy ta sprężyna raz się zużyje, państwo jest zgubione bez ratunku — w autografie następuje dość szeroki odstęp. [przypis redakcyjny]

177. Pyrrus (319–272 p.n.e.) — król Epiru (płn.-zach. części Grecji), wybitny taktyk wojenny, toczył wojnę przeciw Rzymianom w płd. Italii; jedną ze zwycięskich bitew okupił ogromnymi stratami, stąd wyrażenie: „pyrrusowe zwycięstwo”; następnie walczył przeciw Kartaginie i zdobył większą część Sycylii, jednak został stamtąd wyparty, utracił także zdobycze w Italii; najechał na Peloponez, po nieudanym oblężeniu Sparty zginął podczas walk ulicznych o miasto Argos. [przypis edytorski]

178. Na przykład projekt dotyczący sprzedaży starostw i sposobu użycia dochodu z niej wydaje mi się dobrze pomyślany i łatwy do wykonania w tym systemie, który jest ustalony w całej Europie, a polega na tym, że dokonuje się wszystkiego przez pieniądze — co by to były za projekty ekonomiczne i kto był ich autorem, nie wiadomo. Nie jest to projekt Mably’ego. Uważał on, że sprzedaż starostw byłaby na razie wprost szkodliwa z tego względu, że zraziłoby to do reformy dotychczasowych ich użytkowców. A i później, w spokojnym już czasie, niechętnie by tę sprzedaż widział. W każdym razie radzi sprzedać tylko niektóre z dóbr, a większość ich zachować. Naprzód dlatego, że taka masowa wysprzedaż musiałaby narazić zarządców skarbu na zbyt silne pokusy, po wtóre, że ten łatwy sposób pokrywania potrzeb Rzeczypospolitej doprowadzić by musiał do lekkomyślnego szafowania dochodami. Za to radzi Mably sprzedaż dóbr stołowych i obrócenie dochodu z niej na ufundowanie najpotrzebniejszych dla społeczeństwa zakładów tudzież na rozdzielenie pomiędzy szlachtę okazującą gorliwość wobec reformy. Natomiast królowi należy wyznaczyć skromną stałą pensję. Mably traktuje zresztą sprawę starostw na drugim planie. Wielhorski w książce swojej również nie rozwija w tym względzie bardziej szczegółowego projektu. Mówi o starostwach, że można by je wydzierżawić na dochód skarbu, albo intraty [dochody; red. WL] z nich podzielić między obywateli sprawujących urzędy publiczne, albo wreszcie sprzedać je prawem dziedzicznym. Ten ostatni projekt wydaje mu się najlepszy i najłatwiejszy do szybkiego wykonania. [przypis redakcyjny]

179. Rządy starożytnych nie znały nawet tego słowa „finanse”, a dokonywały cudów ludźmi — por. w Projekcie konstytucji dla Korsyki: „Systemy finansowe są nowożytnym wynalazkiem: starożytni nie znali tej nazwy »finanse«, tak jak nie znali nazw talii [fr. taille: bezpośredni podatek gruntowy w dawnej Francji, pierwotnie nakładany w nadzwyczajnych okolicznościach, od 1439 stały; red. WL] i pogłównego. Władza zwierzchnia nakładała podatki na ludy podbite lub pokonane, nigdy na bezpośrednich poddanych, zwłaszcza w republikach. Naród ateński nie tylko, że nie płacił podatków, ale jeszcze przeciwnie, rząd mu płacił, a Rzym, którego wojny musiały tyle kosztować, często rozdzielał ludowi zboże, a nawet ziemie. Pomimo to państwo istniało i utrzymywało wielkie armie na morzu i lądzie, przeprowadzało znaczne roboty publiczne i wydawało przynajmniej tyle, ile stosunkowo wydają państwa nowożytne; jakżeż to się działo?” Na to pytanie odpowiada, że źródłem dochodów państwowych były domeny, że państwo opłacało w naturze urzędników i wojsko, że obowiązki narodu polegały nie na dostarczaniu pieniędzy, ale na pracy. [przypis redakcyjny]

180. incognito (z wł.) — potajemnie, nieoficjalnie, nie ujawniając swojej tożsamości. [przypis edytorski]

181. kapucyni — zgromadzenie zakonne o surowej regule, powstałe w XVI w. jako odłam zakonu franciszkanów. [przypis edytorski]

182. zależy na tym — dziś popr.: zależy od tego. [przypis edytorski]

183. W stosunkach między narodami naród, który ma więcej pieniędzy, ma więcej korzyści, ale to zupełnie nie wpływa na los jednostek prywatnych i nie na tym polega dobrobyt narodu — por. fragmenty Instytucji politycznych, ustęp „O zbytku, handlu i sztukach”: „Złoto i srebro, będąc tylko znakami przedstawiającymi przedmioty, za które się je zamienia, nie mają same żadnej bezwzględnej wartości, a nadanie im jej nie zależy nawet od władzy zwierzchniej”. „Cena ich jest taka, jaka wynika z kursu handlowego, i pomimo wszelkich edyktów będzie podlegała tym samym wahaniom, zależnie od tego, czy interesy idą dobrze czy źle...” „Aczkolwiek pieniądz nie ma sam przez się żadnej rzeczywistej wartości, otrzymuje ją na podstawie milczącej umowy w każdym państwie, gdzie jest w użycia, a wartość ta zmienia się zależnie od współdziałania przyczyn, które ją stwarzają. Te przyczyny można sprowadzić do trzech głównych, a mianowicie: 1) obfitość albo niedostatek gotówki, 2) obfitość albo niedostatek środków żywności, względnie innych towarów, 3) stopień szybkości obrotu, zależący od ilości wymian, tzn. od energii handlu. Zależnie od sposobu, w jaki te trzy czynniki kombinują się w jakimś kraju, pieniądz może się w nim podnieść do olbrzymiej ceny albo też spaść poniżej wszelkiej wartości; stąd wynika, iż państwo może się znaleźć w takim położeniu, że przy wielkiej ilości pieniądza będzie mimo to w rzeczywistości bardzo ubogie i będzie mu brakowało najniezbędniejszych rzeczy; i odwrotnie, może nie mieć pieniędzy, a być bardzo bogate dzięki obfitości tych wszystkich rzeczy, które inne narody zmuszone są nabywać za gotówkę”. Ten sam pogląd rozwija Russo także w Ekonomii politycznej i w Projekcie konstytucji dla Korsyki. [przypis redakcyjny]

184. Nieomylnym i naturalnym skutkiem wolnego i sprawiedliwego ustroju jest zaludnienie — por. w Umowie społecznej III, rozdz 9 „O oznakach dobrego rządu”: „Co do mnie, dziwię się zawsze, że nie uwzględnia się tak prostej oznaki, względnie, że ma się złą wolę, by się na to nie zgadzać. Jakiż jest cel stowarzyszenia politycznego? Jest nim zachowanie i pomyślność członków. A jakaż jest najpewniejsza oznaka tego, że zachowują się i że żyją w pomyślności? Jest nią ich liczba i zaludnienie. Nie szukajcie więc gdzie indziej tej tak spornej oznaki. Przy wszystkich innych warunkach zresztą równych nieomylnie najlepszy jest ten rząd, pod którym bez obcych środków, bez naturalizacji, bez kolonii, obywatele bardziej się krzewią i mnożą. Najgorszy zaś jest ten rząd, pod którym naród zmniejsza się i słabnie”. [przypis redakcyjny]

185. Jednym słowem, chciałbym, gdyby to było możliwe, by wcale nie było skarbu publicznego i by fiskus wcale nawet nie znał wypłat pieniężnych. Czuję, że ściśle biorąc nie jest to możliwe, ale duch rządu powinien zawsze dążyć do tego, by to się stało możliwym, a duchowi temu nic bardziej nie sprzeciwia się, jak właśnie sprzedaż, o której była mowa... — por. w Ekonomii politycznej: „Pierwszą rzeczą, której powinien dokazać twórca ustroju Republiki po ustanowieniu praw, jest wyszukanie funduszu wystarczającego na utrzymanie urzędników i innych funkcjonariuszów i na wszystkie publiczne wydatki. Fundusz ten nazywa się aerarium albo fiscus, jeżeli polega na pieniądzach; domeną państwową, jeżeli polega na ziemi; a ten ostatni trzeba stawiać o wiele wyżej niż tamten, ze względów, które łatwo dostrzec. Kto dostatecznie przedmiot ten przemyśli, nie będzie mógł mieć w tym względzie innego zdania jak Bodin, który domenę państwową uważa za najuczciwszy i najpewniejszy środek zaspakajania potrzeb państwa; a trzeba zaznaczyć, że pierwszą troską Romulusa przy podziale ziemi było przeznaczyć na ten cel jej trzecią część. Przyznaję, iż jest możliwe, że dochód ze źle administrowanej domeny może sprowadzić się do zera, ale zła administracja nie należy do istoty domeny”. [przypis redakcyjny]

186. kwestor — w republice rzymskiej urzędnik odpowiedzialny za sprawy finansowe; niektórzy kwestorzy byli przydzieleni do służby w mieście, inni w prowincjach lub w wojsku, zarządzali skarbem państwa, zbierali podatki, zarządzali kasą armii, podziałem i sprzedażą łupów wojennych. [przypis edytorski]

187. Największym dobrem, jakie stąd płynie, jest nie to, że w ten sposób dochodzi się do ograniczenia łajdactw, ale to, że wzbudza się cześć dla bezinteresowności i szacunek dla ubóstwa, gdy ono jest owocem prawości — por. w Projekcie konstytucji dla Korsyki: „Zamiast czynić z zarządu dochodów publicznych zyskowny zawód, trzeba, przeciwnie, zrobić z niego próbę zasługi i uczciwości młodych obywateli; trzeba, by zarząd ten był, że tak powiem, nowicjatem służby publicznej i pierwszym stopniem prowadzącym do urzędów. Myśl tę poddało mi porównanie administracji szpitala paryskiego — a każdy zna jej łupiestwo i rozbójnictwo — z administracją szpitala w Lyonie, dającą przykład porządku i bezinteresowności, niemający może równego w świecie całym. Skądże pochodzi ta różnica? Czy lyończycy sami przez się więcej są warci niż paryżanie? Nie, ale trzeba przejść przez ten urząd zarządcy i trzeba zacząć od dobrego sprawowania go, by móc zostać ławnikiem i wójtem, gdy tymczasem w Paryżu zarządcy trudnią się tym zawodowo przez całe życie; urządzają się tak, żeby wyciągnąć możliwie największą korzyść z zajęcia, niestanowiącego dla nich żadnej próby, ale tylko dającego stanowisko, zarobek, zawód, związany, że tak powiem, z innymi zawodami. Są pewne posady, co do których tak się już utarło, że zajmujący je będą uzupełniać swą płacę prawem okradania ubogich. A niechaj nikt nie sądzi, że praca ta wymaga więcej doświadczenia i wiadomości niż ich mieć mogą młodzi ludzie; wymaga ona tylko ruchliwości, do której się szczególnie nadają. Ponieważ są zazwyczaj mniej skąpi, mniej twardzi w zdzierstwach niż ludzie starsi, z jednej strony wrażliwi na nędzę ubogich, z drugiej silnie zainteresowani w tym, by dobrze spełniać funkcję, która ma dla nich stanowić próbę, więc postępują właśnie tak, jak to odpowiada istocie rzeczy”. [przypis redakcyjny]

188. pogłówne (...) sposób to najbardziej gwałtowny, najbardziej samowolny i dlatego zapewne Montesquieu uważa go za niewolniczy — Montesquieu (1689–1755), znakomity pisarz i teoretyk prawa, pisze w epokowym swym dziele O duchu praw (1748), ks. XIII, rozdz. 12: „Pogłówne leży bardziej w naturze niewoli; podatek od towarów bardziej w naturze wolności, ponieważ mniej bezpośrednio odnosi się do osoby”. Russo już w Ekonomii politycznej zwalczał ten pogląd: „Nie można by temu zaprzeczyć, gdyby kwoty pobierane od każdej głowy były równe; nic bowiem nie byłoby bardziej dysproporcjonalne niż taki podatek, a duch wolności polega właśnie na zachowywaniu dokładnych proporcji. Ale jeśli podatek pobierany od głowy jest ściśle przystosowany do możności jednostek — tak, jakby mógł być podatek noszący we Francji miano główszczyzny — jeśli w ten sposób podatek ten jest równocześnie osobowy i rzeczowy, wówczas jest najsprawiedliwszy, a wskutek tego najodpowiedniejszy dla ludzi wolnych”. [przypis redakcyjny]

189. w Genewie (...) opłacają go tylko obywatele i mieszczanie, podczas gdy mieszkańcy i urodzeni — ludność Genewy dzieliła się na pięć klas: I. Obywatele (synowie obywateli i mieszczan, urodzeni w Genewie); II. Mieszczanie (ci, którzy zostali dopuszczeni do stanu mieszczańskiego); III. Mieszkańcy (obcy, którzy kupili prawo mieszkania w Genewie); IV. Urodzeni (dzieci mieszkańców, urodzone w mieście); V. Poddani (mieszkańcy terytorium należącego do Genewy, a położonego poza samym miastem). Tylko dwie pierwsze klasy uczestniczyły w ustawodawstwie i miały prawo piastowania urzędów. Pozostałe klasy nie miały praw politycznych i podlegały różnym ograniczeniom wolności zarobkowania. Ciężar podatków spoczywał głównie na nich. [przypis redakcyjny]

190. stemple — tu: opłaty stemplowe, pobierane w związku z odciśnięciem urzędowego stempla (pieczęci) wymaganego na różnych dokumentach administracyjnych i sądowych, wydawanych świadectwach, podaniach do władz, zawieranych umowach, np. dzierżawy, sprzedaży lub darowizny nieruchomości, wekslach itp.; niekiedy wymagano go także na drukowanych egzemplarzach kart do gry, kalendarzy lub książek; do poboru opłaty w XIX w. używano papieru stemplowego: sprzedawanego przez organ rządowy specjalnego papieru z odciśniętym podczas produkcji stemplem rządowym, później zastąpionego znaczkami opłaty skarbowej, kupowanymi i przyklejanymi na dokumencie. [przypis edytorski]

191. Moim zdaniem, podatkiem najlepszym, najbardziej naturalnym, niepodlegającym oszustwu, jest proporcjonalny podatek gruntowy — w Ekonomii politycznej występował Russo przeciwko podatkowi gruntowemu, argumentując, że podatek ten powoduje zmniejszanie się produkcji rolnej, że pozbawia rolników gotówki, która i tak ma tendencję do koncentrowania się w miastach, a dostarczana przez rolników, nie wraca do nich, lecz w formie wypłat rządowych idzie do rąk ludności miejskiej; wreszcie, że zboże jest towarem, przy którym producent nie może przerzucić podatku na konsumenta, bo zmuszony do płacenia podatku w terminie, nie może czekać ze sprzedażą na korzystną dla siebie cenę i nie może wliczyć podatku do tej ceny. „Każdy, przyznaje, że nie ma rzeczy niebezpieczniejszej niż podatek na zboże opłacany przez nabywcę. Jakże można nie widzieć, że zło jest stokroć gorsze, gdy podatek ten płaci sam rolnik? Czyż to nie jest naruszaniem zasobów państwowych w samym ich źródle? Czy to nie jest pracą zmierzającą bezpośrednio do wyludnienia kraju, a więc do zrujnowania go w końcu?”. Istnieje zatem pozorna sprzeczność w tym punkcie między Ekonomią a Uwagami. Należy jednak zwrócić uwagę na to, że tutaj Russo proponuje płacenie podatku gruntowego w naturze, przytoczone więc w Ekonomii argumenty przeciw temu podatkowi, opłacanemu w pieniądzach, tracą tu swoją wagę i nie mogą być stosowane. [przypis redakcyjny]

192. Vauban, Sebastian le Prestre de (1633–1707) — marszałek Francji, napisał traktat pt. Projekt królewskiej dziesięciny. [przypis redakcyjny]

193. Bernardin de Saint-Pierre, Jacques Henri (1737–1814) — francuski pisarz, podróżnik, przyrodnik, uczeń i przyjaciel Jana Jakuba Rousseau. [przypis edytorski]

194. kataster — urzędowy rejestr nieruchomości z oszacowaniem ich wartości i przychodów oraz z informacją o właścicielach, służący m.in. do ustalania wielkości podatków. [przypis edytorski]

195. dziesięcina — podatek w naturze na rzecz Kościoła, w ramach którego oddawano 1/10 plonów. [przypis edytorski]

196. dla uniknięcia zaś kłopotliwych szczegółów i magazynów wydzierżawiałoby się tę dziesięcinę w drodze licytacji, jak to robią plebani (...). Te dzierżawy, razem wzięte, mogłyby dostarczyć materiału dla handlu przez sprzedaż towaru stanowiącego ich produkt, towaru, który można by wywozić za granicę przez Gdańsk albo przez Rygę. W ten sposób uniknęłoby się jeszcze wszystkich kosztów poboru i zarządu, tej całej chmary funkcjonariuszy i urzędników... — nie wiadomo więc w końcu, co Russo radzi: czy dzierżawę podatków, czy też pozostawienie ich poboru w rękach rządu i powierzenie tej funkcji ludziom młodym. [przypis redakcyjny]

197. talia [fr. taille] — tak nazywano we Francji podatek stały, którego dwa rodzaje odróżniano: talię osobową (stosowaną w prowincjach, w których zbierały się stany prowincjonalne) i talię rzeczową (w innych prowincjach). Pierwsza była podatkiem od dochodów, druga podatkiem od nieruchomości. [przypis redakcyjny]

198. Rzeczpospolita miałaby pieniądze, choć obywatele nie byliby obowiązani ich dawać: bo (...) talię i wszelkie inne podatki uciążliwymi dla rolnika czyni to, że są one pieniężne... — Mably nie chce żadnych nowych podatków. Niech odradzające się państwo uczy się obywać bez dochodów, niech uczy się dokonywać wielkich rzeczy małymi środkami. Urzędników trzeba płacić zaszczytami, inne wydatki pokrywać dochodami ze sprzedaży dóbr stołowych. Stanowczo odrzuca podatek gruntowy, bo ten zraziłby szlachtę. Godzi się na podatek konsumpcyjny miejski oraz na opłaty stemplowe, o których mu Wielhorski mówił. Pobór podatków należy według niego powierzyć sejmikom i unikać za wszelką cenę systemu dzierżawy. [przypis redakcyjny]

199. rabujący rozbójnicy — tak w rękopisie. Pierwsze wydanie (a za nim i wszystkie następne) zmieniło „rozbójnicy” na „wojska”, wskutek żądania Wielhorskiego. [przypis redakcyjny]

200. Wojska regularne, ta zaraza i wyludnienie Europy — por. w Ekonomii politycznej: „Wynalazek artylerii i fortyfikacji zmusił w naszych czasach panujących europejskich do wprowadzenia wojsk regularnych, utrzymywanych w celu strzeżenia twierdz; jednak należy się obawiać ze względów wielce uzasadnionych, żeby to nie wywołało również bardzo groźnych skutków. Niemniej trzeba będzie wyludniać wsie dla utworzenia armii i garnizonów; niemniej trzeba będzie dla ich utrzymania gnieść narody; a te niebezpieczne urządzenia rozszerzają się od pewnego czasu we wszystkich naszych klimatach z taką szybkością, że można stąd wróżyć tylko bliskie wyludnienie Europy i wcześniejszą lub późniejszą ruinę ludów, które ją zamieszkują”. [przypis redakcyjny]

201. Pan hrabia Wielhorski proponuje wystawienie po jednym pułku z każdego województwa i utrzymywanie tych pułków zawsze w pogotowiu — Wielhorski w książce swojej sprawę wojska zupełnie pomija. Tymczasem Mably chwali projekt Wielhorskiego, polegający na stworzeniu korpusu piechoty w sile 30–40 tysięcy ludzi. Zostałby on sformowany w drodze poboru jednego żołnierza z każdej wsi, utrzymywanego na koszt tej wsi. Ten projekt, według Mably’ego, nie rani niczym przesądów szlachty, a może przyczynić się do ulżenia doli włościan. Przede wszystkim zaś nie zaniepokoi sąsiadów, bo będzie można przedstawić im to nowe wojsko jako rodzaj policji, mającej na celu jedynie zapewnienie bezpieczeństwa w kraju. Ten projekt Wielhorskiego nie jest widocznie tym samym, o którym mówi Russo. [przypis redakcyjny]

202. Mariusz, właśc. Gajusz Mariusz (156–86 p.n.e.) — rzymski wódz i mąż stanu, przywódca stronnictwa ludowego (popularów), krewny Gajusza Juliusza Cezara; siedmiokrotny konsul, zwyciężył Jugurtę, Teutonów i Cymbrów, zreformował armię rzymską, m.in. dopuścił do służby wojskowej proletariuszy, wyposażając ich na koszt państwa i zapewniając im niewielki żołd, co nadało wojsku charakter zawodowy i silniej związało je z wodzem; jego konflikt z Lucjuszem Korneliuszem Sullą w 88 p.n.e., wkroczenie Sulli z wojskiem do Rzymu i wymordowanie przeciwników, a następnie zbrojne opanowanie miasta przez Cynnę i Mariusza i kolejne czystki zapoczątkowały serię wojen domowych, które ostatecznie doprowadziły do upadku systemu republikańskiego. [przypis edytorski]

203. Sulla, właśc. Lucjusz Korneliusz Sulla (138–78 p.n.e.) — rzymski polityk ze stronnictwa optymatów, dowódca i dyktator; kiedy w 88 p.n.e. otrzymał naczelne dowództwo w wojnie z królem Mitrydatesem VI, które następnie mu odebrano i przekazano Mariuszowi, przywódcy stronnictwa popularów, wkroczył z wojskiem do Rzymu, wymordował przeciwników, po czym wyruszył na Wschód; podczas jego nieobecności władzę w mieście przejęli popularzy; po powrocie ze zwycięskiej wojny na Wschodzie pokonał urzędujących konsulów, ogłosił proskrypcje swoich przeciwników politycznych (pozbawienie praw obywatelskich i konfiskatę majątku) i w 81 p.n.e. otrzymał władzę dyktatora na czas nieograniczony; przeprowadził reformy wzmacniające władzę senatu, ziemię odebraną miastom Italii przydzielił swoim weteranom; w 79 p.n.e. zrezygnował ze stanowiska i osiadł w swoim majątku ziemskim. [przypis edytorski]

204. Pompejusz, właśc. Gnejusz Pompejusz, zw. Magnus (Wielki) (106–48 p.n.e.) — wybitny rzymski polityk i wódz; stanął po stronie Sulli podczas jego konfliktu z Mariuszem; razem z Krassusem stłumił powstanie niewolników pod wodzą Spartakusa; skutecznie walczył przeciwko piratom oraz przeciw Mitrydatesowi VI, królowi Pontu; razem z Juliuszem Cezarem i Markiem Krassusem zawiązał tzw. I triumwirat, tajne, nieoficjalne przymierze polityczne, którego celem było wspólne sprawowanie rządów w republice rzymskiej; po rozpadzie triumwiratu konflikt między nim i Cezarem przerodził się w otwartą wojnę domową, zakończoną bitwą pod Farsalos, w której Pompejusz odniósł druzgoczącą klęskę. [przypis edytorski]

205. Cezar, właśc. Gajusz Juliusz Cezar (100–44 p.n.e.) — rzymski dowódca wojskowy, polityk, dyktator, odegrał kluczową rolę w wydarzeniach, które doprowadziły do upadku republiki i początku cesarstwa w państwie rzymskim; razem z Gnejuszem Pompejuszem i Markiem Licyniuszem Krassusem w 60 p.n.e. zawiązał I triumwirat; zdobył Galię; dzięki wiernym sobie legionom w późniejszej wojnie domowej pokonał Pompejusza (48 p.n.e.) i przejął pełnię władzy; zginął zasztyletowany przez spiskowców, zwolenników republiki. [przypis edytorski]

206. żołnierze Cezara bardzo się obrazili, gdy Cezar, wzajemnie z nich niezadowolony, nazwał ich obywatelami, quirites — zdarzenie to opisują Swetoniusz, Appian i Kasjusz Dion, jednak reakcją żołnierzy nie było obrażenie się. Podczas nieobecności Cezara, ścigającego na Wschodzie pokonanego Pompejusza, żołnierze odesłanych do Italii legionów, nie mając żadnych wieści i wątpiąc w spełnienie obietnic otrzymania ziemi za wieloletnią służbę, podnieśli bunt. Kiedy po powrocie Cezar pojechał do ich obozu i zwrócił się do buntowników, pytając, czego oczekują, nie śmieli wspomnieć o nagrodach, domagali się więc od niego zwolnienia ze służby, licząc na to, że z powodu kampanii w Afryce nie może sobie pozwolić na rozformowanie oddziałów i będzie próbował ich przekupić. Cezar swoją odpowiedź rozpoczął, zwracając się do nich słowem „Kwiryci”, zamiast nazwać ich „żołnierzami”, dając tym samym do zrozumienia, że od tej chwili uważa ich za cywilów. Zaskoczeni legioniści natychmiast zmienili zdanie i prosili, by wolno im było dalej służyć pod jego rozkazami. [przypis edytorski]

207. subordynacja (z łac.) — posłuszeństwo, wierność rozkazom. [przypis edytorski]

208. Partowie — irański lud Partów utworzył w III w. przed Chr. własne państwo, podniósłszy bunt przeciwko Seleucydom. Królowie jego z rodu Arsacydów podbili cały prawie Iran i Mezopotamię. Wojska Partów składały się głównie ze zwinnej jazdy. [przypis redakcyjny]

209. Antoniusz, właśc. Marek Antoniusz (83–30 p.n.e.) — rzymski polityk i dowódca wojskowy, stronnik Juliusza Cezara i jego główny współpracownik w czasie wojny domowej z Pompejuszem. Po zabójstwie Cezara razem z Oktawianem i Lepidusem zawarł II triumwirat, który pokonał spiskowców. Jako członek triumwiratu zarządzał prowincjami na wschodzie. Związał się z królową Egiptu, Kleopatrą; skonfliktowany z Oktawianem, został przez niego pokonany w bitwie pod Akcjum, po czym uciekł do Egiptu, gdzie popełnił samobójstwo. [przypis edytorski]

210. Krassus, właśc. Marek Licyniusz Krassus (114–53 p.n.e.) — rzymski dowódca wojskowy i polityk, najbogatszy człowiek w historii Rzymu; stłumił powstanie Spartakusa, razem z Cezarem i Pompejuszem w 60 p.n.e. zawarł I triumwirat: tajne, nieoficjalne przymierze polityczne, którego celem było wspólne sprawowanie rządów w republice rzymskiej. [przypis edytorski]

211. Antoniusz i Krassus łatwo weszli do kraju Partów, ale na swoje nieszczęście — Krassus, kolega Cezara i Pompejusza w triumwiracie, przedsięwziął wyprawę na Partów. Wśród stepów Mezopotamii północnej i w pustyni doznał wielkich strat od ich konnicy, która unikając walnej bitwy, nieustannie szarpała i trapiła armię rzymską, przeszkadzając jej zaopatrywać się w niezbędne środki. Partowie, zwabiwszy wreszcie Krassusa na układy i zamordowawszy go podstępnie, zniszczyli całą jego armię pod Carrhae (w 53 r). Antoniusz, który na skutek układu z Oktawianem w Brundisium objął władzę na Wschodzie, przedsięwziął w 56 r. wyprawę na Partów. Wypadła ona również niepomyślnie. [przypis redakcyjny]

212. jak Temistokles Ateny brał na okręty — Temistokles w czasie najazdu Kserksesa przekonał Ateńczyków, że nie zdołają oprzeć się mu w walce na lądzie, że więc należy całą ludność wysiedlić, pozostawić na razie kraj na pastwę wroga, a szukać zwycięstwa na morzu. Plan Temistoklesa wykonano; przyniósł on Grekom zupełne zwycięstwo pod Salaminą. [przypis redakcyjny]

213. Łatwo jest wprowadzić ten system w stanie rycerskim, jeżeli będzie się przestrzegało, by jego członkowie posuwali się wszędzie stopniami... — Mably nie rozwija projektu zmiany systemu wojskowego. Uważa on, że dotychczasowa stopa wojska koronnego (50 000) powinna Polsce wystarczyć. Radzi tylko nadać temu wojsku lepszą organizację, wyćwiczyć je i udyscyplinować według współczesnych wzorów. Poza tym stałym wojskiem powinno się utrzymać pospolite ruszenie szlachty, ale należy znieść ograniczenia czasu służby w razie powołania, należy szlachtę do tej służby przygotować, kształcić ją wojskowo, przyzwyczajać do karności wojskowej, odbywać co roku przeglądy i ćwiczenia pod kierunkiem wojewodów i kasztelanów. [przypis redakcyjny]

214. Wszyscy czynni członkowie Rzeczypospolitej (...) będą podzieleni na trzy klasy — proponując podział obywateli na klasy, Russo nie staje w sprzeczności z zasadniczym swoim postulatem równości obywatelskiej. Wszyscy obywatele podlegają tym samym prawom, żadna klasa nie korzysta z jakichś specjalnych przywilejów czy egzempcji [egzempcja (daw.) to przywilej zwalniający od jakiegoś obowiązku nakazanego prawem; red. WL]; różnią się one od siebie tylko pewnymi honorowymi uprawnieniami, a dostęp do nich jest dla każdego otwarty. Ta myśl wynagradzania obywateli za ich zasługi zaszczytnymi odznakami, pobudzającymi ambicję i rywalizację innych, przewija się w dziełach Russo ciągle. I tak w Ekonomii politycznej pisze: „Obywatele dobrze zasłużeni ojczyźnie winni być wynagradzani zaszczytami, nigdy zaś przywilejami”. W Projekcie konstytucji dla Korsyki: „Wszyscy winni być równi na mocy prawa urodzenia; państwo winno przyznawać wyróżnienia tylko zasłudze, cnotom, usługom oddanym ojczyźnie, a te wyróżnienia nie powinny być dziedziczne, tak jak nie dziedziczy się zalet, które je uzasadniają. Wkrótce zobaczymy, w jaki sposób można ustopniować w narodzie różne klasy tak, by urodzenie ni szlachectwo nie grało przy tym żadnej roli”. W dalszym ciągu wprowadza podział ludności na trzy klasy: 1) aspirantów, 2) patriotów, tzn. żonatych właścicieli pewnego obszaru gruntowego, 3) obywateli żonatych mających dwoje dzieci i będących właścicielami budynku mieszkalnego oraz gruntu wystarczającego do wyżywienia rodziny. Podział ten ma na celu „związanie ludzi z ziemią przez wzięcie jej za podstawę rozróżnień pomiędzy nimi i za podstawę ich uprawnień, oraz wzmocnienie tego węzła przez węzeł rodziny”. Nie waha się więc tutaj oprzeć podziału na własności gruntowej i przyznać członkom każdej klasy praw odrębnych. Stoi to w oczywistej sprzeczności z postulatem równości. Wprawdzie rzuca myśl, że gminy będą obowiązane przydzielać grunta żeniącym się, ale nie rozwija bliżej tego projektu, a przy tym zachowuje dla potomków prawo spadkowe po ojcu. Cały projekt podziału obywateli na klasy stosownie do ich zasługi rozwija Russo obszernie i w harmonii z ogółem swoich poglądów dopiero w Uwagach. [przypis redakcyjny]

215. Spes Patriae (łac.) — Nadzieja Ojczyzny. [przypis edytorski]

216. Civis electus (łac.) — Obywatel wybrany. [przypis edytorski]

217. custos legum (łac.) — strażnik praw. [przypis edytorski]

218. by poddani i nieszlachta, nie potrzebując się nigdy obawiać niesłusznych udręczeń ze strony szlachcica, uleczyli się z niechęci, jaką z natury rzeczy muszą czuć do niego. Wymaga to znacznej reformy sądów i szczególnej troski o wykształcenie ciała adwokackiego — podobnie Mably uważa wzięcie nieszlachty pod opiekę prawa i sądu za bardzo ważny postulat, ale powątpiewa, czy to da się osiągnąć w stosunkach polskich. Ten pesymizm przeszkodził mu w rozwinięciu szerszego planu reformy społecznej. [przypis redakcyjny]

219. na komitecie cenzorialnym — w Umowie społecznej IV, 7 mówi Russo o cenzurze. „Działa ona w sferze niedostępnej dla przymusu prawnego, tzn. w sferze opinii publicznej, dlatego nie może być wyposażona we władzę przymusu; może tylko swoim moralnym autorytetem wpływać na poglądy obywateli i regulować je”. „Cenzura utrzymuje obyczaje, przeciwdziałając zepsuciu się opinii, utrzymując ich prawość w drodze mądrych zastosowań, czasem nawet ustalając je, gdy są jeszcze niepewne”. Oczywiście cenzura może oddać usługi tylko wówczas, kiedy prawa mają jeszcze pełną swoją moc, może ona tylko utrzymywać dobre obyczaje, ale nigdy nie może ich przywrócić. „Nie można zanadto podziwiać sztuki, z jaką sprężynę tę, całkowicie zatraconą przez współczesnych, stosowali u siebie Rzymianie, a lepiej jeszcze Lacedemończycy”. [przypis redakcyjny]

220. sporządzano by na podstawie dobrych informacji dokładne listy obywateli wszystkich stanów, których prowadzenie się zasługiwałoby na wyróżnienie i nagrodę — przy tych ocenach należy o wiele więcej brać pod uwagę osoby niż poszczególne czyny. Prawdziwe dobro spełnia się bez hałasu. Ktoś może zasłużyć na zaszczyty właśnie raczej prowadzeniem się równym i stałym, cnotami prywatnymi i domowymi, dobrym spełnianiem wszystkich obowiązków swego stanu, wreszcie czynami wypływającymi z jego charakteru i zasad aniżeli jakimiś efektownymi a niespodzianymi wystąpieniami, które znajdują nagrodę już w powszechnym podziwie. Rozmiłowani w zewnętrznych efektach filozofowie lubują się wielce w czynach świetnych, ale są ludzie, którzy za cel swych pięciu czy sześciu takich czynów, bardzo błyszczących, hałaśliwych i wychwalanych, biorą sobie to jedynie, by zmylić opinię co do siebie i zapewnić na całe życie bezkarność dla swej niesprawiedliwości i twardości. „Dajcie nam drobną monetę wielkich czynów”. To odezwanie się kobiece jest bardzo słuszne. (Przypisek Russa). [przypis autorski]

221. (XIV.) Wybór królów — w autografie tytuł na marginesie. Tekst tego rozdziału rozpoczyna się bezpośrednio po ostatnich słowach rozdziału poprzedniego, oddzielony od niego tylko dwiema kreskami w interlinii. [przypis redakcyjny]

222. Dziedziczność korony zapobiega zamieszkom, ale sprowadza niewolę; elekcja utrzymuje wolność, ale za każdym nowym panowaniem wstrząsa państwem. Niemiła to alternatywa — por. w Umowie społecznej III, 6: „Najbardziej widoczną złą stronę rządów jednego stanowi brak tej ciągłości następstwa, co tworzy przy dwóch pozostałych formach rządu nieprzerwalność związku. Po śmierci jednego króla potrzeba drugiego; elekcje wytwarzają niebezpieczne przerwy, są burzliwe, a intrygi i przekupstwo mieszają się do nich, o ile obywatele nie są bezinteresowni i prawi do tego stopnia, jakiego ta forma rządu wcale za sobą nie pociąga. Trudno żeby ten, komu państwo sprzedało się, z kolei nie sprzedał państwa i nie poszukiwał na słabych odszkodowania za pieniądze, które mu wydarli potężni. Prędzej czy później wszystko staje się przekupne przy takiej administracji, a pokój, jakiego się wówczas pod królami zażywa, jest gorszy niż nieład bezkrólewi. Cóż zrobiono dla zapobieżenia temu złu? Ustanowiono dziedziczność tronu w pewnych rodzinach i ustalono porządek dziedziczenia, zapobiegający wszelkim sporom po śmierci króla; to znaczy, że wprowadzając niedogodność regencji w miejsce niedogodności elekcji, przeniesiono pozorny spokój nad mądry zarząd, i że wolano narazić się raczej na to, żeby mieć naczelnikami dzieci, potwory, idiotów niż żeby musiano się zastanawiać nad wyborem dobrych królów”. [przypis redakcyjny]

223. Naprzód pytam: dlaczegóż to Polacy mają brać sobie królów cudzoziemskich?... — Mably radzi powołać na tron polski, jako dziedzicznego króla, któregoś z arcyksiążąt austriackich lub księcia sasko-cieszyńskiego (zięcia Marii Teresy). [przypis redakcyjny]

224. zawszeć (przest.) — „zawsze”, w znaczeniu: pomimo wszystko, wzmocnione dodaniem partykuły -ci, skróconej do -ć. [przypis edytorski]

225. że nie zważając na tych, którym naród oddaje pierwszeństwo, zmusza się go do wyboru tych, których byłby odrzucił. Ale za tę korzyść, której już nie miał — tak rękopis. W pierwszym wydaniu, a za nim we wszystkich następnych, zmieniono tekst na żądanie Wielhorskiego w następujący sposób: „...że nie zważając na tych, którym naród oddawał pierwszeństwo, zmuszano go do wyboru tych, których byłby odrzucił; ale za tę korzyść, której już nie ma...”. [przypis redakcyjny]

226. Jakikolwiek przyjęłoby się projekt, nie trzeba zapominać o tym, co powiedziałem w „Umowie społecznej” — por. w Umowie społecznej II, 10: „Do tych warunków, potrzebnych dla nadania narodowi ustroju, trzeba jeszcze dorzucić jeden, który nie może zastąpić żadnego z tamtych, ale bez którego wszystkie inne są bezużyteczne: a jest nim to, by naród używał dobrobytu i spokoju; albowiem czas porządkowania się narodu jest, podobnie jak czas formowania się batalionu, chwilą, w której ciało jest najmniej odporne i najłatwiej je zniszczyć. Łatwiej można by się oprzeć w stanie zupełnego nieładu niż w chwili fermentu, gdy każdy myśli o swoim stanowisku, a nie o niebezpieczeństwie. Niech tylko wybuchnie w tym przełomowym czasie wojna, głód, bunt, a państwo niezawodnie runie”. [przypis redakcyjny]

227. nie bierzcie za coś wartościowego przymierzy i traktatów — podobnie Mably odradza Polakom ufać traktatom, które wrogowie mogliby proponować, zanimby poczuli swą słabość, jak również gwarancjom ofiarowywanym przez przyjaciół. „Długie doświadczenie powinno było pouczyć całą Europę, że te akty, wystawiane z tyloma formalnościami, nie uśmierzają wcale namiętności. Jest to ogień ukryty pod popiołem — bójcie się nowego pożaru”. Przestrzega on przed wiarą w zasadę równowagi europejskiej, która rzekomo nie pozwoli na zgnębienie Polski: „Czyż Polska nie powinna się przestać łudzić, widząc, z jaką obojętnością Europa jest świadkiem jej nieszczęść?”... „Dopóki Polska nie będzie mogła przynieść żadnej korzyści swym sprzymierzeńcom, jakże spodziewa się, że będą tak szlachetni, by poświęcali się dla jej interesów?”. Trzeba powrócić do wielkiej zasady, że naród, który nie utrzymuje się własnymi siłami, nie utrzyma się trwale siłami swych sojuszników. Mimo to jednak Mably radzi konfederatom rozwinąć silną akcję dyplomatyczną w całej Europie dla uzyskania poparcia państw i przygotowania życzliwej mediacji. Trzeba wysłać posłów do papieża, Anglii, Danii, Szwecji, Hiszpanii. Trzeba pozyskać Austrię perspektywą powołania na tron polski któregoś z arcyksiążąt. Mably, dawny dyplomata, aczkolwiek nie wierzy w zbawienność traktatów, nie bagatelizuje jednak znaczenia stosunków międzynarodowych dla Polski. Nie tylko radzi konfederatom nawiązanie ich, ale nawet byłby za stworzeniem osobnej Rady Spraw Zagranicznych przy przyszłym rządzie Polski. [przypis redakcyjny]

228. seraj — pałac władcy muzułmańskiego, mieszczący harem, czyli mieszkanie żon i nałożnic władcy. [przypis edytorski]

229. Porta Ottomańska a. Wysoka Porta (hist.) — rząd, dwór lub ogólnie państwo tureckie za panowania sułtanów; określenie stosowane szczególnie w kontekście dyplomatycznym. [przypis edytorski]

230. Układ ten [z Turcją] (...) wobec położenia, w jakim obecna wojna postawi prawdopodobnie Rosję, sądzę, że może wam wystarczyć na to, byście bezpiecznie przeprowadzili swe dzieło — i Mably radzi przede wszystkim starać się o współdziałanie Turcji. Rosjanie porwali się na rzeczy, które przechodzą ich siły. Nie mogą równocześnie walczyć z Polską i z Turcją. Ta wojna na dwa fronty musi ich wyczerpać i w końcu muszą odczuć własną słabość. Dlatego należy starać się przede wszystkim o to, by Turcja wytrwała, i samym nie należy przedwcześnie broni składać. Trzeba wojnę przewlekać jak najdłużej, uzbroić się w cierpliwość i odwagę. „Trzeba rozwinąć działalność wśród Turków i dodając im odwagi wobec ich pierwszych niepowodzeń, nie pozwolić im na przyjęcie haniebnego pokoju... Wasze zbawienie leży w wytrwałości Porty w podtrzymywaniu tej wojny”. [przypis redakcyjny]

231. knut (z ros.) — bicz, zbudowany z kilku splecionych ze sobą rzemieni przymocowanych do drewnianej rękojeści. [przypis edytorski]

232. poznają, jakimi to żołnierzami w obronie swych ognisk są ci ludzie pokoju, którzy nie umieją napadać na ogniska drugich i którzy zapomnieli wartości pieniądza — trzy następujące ustępy, aż do: „...żeby miała zdrajcę na czele rządu”, zostały opuszczone w pierwszym wydaniu na żądanie Wielhorskiego. Pojawiły się w druku dopiero w wydaniu z 1801 r. Wydawca zaznacza, że wziął je z rękopisu, należącego do Mirabeau. [przypis redakcyjny]

233. Co do sposobu rozpoczęcia dzieła, o które chodzi, nie mogę pogodzić się z tymi wszystkimi subtelnościami, jakie wam proponują — podobnie Mably przestrzega przed planami, które zmierzają do oszukania umysłów subtelnościami i podstępami. „Wiem, że przy pomocy kilku zręcznych wyrażeń czy zwrotów prawodawca może zamaskować ducha prawa, aby łatwiej je przyjęto; ale czyż można liczyć na prawo, które boi się ukazać? Wyłudzona w ten sposób zgoda nie przyniosłaby niczego dobrego”. Radzi działać na umysły przez wykazanie przyczyn nieszczęść, przez udowodnienie, że źródłem złego są wadliwe prawa, przez wytyczenie narodowi drogi, która mogłaby go doprowadzić do szczęścia. Przypuszcza, że może ogłoszenie jego traktatu poparłoby ten cel uświadomienia narodu. Z oburzeniem mówi o jakowymś projekcie, wysuniętym ze strony polskiej, aby uchwalać prawa tajne, znane jedynie rządzącym, a w kodeksach praw oznaczone tylko słowami: „stosownie do aktu złożonego w archiwum”. „Takie ciemne i tajemne postępowanie odpowiednie jest tylko dla prawodawcy, który chce wprowadzić tyranię”. [przypis redakcyjny]