W NAMIOCIE SAMOZWAŃCA
Cesarz, Hetman Koronny, Podkomorzy, Stolnik, Strukczaszy, Prymas-Kanclerz Koronny, Łapcap, Doworka, Trabanci524. Tron; przepych. Harnaś Łapcap i Markietanka Doworka
DOWORKA
Pierwsi jesteśmy z całej rzeszy!
ŁAPCAP
Pierwszy przychodzi, kto się śpieszy.
DOWORKA
Tutaj się można w skarbach pławić!
Od czego zacząć? Co zostawić?
ŁAPCAP
Ten cały namiot — złota kadź!
Aż oczy bolą; co tu brać?
DOWORKA
Rozpocznę od kilimu tego,
siennik mam, wiecie, do niczego.
ŁAPCAP
Ach! Cóż za damasceńska stal525,
tego nie zabrać — byłby żal!
DOWORKA
Płaszcz ten czerwony w złote pasy!
toż to marzenie! co za czasy!
ŁAPCAP
zabiera zbroję
Najlepsza w ręku taka szabla,
z nią furda526 strachy, przemoc diabla!
Zgarniają ręce twe zażarte,
a wszystko funta kłaków warte.
Rzuć to i czyń, co ja tu czynię,
korzystną zajmij się robotą,
zabierz na plecy, babo, skrzynię,
w niej żołd żołnierski, samo złoto.
DOWORKA
Piekielny ciężar! Szkoda zwady,
z miejsca nie ruszę, nie dam rady.
ŁAPCAP
Grzbiet masz rozległy! Schyl się! Jeszcze!
Ja ci to dźwignę i umieszczę.
DOWORKA
Gwałtu! Już po mnie! Co za męka!
Ciężar mnie złamie, krzyż mi pęka!
Skrzynia spada i rozwiera się.
ŁAPCAP
Masz! Rozsypało się, psiajucha;
prędko — pozbieraj do fartucha!
DOWORKA
przyklęka
Pomóż! by prędzej szło zbieranie —
i tak nam dosyć się dostanie.
ŁAPCAP
No — dosyć będzie! — Trza dać nura!
DOWORKA
wstaje
Sto diabłów! W tym fartuchu dziura!
Gdzie stąpisz, sypią się dukaty,
trwonisz niebacznie plon bogaty.
TRABANCI CESARSCY
A wy tu po co w tym namiocie?
Grzebiecie się w cesarskim złocie?
ŁAPCAP
Kto pierwszy szedł, gdzie walka sroga —
słusznie łup syty sobie bierze;
a to jest przecież namiot wroga,
a myśmy także żołnierze.
TRABANCI
Zły się obyczaj stąd wytwarza:
żołnierz i złodziej w jednym rzędzie;
kto pragnie w służbie być cesarza,
niechaj wojakiem prawym będzie.
ŁAPCAP
Tę prawość waszą dobrze znam:
to kontrybucja! Gadaj zdrów; —
wszystko do kupy wielki kłam —
brać! to najmilsze z waszych słów!
do Doworki
Co masz, to dzierż527! Już po obławie —
Chodź! Patrzą na nas niełaskawie.
Wychodzą.
TRABANT PIERWSZY
Czemużeś tak bezczynnie stał?
ja bym był draba w mordę prał!
TRABANT DRUGI
Doprawdy nie wiem; z sił opadłem;
wydali mi się złym widziadłem.
TRABANT TRZECI
A mnie się w oczach zamroczyło,
wszystko się jakby mgłą okryło.
TRABANT CZWARTY
Jakby nas dziwny spętał czar —
strach się podstępnie zewsząd skrada;
przez cały dzień obłędny skwar —
ten stoi — tamten nagle pada
— wleczemy się, a walka trwa;
znów nowy atak! Krzyk: do broni!!
Wróg pada! W oczach krwawa mgła,
a w uszach dźwięczy, brzęczy, dzwoni!
Wreszcieśmy doszli tu — jak w śnie —
lecz jakim cudem, któż to wie?!
Wchodzą Cesarz i Dostojnicy. Trabanci oddalają się.
CESARZ
Więc stało się! Zwycięstwo! Wróg nasz rozgromiony,
rozsypał się w popłochu w cztery świata strony.
Skarby, kobierce, bezład poniechanych zbroi,
zdrajca umknął sromotnie, a tron pustką stoi.
Pośród trabantów wiernych i wypróbowanych,
oczekuję łaskawie hołdu mych poddanych.
Zewsząd radosne wieści: władza ma uznana,
powstańcy pokonani we mnie widzą pana!
Chociaż się czarnoksięstwo wdało w naszą sprawę,
zwyciężyliśmy sami i zyskali sławę.
Przecież często przypadek walczącym pomaga:
grad kamienny, deszcz krwawy nieprzyjaciół smaga,
z przepaści czasem rozbrzmi głos straszny i srogi —
dla nas hejnał otuchy, wrogom chorał trwogi.
Pokonany upada; hańba go przeżyje;
zwycięzca z łaską bożą wian tryumfu wije.
Nie potrzeba rozkazów! W tej dziejów niedzieli
Veni creator528 wzlata z milionów gardzieli.
Chwila to osobliwa; chcę przeto i muszę
— co tak rzadko czyniłem — w własną spojrzeć duszę:
młodość wartości życia poznać się nie sili,
lata dopiero uczą cenić wagę chwili.
Postanawiam dziś przeto, dostojnicy, z wami
dzielić się panowaniem, władzą i włościami.
do pierwszego
Książę kochany! Stałeś na armii mej czele,
w chwili ważnej działałeś rozważnie i śmiele;
bądź hetmanem koronnym! Oby z tego miecza
spłynął wieczysty pokój i dostatnia piecza529.
HETMAN KORONNY
Gdy wierne wojska, które rokosz uśmierzyły,
wzmocnią grody graniczne i władzy twej siły —
zezwól, abyśmy w zamku rycerskich komnatach
ucztę zacną sprawili przy setnych wiwatach;
wtedy ja, miecz ten dzierżąc, przy twym majestacie
stał będę, wierny strażnik, na twej chwały czacie530.
CESARZ
do drugiego
Ty, który z męstwem łączysz takt i miarkowanie531,
bądź wielkim podkomorzym532! — Niełatwe zadanie;
przewodzić będziesz dworskim, co to bałamutni533
do usług mniej są skorzy, a bardziej do kłótni.
Ty w splendorze godności bądź odtąd przykładem,
jak panu i dworowi służyć grzecznym ładem.
WIELKI PODKOMORZY
Wielkie zamysły pańskie wypełniać — zdrój łaski!
Dobrym pomóc, nie szkodzić złym, godzić niesnaski,
otwartość bez chytrości, niekłamana pogoda —
za wszystko twe spojrzenie — najwyższa nagroda!
Jeślibym mógł o uczcie marzyć nazbyt śmiało —
pragnąłbym podać tobie miednicę wspaniałą
i potrzymać pierścienie — abyś chłodną wodą
rzeźwić mógł ręce; — wzrok twój będzie mi osłodą.
CESARZ
Myśleć nie chcę o uczcie! Zbyt poważna chwila;
lecz niechaj! Radość krzepi, przed czynem posila.
do trzeciego
Ty bądź wielkim stolnikiem534! Twoje panowanie:
zarząd dóbr, białozory535, psiarnie, polowanie.
Mniemam, z spichrzy i spiżarń wyrugujesz braki
i wedle pory roku nagodzisz536 przysmaki.
WIELKI STOLNIK
Post dla mnie obowiązkiem, póki mego pana
nie nasyci potrawa nadobnie podana;
kucharze i włodarze będą się starali
o zamorskie korzenie i wczesność nowalii.
Znam gust twój, więc skieruję zarządzenia pilne
nie na zmyślne potrawy, lecz proste i silne.
CESARZ
do czwartego
Że to jednak do uczty stała chęć was bierze,
bądź mi wielkim strukczaszym537, młody bohaterze.
Więc gospodaruj pilnie, niech nasza piwnica
najlepszymi winami godnie się zaleca.
Lecz zważ, że cześnik538 trzeźwość w estymie539 mieć musi,
niechże cię więc sposobność niewczesna540 nie skusi.
WIELKI STRUKCZASZY
Wasza cesarska mości! Nim się człek spostrzeże,
młodość, byle jej ufać, prym541 przed mężem bierze.
Więc i ja starań znacznych dołożę sowicie,
abyś miał najpiękniejsze, urocze nakrycie;
kredens twój złotem, srebrem, kryształem przystroję,
a ulubiony puchar złożę w ręce twoje:
puchar z szkła weneckiego, mający tę cnotę,
że zdwaja i moc wina, i picia ochotę,
a chroni przed upiciem; — choć ufać nie można —
zbawienniej chroni twoja pomierność542 ostrożna.
CESARZ
Każde w tej ważnej chwili powiedziane zdanie,
niechajże znajdzie u was pełne zaufanie.
Słowa cesarskie nie dym, nie mgła jego dary;
wiem, że chcecie, i słusznie, potwierdzenia wiary:
dokumentu z pieczęcią. — W zdarzonej godzinie
nadchodzi mąż, co z kunsztu prawniczego słynie.
Wchodzi Prymas-Kanclerz Koronny
CESARZ
Kiedy szczytowy kamień zepnie już sklepienie,
budowa trwać na wieki będzie niewzruszenie.
Czterech kniaziów tu widzisz; w rozmowie łaskawej,
domu i dworu ważne omówiłem sprawy.
Lecz gdy chodzi o rządy i ład w państwie całem —
dzielę je między pięciu was, których wybrałem.
Splendor wam się należy i znamię pańskości,
przeto zwiększę granice waszych posiadłości
dziedzictwem tych, co rokosz przeciw mnie podnieśli.
Wam, wiernym, łaska moja szmat ziemi wykreśli,
równocześnie i prawo będzie wam nadane
rozrostu dóbr przez kupno, zajazd lub zamianę.
Więc dalej postanawiam, byście władzy swojej
zażywali bez przeszkód, jak kniaziom przystoi.
Jako sędziowie wielcy ferujcie wyroki,
bez odwołań niech będzie wyrok wasz wysoki.
Podatki, dziesięciny543, dzierżawy i myta,
żupy544, mennice — wasza własność prawowita.
Tak oto wdzięczność zacna, co w sercu mym płonie,
stawia was, bliscy moi, przy cesarskim tronie.
PRYMAS
Dank545 ci, panie, składamy w należnej powadze.
Wzmacniając nasze siły, wzmacniasz swoją władzę.
CESARZ
Was pięciu wznoszę w godność wielką i robotę.
Panuję jeszcze, żyję i żyć mam ochotę.
Lecz wielkich przodków moich poważna gromada
napomina, o końcu niespodzianym gada.
Przyjdzie mi świat porzucić, w duchów stanąć rzędzie,
tedy wybrać następcę waszym czynem będzie.
Elektowi tron dacie; niech panuje śmiele
i zakończy zamieszki w pokojowym dziele.
KANCLERZ KORONNY
Z uczuciami dumnymi i wraz546 pokornemi
korzą się tobie wielcy książęta tej ziemi.
Dopóki w piersiach wierna kołace się dusza,
jesteśmy ciałem, którym wola twa porusza.
CESARZ
A więc umowa stoi między nami święta;
dokumentem potwierdźmy te pacta conventa547.
Zażywajcie dóbr waszych i samodzielności;
jeden warunek kładę: niepodzielność włości.
Jakkolwiek rozszerzycie wasz okręg lenniczy,
najstarszy syn niech całą posiadłość dziedziczy.
KANCLERZ KORONNY
Statut piszę z treści twych słów na pergaminie,
niech na wieki twym szczęściem i naszym zasłynie.
Skryba zdobnie przepisze, a pobok pieczęci
twój podpis prawomocnie dokument uświęci.
CESARZ
Posłuchanie skończone! Co dzień przyniósł w dani,
rozważcie to samotnie, w duchu zasłuchani.
Świeccy dostojnicy wychodzą.
PRYMAS
zostaje, mówi patetycznie
Kanclerz wyszedł, lecz prymas nie pójdzie tą drogą;
zostaje, aby, panie, służyć ci przestrogą!
Ojcowskie serce moje lęk kąsze żałosny!
CESARZ
Jakież troski cię gnębią w chwili tak radosnej?
PRYMAS
Zmaga mnie boleść gorzka, strach o duszę trwoży —
sojusz z czartem zawiera pomazaniec boży!
Wprawdzie tron odzyskałeś, ale w sposób kręty
i Bogu na pohybel548, i Stolicy świętej!
wzniesie papież nad państwem karzącą prawicę,
przeklnie cię i rozkaże przełamać gromnicę. —
A ów dzień koronacji? czyż zapomnieć może,
że w pierwszym błysku łaski cesarskiej korony,
cały świat chrześcijański został pohańbiony?
Uderz się w piersi! I daj zadośćuczynienie,
spraw, by wraży szmat ziemi zyskał uświęcenie:
tam, gdzieś zajął obozem całą wzgórzy stronę,
gdzie złe duchy się zbiegły na zgubną obronę,
gdzieś posłuch dał skwapliwy czeredzie kłamliwej —
stwórz kalwaryjskich dróżek odpust świątobliwy;
postaw klasztor, a przy nim fundację posażną:
wzgórz poszytych borami przestrzeń daj poważną,
zielone, bujne łąki, lśniące, rybne stawy,
strumyków sporą ilość, co w szumie siklawy549
spadają na dolinę, gdzie srebrzystą wstęgą
zalecają się łanom, pastwiskom i łęgom550 —
dodajże w szczodrej łasce jeszcze tę dolinę,
a tedy pełen skruchy zmażesz swoją winę.
CESARZ
Zbłądziłem ciężko! Każdej imam551 się ofiary;
wykreśl one granice wedle własnej miary.
PRYMAS
Niechaj te miejsca, grzechem skażone, rozgorzą
poczętą w skrusze kornej, świętą służbą bożą.
Już widzę wzrokiem ducha zwarte bloki muru
i jutrzenkę grającą na piszczałach chóru.
Kościół rośnie, zakwita złotym kwiatem krzyża,
łaska jego przez nawy wiernym się naniża;
płyną w bramy pielgrzymki w modlitwie skruszonej,
z gór i dolin wołają rozśpiewane dzwony —
ze wszystkich wież wołają tym podniebnym biciem:
grzeszniku! nowym ciebie obdarzymy życiem!
Oby dzień poświęcenia wielki, uroczysty
spromienił się splendorem twej zbożnej asysty.
CESARZ
Niechże nabożne dzieło milionowej rzeszy
mówi o chwale Boga, a mnie niech rozgrzeszy,
Rzekłem! Skrzepiony w duchu i pełen radości.
PRYMAS
Szczęsny ewentus552 sprawy żąda formalności.
CESARZ
Spisz więc akt erekcyjny553 z prawami nadania
i jak najrychlej przynieś go do podpisania.
PRYMAS
już się był pożegnał, jednak wraca jeszcze
Dziełu zapewnić rozwój trzeba przez daniny,
przez wieczyste pogłówne554, czynsze, dziesięciny;
chcąc godziwie utrzymać przyklasztorne wzgórze
i gospodarkę całą — to koszta są duże.
By klasztor stanął szybko na takiej pustoszy —
sięgnij do swej szkatuły i nie żałuj groszy.
Zważ, że z dala sprowadzać trzeba materiały,
drzewo, wapno i łupek — to koszt też niemały.
Podwody555 dadzą chłopi, gdy się im powtórzy,
że kościół błogosławi temu, kto mu służy.
Wychodzi.
CESARZ
Ciężkie są me przewiny; Grzechy wielką zmorą;
Te szalbiercze praktyki kosztują mnie sporo.
PRYMAS
jeszcze raz powraca, z czcią najgłębszą
Wybacz, panie! — Szalbierza, co z złych kunsztów słynie,
obdarzyłeś pomorzem556; klątwa go nie minie!
Słusznie przeto w twej skrusze kościół ma nadzieję,
że i z tych dóbr mu przyznasz cła i przywileje.
CESARZ
opryskliwie
Jeszcze morze przez piaski lądów tych przecieka.
PRYMAS
Kto cierpliwość i prawo ma — ten się doczeka.
Wierzę, że przywilejów zaszczyt nam przypadnie!
Wychodzi.
CESARZ
sam
W ten sposób całe państwo mógłbym rozdać snadnie.