Rozdział III
Spodziewam się, że nietrudno mi będzie przekonać tych, którzy od początku rozważali ze mną kwestię równouprawnienia kobiety z mężczyzną w rodzinie, iż ta zasada równości zupełnej pociąga inne następstwo: dopuszczenie kobiet do urzędów i zatrudnień, które dotychczas stanowiły wyłączny przywilej płci mocnej. Sądzę, że jeżeli dotychczas przypisują kobietom niezdolność, to dla utrzymania ich na tym samym stopniu poddaństwa w łonie rodziny, ponieważ mężczyźni nie mogą pogodzić się jeszcze z tą myślą, aby żyć z równymi. Gdyby nie ta przyczyna, wszyscy zapewne przy obecnym stanie opinii w polityce czy ekonomii politycznej przyznaliby, że jest niesprawiedliwie usuwać połowę rodu ludzkiego od większej liczby korzystnych zajęć i od wszystkich prawie wyższych urzędów, wyrokując, że albo kobiety od urodzenia niezdolne są i nie mogą stać się zdolne do wypełnienia społecznych obowiązków, dostępnych najbardziej ograniczonym i nieposiadającym żadnej wartości członkom drugiej połowy rodzaju ludzkiego; albo że mimo zdolności posady te muszą pozostać dla nich zamknięte, a zachowane jedynie dla mężczyzn. W dwóch ostatnich wiekach nie powoływano się wcale na inną rację, przytaczano jedynie fakt istniejący dla wytłumaczenia niezdolności prawnej kobiet i nie przypisywano jej niższemu uzdolnieniu umysłowemu, któremu nikt wierzyć nie mógł w epoce walk publicznych wystawiających zdolności ludzkie na próby, od których wszystkie kobiety nie były wyłączone. Nie brak zatem zdolności w kobietach był przyczyną, której przypisywano taki porządek rzeczy, ale interes społeczeństwa, tj. interes mężczyzn; tak samo jak interes państwa (raison d’Etat), tj. pewne względy rządów w celu utrzymania istniejącej władzy, zdawały się usprawiedliwiać najstraszniejsze zbrodnie. W naszych czasach władza łagodniej się wyraża i kiedy uciska kogoś, twierdzi zawsze, że robi to dla jego dobra. Z przyczyny tej zmiany dzisiaj gdy odmawiają pewnych praw kobietom, sądzą, że pożytecznie jest utrzymywać i że należy wierzyć, iż dążenie ku tym zabronionym rzeczom wytrąca je z drogi prawdziwego szczęścia. Żeby ten powód miał pozór słuszności (nie mówię, ażeby był słuszny) trzeba by tym, którzy się nim posługują, zajść dalej, niż ktokolwiek ośmielił się dzisiaj to uczynić, wobec niezaprzeczonego doświadczenia. Nie dosyć jest utrzymywać, że średnia liczba kobiet jest mniej uzdolniona niż mężczyźni pod względem umysłowym albo że mniejsza jest liczba kobiet niż mężczyzn zdolnych do pełnienia urzędów wymagających rozwinięcia najwyższych władz rozumowych. Trzeba utrzymywać koniecznie, że żadna kobieta nie jest zdolna do podobnych zajęć i że najznakomitsze niższe są pod względem zdolności umysłowych od najpospolitszych mężczyzn, którym się te zajęcia dostają. Bo jeżeli jest współubieganie się o urząd jakiś lub wybory urzędników z wszelkimi zastrzeżeniami wymaganymi w celu bezpieczeństwa interesu publicznego, nie ma obawy, ażeby jakikolwiek ważny urząd dostał się kobiecie niższej pod względem zdolności od średniej liczby mężczyzn lub przynajmniej od średniej liczby współubiegających się jednostek płci męskiej. Co najwyżej można przewidywać, że byłoby mniej kandydatek niż kandydatów do podobnych urzędów, ponieważ w każdym razie większość kobiet prawdopodobnie wolałaby zawsze to jedyne zajęcie, w którym nikt ich zastąpić nie może.
Otóż najzawziętszy nieprzyjaciel kobiet nie ośmieli się zaprzeczyć, że gdy do teraźniejszego doświadczenia dodamy doświadczenie przeszłości, kobiety nie w małej liczbie, ale w wielkiej okazały się zdolne do wszystkiego, co czynią mężczyźni i do czynienia tego z powodzeniem i chlubą. Jedno, co powiedzieć można, to, że są rzeczy, których nie czyniły tak dobrze jak niektórzy mężczyźni, że jest wiele takich, w których nie doszły do pierwszorzędnej doskonałości, ale jest bardzo mało rzeczy zależących wyłącznie od umysłowych zdolności, w których by nie osiągnęły drugorzędnego miejsca. Czyż nie jest to dosyć, nie jest to za wiele, ażeby dowieść, iż jest tyranią względem kobiet i szkodą dla społeczeństwa, gdy się im nie dozwala współubiegania się z mężczyznami w wykonywaniu tych rzeczy?
Każdy wie dobrze, iż zajęcia te pozostają nieraz w ręku mężczyzn gorzej daleko uzdolnionych od wielu kobiet i którzy zostaliby pokonani przez kobiety w warunkach sprawiedliwej konkurencji. Cóż to może znaczyć, że są gdzie indziej na innych stanowiskach mężczyźni zdolniejsi od tych kobiet, o których mówimy? Czyż się to nie zdarza przy każdym współzawodnictwie?
Czyż jest taki nadmiar ludzi zdolnych do wyższych zajęć, ażeby się godziło odrzucać usługi osoby posiadającej odpowiednie uzdolnienie? Czyż jesteśmy tak pewni, że się zawsze w potrzebie znajdzie mężczyzna do wszystkich ważnych stanowisk społecznych, które mogą być niezajęte, abyśmy nie nie tracili, przypisując niemoc połowie rodzaju ludzkiego i odmawiając z góry wszelkiego uznania dla zdolności wśród niej się znajdujących, chociażby były najniepospolitsze? W razie nawet gdybyśmy się obejść bez nich mogli, jak pogodzić ze sprawiedliwością odmówienie im wszelkiego udziału w zaszczytach i uznaniu, które się im należą, albo moralnego prawa przysługującego wszelkiej ludzkiej istocie obierania sobie zajęcia (z wyjątkiem tych, które szkodę przynoszą bliźniemu) według własnych upodobań i na własną odpowiedzialność? Nie do tego wszakże ogranicza się niesprawiedliwość; dotyka ona jeszcze ludzi, którzy by mogli korzystać z usług tych kobiet. Stanowić, ażeby pewne osoby wyłączone zostały od zawodu lekarskiego, prawniczego lub z parlamentu, znaczy nie tylko obrażać same te osoby, ale również i tych, którzy by chcieli korzystać z ich usług w medycynie, sądownictwie lub parlamencie; znaczy to pozbawiać społeczeństwo wpływu, jaki wywiera liczniejsze współzawodnictwo, a tym samym ścieśnić pole, na którym wybór odpowiedni mógłby być dokonany.
Ograniczę się w szczegółach mego zadania do urzędów publicznych; wystarczy to zapewne, bo jeśli wygram na tym punkcie sprawę, przyznają mi z łatwością, że kobiety powinny być dopuszczane do wszystkich innych zajęć, na których może im wiele zależeć. Zacznę od czynności bardzo różnej od wszelkich innych, od której usunięte być nie mogą z przyczyn opartych na ich uzdolnieniu. Chcę mówić o głosowaniu podczas wyborów, tak członków parlamentu, jak i ciał municypalnych. Prawo wzięcia udziału w wyborze tych, którzy mają być upoważnieni przez naród do czynności publicznych, jest rzeczą zupełnie różną od prawa współubiegania się o taki urząd.
Gdyby do głosowania na członka parlamentu konieczny był warunek posiadania przymiotów, jakie kandydat mieć powinien, w takim razie rząd stałby się oligarchią, zamkniętą w ciasnych granicach. Posiadanie głosu do wyboru osoby, która ma nami rządzić, jest narzędziem obronnym, którego nie należy pozbawiać osób nawet najmniej do rządów uzdolnionych. Należy wnosić, że kobiety są zdolne do robienia wyboru, ponieważ używają prawa wybierania w przypadku dla nich najważniejszym. Prawo dozwala kobiecie wybierać mężczyznę, który ma nią rządzić do końca jej życia, i przypuszcza, że wybór ten czyniony jest dobrowolnie. Podczas wyborów na publiczne urzędy do prawa należy zachowanie wszelkich możliwych ostrożności i zastrzeżeń przy głosowaniu; jakiekolwiek zresztą przedsięwzięto by ostrożności względem mężczyzn, te same dla kobiet wystarczą. Jakiekolwiek byłyby warunki i ograniczenia, pod którymi mężczyźni są dopuszczani do głosowania, pod takimi też powinny być dopuszczone kobiety, gdyż nie ma najmniejszej słuszności czynić inaczej. Większość kobiet pewnej klasy nie różniłaby się prawdopodobnie w zdaniu z większością mężczyzn należących do tej samej klasy, chyba w razie, gdyby poruszona kwestia dotykała interesów ich płci, w takim razie prawo głosowania stałoby się dla nich jedyną rękojmią, że ich żądania sprawiedliwie zostaną rozstrzygnięte. Powinno to być jasne dla tych nawet, którzy nie podzielają żadnej z innych opinii bronionych tutaj. Gdyby wszystkie kobiety miały być żonami, a wszystkie żony niewolnicami, tym konieczniejsze byłoby nadanie im prawnie utwierdzonego środka obrony; wiemy bowiem, jakiej opieki oczekiwać mogą niewolnicy, gdy prawa stanowione są przez ich panów.
Co do uzdolnienia kobiet nie tylko pod względem brania udziału w wyborach, ale i spełnienia urzędów publicznych albo profesji, na których ciąży publiczna odpowiedzialność, starałem się już zwrócić na to uwagę, że wzgląd ten nie ma w gruncie żadnego wpływu na praktyczną kwestię, którą rozbieramy, ponieważ każda kobieta pełniąca dobrze obowiązki zawodu, do którego jest dopuszczona, dowodzi przez samo to, że posiada do pełnienia ich odpowiednie zdolności; a co do urzędów publicznych, jeżeli ustawy rządowe pewnego kraju wyłączyć mogą niezdolnego mężczyznę, wyłączą również niezdolną kobietę, a jeśli urządzenia krajowe na to nie pozwolą, szkoda nie wyniknie stąd większa, że miejsce to zajmie nieudolna kobieta zamiast mężczyzny. Od chwili przyznania kobietom, chociażby w małej liczbie, zdolności do pełnienia podobnych urzędów i obowiązków, prawa, które im zamykają do nich drogę, nie mogłyby być usprawiedliwione opinią, jaką można by sobie stworzyć o zdolnościach kobiet w ogólności. Jeżeli uwaga ta do dna kwestii nie sięga, ma ona niemałą wartość; rozważana bez uprzedzeń dodaje nowej siły dowodom przeciw niezdolności kobiet, udzielając im ważnego poparcia z uwagi na wysoką użyteczność publiczną.
Odłóżmy wszelkie psychologiczne zapatrywania mające na celu dowiedzenie, że domniemane różnice umysłowe pomiędzy mężczyzną i kobietą są tylko naturalnym wynikiem różnicy ich wychowania, że nie wskazują żadnej zasadniczej różnicy, a tym bardziej radykalnej niższości, a przypatrzmy się kobietom, jakimi są lub jakimi nieraz były, i osądźmy ich zdolności okazane w różnych sprawach. Widoczne jest, że robić mogą przynajmniej to, co już robiły, jeżeli nie co innego. Zważywszy, jak starannie odwraca się je przez wychowanie od przedmiotów i zajęć pozostawionych mężczyznom, zamiast je do nich przygotowywać, uznać można, że nie wymagam dla nich zanadto, przyjmując za podstawę to, czego one rzeczywiście dokonały.
W tym razie dowód negatywny ma wartość bardzo małą, ale najlżejszy dowód pozytywny niczym odparty być nie może.
Nie można wnioskować, że kobieta nie dorówna Homerowi, Arystotelesowi, Michałowi Aniołowi28, Beethovenowi29 dlatego, że dotychczas żadna nie stworzyła podobnego tym wielkim geniuszom arcydzieła w rodzajach, w jakich się tak świetnie odznaczyli. Fakt ten negatywny pozostawia kwestię nierozwiązaną, oddając ją pod rozbiór psychologiczny. Ale nie ma wątpliwości, że kobieta może być królową Elżbietą30, Deborą31, Joanną d’Arc32. Oto są fakty, a nie przypuszczenia. Otóż ciekawe jest, że rzeczy, których kobietom istniejące prawa zabraniają czynić, są to te właśnie, do których okazały zdolności. Żadne prawo nie zabrania im pisać szekspirowskich dramatów ani mozartowskich33 układać oper. Ale królowa Elżbieta lub Wiktoria34, gdyby nie odziedziczyły tronu, nie mogłyby zyskać najpodrzędniejszego nawet stanowiska politycznego, a jednak pierwsza z nich stanęła na najwyższym w tym zawodzie szczeblu.
Jeżeli cokolwiek stanowczego można wyciągnąć z doświadczenia, bez żadnej analizy psychologicznej, to właśnie, iż rzeczy, do których kobiety nie są dopuszczane, są to te, do których się nadają najlepiej, ponieważ zdolność ich do rządzenia okazała się bardzo świetna w tych rzadkich okolicznościach, jakie im ku temu posłużyły, chociaż w innych zaszczytnych powołaniach, na pozór przed nimi otwartych, nie zajaśniały równym blaskiem. Historia ukazuje nam zaledwie małą liczbę panujących kobiet w porównaniu do panujących mężczyzn, a w tej małej liczbie stosunek kobiet, które okazały zdolności do rządów, jest daleko większy, chociaż niektóre zasiadały na tronie w okolicznościach bardzo trudnych. Należy również zwrócić na to uwagę, że odznaczały się nieraz przymiotami zostającymi w zupełnej sprzeczności z konwencjonalnym i wysnutym z wyobraźni charakterem, jaki ich płci przypisują: odznaczyły się zarówno stałością i silną wolą, którą nacechowane były ich rządy, jak również i rozumem. Jeżeli do liczby cesarzowych i królowych dodamy regentki i rządzące prowincjami, szereg kobiet, które świetnie ludźmi rządziły, stanie się bardzo długi35.
Fakt ten jest tak niezaprzeczony, że ażeby odeprzeć argument przeciwny istniejącemu porządkowi rzeczy, użyto nowej obelgi, twierdząc, że jeżeli królowe więcej są warte od królów, to dlatego, iż za panowania królów rządzą kobiety, a za panowania kobiet mężczyźni. Byłoby to może stratą czasu, gdybyśmy wyszukiwali dowodów przeciw tak mizernemu żartowi, ale podobne rozumowania imponują wielu umysłom i słyszałem, jak je powtarzali ludzie upatrujący w nich stronę poważną. Bądź co bądź, posłuży nam ten żart za punkt wyjścia równie dobrze jak co innego w dyskusji. Zaprzeczam zatem, ażeby pod panowaniem królów rządziły kobiety. Przykłady podobne, jeśli istniały, należą do wyjątków, a jeżeli niedołężni królowie źle rządzili, to równie często pod wpływem faworytów, jak i faworytek. Kiedy kochanka rządzi królem, nie można oczekiwać dobrych rządów, chociaż bywają wyjątki. Natomiast w historii Francji widzimy dwóch królów, którzy dobrowolnie powierzyli rządy państwa, jeden swej matce, drugi siostrze. Karol VIII36 był dzieckiem, ale stosował się w tym do życzenia ojca swego Ludwika XI, zaś Ludwik IX37 był najlepszym i najdzielniejszym królem, jaki zasiadał na tronie od Karola Wielkiego38. Doskonałości rządu tych dwóch księżniczek nie przewyższył żaden współczesny im panujący.
Cesarz Karol V39, najbieglejszy w swoim czasie w sztuce rządzenia, wspierany pomocą tylu zdolnych ludzi jak żaden z panujących książąt i nieskłonny do poświęcania interesów uczuciom, oddał na cały ciąg życia swego rządy Niderlandów dwom następującym po sobie księżniczkom (po których nastąpiła trzecia). Obie rządziły pomyślnie, a pierwsza z nich, Małgorzata Austriacka, należała do rzędu najlepszych polityków swojej epoki. Tyle co do jednej strony kwestii; przejdźmy do drugiej. Kiedy mówią, że pod panowaniem królowych rządzą mężczyźni, czyż ma to znaczyć to samo, jak gdy obwiniają królów, że się dają prowadzić kobietom? Czy ma to znaczyć, że królowe do rządów wybierają ludzi, z którymi dzielą przyjemności życia? Rzadkie są przykłady podobne, nawet pod panowaniem tych, które najśmielej używają życia, jak Katarzyna II40 na przykład, i nie w tym należy szukać przyczyny dobrych rządów, które przypisują mężczyznom.
Jeżeli pod panowaniem kobiet rządy powierzane bywają mężczyznom stosowniej ku temu celowi wybranym niż za panowania średniej liczby królów, dowodzi to tylko, że posiadają więcej niż królowie przenikliwości w wyborze ludzi i że są lepiej uzdolnione od mężczyzn nie tylko do zasiadania na tronie, ale do pełnienia obowiązków pierwszego ministra, ponieważ najważniejsze zajęcie pierwszego ministra nie polega na osobistym rządzeniu, ale na wybieraniu ludzi najzdolniejszych do kierowania każdym wydziałem spraw publicznych. Prawda, że między innymi zaletami dającymi im przewagę nad rodem męskim przyznają kobietom zdolność przenikania do gruntu charakterów ludzkich i że ta zdolność powinna je uczynić mimo innych warunków odpowiedniejszymi od mężczyzn do wybierania sprężyn tworzących całość dobrego rządu, co stanowi najważniejszą sprawę dla każdego, kto jest powołany do rządzenia ludźmi.
Nawet niemoralna Katarzyna Medycejska41 potrafiła ocenić wartość kanclerza de l’Hôpital42. Ale prawdą jest także, iż największe królowe stały się wielkie przez własne zdolności i dlatego znajdowały odpowiednie usługi. Zatrzymując w swych ręku najwyższe rządy, słuchały rad dobrych, czym dały najsilniejszy dowód, że sąd ich czynił je zdolnymi do traktowania najważniejszych spraw państwa. Czyż się zgadza z rozsądkiem to przypuszczenie, że osoby zdolne do pełnienia najważniejszych zadań niezdolne są do mniej ważnych? Czyż jest powód jakiś w naturze rzeczy sprawiający, że żony i siostry książąt są również jak i ci książęta zdolne do kierowania właściwymi im sprawami, a czyniący niezdolnymi żony i siostry mężów stanu, administratorów i dyrektorów towarzystw i naczelników publicznych zakładów do tych samych zajęć, które sprawują bracia ich i mężowie? Istotna przyczyna łatwa jest do zrozumienia. Księżniczki dzięki urodzeniu swojemu stoją daleko wyżej od ogółu ludzi, niżby je płeć mogła postawić, i nie sądzono nigdy, ażeby nie miały prawa zajmowania się polityką; przeciwnie, przyznawano im prawo zajmowania się wszystkimi poruszanymi wokoło nich sprawami, w których udział brać mogą tak samo jak wszyscy inni ludzie. Kobiety panujących rodzin są jedyne, którym przyznano te same interesy i taką samą wolność jak mężczyznom, i w nich tylko nie upatrują niższości. W istocie wszędzie i w miarę tego jak doświadczano zdolności kobiet do rządu, przekonywano się, że dorosły do tego zadania.
Fakt ten jest w zgodzie z ogólnymi wnioskami wynikającymi z niedoskonałego jeszcze wypróbowania szczególnych skłonności i zdolności charakterystycznych kobiet, jakimi one dotychczas były. Nie mówię, jakimi będą, ponieważ wyraziłem już nieraz swoje zdanie, że orzekać stanowczo, jakimi są lub nie są kobiety albo jakimi być mogą lub nie mogą wskutek przyrodzonej konstytucji, byłoby wielką zarozumiałością.
Zamiast dać im możność naturalnego rozwoju utrzymywano je dotychczas w stanie tak przeciwnym naturze, że musiały ulec sztucznym modyfikacjom. Nikt nie może twierdzić stanowczo, że gdyby dozwolone było kobiecie tak jak mężczyźnie wybierać sobie drogę, nadając jej tylko kierunek wymagany przez warunki ludzkiego życia i potrzeby płci obu, czy zachodziłaby ważna różnica, a nawet czy zachodziłaby jakakolwiek w charakterze ich i zdolnościach, które by się wówczas rozwinęły. Dowiodę zaraz, że pomiędzy różnicami istniejącymi te, które nie ulegają zaprzeczeniu, mogą być wynikiem okoliczności, bez rzeczywistej różnicy w naturalnych zdolnościach. Ale gdy popatrzymy na kobiety, jak nam je ukazuje doświadczenie, powiedzieć możemy z większą prawdą niż ta, którą zawiera każde inne ogólne zdanie o kobietach, że zdolności ich powszechnie noszą charakter praktyczny. Wszystko, czego o kobietach uczy nas historia i teraźniejszość, zdanie to potwierdza, a doświadczenie codzienne nie mniej za nim przemawia. Przypatrzmy się zdolnościom umysłowym charakterystycznym i spotykanym najczęściej w kobietach utalentowanych: wszystkie właściwe są praktycznemu kierunkowi i do niego się odnoszą. Mówią, że kobieta ma zdolność intuicji. Cóż to ma znaczyć? Jest to bez wątpienia zrozumienie szybkie i dokładne danego, obecnego faktu. Zdolność ta nie ma nie wspólnego z ogólnymi zasadami. Przez intuicję nikt nie dochodzi do poznania praw natury ani ogólnych prawideł obowiązku albo roztropności. Do tego trzeba zbierać powoli i starannie materiały z doświadczenia, potem je porównywać i ani kobiety, ani mężczyźni obdarzeni intuicją nie odznaczają się zwykle w tym zakresie wiedzy; chyba że potrzebne doświadczenie jest tego rodzaju, iż mogą je nabyć własną obserwacją. Albowiem to, co nazywają bystrą ich intuicją, czyni je szczególnie zdolnymi do tworzenia prawd ogólnych, o ile do takowych można dojść przez osobistą obserwację. Gdy zatem przypadek zrządzi, że kobiety posiądą tyle ile mężczyźni rezultatów doświadczenia cudzego przez czytanie i naukę (używam umyślnie wyrazu przypadek, ponieważ kobiety posiadające wiadomości konieczne do spraw ważnych same je zdobywają), są one lepiej uzbrojone od większości mężczyzn w narzędzia dające powodzenie w praktyce. Mężczyźni posiadający dużo wiedzy zbłądzić mogą i nie zrozumieć nasuwającego się im faktu, nie widząc w nim tego, co jest istotnie, lecz co się widzieć nauczyli. Rzadko się to zdarza kobietom obdarzonym większymi zdolnościami. Broni je od tego wrodzona intuicja. Z takim samym doświadczeniem i ogólnym uzdolnieniem kobieta widzi zwykle daleko lepiej to, co się przed nią znajduje. Otóż ta wrażliwość na rzeczy obecne jest głównym przymiotem, od którego zależy zdolność do rzeczy praktycznych w znaczeniu, które przeciwstawia się teorii. Wykrywanie zasad ogólnych należy do zdolności spekulacyjnych; wykrywanie i określanie przypadków, w których te zasady dadzą się lub nie dadzą stosować, wynika z praktycznych zdolności, i kobiety takie, jakimi są dzisiaj, do tego właśnie szczególnie są uzdolnione.
Przyznaję, że praktyka nie może być zupełnie dobra bez zasad i że doniosłe znaczenie, jakie ma szybkość obserwacji wśród zdolności kobiecych, czyni je skłonnymi do tworzenia przedwczesnych uogólnień, opierających się na osobistych spostrzeżeniach, ale pozostawia im też łatwość poprawiania swych poglądów, w miarę jak ich obserwacje stają się rozleglejsze. Wszakże z tej wady poprawią się kobiety, gdy będą miały wolny dostęp do zbiorowego doświadczenia ludzkości: do wiedzy. Aby im tę drogę otworzyć, najlepszym środkiem jest wykształcenie. Błędy kobiety są tego samego rodzaju, co błędy zdolnego mężczyzny, który się sam wykształcił: widzi on często to, czego ludzie wychowani podług rutyny nie widzą, ale popełnia błędy z braku znajomości rzeczy od dawna znanych. Naturalnie, czerpał on dużo z wiadomości już nagromadzonych, ale to, co sobie przyswoił, brane było bez porządku, urywkami, jak to czynić muszą kobiety.
Jeżeli jednak ten pociąg umysłu kobiecego do rzeczy realnych, istniejących, obecnych jest sam przez się źródłem błędów, jest on także najskuteczniejszym lekarstwem przeciw błędom przeciwnej natury. Główne odchylenia umysłów spekulacyjnych, te, które je charakteryzują najlepiej, wynikają właśnie z braku tej żywej i zawsze obecnej przenikliwości względem obiektywnego faktu, skutkiem czego nie mogą spostrzec przeciwieństwa między faktami zewnętrznymi a teorią, narażają się na stracenie z oczu celu swych spekulacji i błąkanie się w sferach niezaludnionych istotami rzeczywistymi, ożywionymi lub nieożywionymi, ani nawet idealnymi. Spotykają tam jedynie uosobione cienie, jakie rodzi metafizyka, lub gmatwaninę wyrazów i sądzą, że te cienie są właściwymi przedmiotami najwyższej filozofii. Nie ma nic odpowiedniejszego jak to usposobienie umysłu, które przypisujemy kobietom, dla utrzymania myśli w granicach rzeczywistych faktów i natury.
Kobieta rzadko błądzi przez oderwane myślenie. Zwyczajna jej skłonność do zajmowania się raczej oddzielnymi przedmiotami niż grupami rzeczy i (co się z tym ściśle wiąże) żywy interes dla uczuć pojedynczych osób, który odsłania jej stronę praktyczną każdej rzeczy, tj. sposób, jakim te osoby będą dotknięte — obie te okoliczności nie skłaniają kobiety do ufania spekulacjom, zapominającym o jednostkach i traktującym rzeczy, jak gdyby istniały tylko gwoli istoty wytworzonej przez imaginację, płodu czysto umysłowego, pozbawionego warunków istot żyjących. Pojęcia kobiet są zatem użyteczne, by nadać kształt rzeczywisty pojęciom myślicieli, jak idee mężczyzn nadają więcej rozległości pojęciom kobiet. Co do głębokości, nie zaś rozległości, wątpię bardzo, żeby nawet teraz kobiety stały niżej od mężczyzn.
Jeżeli zdolności umysłowe kobiet, takie jakie są dzisiaj, mogą udzielać spekulacji podobnej pomocy, ważniejsze jeszcze spełniają zadanie, kiedy spekulacja dokończyła swego dzieła i gdy chodzi o zastosowanie jej rezultatów do praktyki. Z powodów, któreśmy już przytoczyli, kobiety są bez porównania mniej narażone na popełnienie zwykłego błędu mężczyzn, mianowicie przywiązywania się do prawideł, gdy ich nie można stosować lub gdy ulec muszą zmianom przy zastosowaniu. Przyjrzyjmy się jeszcze innej wyższości przyznawanej bystrzejszym kobietom: większej zdolności przewidywania, niż mają mężczyźni. Czyż nie ten przymiot właśnie czyni człowieka zdolnym do prowadzenia interesów? Gdy chodzi o powodzenie sprawy, zależy ono zwykle od prędkiej decyzji. W spekulacji, przeciwnie, myśliciel może czekać, użyć czasu na zastanowienie, żądać nowych dowodów: nie jest zmuszony dopełniać od razu swojej teorii z obawy, żeby nie stracił do tego sposobności.
Możność wyciągania najlepszego wniosku z niedostatecznych danych jest bez wątpienia użyteczna w filozofii; tymczasowa hipoteza będąca w zgodzie ze wszystkimi znanymi faktami bywa często konieczną podstawą późniejszych poszukiwań. Ale jest to zdolność raczej pożyteczna, niż nieodzowna w filozofii, i w tej czynności pomocniczej, tak samo jak i w głównej, myśliciel może użyć tyle czasu, ile mu się podoba. Nic go do pośpiechu nie nagli, potrzebuje raczej cierpliwości, aby pracować pomału, dopóki niepewne światełka, które w oddaleniu spostrzega, nie zapłoną dla niego żywym światłem, a wniosek jego przybierze określone kształty matematycznej pewności. Dla tych zaś, którzy mają do czynienia z ulotnymi i znikomymi zjawiskami i szczegółowymi faktami, nie z rodzajami zjawisk, szybkość myślenia ustępuje pod względem ważności swojej chyba tylko samemu myśleniu. Kto nie rozporządza na zawołanie zdolnościami swoimi wtedy, gdy działać trzeba, jest w tym samym położeniu, jakby ich był pozbawiony. Może być zdolny do krytyki, ale nie do czynu.
Otóż w tych razach kobiety i mężczyźni najbardziej do kobiet podobni mają uznaną wyższość. Inni ludzie, chociażby posiadali wysokie zdolności, późno dochodzą do umiejętności natychmiastowego posługiwania się nimi. Szybkość sądu i rącze wykonanie rozsądnego czynu, nawet w rzeczach, które najlepiej rozumieją, są u nich stopniowym i powolnym wynikiem potężnego wysiłku woli, przechodzącego w zwyczaj. Powiedzą może, iż większa wrażliwość nerwowa kobiet czyni je nieodpowiednimi do wszelkich innych prac i obowiązków oprócz domowego zajęcia, że skutkiem tego są zmienne, zanadto uległe obecnym wrażeniom, niezdolne do mocnej wytrwałości i panowania nad sobą w każdej chwili.
Zdaje mi się, że to określenie zawiera wszystkie zarzuty, którymi się posługują, odmawiając kobietom zdolności zajmowania się sprawami wyższego rzędu. Wszystkie te wady, wynikające jedynie prawie z nadmiaru niezużytkowanej energii nerwowej, znikłyby zaraz, gdyby te siły mogły być użyte do pracy z określonym celem. Po części zaś zależą one od umyślnego lub mimowolnego uprawiania, jak to widzimy np. że spazmy i mdłości znikły prawie zupełnie, odkąd wyszły z mody. Co więcej, wszystkie prawie kobiety klas wyższych (co się rzadziej spotyka w Anglii niż w innych krajach), wychowywane w atmosferze cieplarnianej, zasłonięte przed wszelkimi zmianami powietrza i czasu i nieprzyzwyczajane do ćwiczeń i zajęć rozwijających system muskularny i szybszy krwi obieg, gdy tymczasem ich system nerwowy, a szczególnie jego części będące narzędziami wzruszeń, pobudzane są do anormalnej działalności, jeśli nie umierają z wycieńczenia, nabywają konstytucji podlegającej rozstrojowi przy najmniejszym powodzie zewnętrznym lub wewnętrznym i stają się niezdolne do wytrzymania pracy fizycznej lub umysłowej wymagającej dłuższego wysilenia. Ale w kobietach, które tak wychowano, ażeby mogły zarobić na życie, nie spostrzegamy tych chorobliwych zjawisk, chyba że praca zmusza je do nadmiernego siedzenia i przebywania w niezdrowych mieszkaniach. Te, które w zaraniu życia dzieliły z braćmi zdrowe fizyczne wychowanie i swobodę i którym w dalszych latach nie brakowało ani czystego powietrza, ani ruchu, rzadko podlegają nadmiernej wrażliwości nerwów, niedozwalającej im prowadzić czynnego życia. Prawdą zaś jest, że jak w jednej, tak i w drugiej połowie rodzaju ludzkiego bywają jednostki, którym nadzwyczajna wrażliwość nerwowa jest wrodzona i tak wybitna, że wywiera na całość ich zjawisk życiowych wpływ ważniejszy aniżeli wszelkie inne cechy ich organizacji. Konstytucja nerwowa, równie jak inne fizyczne skłonności, jest dziedziczna w obu płciach, ale jest możliwe i prawdopodobne, że kobiety odziedziczają więcej niż mężczyźni z temperamentu nerwowego. Przyjąwszy ten fakt, pytam, czy nerwowi mężczyźni uznani są za niezdolnych do obowiązków i zajęć, jakie zwykle pełnią mężczyźni?
Jeżeli nie, dlaczego kobiety tego samego temperamentu mają być niezdolne? Własności nerwowego temperamentu stanowią niezawodnie do pewnego stopnia przeszkody w powodzeniu niektórych zajęć, a pomoce w innych. Ale gdy zajęcie odpowiada temperamentowi, a nawet w przeciwnym razie, ludzie z nerwową wrażliwością do najwyższego stopnia rozwiniętą okazują nam przykłady najświetniejszego powodzenia. Odznaczają się w czynach swoich tym szczególnie, że są zdolni do większego podniecenia niż ludzie innej fizycznej konstytucji; zdolności ich, gdy są podniecone, różnią się bardziej niż u innych ludzi od tego, czym są w stanie normalnym; zdają się wznosić ponad siebie samych i dokonują rzeczy, do których mogliby być niezdolni w innych chwilach. Otóż to szczytne podniesienie władz duchowych nie jest, z wyjątkiem wątłych konstytucji, przelotnym tylko błyskiem natychmiast bez śladu znikającym, ani też przeciwne wytrwałemu ściganiu pewnego przedmiotu. Nerwowe właśnie temperamenty zdolne są do powtarzania wysiłków przez długi przeciąg czasu. Nazywają to energią (spirit). Tak właśnie biegnie koń rasowy, nie zwalniając kroku, aż padnie nieżywy. Ten to właśnie przymiot uczynił wątłe kobiety zdolnymi do okazania najwznioślejszego męstwa, nie tylko na stosie, ale przez ciąg długich tortur umysłu i ciała, poprzedzających męczeństwo.
Widoczne jest, że ludzie tego temperamentu zdolni są szczególnie do powołań, których zadaniem jest rządzenie ludźmi. Tacy stanowią materiał na wielkich mówców, kaznodziejów i wszelkich krzewicieli moralnego wpływu. Konstytucja taka jest może mniej przydatna dla mężów stanu i sędziów. Byłoby tak w istocie, gdyby osoby wrażliwe miały być zawsze pod wpływem rozdrażnienia. Silna wrażliwość jest narzędziem i warunkiem dzielnego władania sobą, ale do tego musi być uprawiona. Odpowiednio przygotowana, tworzy nie tylko bohaterów działających pod wrażeniem chwili, ale bohaterów woli, nad którą panować umieją.
Historia i doświadczenie dowodzą, że charaktery najbardziej namiętne okazują najwięcej stałości i surowości w poczuciu obowiązku. Sędzia, który wydaje wyrok sprawiedliwy wbrew własnemu interesowi, dzięki właśnie podobnej konstytucji posiada tak głębokie poczucie sprawiedliwości, że mu ono pozwala zwyciężyć samego siebie. Zdolność do podniosłego entuzjazmu, przenosząca człowieka poza granice zwyczajnego usposobienia, oddziałuje na zwykły jego charakter. Gdy człowiek jest w takim wyjątkowym stanie, pragnienia i zdolności jego stają się typem, z którym porównuje i według którego ocenia uczucia i postępki swoje w innych chwilach. Zwyczajne skłonności urabiają się i modelują według tych szlachetnych wzruszeń, mimo ich nietrwałości będącej naturalnym skutkiem fizycznej konstytucji człowieka. Co wiemy o zdolności ras i jednostek, nie dowodzi, żeby temperamenty wrażliwe były średnio biorąc mniej zdolne do spekulacji i interesów od temperamentów chłodnych. Francuzi i Włosi mają bez wątpienia nerwy wrażliwsze z natury niż rasy teutońskie43, a porównani choćby z Anglikami, okazują się skłonniejsi do wrażeń w życiu codziennym: czyż dlatego ich uczeni, statyści, prawodawcy, urzędnicy, wojownicy i stratedzy byli mniej znakomici?
Mamy dowody, że Grecy byli dawniej, tak jak ich następcy dzisiejsi, najwrażliwszą rasą w ludzkości. Czyż trzeba pytać, w czym nie osiągnęli doskonałości? Prawdopodobne jest, że południowi Rzymianie mieli w początkach podobny temperament, ale surowa karność narodu wyrobiła z nich, jak ze Spartan, wzór przeciwnego typu, używając wyjątkowej potęgi ich uczucia na wyrobienie w nich cnót heroicznych.
A jak te przykłady pokazują, co zrobić można z ludzi wrażliwych, tak znów irlandzcy Celtowie dają nam przykład najlepszy, czym się taki naród staje, gdy jest sobie zostawiony (jeżeli można powiedzieć, że byli sobie zostawieni ci, którzy przez całe wieki ulegali pośrednim wpływom złego rządu i bezpośredniemu wpływowi kościoła katolickiego, wierząc szczerze w to, czego on naucza). Charakter zatem Irlandczyków uważać należy za niekorzystny przykład, jednak gdzie tylko okoliczności pozwoliły, jakiż naród okazał więcej usposobienia do wyższości wszelkiego rodzaju? Jak Francuzi porównani z Anglikami, Irlandczycy ze Szwajcarami, Grecy i Włosi z narodami germańskimi, tak kobiety porównane z mężczyznami czynić potrafią toż samo co oni; a jeżeli nie będą miały równego powodzenia, różnica prędzej leżeć będzie w rodzaju powodzenia niż w jego stopniu. Nie widzę najmniejszego powodu do wątpienia, że powodzenie byłoby jednakowe, gdyby ich wychowanie było tak pokierowane, ażeby mogło poprawić słabości właściwe ich temperamentowi, zamiast je pomnażać.
Przypuśćmy, że umysł kobiecy jest ruchliwszy, mniej zdolny do wytrwania w jednym i tym samym usiłowaniu, skłonniejszy do zajęcia się kilkoma przedmiotami niż do przebiegania jednej drogi aż do jej najdalszego kresu; być może, iż się tak dzieje z kobietami takimi, jakimi są dzisiaj (chociaż są liczne wyjątki), i to może tłumaczyć dlaczego przewyższyli ich najznakomitsi mężczyźni w tych przedmiotach właśnie, które wymagają pogrążenia umysłu w długim szeregu rozumowań i zajęć.
Ale różnica ta dotyczy rodzaju wyższości, a nie wyższości samej lub jej wartości istotnej; zresztą dowieść potrzeba, że ten użytek wyłączny jednej części zdolności, to pochłonięcie całego umysłu przez jeden przedmiot i ześrodkowanie go na jedną robotę jest istotnym warunkiem ludzkich zdolności, nawet do pracy czysto rozumowej. Sądzę, że to, co zyskujemy przez takie skupienie sił umysłowych w jednej zdolności specjalnej, tracimy na innych; nawet w pracach umysłowych oderwanych nauczyło mnie doświadczenie, że można dokonać więcej, powracając często do trudnego zadania niż oddając się mu bez przerwy. Bądź co bądź, gdy chodzi o praktykę, tak odnośnie przedmiotów najpodnioślejszych, jak i najniższych, zdolność szybkiego przechodzenia w rozmyślaniu od jednego przedmiotu do drugiego, nie osłabiając przez to dzielności myślenia, daleko większą ma wartość, i tę zdolność posiadają kobiety, wskutek właśnie tej niestałości, którą im zarzucają. Może to pochodzi z ich natury, ale wychowanie i nawyknienie ważną także stanowią przyczynę, ponieważ wszystkie prawie zajęcia kobiet składają się z mnóstwa szczegółów, z których każdemu umysł minuty nawet poświęcić nie może, zmuszony ciągle przechodzić do innego, tak że jeśli przedmiot jakiś wymaga większej rozwagi, ledwo przelotnie się nad nim zastanowić mogą.
Zauważano często zdolność kobiet do pracy umysłowej w okolicznościach i chwilach, w których może żaden mężczyzna nie próbowałby tego, jak niemniej, że umysł kobiety, chociaż zajęty drobiazgami, nie może pozostać bezczynny, jak bywa często umysł mężczyzny, gdy nie jest opanowany przez to, co uważa za główny interes swojego życia. Zatrudnienia kobiet w życiu codziennym obejmują rzeczy w ogóle i nie mogą ustać, tak jak świat w swym ruchu zatrzymać się nie może.
Ale mówią nam: anatomia dowodzi, że mężczyźni mają zdolności umysłowe większe niż kobiety, mają bowiem mózg większy.
Odpowiadam najprzód, że fakt ten jest wątpliwy. Wcale nie dowiedziono, żeby mózg kobiecy był mniejszy od męskiego. Jeżeli podobny wniosek wyciągają jedynie stąd, że rozmiary ciała kobiety mniejsze są na ogół niż mężczyzny, rozumowanie takie doprowadziłoby do osobliwszych wyników. Według tych zasad człowiek wysokiego wzrostu powinien by o wiele przewyższać inteligencją człowieka niskiego wzrostu, a słoń lub wieloryb ogromnie górowałby nad rodem ludzkim.
Wielkość mózgu u człowieka daleko mniejszym ulega różnicom niżeli rozmiary ciała, a nawet głowy, i z jednego nie można robić wniosków o drugim. Z pewnością niektóre kobiety mają mózg tak duży jak mężczyźni. Wiadomo mi, że pewien uczony, który ważył wiele mózgów ludzkich, mówił, iż najcięższy, jaki widział, był mózgiem kobiety; cięższy był od mózgu Cuviera44 (najcięższy z tych, o których wadze pisano). Muszę następnie zwrócić na to uwagę, że nie wiadomo dotychczas, jaki istotny zachodzi stosunek między mózgiem a umysłowymi zdolnościami, i że o tym przedmiocie istnieją rozmaite sprzeczne zdania. Nie możemy wątpić, że stosunek ten jest bardzo ścisły. Mózg jest niewątpliwie organem myślenia i czucia; pomijając toczący się spór co do lokalizacji umysłowych zdolności, przypuszczam, iż byłoby anomalią i wyjątkiem od tego, co wiemy o prawach ogólnych życia i organizacji, żeby wielkość organu nie miała wpływu na jego czynności, ażeby nie zostawała w żadnym związku z jego funkcją. Ale wyjątek i anomalia byłyby równie wielkie, gdyby organ działał jedynie swoją objętością. We wszelkich subtelnych działaniach natury, między którymi najsubtelniejsze są czynności życiowe, a wśród tych jeszcze czynności systemu nerwowego więcej niż wszelkie inne — różny skutek zależy tyleż od różnicy w jakości fizycznych czynników, ile i od ich ilości; a jeżeli o jakości narzędzia świadczy delikatność roboty, którą wykonać może, jest wiele powodów do przypuszczenia, że mózg i system nerwowy kobiety subtelniejsze są niż u mężczyzn. Pomijając abstrakcyjną różnicę co do jakości, niełatwą zresztą do sprawdzenia, to i tak wiadomo, że wartość pracy pewnego organu zależy nie tylko od jego rozmiarów, ale także od szybkości jego działania; otóż miarą tejże jest energia, z jaką się odbywa krążenie krwi wewnątrz tego organu. Nie byłoby w tym nie dziwnego, gdyby mózg mężczyzny był większy, a krążenie szybsze w mózgu kobiety. Jest to nawet hipoteza zgodna z wszelkimi różnicami, jakie okazują czynności umysłowe obu płci. Wyniki oparte na analogii kazałyby się spodziewać, że tej różnicy w organizacjach powinny odpowiadać niektóre powszechnie spostrzegane objawy. Najprzód, można by twierdzić, że czynności umysłowe mężczyzny są powolniejsze, że zwyczajnie myśl jego nie będzie tak szybka jak myśl kobiety i że uczucia jego nie będą następowały po sobie tak prędko jak u niej. Większe ciała potrzebują więcej czasu, by przejść w stan pełnego ruchu. Z drugiej znów strony, mózg męski wprawiony w ruch całkowicie, wykona więcej roboty. Wytrwa on dłużej na obranej drodze, trudniej mu będzie przejść od jednego rodzaju czynności do drugiego, ale w przedsięwziętej pracy wytrwa dłużej, bez straty siły i znużenia. Czyż nie widzimy, że roboty, w których mężczyźni mają pierwszeństwo przed kobietami, są te, które wymagają najwięcej wytrwałości w myśleniu, czyli mozolnym opracowywaniu jednej myśli, gdy tymczasem kobiety wykonują lepiej to, co należy robić szybko. Mózg kobiety jest prędzej zmęczony i wyczerpany, ale doszedłszy do wyczerpania, odzyskuje prędzej siły. Powtarzam, że rozumowania te są czysto hipotetyczne, chcę tylko wskazać drogę badania. Oświadczyłem już poprzednio, że nie ma nic pewnego, czy istnieje przyrodzona różnica w sile i kierunku zdolności umysłowych obu płci, a tym bardziej na czym ta różnica polega, skoro najoczywistsze przyczyny zewnętrzne działające na różnicę charakterów są zwykle pomijane, skoro obserwator nie zwraca na nie uwagi, a zarówno przyrodnicy, jak i psychologowie patrzą na nie z pewnym rodzajem wyniosłej pogardy. Uczeni ci, szukając źródła różnicy dzielącej płci obie, czy to w świecie materii, czy w świecie ducha, godzą się jedynie w potępianiu tych, którzy wolą owe różnice przypisywać rozmaitym stosunkom, w jakich ludzie zostają do społeczeństwa i życia. Pojęcia, jakie sobie utworzono o naturze kobiet, oparte na empirycznych ogólnikach, zbudowanych bez podstaw filozoficznych i bez analizy z pierwszych lepszych danych, są tak śmieszne, że popularne wyobrażenia pod tym względem w jednym kraju różnią się od panujących w innym, stosownie do tego, jak okoliczności właściwe pewnemu krajowi pozwoliły żyjącym w nim kobietom rozwinąć lub nie rozwinąć się w pewnym kierunku.
Na Wschodzie sądzą, że kobiety są z natury szczególnie zmysłowe; Anglik przypuszcza powszechnie, że są z natury zimne. Przysłowia o niestałości kobiet są przeważnie pochodzenia francuskiego; powstały one tak przed, jak i po głośnym dwuwierszu Franciszka I45. W Anglii pospolicie sądzą, że kobiety są daleko stalsze od mężczyzn. Niestałość od dawna uważana była za bardziej ubliżającą kobiecie w Anglii niż we Francji. Można przy tym zauważyć, że Anglicy są w wyjątkowo niekorzystnym położeniu dla sądzenia, co jest, a co nie jest przyrodzone, nie tylko kobietom, ale i mężczyznom, czyli członkom ludzkości bez różnicy. Czerpali oni doświadczenie swoje przeważnie we własnym kraju, będącym może jedynym miejscem, gdzie natura ludzka tak mało okazywała swoich cech przyrodzonych. Anglicy bardziej się oddalili od stanu natury niż wszelkie inne nowożytne narody, tak w dobrym, jak i w złym znaczeniu; są oni bardziej niż jakiekolwiek społeczeństwo wytworem karności i cywilizacji. To w Anglii surowe formy towarzyskie potrafiły nie tylko pokonać, ale znieść wszystko, co się jej opierać mogło. Anglicy bardziej niż jakikolwiek naród nie tylko postępują, ale czują podług przepisów. W innych krajach opinia urzędowa albo wymagania towarzyskie mogą mieć przewagę, ale skłonności przyrodzone każdej jednostki mimo ich wpływu pozostają widoczne i często im się opierają; prawidła mogą być silniejsze od natury, ale natura pozostaje sobą. W Anglii prawidło w znacznej części zastąpiło naturę. Większa część życia upływa nie na tym, by postępować według skłonności, stosując się do prawidła, ale aby tak wolę pokierować, żeby nie miała innej skłonności oprócz stosowania się do prawidła. Jest w tym zapewne dobra strona, ale jest także i bardzo zła; ona to czyni Anglika niezdolnym do robienia wniosków, na podstawie doświadczenia, o skłonnościach wrodzonych ludzkiej natury. Błędy, jakie obserwator z innego kraju popełnić może w tym przedmiocie, będą miały inny charakter. Anglik nie zna natury ludzkiej, Francuz widzi ją za mgłą przesądu; błędy Anglika są negatywne, Francuza pozytywne. Anglik wyobraża sobie, iż rzeczy nie istnieją dlatego, że ich nigdy nie widział; Francuz, że muszą istnieć zawsze i koniecznie dlatego, że on je widzi; Anglik nie zna natury dlatego, że nie miał sposobności jej się przypatrzeć, Francuz zna jej znaczną część, ale myli się często, ponieważ widział ją tylko skrzywioną i zamaskowaną. Dla jednego, jak i dla drugiego sztuczna forma, jaką społeczeństwo nadało rzeczom będącym przedmiotem obserwacji, zakrywa prawdziwe ich własności; stan przyrodzony znika albo się przekształca. W pierwszym przypadku pozostaje do badania marny cień natury, w drugim natura pozostaje, ale rozwinięta w kierunku, w którym może by nie poszła, gdyby się mogła rozwijać swobodnie.
Powiedziałem, że nie można wiedzieć dzisiaj, co jest przyrodzone, a co sztuczne w różnicach umysłowych istniejących pomiędzy mężczyzną a kobietą; czy jest istotnie jakaś różnica przyrodzona, albo jaki by się przyrodzony charakter ukazał, gdyby zniesiono wszystkie sztuczne przyczyny powodujące różnice. Nie chcę się kusić o to, com uznał za niepodobne; ale niepewność nie wzbrania czynić przypuszczeń, a gdy pewność nie jest dostępna, mogą być sposoby osiągnięcia niejakiego prawdopodobieństwa. Punkt pierwszy, mianowicie początek tych różnic, które spostrzegamy dzisiaj, jest najdostępniejszy badaniu spekulacyjnemu; postaram się dotrzeć do niego jedyną drogą prowadzącą doń, to jest rozważając skutki, jakie na umysł wywierają wpływy zewnętrzne. Nie możemy odosobnić jednego członka ludzkości tak, aby sprawdzić przez doświadczenie, czym by go zrobiła natura, gdyby został usunięty spod wpływu okoliczności, wśród jakich się znajduje; ale możemy zważyć, czym on jest i wśród jakich znajdował się warunków oraz czy mogły go one uczynić takim, jakim jest. Weźmy zatem jedyny wybitniejszy przykład z doświadczenia okazujący pozorną niższość kobiet od mężczyzn, jeżeli pominiemy różnice sił fizycznych. W filozofii, naukach i sztukach żadne dzieło kobiety nie zajmuje pierwszorzędnego miejsca. Czy można wytłumaczyć to zjawisko, nie uciekając się do przypuszczenia, że kobiety z natury są niezdolne do stworzenia podobnego dzieła?
Najprzód możemy się zapytać, czy doświadczenie dostarcza nam podstawy, na której byśmy mogli oprzeć nasze wnioski. Od trzech pokoleń zaledwie kobiety, z bardzo małym wyjątkiem, próbują sił swoich w filozofii, nauce i sztuce. Dopiero w obecnym pokoleniu próby podobne stały się częstsze, a i teraz nawet są one rzadkie jeszcze, wyjąwszy Anglię i Francję. Trzeba zapytać, czy według wniosku opartego na prawdopodobieństwie, umysł obdarzony pierwszorzędnymi zaletami do spekulacji i sztuk twórczych mógł się znaleźć między kobietami, którym upodobanie i położenie pozwoliły poświęcić się tym przedmiotom. We wszystkim, na co miały czas dostateczny, a szczególnie w dziale, w którym pracowały od dawniejszego czasu, w literaturze (w prozie i poezji) nie osiągając pierwszorzędnego stanowiska, kobiety stworzyły tyle dzieł pięknych i zdobyły takie powodzenie, jakiego oczekiwać można, uwzględniając czas i liczbę współzawodników. Gdy się cofniemy do czasów początkowych, w których bardzo mało kobiet próbowało sił swoich w literaturze, widzimy, że niektóre otrzymały znakomite powodzenie. Grecy zaliczali Safonę46 do wielkich poetów swoich i przypuszczać możemy, że Myrtis47, która miała być mistrzynią w poezji Pindara48, i Korynna49, odnosząca nad nim pięć razy zwycięstwo na konkursie poetyckich utworów, musiały mieć istotne zasługi, gdy je porównywano z tym wielkim poetą. Aspazja50 nie zostawiła dzieł filozoficznych, ale wiadomo, że Sokrates51 szukał u niej rady i przyznawał się, że z nich korzystał. Gdy się przyjrzymy pracom kobiet w teraźniejszych czasach i gdy je porównamy z dziełami mężczyzn tak w literaturze, jak sztuce, niższość, którą w nich dostrzegamy, do jednego daje się sprowadzić punktu, bardzo jednak ważnego, tj. braku oryginalności. Nie mówię, żeby wada ta była absolutna, każda bowiem umysłowa produkcja mająca jakąś wartość musi mieć oryginalność swoją, będąc dziełem myśli, a nie naśladowania. Dużo jest oryginalnych myśli w pismach kobiet, jeżeli przez te słowa rozumieć będziemy, że nie pożyczały ich u innych, ale stworzyły je z własnych spostrzeżeń, własnym umysłem. Ale nie wydały one jeszcze tych wielkich i promiennych idei, stanowiących epokę w historii ludzkiej myśli, ani tych twórczych pomysłów w sztuce, otwierających perspektywę nowych efektów, nieznanych przedtem i tworzących nową szkołę. Utwory ich żywią się po większej części zapasem istniejących pojęć, a dzieła niewiele się oddalają od przyjętego typu. Oto jest niższość, jaką widzimy w ich dziełach; co do wykonania bowiem, zastosowania idei i doskonałości stylu, nie ma żadnej.
Najlepszymi powieściopisarzami pod względem kompozycji i ugrupowania szczegółów są w znacznej części kobiety. W całej literaturze nowożytnej nie ma dzielniejszego narzędzia do wyrażania myśli nad styl pani de Staël52, a jako przykład doskonałości artystycznej nie ma z pewnością nic wyższego nad prozę pani George Sand53, której styl wywiera na nerwy wpływ podobny do symfonii Haydna54 lub Mozarta.
Powiedziałem już, że kobietom brakuje oryginalnych twórczych pomysłów. Zobaczmy teraz, czy tę słabą stronę można czymś wytłumaczyć.
Zacznijmy od myśli. Przypomnijmy sobie, że przez czas trwania całego historycznego okresu, w którym dochodzić było można do prawd wielkich i płodnych jedynie siłą geniuszu, bez wielkich poprzednich studiów i znacznych wiadomości, kobiety nie zajmowały się spekulacyjnym myśleniem. Od czasów Hypatii55 aż do Reformacji sławna Heloiza56 jest prawie jedyną kobietą, która by mogła odpowiedzieć podobnemu zadaniu; nie znamy zresztą skali jej filozoficznego umysłu, straconego dla ludzkości z powodu nieszczęśliwych przygód życia. Od epoki, gdy się stało możliwe dla znacznej liczby kobiet uprawiać filozofię, oryginalność nie jest możebna w tych samych co dzisiaj warunkach. Wszystkie prawie pojęcia, jakie można było zdobyć jedynie za pomocą wrodzonych zdolności, dawno już zostały zdobyte, a oryginalność w najwyższym znaczeniu tego wyrazu daje się osiągnąć zaledwie po długich i pracowitych przygotowaniach i gruntownej znajomości rezultatów pracy poprzedników. Zdaje mi się, że Maurice57 zrobił uwagę, iż najoryginalniejsi współcześni myśliciele to ci, którzy znali najgruntowniej pojęcia swoich poprzedników; odtąd zawsze tak będzie. Z tylu już kamieni składa się budowa, że kto chce z kolei nowy kamień na wierzch jej wtoczyć, z trudem musi dźwigać materiały swoje na budynek wzniesiony wspólnymi siłami wielu pokoleń. Ileż jest kobiet tak przygotowanych, ażeby mogły podołać podobnemu zadaniu? Pani Somerville58 jedyna może wśród kobiet znała to wszystko, co znać trzeba dzisiaj w matematyce, ażeby uczynić ważniejsze odkrycie. Czyż mamy powiedzieć, że ona jest przykładem niższości umysłowej kobiet, dlatego że nie miała szczęścia zostać jedną z dwóch lub trzech osób sobie współczesnych, których nazwiska złączone będą z ważnymi odkryciami w zakresie tej nauki? Od czasu, jak ekonomia polityczna stała się nauką, dwie kobiety znały ją na tyle, że mogły pisać z pożytkiem w tym przedmiocie; o iluż mężczyznach wśród niezliczonej ilości piszących w tej materii obecnie można powiedzieć coś więcej, nie oddalając się od prawdy? Jeżeli dotychczas żadna kobieta nie była znakomitym historykiem, któraż z nich posiadała wiadomości dostateczne, ażeby nim zostać mogła? Jeśli dotychczas żadna nie była głośnym filologiem, która studiowała języki: sanskrycki59, słowiański, gocki Ulfilasa60 i Zend-Awesty61? Nawet w sprawach praktycznych widzimy, ile warta oryginalność geniuszów pozbawionych wiedzy. Wynajdują na nowo w formach pierwotnych to, co już wynaleźli i wydoskonalili niezliczeni wynalazcy. Gdy kobiety otrzymają przygotowanie potrzebne wszystkim ludziom chcącym dojść do oryginalnej doskonałości, wówczas będzie pora sądzić przez doświadczenie, czy mogą lub nie mogą być oryginalne.
Zapewne zdarza się często, że osoba, która nie studiowała porządnie i gruntownie pojęć innych ludzi o pewnym przedmiocie, ma dzięki wrodzonym zdolnościom pomysły trafne, które wyrazić może, ale których nie może dowieść; gdy one jednak dojrzeją, znakomicie mogą służyć rozwojowi wiedzy. W takim razie nie można nawet korzystać z tej intuicji ani oddać jej należnej sprawiedliwości, póki inne osoby, posiadające potrzebne przygotowanie, pomysłu nie sprawdzą i nie nadadzą mu formy praktycznej lub teoretycznej, i póki nie postawią go na należnym miejscu, w rzędzie prawd z dziedziny filozofii lub nauki.
Czyż można przypuszczać, że się kobietom nie zdarzały tak szczęśliwe pomysły? Kobieta inteligentna miewa ich niemało, ale po większej części tracić je musi z braku męża lub przyjaciela dostatecznie przygotowanego do ocenienia jej pomysłów podług właściwej ich wartości i okazania ich światu. I wtedy nawet gdy się znajdzie, zasługa najczęściej zdaje się należeć do tego, który myśl ogłasza, a nie do rzeczywistego jej autora. Któż może powiedzieć, ile najbardziej oryginalnych myśli ogłoszonych przez pisarzy-mężczyzn zawdzięcza im tylko rozwinięcie, a źródłem ich były kobiety? Gdybym miał wnosić z samego siebie, byłaby ich w istocie znaczna liczba.
Jeżeli od czystej spekulacji zawrócimy do literatury w ścisłym znaczeniu wyrazu, zrozumiemy, dlaczego literatura kobiet jest naśladowaniem literatury męskiej w ogólnych zarysach i ważniejszych odcieniach. Czemu literatura łacińska, jak nam aż do znudzenia powtarza krytyka, nie jest oryginalną, lecz naśladowaniem greckiej? Jedynie dlatego, że Grecy byli pierwsi w historycznym porządku. Gdyby kobiety żyły w innych niż mężczyźni krajach i nie czytały nigdy żadnego ich utworu, miałyby własną literaturę. Nie stworzyły literatury, ponieważ znalazły już stworzoną i bardzo rozwiniętą.
Gdyby wiedza starożytnych nie doznała zastoju lub gdyby Odrodzenie nastąpiło przed wzniesieniem katedr gotyckich, nigdy by one nie zostały zbudowane. Widzimy, że we Francji i we Włoszech naśladowanie literatury starożytnej powstrzymało rozwój oryginalnej, narodowej. Wszystkie autorki są uczennicami wielkich pisarzy płci drugiej. Pierwsze prace malarza, gdyby nawet był Rafaelem62, mają identyczne cechy z wzorami mistrza. Nawet Mozart nie rozwinął potęgi oryginalności swojej w początkowych utworach. Gdzie lat potrzeba dla jednostki szczęśliwie uzdolnionej, tam dla mas trzeba całych pokoleń. Jeżeli literatura kobiet ma mieć w ogóle charakter odrębny od literatury mężczyzn, stosownie do różnic naturalnych skłonności obu płci, trzeba daleko więcej czasu, niż go dotychczas upłynęło, ażeby literatura ta mogła się wyzwolić spod wpływu przyjętych wzorów i rozwinąć się we właściwym sobie kierunku. Ale jeśli rzeczy tak się mają, jak sądzę, mianowicie, że w kobietach nie istnieje żadna naturalna dążność wyróżniająca ich geniusz od geniuszu mężczyzn, niemniej jednak w obecnym czasie dążności właściwe każdej piszącej kobiecie są jeszcze poddane wpływowi poprzednich wzorów i jeszcze niejedno pokolenie przeminie, zanim ich indywidualność o tyle się wzmoże, by mogła stawić czoło temu wpływowi.
W sztukach znów pięknych od razu widoczna jest niższość kobiet pod względem oryginalności, jakkolwiek nie tylko nie przeszkadza im takowych uprawiać, ale nawet zachęca, tak że cała ich edukacja zamiast je pomijać prawie wyłącznie na uprawie sztuk pięknych polega, szczególnie w klasach bogatych. Tymczasem mimo tego kobiety zostały znacznie w tyle poza mężczyznami w pracy artystycznej. Na wytłumaczenie tej niższości wystarczy fakt dobrze znany, powtarzający się częściej w zakresie sztuki niż gdzie indziej, mianowicie, że ludzie fachowi stoją o wiele wyżej od amatorów.
Prawie wszystkie kobiety w klasach oświeconych uprawiają mniej lub więcej jakąś gałąź sztuki, ale nie w celu uczynienia z niej powołania swego albo dla zdobycia sławy. Kobiety artystki wszystkie są amatorkami; wyjątki są takiej natury, że potwierdzają to prawidło. Kobiety uczą się muzyki nie dlatego, ażeby tworzyć, ale żeby wykonywać dzieła innych; otóż jedynie jako kompozytorzy mężczyźni przewyższają kobiety w muzyce. Jedyna sztuka, z której kobiety czynią powołanie swoje, to sztuka dramatyczna, i w niej stoją na równi z mężczyznami, jeżeli nie wyżej. Ażeby porównanie było słuszne, należałoby postawić utwory artystyczne kobiet obok takichże męskich pochodzących z amatorstwa. Co do kompozycji muzycznej, kobiety stworzyły z pewnością tyle rzeczy dobrych, co i amatorzy płci drugiej. Mamy dotychczas bardzo mało kobiet uprawiających malarstwo jako profesję swoją; otóż okazują one w tej gałęzi tyle talentu, ile się można było spodziewać. Nawet malarze płci męskiej niewiele znakomitych rzeczy stworzyli w tych ostatnich wiekach i zapewne wiele czasu upłynie, nim się na nie zdobędą.
Jeżeli dawni malarze o wiele przewyższali nowożytnych, to dlatego, że wielu niepospolitych ludzi poświęcało się malarstwu. W XIV i XV wieku włoscy malarze byli to ludzie pierwszorzędni swojego czasu. Najznakomitsi z nich posiadali wiadomości encyklopedyczne i wszechstronne uzdolnienia, jak niegdyś wielcy ludzie w Grecji. Ale też w owych czasach sztuki piękne uchodziły za rzeczy najpodnioślejsze, jakimi człowiek mógł celować; sztuki piękne stanowiły wówczas chlubne odznaczenie, jakie się dzisiaj zdobywa w polityce lub karierze wojskowej; dzięki nim artyści zyskiwali przyjaźń panujących i stawali na równi z najwyższymi dostojnikami.
Dzisiaj ludzie podobnego kalibru mają coś ważniejszego do czynienia, tak w interesie własnej sławy, jak i pożytku świata, aniżeli poświęcać się malarstwu. Muzyka jest sztuką innego rzędu, nie wymaga takiej umysłowej potęgi i zdaje się zależeć bardziej od przyrodzonej organizacji; dlatego można by się dziwić, że wielkim kompozytorem nie była dotychczas żadna kobieta, gdyby nie to, że i ten dar przyrodzony bez studiów pochłaniających życie całe nie wystarcza do utworzenia dzieł wielkich. Jedyne kraje, które wydały pierwszorzędnych kompozytorów-mężczyzn to Niemcy i Włochy, dwa kraje takie właśnie, gdzie kobiety pozostały daleko pod względem umysłowej kultury ogólnej i specjalnej za kobietami Francji i Anglii. Otrzymują one tam na ogół mało umysłowego wykształcenia i rzadko uprawiają wyższe umysłowe zdolności. W krajach tych liczyć można na setki, a nawet na tysiące, mężczyzn znających zasady kompozycji muzycznej, a kobiety ledwie na dziesiątki. Z czego wynika, że biorąc średnio, nie można wymagać sprawiedliwie, żeby była więcej niż jedna znakomita kobieta na pięćdziesięciu mężczyzn takiej samej wartości; tymczasem trzy ostatnie wieki nie wydały pięćdziesięciu wielkich kompozytorów płci męskiej, czy to w Niemczech, czy we Włoszech.
Oprócz powodów, któreśmy podali, są jeszcze inne pozwalające rozumieć, dlaczego kobiety dają się mężczyznom wyprzedzić w zawodach dla obu płci dostępnych. Otóż niewiele kobiet ma czas poświęcić się im na serio; może się to wydać paradoksem, jest to jednak fakt społeczny niezaprzeczony. Drobiazgi życia domowego pochłaniają kobietom niemało czasu i zdolności. Najprzód kierunek gospodarstwa, wydatki domowe zajmują jedną przynajmniej kobietę w rodzinie, i to zwykle tę, która doszedłszy wieku dojrzałego, posiada doświadczenie; chyba że rodzina jest tak zamożna, iż starania te może złożyć na sługi i znosić marnotrawstwo i malwersacje, nieodłączne od takiego trybu gospodarstwa. Kierunek gospodarstwa, wtedy nawet kiedy nie wymaga wiele pracy, jest dla umysłu bardzo uciążliwy; wymaga nieustannej pilności oka, przed którym się nic nie ukryje, i nasuwa w każdej dnia godzinie przewidziane i nieprzewidziane do rozwiązania kwestie, od których osobie odpowiedzialnej niełatwo się usunąć. Jeżeli kobieta znajduje się w położeniu pozwalającym pozbyć się tych obowiązków, pozostaje jej jeszcze kierunek stosunków rodziny z tak zwanym towarzystwem. Im mniej pierwsze obowiązki zabierają jej czasu, tym więcej pochłaniają drugie; są to obiady, koncerty, wieczory, wizyty, korespondencje i wszystko, co za tym idzie. Ponad tym wszystkim góruje najwyższa powinność narzucona przez społeczeństwo, mianowicie, żeby umiała być czarująca. W wyższych warstwach społecznych kobieta dystyngowana zużywa wszystkie zdolności umysłu swego na doskonalenie manier, czyli wdzięcznego ułożenia i sztuki mówienia o niczym, zwanej konwersacją. Prócz tego, rozważając jeszcze te obowiązki towarzyskie z innego punktu, widzimy, że gdyby kobiety poświęciły tyle myśli i wysileń na jakąś poważną naukę, ile ich obracają na modną toaletę własną, a może i córek swoich, zbliżyłyby się bardzo do tego stopnia, na którym umysł tworzyć może znakomite dzieła w sztuce, literaturze i nauce. Nie mówię tu o kobietach, które dużo wydają na stroje, ale o tych, które chcą zadość uczynić dobremu smakowi i względom przyzwoitości tak naturalnej, jak sztucznej. Pochłania to znaczną ilość czasu, a także i siły umysłu, które kobieta mogłaby zachować na inny użytek63.
Ażeby przy tym natłoku drobnych interesów, które uczyniono dla nich ważnymi, miały dosyć czasu, energii i swobody umysłu do uprawiania nauki lub sztuki, musiałyby posiadać daleko większe bogactwo przyrodzonych zdolności aniżeli większość mężczyzn. Niezależnie od zwyczajnych obowiązków życia będących udziałem kobiet żądają jeszcze, aby ich czas i umysł były zawsze na zawołanie innych. Jeżeli mężczyzna mający profesję zabezpieczającą go od podobnych pretensji albo tylko jakiekolwiek zajęcie nie obraża nikogo, gdy mu swój czas poświęca i może się na nie powołać, gdy nie czyni zadość wymaganiom obcych, czyż zajęcia kobiety, a zwłaszcza te, które dobrowolnie wybiera, uważane są jako przyczyny uwalniające je od obowiązków towarzyskich? Zaledwie obowiązki jej najpilniejsze i najbardziej uznane od nich ją zwalniają. Trzeba co najmniej choroby w rodzinie albo czegoś nadzwyczajnego, aby mogły wyżej stawić interesy własne od przyjemności cudzej. Kobieta jest zawsze na czyjeś zawołanie, a na ogół na zawołanie wszystkich. Jeżeli zajmuje się nauką, musi jej poświęcać krótkie chwile, jakie zdoła pochwycić. Pewna znakomita kobieta zauważyła, że to, co kobieta robi, musi robić w chwilach tak zwanych straconych. Czyż można się dziwić zatem, że nie dochodzą one do najwyższego stopnia doskonałości w rzeczach wymagających natężenia uwagi i z których czynić należy główny cel życia? Filozofia jest jedną z takich rzeczy; sztuka także, sztuka, która wymaga, aby jej poświęcić nie tylko wszystkie myśli i uczucia swoje, ale kształcić rękę przez ciągłe ćwiczenia, dla osiągnięcia najwyższej zręczności.
Jeszcze jeden wzgląd należy wziąć pod uwagę. W rozmaitych sztukach i różnych pracach umysłowych jest pewien stopień wysokości, do którego dojść trzeba, aby móc żyć dla sztuki, jest zaś drugi wyższy jeszcze, do którego wznieść się należy, chcąc tworzyć dzieła zasługujące na nieśmiertelność. Ci, którzy obierają pewien zawód, mają dostateczne powody, by dojść do stopnia pierwszego, drugiego zaś z trudnością dosięgają osoby niepragnące gorąco ani w chwili obecnej, ani w pewnej epoce życia dokonania dzieł znakomitych. Zwykle bodziec ten wystarcza do przedsięwzięcia i wytrwania w ciężkiej pracy, której poddać się muszą osoby najlepiej uzdolnione, żeby dotrzeć do najprzedniejszych rzędów w rodzajach, w których posiadamy już tak piękne dzieła największych geniuszów. Otóż czy to z przyczyn sztucznych, czy naturalnych kobiety rzadko mają to pragnienie. Pragnienia ich zamykają się zwykle w ciasnych granicach. Wpływ, którego szukają, nie rozciąga się poza obręb otaczającego ich koła. Pragną podobać się tym, których widzą własnymi oczami, przez nich być kochane i wielbione i dlatego zadowalają się talentami, sztuką i wiadomościami wystarczającymi do tego celu. Jest to rys charakteru, o którym pamiętać należy, gdy się sądzi teraźniejsze kobiety. Jestem przekonany, że to nie wypływa z ich natury, lecz jest nieuniknionym wynikiem okoliczności. Pragnienie sławy w mężczyznach podnieca wychowanie, opinię „gardzić przyjemnością i żyć w pracy dla sławy” uważają za powołanie najszlachetniejszych umysłów, a nawet wtenczas, gdy się to nazywa ich „ostatnią słabością”. Pobudza ich ku temu jeszcze i ta przyczyna, że sława otwiera drogę do rozmaitych celów ambicji człowieka; kiedy kobietom wszystko to jest wzbronione, a ich pragnienie sławy uważa się za zuchwałe i niekobiece. Zresztą, czyż mogą wszystkie interesy kobiety nie ześrodkowywać się na osobach stanowiących otoczenie jej w codziennym życiu, kiedy społeczeństwo wymaga, ażeby wszystkie jej obowiązki miały je na celu i tak urządziło stosunki, aby od tego zależało szczęście kobiety? Naturalne pragnienie pozyskania względów naszych bliźnich jest równie silne w kobiecie, jak i w mężczyźnie, ale społeczeństwo urządziło rzeczy tak, że kobieta w zwykłych przypadkach może dojść do poważania jedynie przez zasługi męża albo innych męskich członków rodziny, gdy tymczasem naraża się na jego utratę, występując sama na widownię albo chcąc być czymś więcej niż tylko dodatkiem do mężczyzny. Kto chociaż cokolwiek potrafi ocenić wpływy, jakie na umysł osoby wywierają położenie jej w rodzinie i w społeczeństwie oraz wszystkie przyjęte w życiu zwyczaje, znajdzie bez trudności wytłumaczenie wszystkich pozornych różnic pomiędzy mężczyznami i kobietami, nie wyłączając tych, które są słabszą jej stroną. Różnice moralne, rozważane w przeciwieństwie do umysłowych, wypadają według powszechnej opinii na korzyść kobiet. Mówi się zwykle, że są więcej warte od mężczyzn; czcza grzeczność, która wywołać powinna gorzki uśmiech na usta każdej szlachetnej kobiety, ponieważ jej położenie jest jedynym wyjątkiem na świecie, gdzie się uważa za rzecz naturalną i stosowną taki porządek rzeczy, który poddaje lepszego gorszemu. Jeżeli podobne niedorzeczności na cokolwiek przydać się mogą, to chyba tylko do wykazania, że mężczyźni uznają zgubny wpływ piastowanej władzy; jest to jedyna prawda, której fakt ten, jeżeli istnieje, dowieść i przykładami stwierdzić może. Prawdą jest, że niewola, chociaż psuje obu, jednakże mniej niewolnika aniżeli pana, z wyjątkiem gdy pierwszego doprowadza do zbydlęcenia. Zdrowsze jest dla moralnej natury człowieka znosić jarzmo, nawet arbitralnej władzy niżeli wykonywać władzę bez żadnej kontroli. Mówią, że kobiety rzadziej podpadają prawu karnemu i mniej zabierają miejsca w statystyce zbrodni niżeli mężczyźni. Nie wątpię, że to samo da się powiedzieć z równą słusznością o niewolnikach Murzynach. Ci, którzy zostają pod władzą innych, nie mogą często popełniać zbrodni, chyba że z rozkazu i na usługi swych panów. Nie znam bardziej uderzającego przykładu zaślepienia, z jakim świat, nie wyłączając większości ludzi naukowych, pogardza i zaniedbuje wpływy okoliczności społecznych, nad to głupie poniżanie umysłowych zdolności i niedorzeczne panegiryki moralnej natury kobiet. Komplement, jaki robią kobietom, chwaląc ich zalety moralne, może być w związku z zarzutem łatwego ulegania skłonnościom serca. Mówią, że kobiety nie są zdolne oprzeć się osobistej stronniczości, że w ważnych sprawach sympatie i antypatie wykrzywiają ich sądy. Przypuśćmy prawdziwość tego oskarżenia; należałoby jeszcze dowieść, że kobietę zaślepia częściej osobiste uczucie niż mężczyznę osobisty interes. Główna różnica między mężczyzną i kobietą leżałaby w tym, że mężczyznę z drogi obowiązków prywatnych i publicznych sprowadza wzgląd na samego siebie, kobietę zaś (której nie pozwalają mieć własnych interesów) odwracają od nich względy dla innej osoby. Trzeba również wziąć w rachubę, że całe wychowanie, jakie kobiety otrzymują od społeczeństwa, wpaja w nie to uczucie, że osoby związane z nimi są jedyne, względem których mają obowiązki i których interesy obchodzić ich powinny; z drugiej strony wykształcenie czyni je zupełnie nieświadomymi najelementarniejszych pojęć, jakie posiadać należy dla rozumienia wyższych spraw i przedmiotów tyczących się moralności. Zarzut więc czyniony im da się sprowadzić do tego, że kobiety nadto ściśle wypełniają jedyny obowiązek, którego ich nauczono, i prawie jedyny, któremu zadość czynić mogą.
Kiedy uprzywilejowani czynią jakieś ustępstwa nieuprzywilejowanym, rzadko się to zdarza z innej przyczyny, jak z tej, że ci ostatni zdobywają siłę potrzebną do ich wymuszenia. Prawdopodobnym jest, że wszelkie argumenty przeciwko przywilejom płci jednej mało na siebie zwrócą uwagi powszechnej, póki same kobiety skarżyć się nie będą. Fakt ten niezawodnie pozwoli mężczyznom zatrzymać dłużej niesprawiedliwy przywilej, który nie będzie jednak przez to mniej niesprawiedliwy. Można to samo powiedzieć o kobietach pozostających w haremach na Wschodzie; nie skarżą się, że są pozbawione wolności europejskich kobiet. Sądzą one, że nasze kobiety są zbyt wyemancypowane. Jakżeż to rzadko mężczyźni skarżą się na ogólny stan społeczeństwa i o ileż jeszcze skargi te byłyby rzadsze, gdyby nie wiedzieli, że gdzie indziej jest lepiej. Kobiety nie skarżą się na los płci swojej, albo raczej skarżą się, ponieważ żałosne elegie są bardzo powszechne w pismach kobiet, a byłyby jeszcze powszechniejsze, gdyby się nie obawiano podejrzenia, że skargi te mają na celu zmianę w położeniu ich płci. Skargi ich są takie jak mężczyzn na przykrości życia na ogół, ale nie noszą cechy potępienia i nie żądają zmiany. A chociaż kobiety nie skarżą się na władzę mężów, jednak prawie każda na swego narzeka albo czyni zarzuty mężom przyjaciółek swoich. Dzieje się tak samo z każdą inną niewolą, przynajmniej w porze rozpoczynającej się emancypacji. Poddani nie skarżyli się z początku na władzę swych panów, tylko na ich tyranię. Gminy zaczęły od żądania niewielu przywilejów dla mieszczan, później wymagały, aby ich wyłączono od wszelkich podatków, na które by same nie przyzwoliły, ale wówczas nawet sądziłyby, że popełniają niesłychane zuchwalstwo, żądając udziału w najwyższej władzy króla. Kobiety są dzisiaj jedynymi osobami, których bunt przeciw ustanowionemu porządkowi traktuje się tak samo, jak dawniej roszczenie poddanego do prawa, by mógł powstać przeciw swojemu królowi. Kobieta przyłączająca się do jakiegokolwiek umysłowego ruchu, którego mąż jej nie podziela, staje się męczennicą, nie mogąc być apostołem, ponieważ mąż legalnie może położyć tamę jej apostolstwu. Nie można oczekiwać, ażeby się kobiety poświęciły sprawie emancypacji płci swojej, póki mężczyźni, i to w wielkiej liczbie, nie będą przygotowani połączyć się z nimi w tym celu.