SCENA CZWARTA

Teresa, Julia.

JULIA

idzie do drzwi i słucha, tłumiąc łkanie chustką.

TERESA

Julio!

JULIA

Ach, jesteś tu?

Zbliża się do niej.

TERESA

Nie płacz — łzy nie odwrócą tego, co się już stało.

JULIA

Mów mi prawdę, czy ma się lepiej?...

TERESA

Lepiej.

JULIA

Nie zwodzisz mnie?

TERESA

Nie.

JULIA

Życie moje oddałabym, gdybym tylko mogła go uratować!

siadają

Przysięgam ci, Tereso, nie miałam żadnej złej myśli. Opowiadałaś mi o pojedynku, koniecznie chciałam temu zapobiec. Powiedziałaś mi, gdzie znajdę Andrea ... Ach, znalazłam go... i w jakiż sposób?

TERESA

I nie myślałaś wcale o Erneście?

JULIA

Owszem! Byłoby nie po ludzku zupełnie o nim nie myśleć... baron della Rocca jest zbyt znanym i niebezpiecznym przeciwnikiem.

TERESA

O niego możemy być już spokojne.

JULIA

Jak to?

TERESA

Jest raniony, może zabity?

JULIA

z mimowolną radością

Ach! Ernest się zemścił! Spodziewałam się tego po nim.

TERESA

Jakim tonem to mówisz?

JULIA

Znów mi nie ufasz? Nieszczęśliwy Ernest, czyż może być zawsze w moich oczach wyrzutkiem i nie wolno mi będzie nawet podziwiać jego odwagi? I dlaczego? Ponieważ przez nieostrożną życzliwość chciałam powstrzymać katastrofę i ponieważ Andrea nie chciał uwierzyć w naszą niewinność? Powiedzże mi, co tak zdrożnego Ernest uczynił?

TERESA

Więc litujesz się nad nim?

JULIA

Do najwyższego stopnia.

TERESA

Strzeż się! Litość to stroma ścieżka, wiodąca w przepaść... miłości.

JULIA

A wy chcecie nas koniecznie w tę przepaść pogrążyć?

TERESA

Chcę przemówić do twego sumienia, jak matka, jak przyjaciółka.

JULIA

I dlatego szepcesz mi ciągle w ucho: „On cię kocha!”, „Ty jego kochasz!”?

wzburzona

Wciąż i wciąż to samo! A ja ci przysięgam, że tak nie jest! Ale wy okłamujecie moje zmysły, każecie mi wątpić w siebie, w prawdę. Robicie z prawdy kłamstwo i, Boże odpuść, może i dzisiejsze kłamstwo przerobicie na prawdę!

TERESA

Więc wyznajesz...

JULIA

Nie mam nic do wyznania. Jeszcze jestem przy zdrowych zmysłach i mówię ci śmiało w oczy: nie miałam nigdy dla Ernesta innych uczuć oprócz czystej przyjaźni. Dla występnej miłości nie ma miejsca w moim sercu, gdyż kocham z całego serca... mego szlachetnego, nieszczęśliwego Andrea!

TERESA

Więc to jest prawda?

JULIA

Nie skłamałam nigdy w życiu.

TERESA

I naprawdę nie kochasz Ernesta?

JULIA

namiętnie

Nie, nie, po stokroć nie!

zmienionym głosem

Ach, dawniej by mnie oburzało to pytanie! Ale tak mnie już zmęczyliście, że muszę znieść wszystko. A teraz rób, co chcesz, myśl sobie, co chcesz, miej nas za winnych, mnie i tego biednego Ernesta.

TERESA

Biednego Ernesta! Nie wiesz, jaki to zły człowiek.

JULIA

On? Mylisz się. To człowiek szlachetny i zacny, który zresztą uwielbia Andrea.

TERESA

A jednak go oszukuje.

JULIA

To być nie może.

TERESA

On cię kocha.

JULIA

To nieprawda!

TERESA

Prawda! I gdybyś go przed chwilą widziała, tu, w tym samym miejscu...

JULIA

Jak to?

TERESA

Tak, był tu przed kilkoma minutami. Jego ból, jego rozpacz, zuchwalstwo i odwaga, cała jego istota, wszystko wołało w głos te słowa, których jego usta wymówić nie chciały. On cię kocha, ciebie, Julio, i nikogo innego na świecie!

JULIA

przygnębiona

Gdybyś mówiła prawdę...

TERESA

Mówię prawdę. Jestem starsza od ciebie, możesz wierzyć memu doświadczeniu.

JULIA

Więc już nie ma końca mękom! Jakże on się tu zjawił?

TERESA

Przyszedł się dowiedzieć, czy mąż twój... jeszcze żyje...

JULIA

I poszedł?

TERESA

Nie, czeka tam.

Pokazuje na pokój.

JULIA

To każ mu odejść. Nie chcę się z nim widzieć.

TERESA

Przeciwnie, powinnaś go widzieć i powinnaś sama mu rozkazać, aby się stąd oddalił.

JULIA

wzruszona

Na Boga, uczynię to!

TERESA

otwierając drzwi

Panie Alessandri!