SCENA DZIEWIĄTA
Ci sami. Andrea, raniony ciężko, niesiony przez brata. Albert, Doktor, Dwóch panów.
ERNEST
idzie naprzeciw Andrea, przyklęka na jedno kolano, bierze jego rękę i całuje
Andrea, mój dobroczyńco, mój przyjacielu!
ANDREA
słabym głosem
Wybacz mój drogi; ty chciałeś spełnić swój obowiązek — ja mój spełniłem wcześniej.
DOKTOR
Rannego natychmiast trzeba do łóżka położyć.
ERNEST
jak nieprzytomny
Ten baron, ten łotr! Teraz za dwie zbrodnie musi odpokutować!
Cofa się o kilka kroków.
ARTUR
do pozostałych
Łóżko stoi w alkowie, tu na prawo.
ERNEST
stając nagle
Dokąd?
ALBERT
Do tego pokoju.
ERNEST
szybko zasłania sobą drzwi
To niepodobna.
ALBERT
Co mówisz? Niepodobna? Czyś zmysły stracił?
DOKTOR
Teraz tu doktor panem! Chory musi natychmiast leżeć w łóżku, idzie tu o jego życie.
ERNEST
zduszonym głosem
Nie tam...
ANDREA
Co ja słyszę, mój Erneście?... Nie puszczasz mnie...
podnosi się z trudnością i wpatruje się w Ernesta przenikliwie.
ERNEST
Wszak nie wątpisz we mnie?
Postępuje krok na przód i chce ująć rękę Andrea.
ALBERT
w czasie tej rozmowy idzie śmiało ku drzwiom i otwiera je
Tak być musi!
Na progu zjawia się Julia.
ERNEST
Wielki Boże!
ALBERT I ARTUR
Julia!
DOKTOR
Jakaś dama!
JULIA
we łzach
Nie, ty nie wątpisz, Andrea!
ANDREA
odpycha ją od siebie, wstaje i z głośnym okrzykiem
Julia!
pada zemdlony.
Zasłona opada.