IV

1. Posiłki posłane przez Wespazjana mieszkańcom miasta Sefforis składały się z tysiąca konnicy i sześciu tysięcy piechoty, które rozbiwszy obóz na Wielkiej Równinie, w ten sposób się rozdzieliły, że konnica pozostała w obozie, a piechota stanęła załogą w mieście. Zaraz też jęły ze swych stanowisk wypadać w okolicę, o znaczne straty przybawiając ludzi wojska Józefowego, choć się ono z miejsca nie ruszało, bo plądrowały wszystko naokoło i rozbijały zbrojne gromady sunących na nich mieszkańców. Nareszcie Józef odważył się wykonać napad na miasto, uwodząc się nadzieją zdobycia go, choć przedtem z pomocą Galilejczyków tak silnie je obwarował, że nawet Rzymianom szturmowanie byłoby niezawodnie przyszło z niemałą trudnością. Ale i dlatego właśnie omyliły go nadzieje, bo ani było podobna wziąć Sefforis siłą, ani też namową przeciągnąć mieszkańców na swoją stronę. Wróg natomiast wskutek tego napadu jeszcze się bardziej rozsierdził, dniem i nocą bez przerwy pola pustoszył, porywał mieszkańcom dobytek, zabijał zbrojnych, słabszych w niewolę zaprzedawał. W całej Galilei zaczerwieniły się pożary i krew lała się potokami, a nie ma nieszczęścia, którego kraina ta nie byłaby doświadczyła, jedynym zaś schroniskiem dla zbiegów stały się miasta przez Józefa obwarowane.

2. Tytus tymczasem przepłynął z Achai do Aleksandrii rychlej, niż to ze względu na porę zimową było prawdopodobne, objął dowództwo nad wojskiem, które tam zastał, i pospiesznymi pochodami podążył do Ptolemaidy. Tu zetknął się z ojcem, stojącym na czele dwóch świetnych legii, a mianowicie piątej i dziesiątej, sam mu zaś przywiódł piętnastą794. Do tych wojsk przyłączyło się jeszcze osiemnaście kohort, dalej pięć kohort z Cezarei i oddział konnicy, wreszcie pięć oddziałów jazdy syryjskiej. Dziesięć kohort liczyło w składzie swym po tysiąc pieszych, pozostałe trzynaście kohort po sześćset ludzi, oddziały konnicy zaś miały po sto dwadzieścia jeźdźców. Wreszcie przybyły znaczne wojska posiłkowe od królów. Antioch, Agryppa, i Soajmos przysłali każdy niemal po dwa tysiące łuczników i po tysiącu jeźdźców, Arab Malchos tysiąc jeźdźców i pięć tysięcy piechoty, złożonej przeważnie z łuczników. Cała tedy armia łącznie z wojskami posiłkowymi królów wynosiła, licząc piechotę i konnicę, sześćdziesiąt tysięcy żołnierza, nie biorąc pod uwagę licznych sług795, chociaż to byli ludzie do wojny zaprawieni i śmiało można ich było użyć, gdyż w czasie pokoju takimże podlegają ćwiczeniom jak ich panowie, na wojnie jednakie z nimi przechodzą niebezpieczeństwa, a jeśli chodzi o krzepkość i doświadczenie bojowe, to nikt ich pod tym względem nie przewyższy prócz ich własnych panów.