V

1. Już to jest u Rzymian godne podziwu, że służbę nie dla samej trzymają posługi, lecz że ich również do boju zaprawili. A kto badawcze spojrzenie zapuści w ich całą wojskowość, ten dopiero zrozumie, że nie ślepemu szczęściu zawdzięczają utworzenie tak rozległego państwa, ale jedynie własnej dzielności. Nie na wojnie uczą się władać bronią i nie w potrzebie dopiero rękę do czynu wyciągają, czasu pokoju u innych leniwą, ale jak gdyby w uzbrojeniu już na świat przyszli, całe życie się ćwiczą, nie czekając chwili stanowczej. A do tych ćwiczeń biorą się tak poważnie i każdy żołnierz obowiązki swe spełnia tak gorliwie, jak gdyby to już prawdziwa toczyła się wojna. Dlatego z taką łatwością wygrywają bitwy, dlatego nie wkradnie się zamieszanie w ich szyki wojenne, ani trwoga ich stropi, ni powali zmęczenie, a nad każdym wezmą górę, kto się nie postarał dorównać im w tym wszystkim. Słusznie całkiem można by nazwać ich ćwiczenia bezkrwawymi wojnami, a ich wojny krwawymi ćwiczeniami. Ani też nagłym napadem nic wróg przeciw nim nie wskóra, albowiem gdy wkroczą na ziemię nieprzyjacielską, nie przyjmą pierwej bitwy, dopóki nie rozbiją obozu i nie obwarują go. Miejsce na obóz przeznaczone nie jest obrane dowolnie, nie jest pofałdowane, bezładnej pracy tam nie ujrzysz, przeciwnie, usuwają wszelkie nierówności przestrzeni, wytykają obóz w czworobok796, a gdy się to stanie, cały zastęp rzemieślników w narzędzia stosowne wyposażony bierze się do dzieła.

2. Wewnątrz obozu stają namioty, a cały obwód wygląda jak mur najeżony wieżami w równych od siebie odstępach. Między wieżami ustawiają machiny szybkostrzelne, katapulty, balisty797 i tym podobne wyrzutnie, z których każda zawsze jest gotowa do miotnięcia pocisku. Cztery budują bramy, jedną po każdej stronie obozowego czworoboku, którymi i tabor przejść może, i w razie potrzeby można czynić wypady na nieprzyjaciela. Wewnątrz cały obóz rozpada się na równe działki, w środku znajdują się namioty, a między nimi niby świątynia wznosi się praetorium798. Rzekłbyś, że patrzysz na miasto zbudowane nagle, z rynkiem, warsztatami i sądem, w którym naczelnicy rozstrzygają spory. Oszańcowaniem obozu i całym wewnętrznym urządzeniem zajmują się liczni, a zręczni rzemieślnicy, którzy pracują szybko jak myśl. W razie potrzeby kopią przed szańcami jeszcze fosy na głębokość czterech łokci i na szerokość tej samej miary.

3. Po ukończeniu oszańcowania żołnierze oddziałami udają się do namiotów na spoczynek w wielkim ładzie i składzie. Wszystkie ich czynności ten sam cechuje porządek, ta sama sprawność, każdy oddział kolejno zajmuje się znoszeniem drzewa, niezbędnej żywności, wody. Nikt nie może spożywać posiłku obiadowego czy wieczerzy w porze dowolnej, ale czynią to razem, na znak trąbki kładą się na spoczynek i zrywają się z legowisk, nic tam w ogóle nie dzieje się bez komendy. O świcie oddziały witają swych centurionów, ci znowu trybunów, a potem wszyscy naczelnicy udają się do głównego wodza, który obwieszcza im hasło i wydaje dzienne rozkazy, aby je dalej podwładnym swoim ponieśli. Taki sam ład panuje w czasie bitwy i dlatego to tak sprawnie, zwartymi postępując szeregami, umieją nacierać lub też w miarę potrzeby dokonywać odwrotu.

4. Zanim opuszczą obóz, trąbka daje znak i wtedy każdy przerywa spoczynek, wszyscy zwijają namioty799, czyniąc wszelkie przygotowania do wymarszu. Powtórnie odzywa się trąbka: żołnierz szybko stara się objuczyć zwierzęta i już każdy jest gotów niby ów biegacz, co to stanął u linki startowej. Następnie puszczają z dymem obozowe zabudowania, najpierw dlatego, że w razie potrzeby łatwo im wznieść nowe, po wtóre i z tej przyczyny, aby z nich wróg nie mógł korzystać. Po raz trzeci rozlega się trąbka, dając znak do wymarszu, i tych, co się z jakiegoś powodu opóźnili, nagli, by spieszyli do szeregów. Wtedy stojący po prawej wodza naczelnego praeco800 pyta trzykrotnym wołaniem w ojczystej mowie żołnierza, czy wszystko jest w pogotowiu do bitwy. Takimże trzykrotnym okrzykiem donośnym, a raźnym wojsko przytwierdza, uprzedzając niekiedy praecona przez wzniesienie prawicy i okrzyk pełen wojennego zapału.

5. Tedy wojsko rusza w pochód i dąży spokojnie i składnie, każdy w pokoju i wojnie pilnie trzymając się szeregu. Piechota nosi pancerz i hełm, a z obu boków ma przypasaną broń sieczną: dłuższy miecz po lewej i króciutki na jedną piędź801 po prawej802. Piechota doborowa, otaczająca wodza, ma włócznie i okrągłe tarcze, pozostała jest uzbrojona w oszczepy i tarcze podłużne, a oprócz tego ma przy sobie piłę, koszyk, rydel, siekierę, wiązkę rzemieni, sierp, łańcuch i żywność na trzy dni. Tym sposobem każdy piechur jest niemal tak obładowany jak zwierzę juczne. Jeźdźcy noszą po prawej duży miecz, a w ręku dzierżą długą włócznię. U boku rumaka zwiesza się podłużna tarcza, w kołczanie zatknięte trzy dziryty lub więcej, długości oszczepów, o ostrzu płaskim. Hełmy i pancerze są takie jak u piechoty. Jazda wyborowa, tworząca straż dokoła stratega, odrębnego uzbrojenia nie posiada. Na czoło wojska jako straż przednia wysuwa się zawsze legia, która na to los wyciągnęła.

6. Taki jest ład u Rzymian w pochodzie, spoczynku i uzbrojeniu. Bitwą nie kieruje przypadek, we wszystkich ich działaniach jest myśl, a po każdym postanowieniu następuje bezpośrednio czyn. Dlatego tak rzadko błądzą, a zbłądziwszy, tak łatwo pomyłki naprawiają. Nad przypadkową wygraną milsza im niemal porażka, byle wszystko, co się stało, było owocem rozwagi. Bo według nich ślepe szczęście tylko do lekkomyślności usposabia, a rozmysł, choćby go powodzenie nie uwieńczyło, uczy jak działać i jak strzec się porażki. Dlatego też przypadkowego powodzenia nie poczytują sobie za zasługę, gdy tymczasem w razie klęski, choć ich zawiodły rachuby, pozostaje im ta pociecha, że przynajmniej działali rozważnie.

7. Ćwicząc się we władaniu bronią, rozwijają nie tylko dzielność ciała, ale i ducha. Postrach jest u nich także środkiem skutecznym. Prawo ich karze śmiercią nie tylko za zbiegostwo z szeregów, ale także za drobniejsze przekroczenia. Lecz władza ich naczelnego wodza jest nad wszelkie prawa straszniejsza. Władzę tę można by względem winnych nazwać srogą, gdyby jej nie równoważyły zaszczytne odznaczenia, jakimi wynagradza zasługę. Posłuszeństwo żołnierzy względem wodzów jest tak wielkie, że w czasie pokoju wszystko ma pozór popisu, a w zamęcie bojowym wojsko jest tak sprawne jak członki jednego ciała. Szeregi zwarte803, poruszenia ich lotne, ucho chwyta rozkazy, oko wszelkie skinienie, a ręka w mig ima804 się czynu. I oto przyczyny, że działają tak szybko, że nie łatwo ulegną, bo nie stropi ich szeregów805 ani liczba nieprzyjaciela, ani podstęp, ani przeszkody naturalne, ani przypadek, bo bardziej niż w los wierzą w zwycięstwo swoje. Jakże się tedy dziwić, że naród, który pierwej coś rozważy, nim przedsięweźmie806, i który w swych wojskach takich woli swej posiada wykonawców, utworzył państwo sięgające na wschodzie Eufratu, na zachodzie Oceanu, na południu żyznych Libii przestrzeni, na północy zaś Istru i Renu? Można by raczej powiedzieć, że dzielność ich wcale jeszcze do tych ziemnych nie dotarła kresów, za które sprawność ich sięgnąć by już dalej nie mogła807.

8. Tego wszystkiego nie mówi się tutaj, aby ich zachwalać, ale raczej dlatego, by ujarzmionych pocieszyć, a buntujących się do jakiegoś doprowadzić opamiętania. Może zaś opis wojskowych urządzeń Rzymian pouczy czegoś tych, którzy takie rzeczy cenią, ale się z nimi zapoznać nie mogli. Po tym odskoku wróćmy na drogę dalszej naszej opowieści.