IX
1. Tytus, wjeżdżając do miasta1336, podziwiał nie tylko potężne budowle, ale w szczególności także owe wieże, które tyrani byli w bezrozumie swoim opuścili. Oglądając ich zwartość, ich wysokość, ogrom każdego głazu, dokładność spojeń, szerokość, długość nadzwyczajną, zawołał: „Bóg nas w walce wspomagał, Bóg spędził Żydów z tych miejsc warownych, bo jakżeby takim wieżom poradziły ludzkie ręce i ludzkie machiny!”. Nad niejednym szczegółem unosił się w ten sposób, rozmawiając ze swymi przyjaciółmi; następnie polecił wypuścić na wolność więźniów, których tam tyrani pozamykali; wreszcie kazał zburzyć doszczętnie resztę miasta i murów, tylko owe wieże zostawić jako pomnik swego szczęścia, dzięki któremu to zdobył, co było po prostu do zdobycia niemożliwe.
2. Ponieważ żołnierstwo już się znużyło ustawicznym mordowaniem, a ujawniało się wciąż jeszcze dużo ludu, Cezar kazał zabijać tylko uzbrojonych i stawiających opór, resztę zaś brać żywcem. Mimo to żołnierze starców i ludzi słabowitych wyrzynali, natomiast młódź i wszystko, co było zdatne, spędzili do świątyni, gdzie zamknęli ich w dziedzińcu kobiet. Cezar kazał nad nimi strażować jednemu ze swoich wyzwoleńców; natomiast Fronto, jeden z jego przyjaciół, miał ich rozsądzać. Powstańców i zbójców, którzy sami siebie wydawali, kazał tracić, natomiast młodzieńców najbardziej rosłych i pięknych, wybrawszy, zachował sobie na tryumf. Z reszty, jaka pozostała, młódź ponad siedemnaście lat wieku Tytus odesłał do kopalń egipskich, lecz większość rozdarował do poszczególnych eparchii, gdzie mieli na igrzyskach ginąć od miecza lub dzikich zwierząt. Wszystkich niżej siedemnastu lat sprzedał. W owe dni, kiedy Fronto wedle tego robił ten wybór, zmarło ich tam z głodu jeszcze jedenaście tysięcy, częścią dlatego, że straże powodowane nienawiścią nie dawały im jeść, częścią dlatego, że oni sami żadnego jadła przyjmować nie chcieli; swoją drogą zabrakło istotnie żywności dla tak wielkiej liczby ludzi.
3. Ogółem powleczono do niewoli w wojnie tej dziewięćdziesiąt siedem tysięcy, w czasie oblężenia zginęło milion i sto tysięcy, wszystko przeważnie rodowici Żydzi, ale zamiejscowi; albowiem na Święto Przaśników lud napłynął ze wszystkich stron do stolicy, wojna zaskoczyła go znienacka, w ciasnocie takiej musiała paść na ludzi zaraza, a potem nieunikniony głód. Że miasto mogło pomieścić taką liczbę ludzi, dowodzi spis dokonany za Cestiusza, który chcąc Neronowi, lekceważącemu sobie naród żydowski, dowieść jego rozkwitu, nakazał arcykapłanom lud w miarę możności policzyć. A ponieważ właśnie przypadało święto Paschy, w czasie którego od godziny dziewiątej do jedenastej1337 odbywa się składanie ofiar i dokoła każdej ofiary zbiera się bractwo1338, złożone z dziesięciu, a niekiedy i dwudziestu ludzi1339, nikt bowiem nie może spożywać ofiary w samotności, przeto naliczono zwierząt ofiarnych dwieście pięćdziesiąt pięć tysięcy sześćset1340. Jeżeli tedy na każdą ofiarę choćby dziesięciu ludzi podamy, otrzymamy liczbę ogólną dwa miliony siedemset tysięcy, i to tylko samych ludzi czystych i wyświęconych. Albowiem do składania ofiar nie dopuszczano trędowatych, cierpiących na płynienie nasienia, kobiet słabych na chorobę miesięczną i wszelkiego rodzaju nieoczyszczonych, a także różnych cudzoziemców, którzy się w czasie obrządku tam znaleźli,1341
4. tedy większość składała się z przybyszów. Los zatem zrządził, że tu cały naród niby w więzieniu został zamknięty, że wróg otoczył miasto szczelnie ludem natłoczone1342. Dlatego też żadna klęska, czy to ręką człowieka zadana, czy ręką Boga, takiej liczby ofiar, jak wtedy, nie pochłonęła. Tych, co się jeszcze ukazywali, Rzymianie albo zabijali, albo brali w niewolę; tych natomiast, co się po chodnikach kryli, szukali pilnie, czyniąc rozkopy; kogo wykryli, zaraz usiekli. Znaleźli tam jeszcze przeszło dwa tysiące trupów takich, którzy albo sami sobie śmierć zadali, albo też zabijali jedni drugich; ale przeważająca ich część poginęła z głodu. Na żołnierzy, którzy tam schodzili, uderzała okropna woń trupia, że wielu natychmiast się cofnęło; kogo zaś żądza łupu w głąb prowadziła, ten musiał się przedzierać przez całe gromady zwłok. W chodnikach tych znaleziono istotnie dużo kosztowności, a chciwość obierała każdą drogę, byle wiodła do łupu. Dobyto też wielu więźniów, zamkniętych przez tyranów, albowiem ludzie ci do ostatniej chwili nie zaniechali swoich okrucieństw. Ale też Bóg obu tych tyranów pokarał, jak na to zasługiwali. Jan, który wraz z bratem swoim w podziemnych chodnikach marł z głodu, zwrócił się nareszcie do Rzymian z prośbą o łaskę, którą tylokrotnie odrzucał. Szymon zaś, przeszedłszy niesłychaną nędzę, poddał się w okolicznościach, które niżej opiszemy1343; miał on być stracony w czasie tryumfu, Jan zaś został skazany na dożywotne więzienie. Rzymianie, puściwszy z dymem najodleglejsze dzielnice miasta, zrównali mury z ziemią.