XI
1. Szaleństwo sykariuszy niby choroba zaraziło Kyrenę i okoliczne miasta. Schronił się tam Jonates, człek najmarniejszy, z zawodu tkacz, który skupił dokoła siebie dużo wszelakich biedaków bez mienia, pociągnął z nimi w pustynię obiecując im, że tam ujrzą cuda i objawienia. Kiedy jeszcze niczyjej uwagi nie zwróciły te jego oszukaństwa, wybitniejsi Żydzi z Kyreny postanowili o jego wyjściu zawiadomić Katullusa1434, namiestnika libijskiego Pięciomieścia1435. Ten wysłał konnicę i piechotę, które łatwo dały radę bezbronnym. Większość z nich padła w bezpośrednim boju, niektórych pojmano żywcem i stawiono przed Katullusem. Jonates, twórca całego spisku, zdołał tymczasem zbiec, ale po długich i starannych poszukiwaniach w całym kraju nareszcie go znaleziono i pojmano. Stawiony przed namiestnikiem tak tam łgał, że nie tylko wykręcił się od kary, ale nawet stał się powodem wielkich niesprawiedliwości ze strony Katullusa. Kłamliwie oskarżył przed nim najmajętniejszych Żydów, że to oni go do wszystkiego podmówili,1436
2. ten też zaraz owe oszczerstwa rad pochwycił i wielki uczyniwszy krzyk, starał się rzecz całą wydąć do niesłychanych rozmiarów, aby się wydawało, że i on miał jakąś wojnę żydowską. Ale to gorsze, że tak łatwo chyląc ucha ku gadaninie sykariuszy, sam ich jeszcze uczył, jak mają kłamać. Kazał bowiem owemu Jonatesowi oskarżyć pewnego Żyda imieniem Aleksander, którego już dawniej nienawidził, a teraz tę nienawiść jawnie okazał, także jego żonę Berenikę1437 wplątał w sprawę, następnie skazał ich na śmierć, po nich zaś stracił jeszcze wszystkich zamożnych Żydów w liczbie tysiąca1438. Sądził, że może to czynić śmiało, bo majętności ich zagarnął na rzecz Cezara.
3. Ażeby jednak niektórzy Żydzi nie mogli gdzie indziej tych jego bezprawi ukazać we właściwym świetle1439, zabrnął jeszcze dalej w tych matactwach i podmówił Jonatesa i kilku innych, aby oskarżyli o spiskowanie najwybitniejszych Żydów Aleksandrii i Rzymu. Pomiędzy ludźmi, na których zostało rzucone to podstępne oskarżenie, znalazł się także Józef, co te księgi napisał. Ale owe matactwa nie miały się Katullusowi udać, jak się tego spodziewał. Sprowadził do Rzymu w okowach Jonatesa i jego towarzyszy, sądził też, że tam nie będzie już dalej żadnych badań, gdy oszczerstwa te sam wytaczał i sam potwierdzał. Ale Wespazjanowi rzecz cała wydała się jednak nieco podejrzana, prawdę wykrył, a przekonawszy się, jak niecnymi oskarżeniami obarczono owych ludzi, na skutek starań Tytusa uwolnił ich od wszelkiej odpowiedzialności, natomiast Jonatesa ukarał, jak na to zasługiwał: ubiczowano go i żywcem spalono.
4. Że się ta sprawa dla Katullusa tylko wymówką zakończyła, to chyba zawdzięcza jedynie łagodności obu imperatorów. Ale niebawem zapadł na chorobę bardzo złożoną i całkiem nieuleczalną, wielce ciężką śmierć mając, skołatany nie tylko na ciele, lecz srożej na duchu. Prześladowały go przerażające widziadła, ciągle krzyczał, że się gromadzą dokoła niego cienie pomordowanych. Nie mogąc się opamiętać, wyskakiwał z łoża, jak gdyby wypełnione było torturami i ogniem. Zło ustawicznie się wzmagało, aż przegniłe wnętrzności z niego wypadły i umarł, jeden jeszcze przykład, jak to Opatrzność Boża zasłużoną karę wymierza nikczemnikom.
5. Oto koniec historii, którą stosownie do obietnicy z całą starannością napisałem dla tych, co pragnęli się zapoznać z przebiegiem wojny Rzymian przeciwko Żydom. Czy ją wyłożyłem dobrze, niechaj osądzą czytelnicy. Ale co się tyczy prawdziwości zdarzeń, to śmiało mogę powiedzieć, żem się w całej pracy tylko o to starał.