XXXII
1. Nazajutrz Herod złożył sąd z krewnych, dworzan, a także przyzwał przyjaciół Antypatra419. Przewodniczyli on i Warus. Herod kazał wprowadzić wszystkich świadków, między którymi znaleźli się schwytani świeżo służebnicy matki Antypatra, którzy mieli mu zanieść od niej list tej treści: „Ponieważ ojciec wie już o wszystkim, przeto uciekaj, chyba że możesz liczyć na poparcie Cezara”. Kiedy już wszyscy świadkowie swoje zeznali, Antypater padł na twarz u nóg ojca i zawołał: „Błagam cię, ojcze, nie potępiaj, póki mnie nie wysłuchasz bez uprzedzenia. Bo jeżeli tylko pozwolisz, to udowodnię, że jestem niewinny”.
2. Herod odkrzyknął mu, aby zamilkł. A potem w te słowa zwrócił się do Warusa: „Nikt nie wątpi, przyjacielu, że jako sprawiedliwy sędzia widzisz w Antypatrze człowieka upadłego. Boję się tylko, abyś do mnie obrzydzenia nie nabrał i nie powiedział, że zasłużyłem na to nieszczęście, spłodziwszy takich synów. A jednak współczuj mi, bo byłem dla tych wyrodków najczulszym ojcem. Dwóch synów w wieku jeszcze młodzieńczym królewskimi otoczyłem zaszczytami, wysłałem do Rzymu dla nauki, zbliżyłem ich do Cezara, że wszyscy królowie świata im tego zazdrościli; aż się okazało, że nastawali na moje życie, przeto musieli umrzeć. Nie chodziło mi tyle o siebie, ile o Antypatra, któremu chciałem tron zabezpieczyć. Ale ten potwór, nadużywając mej dobroci, jął zuchwale przeciwko mnie spiskować. Żyłem mu za długo; przykrzyła mu się starość moja. Chciał po trupie ojca wstąpić na tron. Tu ja sam przede wszystkim jestem winien, żem odepchniętego na powrót w dom przyjął i naznaczył w dodatku dziedzicem tronu, usuwając synów urodzonych z królowej. Chyba mi się wtedy, Warusie, umysł zamroczył! Pokrzywdzeni na rzecz Antypatra synowie powstali przeciwko mnie. Czyż im jednak świadczyłem takie dobrodziejstwa, jak temu? Za życia całą prawie władzę złożyłem w jego ręce; w testamencie naznaczyłem go swoim następcą; wydzieliłem mu osobistych dochodów pięćdziesiąt talentów. Zasypywałem go bogactwami. A świeżo na drogę do Rzymu ofiarowałem mu trzysta talentów. Ukazałem go Cezarowi jako jedynego w całej rodzinie zbawcę ojca. A czyż który z nich posunął się do takiej zbrodni jak Antypater? Czyż zebrano przeciwko nim podobne dowody? I ten nikczemnik, spiskujący przeciw własnemu ojcu, chce się tu jeszcze bronić zuchwale i chytrymi podstępami zamazywać prawdę. Strzeż się, Warusie, dobrze poznałem tego potwora! Wiem, jak będzie nam w oczy błyskał pozorami prawdy, jak obłudnymi jękami będzie nas chciał chwytać za serca. To on mnie przed nieżyjącym Aleksandrem ostrzegał, to on mi radził, abym swej osoby nie oddawał byle komu pod opiekę. On strzegł mego łoża, aby mnie kto skrycie nie napadł; on był stróżem mego snu, mego bezpieczeństwa; on był mi pocieszycielem w żałobie nad straceńcami, on miał czuwać nad myślami pozostałych braci, ten mój stróż, mój brońca! Jeżeli uprzytomnię sobie, Warusie, całą jego chytrość i obłudę, zrozumieć mi trudno, że uszedłem z matni takiego zdrajcy i że dotąd żyję! Ale jeżeli jakiś demon chce wyludnić mój dom i wciąż przeciwko mnie najbliższych podburza, mogę biadać nad losem niesprawiedliwym, płakać nad osamotnieniem, ale nie ujdzie mi żaden, co łaknie mojej krwi, choćby przyszło wytracić całe moje plemię!”
3. Powiedziawszy to, zamilkł, a że był nadto poruszony, kazał jednemu z dworzan imieniem Mikołaj wytaczać dalej wszystko, co się było okazało. Lecz Antypater, który wciąż leżał u stóp ojca, uniósłszy głowę, zawołał: „W twoich własnych słowach, ojcze, kiełkuje wszystko na moją obronę. Bo jakiż to ze mnie ojcobójca, skoro, jak sam powiadasz, zawsze we mnie miałeś stróża? Kłamstwem i obłudą nazwałeś miłość moją ku tobie? Ale czymże byłaby ta moja przebiegłość, o której tyle mówisz, gdyby mnie nie była ostrzegła, że takich potworności nawet przed ludźmi ukryć niepodobna, a cóż dopiero przed sędzią niebieskim, wszechobecnym i wszechwidzącym? A czy to nie byłem świadkiem, jak okropnie Bóg pokarał braci moich za podobną zbrodnię? I czemuż miałbym nastawać na ciebie? Aby zostać królem? Ja już byłem królem! Podejrzenie, że mnie nienawidzisz? Czyż nie byłem kochany? Lękać się innych, żem stał przy tobie? Ależ, żem przy tobie stał, inni się właśnie mnie lękali! Skarbów mi brakło? Nikt tak nie opływał w dostatki. Ale gdybym nawet był wyrzutkiem ludzkości, gdybym miał nawet duszę dzikiego zwierza, ty, ojcze, dobrodziejstwami umiałeś nikczemność na cnotę zamieniać. Wszakżeś mnie, jak sam wyznałeś, przygarnął do domu, nad inne dzieci postawił, królem obok siebie uczynił, że każdy mnie zazdrośnie wybrańcem losu nazywał! Przeklinam tę podróż nieszczęsną, bo wskutek niej zrodziła się twoja niełaska, bo wypełzali ku tobie wszyscy moi oszczercy i czas mieli, by syczeć przeciwko mnie! Ale, ojcze, wszakże to dla ciebie podjąłem tę podróż, wszakże chodziło o to, aby Syllajos nie urągał siwym twoim włosom. Niechaj Rzym mówi, jak ciebie kochałem, niechaj Cezar powtórnie podniesie rękę i na mnie wskaże jako na wzór miłości synowskiej! Przyjmij, ojcze, list jego. Tu prawda, a nie tam, wśród tych oszczerców. Tu moja obrona jedyna, tu jedyne świadectwo mojej ku tobie miłości. Pomnij, jak niechętnie odjeżdżałem; wiedziałem, że pozostawiam za sobą kryjącą się wszędzie zawiść. Tyś mnie bezwiednie wtrącił w otchłań tego nieszczęścia, boś mnie zmusił, żem na chwilę z rąk wypuścił duszoną zazdrość, która też zaraz przeciwko mnie głos podjęła oszczerczy. Ale wróciłem! I oto śmiało staję twarzą w twarz przeciw wszystkim rzekomym dowodom. Wróciłem i ani morze nie ściągnęło mnie do swych głębin, ani też wstrząśnięta ziemia ojcobójcy nie pochłonęła. Lecz na nic mi to wszystko! Przeklął mnie ojciec, więc przeklął mnie Bóg!420 Ale błagam cię, nie wierz zeznaniom ludzi rozpiętych na mękach. Niech na mnie przyniosą ogień, niech w moje wnętrzności zanurzy się ręka oprawcy! Niechaj was litość nie ogarnia, gdy z ust wyrodka dobędą się jęki, bo jeżeli rzeczywiście jestem ojcobójcą, to niechaj mnie zaraz rozciągną na mękach!”. Tak mówił, zalany łzami, szlochając. Wszystkich do żywego poruszył, nawet litość wzbudził Warusa. Tylko Herodowe oko było suche, a gniewem roziskrzone, albowiem nadto był przeświadczony o prawdziwości oskarżeń.
4. Teraz na rozkaz króla zabrał głos Mikołaj421. Mówił wiele o chytrości Antypatra i z wolna całe współczucie dla niego rozproszył. Ciężkie wytoczył zarzuty, składał na niego różne nikczemności, a wszystkie spomiędzy tych, które się działy na dworze, śmierć dwóch braci, co to poginęli wskutek matactw Antypatrowych, nastawanie na innych członków królewskiej rodziny, którzy by mogli stać mu na drodze do tronu. A kto chciał podać truciznę ojcu, temu i braci mordować nietrudno. Przytoczywszy dowody tyczące zamierzonego otrucia, mówił z oburzeniem, jak to Antypater i Ferorasa do bratobójczego zamachu wciągał, jak w to zaplątał najbardziej Herodowi oddanych przyjaciół, jak ostatecznie z pałacu królewskiego uczynił prawdziwą jaskinię zbrodni. Przytoczywszy jeszcze cały szereg innych dowodów, zakończył.
5. Gdy Warus następnie zapytał Antypatra, co miałby do powiedzenia na swoje usprawiedliwienie, ten zawołał tylko: „Bóg jest świadkiem mojej niewinności!”. I leżał dalej w milczeniu. Warus kazał przynieść truciznę i podać ją pewnemu skazańcowi. Ten, połknąwszy ją, zmarł natychmiast. Warus odbył jeszcze tajną naradę z Herodem i ułożywszy o wszystkim sprawozdanie dla Cezara, wyjechał nazajutrz. Herod kazał Antypatra uwięzić, a Cezarowi doniósł o swoim nieszczęściu.
6. Już po tym wszystkim został wykryty zamach Antypatra na Salome. Jeden z domowników Antyfilosa przybył z Rzymu i przywiózł listy od Akme422, służebnicy Liwii. Akme pisała królowi, że między papierami Liwii znalazła listy Salome, które mu w zaufaniu jako dowód swej życzliwości posyła. Listy te zawierały słowa bardzo dla króla obelżywe i przepełnione bardzo ciężkimi zarzutami. Sfałszował je Antypater i przekupił Akme, aby posłała je Herodowi. Dowód zaś przeciwko Antypatrowi znalazł się w liście pisanym do niego samego; Akme donosiła w nim, co następuje: „Stosownie do woli twojej ułożyłam pismo do króla, przesyłając mu wiadome ci listy. Jestem przekonana, że natychmiast każe siostrę pozbawić życia, skoro to tylko przeczyta. Gdy wszystko pójdzie po myśli, postąpisz pięknie, jeżeli przypomnisz sobie, coś obiecał”.
7. Kiedy ten list przejęto i gdy król rozczytał się także w pismach wymierzonych przeciwko Salome, zaświtało mu podejrzenie, że może w sposób podobny zostały sfałszowane wszystkie listy w sprawie Aleksandra. Myśl, że Antypater chciał go jeszcze pchnąć do zabójstwa siostry, wzburzyła go do ostateczności. Postanowił karę za wszystkie zbrodnie wymierzyć natychmiast. Ale właśnie zapadł obłożnie. W sprawie Akme i listów przez nią na Salome nadesłanych zwrócił się z doniesieniem do Cezara. Następnie zmienił testament o tyle, że naznaczył swoim następcą Antypasa z pominięciem starszych od niego Archelaosa i Filipa, bo i tych zdążył Antypater oczernić. Cezarowi przekazał prócz innych kosztowności tysiąc talentów, a jego małżonce i dzieciom, przyjaciołom i wyzwoleńcom około pięciuset talentów. Różnym innym osobom darował niemało ziemi i pieniędzy, ale najwspanialszymi darami obsypał siostrę swoją Salome. Oto w jaki sposób zmienił testament.