XXXIII
1. Z każdym dniem król coraz bardziej zapadał na zdrowiu, do czego przyczyniały się lata podeszłe i troski423. Bo już był minął siedemdziesiąty rok życia. Strapienia rodzinne zaś do tego stopnia zasępiły jego duszę, że nawet będąc jeszcze zupełnie zdrowy, nigdy uśmiechu wesołego nie wypuścił na oblicze. Myśl, że Antypater żyje jeszcze, płoszyła sen z jego powiek; a nie chciał go tracić przed wyzdrowieniem.
2. Do tych wszystkich zgryzot przyłączyło się jeszcze powstanie ludu. Żyło wówczas w Jerozolimie424 dwóch uczonych w piśmie425, wielce biegłych w Zakonie i dlatego będących u ludu w wielkim poważaniu. Jeden z nich nazywał się Juda, syn Seforajosa, drugi Mateusz, syn Margalosa426. Ilekroć wykładali pismo, zbierała się dokoła nich cała młódź, że prawie dzień w dzień byli otoczeni tłumem słuchaczy. Kiedy dowiedzieli się, że choroba i zgryzoty trawią króla, jęli puszczać między uczniów słowo o tym, iż nastała pora wystąpienia przeciwko jawnej obrazie boskiej i doba zniszczenia rzeźb, poczynionych wbrew Zakonowi427. Albowiem nie wolno jest umieszczać w Przybytku posągów, popiersi i tym podobnych wizerunków istot żywych. Tymczasem król kazał nad wielką bramą umieścić złotego orła428. Tego to orła radzili oni uczeni w piśmie zerwać, mówiąc, że gdyby nawet z tego powodu groziło komuś niebezpieczeństwo, nie należy na to zważać, gdyż godziwa to śmierć w obronie Zakonu. Dusza takiego zyska nieśmiertelność, a będzie zażywała wieczystej szczęśliwości. Tylko ludzie niscy, którzy nie znają prawdziwej mądrości ani koło duszy swojej chodzić nie umieją, wolą umierać na jakąś chorobę niż ginąć za cnotę.
3. Kiedy właśnie krążyły takie podżegania, nagle rozeszła się wieść, że król kona. Zaraz też młódź nabrała odwagi do owego przedsięwzięcia. W samo południe, kiedy przed świątynią był zebrany liczny tłum, kazali się na linach spuścić z dachu i złotego orła zrąbali toporami. Rzecz doszła natychmiast do stratega królewskiego; przybył spiesznie na miejsce z silnym oddziałem, ujął około czterdziestu młodzieńców i powiódł ich do króla. Na zapytanie, czy to oni ośmielili się zrąbać złotego orła, odpowiedzieli od razu, że tak. Zapytani następnie, kto im to kazał uczynić, odpowiedzieli: Zakon ojczysty. Zapytani wreszcie, czemu są tak dobrej myśli, skoro za ten postępek czeka ich śmierć, odpowiedzieli, że po śmierci będą szczęśliwsi.
4. Król wpadł w taki gniew, że aż choroba jego na chwilę ustąpiła. Przybył osobiście na zgromadzenie ludu429 i w wyczerpującej mowie skarżył, jako ci młodzieńcy zbezcześcili świątynię, a pod pozorem obrony Zakonu dalej sięgające skrywają zamiary; żądał też, aby jako bluźniercy surowej podlegli karze. Lud się uląkł, aby wielu nie pociągnięto do badań, więc go prosił, niech ukarze tylko wichrzycieli, co to młódź podburzyli, dalej wszystkich przyłapanych, ale innym niechaj da przebaczenie. Król zgodził się na to, aczkolwiek niechętnie; kazał tedy tych, którzy się na linach do orła spuszczali, oraz owych dwóch uczonych w piśmie żywcem spalić, resztę zaś przyłapanych oddał pachołkom, aby ich zgładzili .
5. Ale też i zaraz choroba rzuciła się na całe jego ciało, powodując rozmaite boleści430. Silnie nie gorączkował, wszelako po całej skórze uczuwał dotkliwy świąd i wielki ból na wnętrzu, nogi mu tak nabrzękły jak w wodnej puchlinie. W żywocie czuł jakby ogień, a gdzie miał wstyd, utworzył mu się wrzód ropiący, z którego wyłaziły wszy. Prócz tego cierpiał na brak oddechu, że wcale nie mógł leżeć; wreszcie dolegały mu kurcze we wszystkich członkach. Wróżkowie mówili, że to kara za stracenie owych uczonych w piśmie. On sam, choć się srodze nacierpiał, chciał się leczyć i żyć. Kazał się też wieść za Jordan do ciepłych źródeł Kallirroe431, aby zażywać tam kąpieli. Wody te spływają do Asfaltowego Jeziora432, a są całkiem słodkie433, że można je pić. Tu lekarze orzekli, że najpierw należy całe jego ciało nagrzać ciepłą oliwą. Ale gdy go opuszczono do napełnionej tą oliwą wanny434, zaraz oczy stanęły mu w słup jak umierającemu. Na wrzask, jaki służba podniosła, przyszedł nieco do siebie, ale już stracił wszelką nadzieję wyzdrowienia. Kazał wtedy każdemu żołnierzowi wypłacić na głowę po pięćdziesiąt drachm, a hegemonom i dworzanom znaczniejsze sumy.
6. Skoro w drodze powrotnej przybył do Jerycha, jeszcze mu się rzuciła czarna żółć435. A chociaż śmierć mu patrzyła już z oczu, jeszcze wpadł na piekielny pomysł. Oto kazał z całej Judei żyjących po wsiach najbardziej szanowanych sprowadzić mężów i zamknąć ich w tak zwanym hipodromie436. Następnie, wezwawszy do siebie siostrę Salome i męża jej Aleksasa, tak do nich przemówił: „Wiem, że Żydzi w dzień radości zechcą zamienić dzień mego zgonu. Ale posłuchajcie jeno mego polecenia, a będzie i żałoba po mnie, i pogrzeb wspaniały. Gdy wydam ostatnie tchnienie, przykażcie żołnierzom wyrżnąć wszystkich, co są tam zamknięci, aby cała Judea i dom każdy musiał mnie płakać”.
7. Gdy takie wydawał rozkazy, przybyli z Rzymu posłowie z listami, które donosiły, że Akme została z rozkazu Cezara stracona, a na Antypatra wydany wyrok śmierci; jeżeli jednak ojciec woli go skazać na wygnanie, Cezar się temu nie sprzeciwi. Herod ożywił się na krótką chwilę. Ale następnie, nie mogąc już zupełnie przyjmować pokarmu, gdy go dusił kaszel i dręczyły inne cierpienia, postanowił ubiec, co mu niosło przeznaczenie. Wziął jabłko i zażądał noża, bo zawsze owoc ten krajał, spożywając. Obejrzawszy się, czy go kto nie śledzi, podniósł rękę z nożem i chciał się przebić. W tej jednak chwili przyskoczył do niego krewniak Achiabos i chwycił go w porę za rękę. Natychmiast cały pałac zapełnił się krzykami i biadaniem, jak gdyby król już rzeczywiście skończył. Ledwie te głosy uderzyły o uszy Antypatra, zaraz nabrał ducha i począł z uniesieniem wołać na stróżów więziennych, że sowicie ich nagrodzi, jeżeli mu zdejmą kajdany i uciec pozwolą. Wszelako dowódca straży nie tylko się na to nie zgodził, ale natychmiast udawszy się do króla, doniósł mu, że Antypater chce straże więzienne przekupywać. Wtedy Herod dobył ze schorzałego ciała grzmiący okrzyk i pchnął w lot kilku ze swojej straży przybocznej, aby Antypatra stracili. Potem kazał go pochować w Hyrkanii. Następnie raz jeszcze zmienił testament w ten sposób, że zamianował swym następcą najstarszego syna, Archelaosa, brata Antypatra437, Antypasa zaś zamianował tetrarchą.
8. W pięć dni po straceniu syna Herod umarł438. Od dnia zamordowania Antygona, kiedy to zaczął rządzić samowładnie, upłynęło lat trzydzieści i cztery, a od wyniesienia go w Rzymie na króla upłynęło lat trzydzieści i siedem. Nikogo wprawdzie los tak nie wspierał, bo ze zwykłego obywatela wyrósł na króla i po długim życiu mógł był królestwo swoje bezpiecznie własnym dzieciom przekazać; wszelako w domu był to najnieszczęśliwszy z ludzi. Zanim wieść o jego zgonie dobiegła do wojska, Salome udała się z mężem do hipodromu i uwolniła pospiesznie owych więźniów, których to Herod kazał pozabijać, gdy wyda ostatnie tchnienie. Salome powiedziała strażom, że król się rozmyślił i że kazał ich rozpuścić, aby wracali każdy do siebie. Dopiero gdy tych już nie było, Salome powiedziała wojsku, jak się rzecz ma, a następnie wezwała ich oraz lud w wielkiej liczbie na zgromadzenie do Jerycha, które się też odbyło w amfiteatrze. Tam wystąpił Ptolemeusz, w którego ręce umarły król zdał swój pierścień z pieczęcią; sławił pamięć Heroda, pocieszał lud, a następnie odczytał ostatnią wolę królewską do wojska, gdzie gorąco było zalecone, aby żołnierze wierni byli jego następcy. Potem Ptolemeusz otworzył testament króla i obwieścił, że Filip zostaje dziedzicem Trachonitis z ziemiami przyległymi, Antypas, jak już powiedziane było wyżej, tetrarchą, natomiast Archelaos królem. Ten ostatni ma zdać Cezarowi królewski pierścień i opieczętowane papiery królestwa; albowiem ostateczne zatwierdzenie wszystkich postanowień testamentu należy do Cezara. Reszta ma się dziać wedle tego, jak zostało wyłuszczone w testamencie pierwotnym.
9. Po tych słowach zawrzały okrzyki na cześć nowego króla. Żołnierze przechodzili całymi oddziałami około Archelaosa, za oddziałami wojska cisnął się lud tłumem wielkim, przysięgano mu na wierność i polecano go opiece Bożej. Następnie wzięto się do grzebania umarłego króla. Archelaos niczego nie zaniechał, aby pogrzeb był o ile tylko można bogaty; dobył ze skarbca wszystkie klejnoty królewskie. Niesiono Heroda na marach ze szczerego złota nabijanych drogimi kamieniami, a pokrytych całunem przetykanym purpurą. Herod leżał w płaszczu purpurowym, z diademem na skroniach, z berłem w ręku; nieco wyżej nad głową w diadem przybraną umieszczono złotą koronę. Mary otaczali synowie i wielka liczba krewnych. Następnie kroczył orszak brońców, potem oddział trackich żołnierzy, potem Germanów i Galów, wszystkie oddziały w pełnym uzbrojeniu. Na przedzie postępowała reszta wojsk pod wodzą hegemonów i taksjarchów, również w pełnym rynsztunku bojowym, następnie sunęło pięciuset domowników i wyzwoleńców, niosących kadzidła439. Pochód ciągnął się siedemdziesiąt stajań440 do Herodejonu, gdzie król stosownie do swej woli został pochowany. Taki był koniec wszystkich spraw Herodowych.