Rozdział IX

Odjazd z Curitiby. Bal ligi Ordem e Progresso. Kolonie polskie i niemieckie w stanie S. Catharina i Rio Grande do Sul. Bugry. Sao Francisco. Itajahy. Desterro. Rio Grande do Sul.

Czas, któryśmy mieli do rozporządzenia, zbliżał się ku końcowi, pieniędzy zaczynało braknąć, tymczasem wiadomości dochodzące nas z Rio Negro i stanu S. Catharina, wielce niepokojące, wymagały sprawdzenia koniecznie na miejscu. Postanawiamy przeto rozdzielić się: odjeżdżam wprost do Buenos Aires, towarzysze zaś moi mają dotrzeć lądem przez Rio Negro, Sao Bento i Joinville do Blumenau i za parę tygodni ze mną się połączyć.

Wielki bal polityczny, wydany na cześć naszą przez ligę cudzoziemską Ordem e Progresso, zmusza nas do powstrzymania na dni kilka naszego wyjazdu, dając nam jednocześnie sposobność wejrzenia nieco bliższego w tutejsze stosunki polityczne.

Liga, która przyjęła sobie za godło dewizę brazylijskiej chorągwi, gdzie takowa na ironię zakrawa, łączy wszystkich cudzoziemców bez różnicy narodowości, naturalizowanych w Brazylii, z wielką wszakże przewagą żywiołu germańskiego. Poszczególne narodowości bez względu na ilość członków posiadają równe w towarzystwie prawa i przy wyborach równą ilością głosów rozporządzają. Jedni tylko Włosi trzymają się od ligi na uboczu.

Celem ligi jest zdobycie dla cudzoziemców jak największej liczby mandatów poselskich na sejm krajowy i walka z nierządem brazylijskiej administracji. Dotychczas zdołano przeprowadzić wybór pięciu deputowanych ligi. Ponieważ jednak Niemcy w Curitibie sami są zbyt słabi bez poparcia wyborców wiejskich, przeważnie Polaków, starają się przeto ich wszelkimi sposobami do siebie przywabić. Bal dla nas wydany, na którym był nawet jeden pan we fraku, a dość nadobne córy stolarza Hauera w balowych toaletach i rękawiczkach, jest wielką manifestacją polsko-niemieckiej przyjaźni na gruncie brazylijskim. Po tańcach wniesiono mównicę i posypały się mniej lub więcej gorące programowe oracje i wiwaty, na które wypadało odpowiadać wśród wrzawy oklasków i grzmiących „hoch!223. Owoce tej politycznej przyjaźni są dzisiaj już niezaprzeczone, a w braku odpowiednich kandydatów polskich prezes ligi p. Bertold Adam i redaktor organu tego stronnictwa — „Der Beobachter” — Schneider, są rzecznikami i obrońcami interesów ludności polskiej w sejmie i wobec opinii publicznej, odpierając oszczerstwa i potwarze, miotane przez gazety brazylijskie na polskich wychodźców od czasu bytności p. Dygasińskiego.

Zanim opuścimy ląd brazylijski, uważam za stosowne uzupełnić obraz kolonii polskich w Paranie i stanach sąsiednich, na podstawie informacji moich towarzyszy oraz osób wiarogodnych.

W stanie Parana oprócz zwiedzonej przez nas głównej grupy nad Y-guassu istnieją jeszcze luźne rozsiane wśród Włochów i Brazylianów osady polskie w pobliżu miast Ponta Grossa i Castro oraz w dolinie rzeki Tibajy224 (kolonia Adelaida). Ku południowi zaś od Curitiby, wzdłuż budującej się kolei, rozlega się druga, wielka grupa kolonii polsko-niemieckich, łącząca Curitibę ze stanem Sta Catharina.

Płaskowyż, na którym leży Curitiba, ciągnie się bez zmiany ku południowi aż do krańcowego punktu nowej kolei, miasteczka Lapa, położonego na wysokości 1000 metrów nad poziomem morza, wśród bezleśnego kampu. Dalej ku południowi teren zniża się nieco w dolinie rzeczki Rio Avajem (Rio Varzea na niektórych mapach)225 do 810 metrów, po czym wkraczamy już w region leśny, przeważnie araukariowy. Dział wodny pomiędzy Rio Avajem i Rio Negro jest 1100 metrów wysoki (Alto do Sao Benedicto). Dolina Rio Negro, stanowiąca granicę spornego terytorium pomiędzy stanami St. Catharina i Paraná, posiada przy kolonii tego imienia wysokość 860 metrów i spadek ku zachodowi, wpadając do Y-guassu w pobliżu Rio Claro.

Miasteczko Rio Negro, liczące ze 30 domów, dość ruchliwe z powodu przeprawy przez rzekę (na promie) transportów hervy mate, mieści zarząd świeżo założonych kolonii w tej okolicy, w których towarzysze moi zastali stan rzeczy opłakany, bardzo daleki od wzorowego urządzenia kolonii nad Y-guassu położonych. Przed kilku tygodniami zmieniony z powodu nieporządków zarząd wraz z nowym swym szefem, p. Trajano Brasil, nie pofatygował się nawet zajrzeć do kolonii Lucena, odległej od biura zarządu o całych mil siedem. W barakach Rio Negro mieści się kilkuset ludzi natłoczonych, dziesiątkowanych przez tyfus i dyzenterię. Szpital, położony na lewym brzegu rzeki, nie odpowiada elementarnym wymaganiom sztuki lekarskiej. Lekarz odwiedza go zaledwie raz na tydzień. Piękne projekta wystawienia nowego lepszego szpitala spełzły na niczym dla braku funduszów; żywność pogorszyła się — wychodźcy nie otrzymują wcale mięsa (rząd żywi ich w barakach swoim kosztem); wypłaty za robociznę spóźnione o całe pół roku.

Najbliżej miasta leży kolonia austriacka Bukowina, na prawym brzegu rzeki, istniejąca od lat 5, złożona z Galicjan, Niemców i Rumunów. Stan kolonii w ogóle dobry.

Nowe osady ze względów politycznych, celem stworzenia „faktu dokonanego” w kwestii sporu granicznego z prowincją sąsiednią, założono na lewej stronie rzeki, o siedem mil w głąb kraju, na południe od miasteczka Rio Negro.

Główna kolonia, nazwiska Lucena, leży pomiędzy rzekami Rio Magrinho i Rio Petreira, wpadającymi do Rio Negro od południa, na wysokości 1020 metrów. Charakter lasu podobny jak w Paranie, pospolitą jest mate, rzadziej natomiast spotykają się araukarie.

Lucena jest środkowym punktem (nucleo urbano) kolonii wiejskich, rozchodzących się na wszystkie strony, a mianowicie: S. Antonio, S. Pedro, S. Joao i Apolonia. Ogólna ilość wymierzonych lotes wynosi 300, rozdanych kolonistom — 180, naprawdę zajętych — tylko 80. Koloniści niechętnie tu się udają i opuszczają nadane sobie grunta z powodu utrudnionej wielce komunikacji, braku żywności i zarobku oraz krzyczących nieporządków w administracji. Po odjeździe naszym zmieniło się tu tak wiele na lepsze, gdy szefem kolonii został mianowany p. Balon, poprzednio dyrektor kolonii Rio Claro, człowiek ludzki i przez emigrantów lubiony. Kolonistów wysyłają na mułach, pozostawiając ich w barakach Luceny; dalszy transport do nich samych już należy. Żywność dostawali zrazu na dni 15, obecnie, tylko na 7 1/2. Roboty przy drogach, dającej im gdzie indziej możność przeżywienia się do pierwszego żniwa, tutaj nie mają z powodu zbyt wielkiej odległości — drogę bowiem doprowadzono tylko o dwie mile na południe od Rio Negro (we wrześniu 1891; obecnie do samej już Luceny wózkiem dojechać można), gdzie kilkudziesięciu zaledwie pracującym robotnikom do osobnych baraków żywność dowożą. Dalej w głąb lasu budowa dróg jeszcze nie jest rozpoczęta, koloniści więc, nie znajdując żadnego zarobku, opuszczają nadane sobie grunta i powracają bądź do Rio Negro, bądź do Curitiby.

Kolonia istnieje od maja 1891. Pierwotnie sprowadzono tutaj Niemców, których jednak pozostało już tylko 11 rodzin na miejscu, i Irlandczyków (260 osób), którzy wszyscy powrócili do Curitiby, żądając odesłania do Europy i omal nie zabiwszy przy tym angielskiego konsula. Polacy okazali się najcierpliwsi, lecz i ci uciekają tłumnie i jeżeli zarząd kolonii nie znajdzie sposobu na zapewnienie tym ludziom bytu do pierwszego żniwa, jak to się praktykuje na innych koloniach brazylijskich, niezadługo kolonia Lucena należeć będzie do przeszłości. We wrześniu 1891 znajdowało się tam około 2000 Polaków.

Wielką przeszkodą dla osadnictwa europejskiego w kolonii Lucena, równie jak w Rio Claro, są Indianie (Bugry), napadający na samotnych kolonistów lub nawet urządzający większe wyprawy wojenne. W okolicy Rio Negro w przeciągu jednego roku napady podobne miały miejsce trzy razy, przy czym wymordowana została jedna rodzina, a dziewięciu kolonistów ścigających Indian z bronią w ręku padło w krwawej z nimi utarczce. Koloniści wskutek tego nie odważają się zapuszczać w lasy pojedynczo, lecz łączą się przy karczunku gromadami po kilka rodzin, na noc zbierają się również sąsiedzi bądź u siebie, bądź w karczmie Kubiaka w Lucenie.

W Rio Negro obecnie buduje się już kościół, a ks. Peters, krakowianin, jest tam proboszczem. Pod administracją p. Balona wiele zmieniło się tutaj na lepsze, podług ostatnich wszakże wiadomości cały zarząd kolonizacyjny w Paranie razem z p. Zaporskim został usunięty, a szefem mianowany Brazylianin Mendonça, podobno nicpoń wielki. Zresztą wszędzie w całej Ameryce Południowej jest to stałym zjawiskiem, że rządy, a zwłaszcza urzędnicy zmieniają się jak w kalejdoskopie, a z nimi razem i system rządowy, tak iż ktokolwiek na pomoc rządową liczyć musi, nigdy nie jest pewny, co mu jutro przyniesie. W Europie zmiany podobne nazywają się tylko „przesileniami ministerialnymi” lub w najgorszym razie „dymisją gabinetu”, tutaj zaś jest to już „una revoluçao226, która wszystko do góry nogami przewraca, aby w parę miesięcy później inna revoluçao odpłaciła jej pięknym za nadobne. Toteż mają zupełną słuszność koloniści nasi, że pozwalają się gryźć pomiędzy sobą Brazylianom i obalać rząd po rządzie, nie przyjmując czynnego udziału w krajowej polityce oprócz chyba popierania przy wyborach ligi Ordem e Progresso, dążącej jawnie do wyrzucenia z Parany zarówno „liberalnych”, jak „konserwatywnych” Brazylianów. Że im za to Brazylianie wdzięczni nie są, trudno się temu dziwić.

O 40 kilometrów ku wschodowi od Rio Negro, przy ujściu rzeki Rio Preto, leży mała osada tego nazwiska, w której Polak Kamiński posiada engenho do mielenia mate i sklepik spożywczy (venda). Przestrzeń między Rio Negro i Rio Preto dość jałowa: gaje araukarii przeplatane kawałami bezleśnego i skalistego kampu. Od Rio Preto znowu droga wchodzi w lasy. Na przestrzeni 45 kilometrów przejeżdża się niemieckie kolonie Lenzol i Oxford i dochodzi wreszcie do Sao Bento, głównej osady tej okolicy. Okręg Sao Bento liczy 900 kolonii, z tych około 300 polskich, wyłącznie z Prus i Galicji.

Sao Bento i kolonie okoliczne, założone przez hamburskie towarzystwo kolonizacyjne, należą do osad starszych, mają wiele cech wspólnych z okolicami Curitiby, są wszakże, jak się zdaje, mniej zamożne. Wzniesienie nad poziom morza (1000 m) i płody rolnicze wskazują na klimat podobny do Parany.

Środkowym punktem osad polskich w okręgu Sao Bento jest Bechelbrunn (Rio Vermelho), osada miejska posiadająca dwa polskie sklepiki, młyn etc. i oddalona od S. Bento o 10 kilometrów ku wschodowi. Kolonie polskie noszą nazwy: Wunderwaldstrasse (80 rodzin polskich i 8 niemieckich), Banadostrasse, Bismarckstrasse i Humboldtstrasse. Dwie ostatnie zasługują na szczególną uwagę, ciągną się bowiem w kierunku południowym o trzy mile, schodząc stopniowo coraz niżej do regionów gorących. W górnej części kolonii, w pobliżu Rio Vermelho (850 m), rośnie żyto i kartofle; w dolnej (250 m) banany, trzcina cukrowa i kawa.

Większość kolonistów znajduje się tutaj od lat kilkunastu, dostawszy po przybyciu na miejsce po 100 morgów pruskich lasu i zarobek przy budowie drogi po 2–3 milreisów dziennie, zresztą żadnych innych zapomóg im nie udzielano.

Dolne części kolonii Humboldt i Bismarck leżą już w dolinie rzeki Rio Humboldt, dopływu Rio Itapocù z lewej strony.

Ogółem jest w tej stolicy osiedlonych 8000 Niemców i 3000 Polaków.

W Bechelbrunn istnieje szkółka polska i piękny kościół, nie posiadający dotąd proboszcza.

O 30 kilometrów na południowy wschód od Sao Bento przekracza droga (Estrada Dona Francisca) w miejscowości Campo Allegre dział wodny pomiędzy Rio Negro, płynącym do Y-guassu, i Rio Cubatao, wpadającym do Atlantyku; wysokość działu wód, utworzonego przez góry Serra do San Miguel, wynosi 1140 metrów. Dalsza droga ku południowemu wschodowi prowadzi na przestrzeni 40 kilometrów przez las tylko przez dzikich Indian (Botokudów) zamieszkały, wśród górzystej okolicy wzdłuż doliny rzeki Rio Cubatao. Przejście przez wysokie pasmo Serra do Mar ma 1160 m wysokości, po czym na przestrzeni 12 kilometrów droga stromo schodzi na dół, aż do miasteczka Joinville, położonego na brzegu morskiej zatoki.

Joinville jest ładnym, czysto niemieckim miasteczkiem, liczącym około 4000 mieszkańców, oraz stolicą okręgu kolonialnego Dona Francisca, będącego, równie jak S. Bento, własnością hamburskiego towarzystwa kolonizacyjnego. Należące tutaj osady niemieckie leżą wszystkie w gorącym pasie lasów pomorskich u stóp Serra do Mar, w dolinie rzeki Pirahy, ciągnąc się ku południowemu wschodowi aż do ujścia rzeki Itapocù. Są to: Pedreira, Annaburg, Neudorf i Brüderthal. Mały parowiec utrzymuje komunikację pomiędzy Joinville a przystanią morską w Sao Francisco, w której zatrzymują się parowce brazylijskiego Lloyda227.

Na południe od Itapocù zaczynają się już nowe kolonie rządowe polskie, należące do okręgu Blumenau.

O jeden dzień drogi konnej, na południe od ujścia rzeki Itapocù, leży ujście rzeki Itajahy, będącej jedną z największych arterii komunikacyjnych prowincji S. Catharina.

Przy ujściu leży miasto portowe Itajahy228. Poza wąskim pasem płaskiego, piaszczystego wybrzeża piętrzą się niewysokie, podzwrotnikowym lasem porosłe wzgórza, okalające dolinę rzeki i coraz wyższe w miarę zbliżania się do grzbietu gór Serra do Mar.

Itajahy prowadzi znaczny handel deskami cedrowymi (Cedrela odorata), dowożonymi z okolic Blumenau.

Dolina Itajahy, głęboka, okolona wysokimi górami, posiada liczne rozgałęzienia boczne, w których założono kolonie rolnicze.

Miasto Blumenau liczy 20 000 mieszkańców, wyłącznie Niemców; wszystkie kolonie bliżej miasta położone są również niemieckie, założone przez towarzystwo hamburskie. Obecnie rząd federacyjny dalszą kolonizację prowadzi sam, w ten sposób, iż przedłuża w głąb gór istniejące już niemieckie linie kolonialne, tak iż nowe osady polskie leżą wszystkie wyżej i dalej od miasta aniżeli dawne niemieckie. Niektóre z nich nawet przekroczyły grzbiety gór dzielących dorzecza Itajahy i Itapocù, jak np. Massaranduba, największa z osad polskich, licząca 800 rodzin.

Nazwy kolonii polskich w okręgu Blumenau są następujące: Garcia (kilkanaście rodzin), Warnów (60 rodzin), gmina Benedicto, złożona z kolonii S. Maria i innych (razem 300 rodzin); Rio Ceder (50 rodzin); Rio Pedrinho (60 rodzin), Rio Adda (400 rodzin) i Massaranduba (800 rodzin).

Administracja jest w ogóle dość niedołężna na dalszych koloniach, zwłaszcza często zapasy żywności niewystarczające, wypłaty mocno spóźnione. Stan kolonii jednak w ogóle niezły dzięki mniej wygórowanym aniżeli w Paranie cenom artykułów spożywczych. Natomiast żalą się wychodźcy na brak zarobku i w ostatnich czasach gromadnie przechodzą do Parany, znajdując zatrudnienie przy budowie kolei lub idąc na kolonie nad Y-guassu i Rio Negro.

Ceny żywności są:

Słoniny 1 kilogram — 800 reis

1 litr mąki kukurydzianej — 100 reis

1 litr feijao — 200 reis

cukru 1 kilo — 320 reis

ryżu 1 kilo — 340 reis

litr mąki maniokowej — 680 reis

O 40 kilometrów na południowy wschód od Itajahy, w niskiej, otwartej i gorącej dolinie rzeczki Brusque, leży kolonia tegoż imienia, porządne miasteczko o 3000 mieszkańców, Niemców i Włochów. Kolonia ta interesuje nas o tyle, iż z niej to przed 20 laty wyszli pierwsi koloniści polscy do Curitiby. Obecnie Polaków tutaj nie ma.

Indianie leśni w prowincji S. Catharina należą do szczepów najbardziej wojowniczych w Brazylii — czemu się dziwić zresztą trudno, jeśli się zważy, iż zamiast ich przygarnąć i ucywilizować, jak to uczynił sąsiedni Paragwaj z plemionami Guarani, toczy się z nimi walkę nieubłaganą, polując na „Bugrów” jak na dzikie zwierzęta. Istnieją nawet myśliwcy, tzw. bugreros, których specjalnością jest polowanie na Indian.

Nazwy „Bugros” i „Botocudos” obie są portugalskie i stosują się bez różnicy do wszelkich szczepów niepodległych, używających ozdób drewnianych w dolnej wardze (botoque). Sami nazywają się tamtejsi Indianie „Tupis” lub „Tupi-nambus”, a z budowy czaszki swojej należą do dolichocephalów229, tak samo jak stepowi Indianie Argentyny (Indios pampas), gdy natomiast typ paragwajskich Guarani jest wybitnie mongolski — krótkogłowy.

Do cech szczepów leśnych nad Y-guassu, podobnych z typu swego do Indian północnoamerykańskich, należą: czoło wysokie, wydatne policzki, nos orli lub prosty, o szeroko rozwartych nozdrzach. Chodzą zazwyczaj zupełnie nago, strój uroczysty natomiast składa się z korony z piór papuzich w kształcie słońca lub z czapki futrzanej z jaskrawym pióropuszem, naszyjnika z kłów dzika lub kopyt tapira i rodzaju fartuszka z frędzlami, plecionego misternie z włókien roślinnych.

Broń ich stanowi łuk prosty, długi na dwa metry, którego jedna strona jest płaska, okręcony spiralnie w bardzo zgrabny sposób cienką tasiemką z jakiejś liany wyrobioną. Końce łuku są mało zwężone, cięciwa z włókien roślinnych. Strzały są równej z łukiem długości, wyrobione z równiutkiej i cienkiej trzciny, malowanej ochrą w rozmaite zębate wzory. Dwa pióra na pół metra długie z orła, tukana lub papugi są cienkim szpagatem w ten sposób do trzonu strzały przymocowane, iż tworzą śrubę Archimedesa, dzięki czemu strzała w locie wiruje jak kula ze sztućca, a strzał zyskuje na celności. Ostrze tworzy kawałek zaostrzonej kości lub trzciny. Od p. Zaporskiego otrzymałem nadto włócznię o żelaznym ostrzu. Jest ona krótsza nieco od strzał, trzcina jej nieco grubsza, opatrzona piórami jak strzały, a ostrze szerokie lancetowate, płaskie, jest jeden cal230 szerokie, a cztery cale długie.

Plemiona Tupi nie są koczownicze, posiadają bowiem, tak samo jak Guarani, wśród lasów swoje osady, złożone z wielkiego szałasu, w których się mieści razem całe pokolenie i gdzie sadzą trochę manioku.

Do osad tych trafić niełatwo, wszystkie bowiem ścieżki do nich prowadzące są bardzo umiejętnie zamaskowane i całkowicie niedostrzegalne dla obcych. Nadto na ścieżkach tych pełno pułapek, w które wpaść każdy nieuprzedzony musi.

W najgęstszym lesie Indianin porusza się ze swobodą leśnego zwierza, gdy biały ani kroku naprzód bez pomocy kordelasa231 nie zrobi; ciemna ich barwa chroni przed okiem wroga.

Indianin w lesie jest panem — jeśli wszakże uda się prześladowcom wyprzeć ich na otwartą polanę, tracą całkowicie pewność siebie, jak zwierz w klatce, i wówczas jeden strzelec może wymordować całą gromadę jednego po drugim, bez oporu lub usiłowania ucieczki z ich strony. Wiedzą o tym dobrze bugreros i korzystają niejednokrotnie z tej bezradności dzikich na otwartym polu. Indianie żywią się produktami myślistwa i owocami araukarii. Niekiedy przedsiębiorą wyprawy wojenne na osady białych, a wówczas starają się uprowadzić jak najwięcej bydła. O ludożerstwie pomiędzy nimi nie zdarzyło mi się słyszeć wiarogodnych danych. Broni zatrutej nie używają w walce.

*

24 września opuszczam Paranagua na parowcu „Rio Negro”, najmniejszym, najbrudniejszym i najpowolniejszym ze statków brazylijskiego Lloyda, a tak niemiłosiernie trzęsącym, że wcale pisać nie mogę w salonie. Zaznaczam przy sposobności, iż tym samym statkiem przybyła do Paranagua ostatnia już partia Polaków z Pinheiro, a jednocześnie z nimi kilkanaście rodzin z Opoczyńskiego, które przybyły na koszt własny, płacąc po 240 rubli od rodziny. Namówił ich do wyjazdu jeden z powróconych przez ks. Chełmickiego emigrantów.

Wybrzeże lądu posiada wciąż ten sam charakter, co na przestrzeni od Bahia dotąd: wysokie góry granitowe, dochodzące częstokroć do samego morza, do szczytów gęstym lasem podzwrotnikowym porosłe. Ryzoforowe bagna kończą się na południe od Paranagua.

Nazajutrz z rana zawijamy do przystani w Sao Francisco. Niemieckie, dość schludne miasteczko, z panującą nad nim białą wieżycą kościoła, przykrytą półkulistą kopułą, leży na brzegu niewielkiej zatoki, okolonej zewsząd zielonymi górami. Dzikie wycie dwóch parowców, przybijających jednocześnie, rozlega się donośnym echem pomiędzy skałami; w pobliżu okrętu igra stado wielkich, białych delfinów.

Stoimy krótko, dla wysadzenia kilkunastu Niemców, udających się do Joinville.

Po kilku godzinach jazdy stajemy wieczorem w Itajahy, drugim portowym miasteczku, położonym na płaskim, piaszczystym wybrzeżu.

Wejścia do obszernej i spokojnej przystani broni długa i prosta ławica piaszczysta, bardzo niebezpieczna dla żeglugi, którą tylko statki bardzo płytko w wodzie zanurzone i posiadające bardzo silną maszynę w czas cokolwiek niespokojny przebywać mogą. „Rio Negro” do liczby tych niewielu należy, co nie jest drobnostką dla wysiadających tutaj pasażerów, na otwartym bowiem morzu fala jest z powodu sąsiedztwa rafy zawsze bardzo silna, a wskakiwanie w warunkach podobnych do łódki wymaga prawdziwie akrobatycznych zdolności.

O północy tego samego dnia osiadamy na mieliźnie przy wejściu do kanału dzielącego wyspę Desterro (Wygnanie) od stałego lądu. Dopiero nad ranem możemy ruszyć dalej. O godzinie szóstej, gdy mgła się podniosła, prześliczna odkrywa się przed oczami naszymi panorama. Powierzchnia kanału, zamkniętego wąskimi cieśninami od północy i południa, gładka jak lustro, w którym się odbijają ostro kontury statków stojących na kotwicy; na prawo — dziki krajobraz górski, poszarpane szczyty granitowe, czarne, ponure, ginące w chmurach, przysłonięte lekką mgłą białych obłoczków, przesuwających się po stokach lub wznoszących pionowo jak dymy kominów z głębi lesistych wąwozów. Na lewo — również górzysta, lecz ludna wyspa, usiana mnóstwem domków wiejskich, grupami kokosów, bananów, jasnozielonymi płatami plantacji trzciny cukrowej, a brzegi najeżone nagimi, czarnymi skałami granitu.

Wprost nas, na północnym cyplu wyspy, wznosi się nad zatoką półkolistym amfiteatrem spore miasto o południowej architekturze, z wieżycami kościołów o okrągłych kopułach, bielejącymi w słońcu, ocienione palmami. Nad miastem od północy panuje złowieszcze memento232: bardzo ładny, ale też i bardzo zapełniony cmentarz, ocieniony szpalerem palm i cyprysów. Cmentarz ten, na kilkunastotysięczne miasto stanowczo za wielki, jest wskazówką niezdrowego klimatu. Sta Catharina v. Desterro jest dotychczas jeszcze miejscem wygnania dla politycznych przestępców.

W mieście mieszka kilkuset Polaków, wyłącznie rzemieślników. Wszyscy znaleźli dość korzystne zatrudnienie.

Brzeg stałego lądu od razu wznosi się bardzo stromo, tylko w północnej części cieśniny oddzielającej wyspę istnieje przestrzeń dostępniejsza; od połowy długości kanału ku południowi ciągnie się dzika, leśna, skalista i niedostępna okolica, prawie wcale niezamieszkała, aż do ujścia rzeki Tubarao przy miasteczku Laguna, gdzie znowu spotykamy nowe kolonie polskie, ogółem około 1000 ludzi liczące: Cocal, Cresciuma, N. Orleans. Wszystkie trzy leżą w gorącym pasie pomorskim, w pobliżu lokalnej linii kolejowej.

Z miejscowości tej dochodzą wciąż wiadomości o buntach emigrantów z powodu braku żywności i nieregularnych wypłat za robociznę rządową. Dzienniki prowincjonalne karcą ostro postępowanie rządu, który zamiast żywności i pieniędzy posyła na uśmierzenie kolonistów bagnety i batogi. Świeżo właśnie przed moim przybyciem oddział wojska, wysłany na poskromienie buntowników, odmówił posłuszeństwa, a oficerowie, oburzeni narzuconym sobie rzemiosłem katów morzonej głodem ludności, po powrocie do Desterro przyczynili się najbardziej do poruszenia opinii publicznej na korzyść emigrantów.

Region górzysty i leśny ciągnie się bez przerwy aż do szerokości Porto Allegre w prowincji Rio Grande do Sul, mniej więcej do linii kolei łączącej Porto Allegre i Uruguayana. Kolonie rolnicze w okolicy Porto Allegre leżą wszystkie wśród gór i lasów.

Nazajutrz po odjeździe z Desterro na próżno szukam gór, do których od chwili ujrzenia lądu brazylijskiego oko moje przywykło: płaski jak stół step zielony rozściela się na widnokręgu, gdzieniegdzie tylko szczupłą kępą drzew urozmaicony.

Jesteśmy już w prowincji Rio Grande do Sul, posiadającej cechy argentyńskich pampasów. Olbrzymia ława piasku ciągnie się od północnych granic prowincji aż do miasta Rio Grande, oddzielając od morza obszerny liman233 — Lagoa dos Patos, do którego wpada od północy rzeka Rio Grande. Liman ten dostępny jest, i to z trudnością, jedynie od południa, toteż statki idące z Rio Janeiro do Porto Allegre i Pelotas muszą dwa dni drogi nakładać, nie mając bezpośredniego dostępu od strony oceanu, lecz zmuszone całą dobę płynąć limanem. Przed ławą, zamykającą wejście do limanu, stajemy w nocy dnia 27 września, podziwiając nadzwyczaj silną fosforescencję morza. Za statkiem świeci szeroka mlecznobiała smuga, grzbiety fal migają jak błędne ogniki; stado ryb, uciekające przed statkiem, wygląda jak pęk rakiet w wodzie puszczonych, a mlecznobiała, świecąca smuga, pryskająca snopami iskier, znaczy linię rafy, zamykającej nam wejście do portu. Nad ranem przebywamy szczęśliwie ławicę, pozostawiając na prawo małe miasteczko, do połowy zasypane przez lotne piaski — miasto dawniejsze, przeniesione później na ląd stały — i stajemy w przystani Rio Grande do Sul. Przystań, dla wiatrów zewsząd otwarta, należy do najgorszych, zwłaszcza iż morze w tych szerokościach rzadko bywa spokojne. Doświadczamy tego, przebywając łodzią krótką przestrzeń dzielącą nas od brzegu. Miasto, liczące około 10 000 mieszkańców, jest czysto portugalskie, nie tylko pod względem języka, lecz typu mieszkańców, architektury domów i gmachów publicznych, widocznie kopiowanych z Lizbony. Tylko malownicze położenie Lizbony naśladować się nie dało. Miasto leży na zupełnej płaszczyźnie, wśród słonych bagien nadmorskich, a dalsze ulice i place, nawet pomimo panującej od dość długiego czasu suszy, są trudne do przebycia z powodu olbrzymich kałuż i grząskiego błota. Roślinność drzewna, nadzwyczaj uboga i z wielkim wychowana mozołem, składa się z eukaliptów, skarłowaciałej włoskiej sosny, wierzby amerykańskiej, mimozy, cyprysów, brzoskwiń i kilku palm; dalej trochę kaktusów, agawy i wina. W środku miasta leży dość ładny skwer, z brzydkim obeliskiem w środku, będącym nieudolnym naśladowaniem pomnika niepodległości w Buenos Aires; u góry postać republiki we frygijskiej czapce234, u dołu napis: „19 de Mayo, 18 de Setembro 1889”; niżej: „libertade, egalidade, fraternidade, humanidade235. Na przekór portugalskiemu wyglądowi miasta słyszy się nieustannie język hiszpański, a sympatie ludności wcale niedwuznacznie ku południowi się zwracają.

Murzynów wszędzie pełno. Dziwne to robi wrażenie po dwumiesięcznym pobycie w czysto europejskich koloniach. Na jednym z pustych, pełnych kałuż placów miejskich gromada czarnych praczek suszy bieliznę wypraną na ziemi, dając wymowny dowód, jak mały jest ruch w tej okolicy. Uderza jeszcze u ludności pewien szczegół, nieznany gdzie indziej, a tym jest zamiłowanie u rybaków do czerwonego koloru: ubierają się wszyscy niemal w grube kurty i długie portugalskie kołpaki jaskrawopąsowej barwy.

Na targowisku miejskim, wśród stosów pomarańcz przechadza się z powagą oswojony struś (Rhea americana)236, ulubieniec czarnych przekupek i targowej publiczności.

Przyzwyczaiwszy się szukać wszędzie wychodźców polskich, udaję się i tutaj do hotelu emigracyjnego: w brudnej izbie wszakże tym mianem ochrzczonej zastaję samych Włochów i Hiszpanów. Polaków wysyłają do Porto Allegre i Pelotas lub też na granicę urugwajską, w góry Serra do Herval.

Wiadomości, jakie od uciekających z Porto Allegre („Porta Grela” u Polaków) wychodźców dochodzą, są w ogóle niepomyślne, choć w znacznej mierze przesadzone, o ile dotyczą nie pełnego rozpaczy położenia w barakach emigranckich, lecz stanu samychże kolonii.

Tak samo, jak w okolicy Curitiby i Sao Bento, istnieją tutaj pośród licznych i pomyślnie rozwijających się osad niemieckich i włoskich także kolonie polskie dawniejsze, datujące z okresu przed gorączkową brazylijską emigracją, których stan w ogóle jest pomyślny. Nowi emigranci znaleźli się tutaj w tym samym położeniu, co w S. Catharina, tj. zastali najlepsze, najbliżej miasta i kolei położone miejscowości zajęte przez kolonie niemieckie i zostali przeważnie wysiedleni w głąb gór, ku północy, w stronę granicy stanu Parana, Misji argentyjskich237 i Paragwaju. Tą też drogą niektóre rodziny do tej ostatniej republiki na kolonie rządowe się dostały.

O stanie wychodźstwa polskiego w prowincji Rio Grande do Sul posiadamy wiadomości bardzo w ogóle szczupłe. Wiadomo tylko, że Porto Allegre było miejscowością dlań fatalną, prawdziwym cmentarzyskiem polskim, gdzie dzieci zwłaszcza wymierały gromadnie. Ci, co wytrzymali piekło domów emigracyjnych i dostali się wreszcie na kolonie, mają się nieźle, jak wnosić można z listu p. Mirosława Busse z dnia 1 grudnia 1892, ogłoszonego w 9 numerze „Gazety polskiej w Brazylii”, nieodznaczającej się bynajmniej optymizmem w ocenie stosunków brazylijskiej emigracji. W korespondencji tej, pisanej z Caxias (na północ od Porto Allegre), jednej z kresowych kolonii górskich, czytamy pomiędzy innymi co następuje: „Kolonie włoskie, których tu jest mnóstwo, i coraz nowi przybywają, mają się dobrze. Co do Polaków, to mogę zapewnić, iż nie ma tu ani jednego kolonisty, który by musiał fiżonem (czarny szablak) się żywić, każdy ma już swoją mąkę i swoją słoninę, a prawie każdy konia i krowę. Wielu też już nie chodzi na drogi wcale pracować, choć ich płacą po 1500 reis dziennie, a na akord do 3000 reis zarobić mogą”.

Następuje użalanie się na nieustanne burdy polityczne, których prowincja jest widownią, oraz na brak księdza polskiego, bo do „italiańskiego kościoła nasi chodzić nie chcą, powiadając, że to nie katolicy, ale masony!”

Nie mogąc osobiście zwiedzić rozrzuconych po całym obszarze ogromnej prowincji kolonii, udałem się z prośbą o szczegółowy o ile można obraz wychodźstwa polskiego tutejszego do p. Klemensa Wallana, delegata Towarzystwa św. Rafała w Porto Allegre, do którego miałem list polecający od generalnego sekretarza towarzystwa, członka pruskiej izby panów, p. Cahenzli. List p. Wallan podaję bez komentarzy w dosłownym przekładzie, dodając tylko, iż wiadomości otrzymane w konsulacie rosyjskim w Buenos Aires od ministra pełnomocnego Rosji, p. Bogdanowa, zgadzają się z informacjami w liście tym zawartymi.

Liczba wychodźców polskich w przeciągu ubiegłego i bieżącego roku przybyłych wynosi 12 500. Z tych około 1000 odesłano z powrotem do Rio Janeiro. Pozostałych wysłano na grunta rządowe dla nich przeznaczone, utworzywszy z nich 10 nowych osad polskich.

Tymi są: Mariano Pimentel, Barao de Triumpho i Feliciano w górach Serra do Herval, S. Marco, Antonio Prado i Alfredo Chaves w okręgu Canoes, Jaguary i Juhy w górach Serra do Sao Martinho, Sao Antonio da Patrulha i S. Angelo238. Nadto dawniej osiedleni są Polacy w koloniach: Silveira Martins koło Santa Maria i w koloniach u źródeł rzeki Rio dos Antes: Soledade, Dona Izabel, Conde d’Eu i Caxias.

U tutejszych fazendeiros nikt z wychodźców zajęcia nie znalazł, nie będąc zdatnym do robót wymaganych przy hodowli bydła na stepie; tak samo nie starali się oni wcale o zajęcie jako wyrobnicy lub służący w mieście. Wszyscy, którzy się zdecydowali poświęcić rolnictwu, zostali wysłani do kolonii, gdzie otrzymują 80 000 braças kwadratowych gruntu (1 braça² = 4,8 metra²), czyli około 40 hektarów, narzędzia, dom etc., z obowiązkiem spłacenia sumy 800 milreisów w przeciągu pięciu lat ratami. Grunta prywatne sprzedają się tu znacznie drożej: 800–4000 milreisów za kolonię 40 hektarową, przy tym z warunkiem zapłacenia zaliczki gotówką z góry. Grunta te dla niezamożnych kolonistów są niedostępne, ponieważ właściciele żadnej im zresztą nie udzielają pomocy. Wysoka cena jest skutkiem korzystniejszego położenia w bardziej dostępnych miejscowościach.

Dotychczas wszystkie kolonie zakładano w lesie, którego gleba jest znacznie żyźniejsza od stepowej; rzadziej na gruncie mieszanym.

Wychodźcom tutaj przybyłym pozostawiono zupełną swobodę wyboru zatrudnienia, tylko w razie gdy nie chcieli się udać na kolonie rządowe, rząd odmawiał im wszelkiej dalszej pomocy ze swej strony.

Po przybyciu emigrantów pomieszczono w „hotelu emigrantów”. Hotel podobny do grudnia 1890 roku mieścił się w Porto Allegre i składał z kilku sal, niewystarczających na pomieszczenie napływających tłumów. Chcąc zapobiec natłokowi, wystawiono już w styczniu 1891 obszerny barak w Chrystal, o 2 godziny drogi za miastem, w którym często po 1500 przeszło osób naraz się mieściło. Pod względem zdrowotnym stosunki były bardzo smutne: dzieci wymarły prawie wszystkie, a i wielu dorosłych, zwłaszcza słabszej budowy, chorowało na tyfus i cholerynę239. Od stycznia do października 1891 umarło w Porto Allegre 600–800 emigrantów. Powody tej przerażającej śmiertelności leżą w nagłej zmianie klimatu, niezwykłych upałach letnich, natłoczeniu zbyt wielkiej liczby ludzi w ciasnym pomieszczeniu, wreszcie w niechlujstwie samych emigrantów, pogarszającym jeszcze stan rzeczy. Wszystkie przyczyny powyższe nie działałyby jeszcze tak zgubnie, gdyby ludzi wysyłano zaraz po przybyciu na kolonie w głąb kraju. Tymczasem pozostają oni w mieście bez potrzeby 4–5 tygodni.

Żywność otrzymują zawsze zdrową i posilną, złożoną przeważnie ze świeżego mięsa i pszennego chleba.

Wychodźców udających się na kolonie odprowadzają na miejsce partiami pod dowództwem urzędników. Otrzymują oni na kolejach i statkach przejazd bezpłatny; wewnątrz kraju przewożą ich na furach, a na złych drogach konno — silniejsi muszą iść pieszo.

Po przybyciu na kolonię emigranci pozostają przez kilka miesięcy w barakach, zanim grunta im zostaną wymierzone, domki wybudowane i drogi ukończone. Na żywność dostają kwity (vale), odpowiadające wartości zarobku za dnie pracy spędzone przy rządowej robociźnie na drogach. Kwity owe kupcy żywności przyjmują, przedstawiając w końcu miesiąca urzędowi kolonizacyjnemu do wypłaty. Kupcy z początku stawiali bardzo wygórowane ceny, wskutek czego ubodzy koloniści wyżywić się nie mogli. Zarząd kolonii usiłuje usunąć tę stronę ujemną, bądź naznaczając maksymalne taksy artykułów żywności, obowiązujące dla kupców, bądź też wytwarzając niższe ceny drogą konkurencji kilku sklepikarzy. Wielu kolonistów, zrażonych niemożliwością zarobienia na życie, opuściło swoje grunta i powróciło do baraków w Chrystal, skąd odesłano ich do Rio Janeiro240.

Ci, którzy przybyli tutaj z pewnym zasobem pieniężnym, nie odznaczali się oszczędnością i później niedostatek znosić musieli. Ci zaś, którzy przebyli pierwszy ogień, od razu biorąc się do pracy, są dzisiaj zadowoleni z posiadania kawałka żyznej gleby, dającego im pewność, przy odrobinie cierpliwości i pracy, zapewnienia w niedalekiej przyszłości sobie i rodzinie swojej skromnego, lecz niezależnego bytu.

Niestety jednak jakość zeszłorocznych przybyszów polskich jest w ogóle niżej średniej; wielu z nich mniema, że w Brazylii złoto na ulicach bez pracy zgarniać można, a ci właśnie są najbardziej wymagającymi. Ludzie, którym ja sam dostarczyłem zajęcia w fabrykach, porzucili je po 8–14 dniach, żaląc się na niedostateczną płacę, żywność, pracę ciężką etc., gdy w tych samych fabrykach robotnicy innych narodowości byli zadowoleni. W fabrykach płace miesięczne robotników, przy całkowitym utrzymaniu241, wynoszą 16–30 milreisów; rzemieślnicy zarabiają 2–5 milreisów dziennie.

Wielu z tych emigrantów woli żebrać, nawet ludzie młodzi i silni, a przykre wrażenie robi na osiadłego tutaj Europejczyka242 widok zdrowych i silnych ludzi wałęsających się po ulicach bezczynnie lub siedzących całymi dniami z wędką na brzegu morza, podczas gdy dziewczęta, kobiety i dzieci, jeśli nie żebrzą, zajmują się zbieraniem odpadków na rynku i placach publicznych.

Większość wychodźców pochodzi z Królestwa Polskiego, z guberni warszawskiej, płockiej i kaliskiej. Z początku przybywało również wielu Poznańczyków spod Gniezna. Najmniej wychodźców dostarczyła Galicja.

W hotelu emigranckim w Porto Allegre znajduje się (w październiku 1891 r.) około 1000 emigrantów polskich, żądających odesłania ich z powrotem do Europy. Rząd prowincjonalny oczekuje w tej mierze rozkazów z Rio Janeiro.

Wiadomości podane przez p. Wallana uzupełnić mogę nieco: oto oprócz wymienionych wyżej zbiegów z kolonii znaczna partia, złożona z kilkuset osób, ze stacji kolei St. Maria przedostała się przez stepy bezludne, żywiąc się mięsem upolowanych wołów, sarn i strusi, do Montevideo i Salto Oriental, gdzie się nimi zaopiekował osiadły tam dr Jurkowski. Część ich znalazła zajęcie w warsztatach okrętowych w Salto, część wstąpiła do wojska urugwajskiego, większość przedostała się do Buenos Aires i stamtąd bądź powróciła do kraju, bądź rozproszyła się po Argentynie, Chile i Paragwaju.

Co do wspomnianych w liście p. Wallana 1000 zbiegów w Porto Allegre, starania rosyjskiego konsulatu w Buenos Aires o uzyskanie od ministerstwa spraw wewnętrznych funduszu na powrót ich do kraju pozostały bez skutku; podczas późniejszych zamieszek rewolucyjnych w Rio Grande do Sul rozproszyli się za przykładem swoich poprzedników, przy czym mała cząstka dotarła do Curitiby, reszta siedzi w Santos, S. Paulo lub Rio Janeiro, szukając możności powrotu do Europy.

Produkta stanu Rio Grande do Sul są następujące: mais (2 zbiory rocznie), fasola, ryż, pszenica, żyto, jęczmień, kartofle (2 zbiory), tytoń, wino, pomarańcze, brzoskwinie, gruszki, jabłka, banany, trzcina cukrowa oraz kilka roślin miejscowych.

Włoskie winnice koło Porto Allegre i Pelotas produkują wyborne wina, wywożone do Rio Janeiro i Sao Paulo. Głównym atoli przedmiotem handlu wywozowego są produkta hodowli bydła: suszone mięso (charqui), słonina i skóry.

W porcie stoimy całe półtorej doby, czekając na pocztę z Porto Allegre i Pelotas, tylko raz jeden na miesiąc odchodzącą na południe.

W kilka dni potem połączyłem się w Buenos Aires z towarzyszami moimi w celu poczynienia przygotowań do wielkiej wyprawy geograficznej przez stepy północnej Patagonii do brzegów Spokojnego Oceanu.

Przypisy:

1. proces wadowicki (1889–1890) — głośny proces w galicyjskim miasteczku Wadowice przeciwko grupie przestępczej, która zajmowała się oszustwami emigracyjnymi, wymuszeniami od osób usiłujących wyjechać do pracy w USA oraz stręczycielstwem kobiet; na ławie oskarżonych zasiadło 57 osób, przesłuchano ponad 400 świadków; przebieg procesu relacjonowała prasa europejska i amerykańska. [przypis edytorski]

2. włościanin (daw.) — chłop. [przypis edytorski]

3. Królestwo Polskie — państwo utworzone na mocy postanowień kongresu wiedeńskiego z terenów dawnej Rzeczpospolitej pod zaborem rosyjskim, połączone unią personalną z Imperium Rosyjskim, istniejące w latach 1815–1918. [przypis edytorski]

4. żółta febra — tropikalna choroba przenoszona przez komary, w postaci ciężkiej objawiająca się nawracającą gorączką oraz uszkodzeniami wątroby powodującymi żółtaczkę (żółte zabarwienie skóry i białkówek oczu). [przypis edytorski]

5. szyfkarta (z niem. Schiffskarte) — bilet okrętowy. [przypis edytorski]

6. firma — nazwa, pod którą działa przedsiębiorstwo; tu: nazwisko osoby prowadzącej działalność. [przypis edytorski]

7. Dygasiński, Adolf (1839–1902) — powieściopisarz, jeden z głównych przedstawicieli naturalizmu w literaturze polskiej; w latach 1890–1891 jako wysłannik „Kuriera Warszawskiego” przebywał w Brazylii, skąd wysyłał korespondencję dotyczącą losów polskiej emigracji „za chlebem” (wyd. książkowe: Listy z Brazylii, 1891). [przypis edytorski]

8. w przeciągu lat — dziś popr.: w ciągu lat. [przypis edytorski]

9. wyprawa p. Glinki i ks. Chełmickiego — ekspedycja do Brazylii powzięta w 1891 po niepokojących doniesieniach Adolfa Dygasińskiego przez radcę Mikołaja Glinkę oraz księdza Zygmunta Chełmickiego (1851–1922), redaktora konserwatywnej warszawskiej gazety „Słowo”, w celu zbadania na miejscu sytuacji polskich emigrantów; owocem podróży była dwutomowa książka Chełmickiego pt. W Brazylii. Notatki z podróży (1892), w której ukazał dramatyczną sytuację emigrantów. [przypis edytorski]

10. Towarzystwo św. Rafała — niemieckie stowarzyszenie katolickie założone w 1871 w Moguncji, zajmujące się pomocą dla emigrantów oraz przeciwdziałające pochopnemu wychodźstwu; na jego wzór w 1890 zostało zawiązane w Wiedniu Austriackie Towarzystwo św. Rafała dla Opieki nad Wychodźcami (niem. Österreichische St. Raphael Verein zum Schutze der Auswanderer), zajmujące się pomocą dla emigrujących z monarchii austro-węgierskiej. [przypis edytorski]

11. Araukania — kraina historyczna w płd. części Ameryki Płd., na północ od Patagonii; obecnie należąca do Chile. [przypis edytorski]

12. rzeczpospolita — tu: republika, państwo o ustroju, w którym władza jest sprawowana przez organ wyłoniony w wyniku wyborów na określony czas. [przypis edytorski]

13. Zatoka Gaskońska (fr. Golfe de Gascogne) — dziś: Zatoka Biskajska, położona pomiędzy północnym wybrzeżem Półwyspu Iberyjskiego a południowo-zachodnim wybrzeżem Francji. [przypis edytorski]

14. porteña (hiszp.; lm porteñas) — kobieta z miasta Buenos Aires, stolicy Argentyny. [przypis edytorski]

15. Teniers, David (1610–1690) — malarz i grafik flamandzki okresu baroku, twórca scen rodzajowych. [przypis edytorski]

16. przylądek Finisterre — skalisty przylądek na zachodnim wybrzeżu hiszpańskiej Galicji; w starożytności błędnie uznawany za najdalej wysunięty na zachód punkt Płw. Iberyjskiego, „kraniec ziemi” (łac. finis terrae). [przypis edytorski]

17. mila — dawna miara odległości o różnej wartości; mila rosyjska oraz austro-węgierska to ok. 7,5 km. [przypis edytorski]

18. feston — girlanda; element dekoracyjny w formie podwieszonych po bokach kwiatów lub upiętej tkaniny. [przypis edytorski]

19. faworyty (daw.) — baczki, bokobrody. [przypis edytorski]

20. mila morska — jednostka odległości stosowana w nawigacji morskiej, równa ok. 1850 m. [przypis edytorski]

21. Senegal — państwo w zachodniej Afryce, nad Oceanem Atlantyckim, ze stolicą w Dakarze; dawniej kolonia francuska. [przypis edytorski]

22. prawidłowe — tu: regularne. [przypis edytorski]

23. czarnych burzyków (Procellaria glacialis)Procellaria glacialis (dziś: Fulmarus glacialis), inaczej fulmar lub petrel, to ptak z rodziny burzykowatych zamieszkujący północny Atlantyk i Pacyfik, na co wskazuje jego nazwa gatunkowa (łac. glacialis: lodowcowy); nie występuje u wybrzeży Afryki. [przypis edytorski]

24. Saint-Louis — miasto w płn.-zach. Senegalu, przy ujściu rzeki Senegal do Oceanu Atlantyckiego; zał. w 1659 jako pierwsza francuska osada kolonialna w Afryce. [przypis edytorski]

25. frank — dawna francuska jednostka monetarna, w 2002 zastąpiona przez euro. [przypis edytorski]

26. burnus — długie arabskie okrycie wierzchnie, rodzaj rozszerzonej peleryny z kapturem. [przypis edytorski]

27. spahisi — francuskie oddziały kolonialnej lekkiej kawalerii, werbowane spośród berberyjskich i arabskich mieszkańców francuskich posiadłości w Afryce Północnej. [przypis edytorski]

28. ober-stewardt (daw.) — główny steward na statku pasażerskim, kierujący personelem obsługującym pasażerów i oficerów. [przypis edytorski]

29. mais (fr., niem.) — kukurydza. [przypis edytorski]

30. Monsieur, donnez moi quelque chose! (fr.) — Proszę pana, niech pan coś da! [przypis edytorski]

31. Date mi un soldo! (wł.) — Dajcie solda (drobną monetę). [przypis edytorski]

32. abisyński — etiopski; Abisynia to dawna nazwa Etiopii. [przypis edytorski]

33. tużurek (z fr.) — surdut codziennego użytku, popularny na przełomie XIX i XX w., pełniący rolę dzisiejszej marynarki, ale sięgający do połowy uda. [przypis edytorski]

34. fez — nakrycie głowy noszone przez mężczyzn w w krajach muzułmańskich: czerwona filcowa czapka o kształcie walca, ozdobiona czarnym frędzlem. [przypis edytorski]

35. paltot (z fr., przestarz.) — palto. [przypis edytorski]

36. En revenant de la revue (fr.: Wracając z parady) — popularna francuska piosenka Luciena Delormela i Léona Garniera do tekstu Louis-Césara Desormes, z roku 1886, opowiadająca o drobnomieszczańskiej rodzinie zauroczonej przystojnymi żołnierzami z parady wojskowej. [przypis edytorski]

37. świece rzymskie — rodzaj sztucznych ogni: ustawiane pionowo tuleje zawierające wiele ładunków dających efekty świetlne, wyrzucanych kolejno w powietrze. [przypis edytorski]

38. maître d’hôtel (fr.) — szef służby hotelowej. [przypis edytorski]

39. bolero i fandango — ludowe tańce hiszpańskie. [przypis edytorski]

40. szansonistka (z fr., przestarz.) — śpiewaczka kabaretowa, kawiarniana lub ogródkowa; piosenkarka. [przypis edytorski]

41. bagna ryzoforowe — dziś popr.: bagna namorzynowe a. mangrowe, tropikalne przybrzeżne płycizny morskie porośnięte krzewami i drzewami, zwykle mającymi charakterystyczne, szczudlaste korzenie podporowe, które stabilizują rośliny w grząskim podłożu; typowym składnikiem lasów namorzynowych są rośliny z rodzaju korzeniara (łac. Rhizophora). [przypis edytorski]

42. Tratwy te (...) budują się — dziś popr.: tratwy te buduje się. [przypis edytorski]

43. Ochroma piscatoria — w ob. klasyfikacji: Ochroma pyramidale, balsa, drzewo rosnące w lasach Ameryki Południowej i Środkowej oraz na Karaibach, wyróżniające się bardzo lekkim i bardzo miękkim drewnem. [przypis edytorski]

44. sapotilhas (port., lm) — owoce tropikalnej sapodilli, czyli pigwicy właściwej (Manilkara zapota). [przypis edytorski]

45. anony — owoce tropikalnego flaszowca (łac. Annona). [przypis edytorski]

46. Bahia — dawna pot. nazwa miasta São Salvador da Bahia de Todos os Santos (Święty Zbawiciel z Zatoki Wszystkich Świętych), położonego we wsch. Brazylii, nad Oceanem Atlantyckim; ob. nosi ono nazwę Salvador i jest stolicą stanu o nazwie Bahia (w dawnej pisowni port.: zatoka). [przypis edytorski]

47. salina — miejsce pozyskiwania soli; tu: kopalnia soli. [przypis edytorski]

48. miriada (z gr. myrias) — grecki liczebnik oznaczający dziesięć tysięcy, używany zwykle w liczbie mnogiej na określenie ogromnej, trudnej do policzenia liczby czegoś. [przypis edytorski]

49. cyfra (daw.) — daw.: liczba, ilość; dziś popr.: pojedynczy znak pisarski służący do zapisywania liczb. [przypis edytorski]

50. Espiritu Santo — popr.: Espírito Santo, jeden ze stanów Brazylii; położony nad Oceanem Atlantyckim, od północy graniczy ze stanem Bahia. [przypis edytorski]

51. maniok — tropikalna roślina uprawna, której bulwy można przerobić na mączkę. [przypis edytorski]

52. fazendeiro (port.; lm: fazendeiros) — fazender, właściciel brazylijskiej plantacji (fazenda), zwłaszcza kawy. [przypis edytorski]

53. rząd związkowy — tj. brazylijski rząd federalny (centralny); Brazylia jest republiką federacyjną, czyli państwem związkowym, złożonym ze stanów zachowujących w dużym zakresie wewnętrzną samodzielność. [przypis edytorski]

54. kulis — niskopłatny robotnik azjatycki. [przypis edytorski]

55. australski — dziś popr.: australijski. [przypis edytorski]

56. kanak (hist.) — popr.: kanaka, człowiek pochodzący z wysp Pacyfiku, zwł. tubylczy pracownik w koloniach bryt. i na statkach. [przypis edytorski]

57. szkoła normalna — kalka z fr. école normale: szkoła wyższa. [przypis edytorski]

58. milrejs (port. milréis) — dawna brazylijska jednostka monetarna, równa 1000 rejsów (réis). [przypis edytorski]

59. argusowy — czujny, wszechwidzący; od imienia Argusa, stuokiego olbrzyma, strażnika na usługach Hery w mit. gr. [przypis edytorski]

60. on est trop vieux marin pour ça (fr.) — jesteśmy na to zbyt starymi marynarzami. [przypis edytorski]

61. bombaks — wełniak (łac. Bombax), rodzaj tropikalnych drzew, stanowiących źródło lekkiego drewna i kapoku (lekkiego puchu nasiennego). [przypis edytorski]

62. ostrokręgowy (daw.) — stożkowy, stożkowaty. [przypis edytorski]

63. Pao de Azucar, popr.: Pão de Açúcar – Głowa Cukru, góra w Rio de Janeiro w Brazylii, położona nad zatoką Guanabara, wznosząca się na wys. 396 m n.p.m., mająca kształt, jaki do pocz. XX w. nadawano cukrowi rafinowanemu na potrzeby handlu: stożkowatej bryły z zaokrąglonym wierzchołkiem. [przypis edytorski]

64. de Sta Theresa — popr. port.: de Santa Teresa. [przypis edytorski]

65. Gmunden — uzdrowiskowe miasto w Austrii, w Alpach Salzburskich, nad jeziorem Traunsee. [przypis edytorski]

66. rendez-vous (fr.) — spotkanie w umówionym miejscu i czasie. [przypis edytorski]

67. snadź (daw.) — widocznie, najwyraźniej. [przypis edytorski]

68. szmermel (daw.) — wężykowaty fajerwerk, raca. [przypis edytorski]

69. farny kościół — kościół parafialny. [przypis edytorski]

70. M-lle (fr.) — skrót słowa mademoiselle: panna. [przypis edytorski]

71. Kreol — urodzony w Ameryce Łacińskiej potomek europejskich kolonizatorów. [przypis edytorski]

72. łuki gazowe — pod koniec XIX w. w dużych miastach używano zasilanych z gazowni lamp gazowych, emitujących silne światło dzięki rozgrzewaniu do białości siatki żarowej płomieniem spalanego gazu; oświetlano nimi ulice i budynki publiczne. [przypis edytorski]

73. ineksprymable (przestarz., z fr. inexprimable: niewyrażalny) — spodnie. [przypis edytorski]

74. Feb a. Febus (mit. gr., mit. rzym.) — zlatynizowana forma słowa Fojbos (gr.: promienny), przydomka Apolla, boga światła i słońca, opiekuna sztuk, patrona poetów i pieśniarzy; jako promienny bóg słońca utożsamiany z Heliosem przemierza dzienne niebo na złotym rydwanie. [przypis edytorski]

75. Dom Pedro (port.) — tu: Piotr II (1825–1891), drugi i zarazem ostatni cesarz Brazylii; w 1889 zmuszony do ustąpienia z tronu, udał się na wygnanie. [przypis edytorski]

76. curiosum (łac.) — dziwactwo, osobliwość. [przypis edytorski]

77. Oreodoxa oleracea — w ob. klasyfikacji: Roystonea regia, palma królewska, pochodząca z Kuby. [przypis edytorski]

78. Tecoma chrysanta, popr.: Tecoma chrysantha — w ob. klasyfikacji: Handroanthus chrysanthus, występujące w Amazonii drzewo o złotożółtych kwiatach. [przypis edytorski]

79. Centrolabium sp., popr.: Centrolobium sp. (łac.) — gatunek (łac. species) roślin z rodziny Centrolobium; łaciński skrót „sp.” używany jest po nazwie rodzajowej, kiedy nie ma pewności co do gatunku. [przypis edytorski]

80. Ogród Saski — park miejski w śródmieściu Warszawy. [przypis edytorski]

81. Dom Pedro I (port.), pol. Piotr I (1798–1834) — cesarz Brazylii (1822–1831); jako syn króla Portugalii Jana VI i jego regent w kolonii w 1822 ogłosił niepodległość Brazylii i został jej pierwszym cesarzem. [przypis edytorski]

82. aguti — rodzaj roślinożernych gryzoni, żyjących w Ameryce Płd. i Środkowej. [przypis edytorski]

83. Netto, Władysław, właśc. Ladislau de Souza Mello Netto (1838–1894) — brazylijski botanik i dyrektor Muzeum Narodowego w Rio de Janeiro w latach 1870–1893. [przypis edytorski]

84. karpologia — dział botaniki zajmujący się badaniem owoców i nasion. [przypis edytorski]

85. wilegiatura (daw.) — dłuższy wypoczynek na wsi. [przypis edytorski]

86. fazenda — plantacja brazylijska, szczególnie kawy. [przypis edytorski]

87. Minas Geraes — dziś popr.: Minas Gerais, stan Brazylii położony w środkowowschodniej części kraju. [przypis edytorski]

88. cetnar metryczny — jednostka wagi w systemie, w którym występuje metr, równa 100 kg; w systemach niemetrycznych cetnar wynosił 100 funtów, tj. ok. 50 kg. [przypis edytorski]

89. zatokę Rio (...) odkrył w roku 1501 Gonçalo Coelho — Gonçalo Coelho w maju 1501 wypłynął z Lizbony, do brzegów Brazylii dotarł w sierpniu 1501, zaś zatokę Rio de Janeiro odkrył 1 stycznia 1502. [przypis edytorski]

90. hugenoci — protestanci francuscy, wyznawcy kalwinizmu. [przypis edytorski]

91. noc św. Bartłomieja — rzeź dokonana przez katolików w Paryżu w nocy z 23 na 24 sierpnia 1572 r., której ofiarą padło 3 tys. hugenotów (francuskich protestantów), na czele z ich przywódcą, admirałem Coligny, i która dała sygnał do dalszych rzezi w całej Francji. [przypis edytorski]

92. Maria Stuart (1542–1587) — królowa Szkocji; w 1558 poślubiła francuskiego następcę tronu Franciszka II Walezjusza, który w 1559 został królem Francji; po śmierci męża (1560) wróciła do Szkocji; w 1567 zmuszona do abdykacji na rzecz swojego rocznego syna Jakuba, zbiegła do Anglii; skazana za spiskowanie przeciwko królowej Elżbiecie I i ścięta. [przypis edytorski]

93. Staden, Hans (1525–1579) — niemiecki żołnierz i podróżnik; schwytany do niewoli przez brazylijskich Indian Tupinambá, po powrocie do Europy wydał książkę Prawdziwe dzieje i opis krainy dzikich, okrutnych ludożerców z Nowego Świata Ameryki (1557). [przypis edytorski]

94. Arciszewski, Krzysztof (1592–1655) — polski wojskowy, inżynier, etnograf; od 1623 w Holandii, gdzie studiował inżynierię wojskową, artylerię i nawigację; w 1629 wziął udział w ekspedycji hol. do Brazylii w celu wyparcia z kolonii Hiszpanów i Portugalczyków; w 1637 został wicegubernatorem holenderskiej Brazylii oraz wodzem naczelnym jej wojsk; w 1638 otrzymał hol. stopień gen. artylerii i admirała; w 1646 powrócił do Polski, mianowany przez Władysława IV gen. artylerii konnej. [przypis edytorski]

95. Ludwik XIV (1638–1715) — król Francji (od 1643), zwany „Królem Słońce”, panujący w okresie szczytowego rozwoju francuskiej monarchii absolutnej. [przypis edytorski]

96. orleańska dynastia — młodsza linia francuskiej dynastii królewskiej Burbonów, pochodząca od młodszego syna Ludwika XIII, Filipa I (1640–1701), księcia Orleanu. [przypis edytorski]

97. Wśród ogólnej zawieruchy wojen napoleońskich wygnana z Portugalii dynastia orleańska schroniła się do Brazylii — w 1807 Portugalia została zajęta przez wojska napoleońskie, a król Jan VI z portugalskiej dynastii Bragança wraz z rodziną został zmuszony do ucieczki z Europy; udał się do Ameryki Płd., gdzie proklamował utworzenie Królestwa Brazylii, a następnie przekształcił podległe mu terytoria w Zjednoczone Królestwo Portugalii, Brazylii i Algarve; żoną Jana VI była hiszpańska księżniczka Karolina Joachima, pochodząca z hiszpańskiej linii Burbonów, a nie z orleańskiej; najstarszym synem Karoliny Joachimy i Jana VI był pierwszy cesarz Brazylii, Piotr I. [przypis edytorski]

98. hidalgo (hiszp., lm: hidalgos) — szlachcic. [przypis edytorski]

99. los hiszpańskich hidalgos w Kalifornii — znikną pod naciskiem świeżych, zdrowych sił obcych przybyszów — Kalifornia została skolonizowana przez osadników hiszpańskich, a w 1821 stała się częścią niepodległego Meksyku, jednak do jej północnej części zaczęli przybywać traperzy i osadnicy z USA oraz Kanady; wskutek wojny amerykańsko-meksykańskiej (1846–1848) Kalifornię podzielono pomiędzy Meksyk a USA, zaś napływ ok. 300 tys. ludzi z USA i z całego świata podczas tzw. kalifornijskiej gorączki złota (1848–1855) spowodował gwałtowny wzrost zaludnienia, zmianę struktury etnicznej i szybki rozwój regionu, wcześniej głównie rolniczego. [przypis edytorski]

100. szyf (niem. Schiff) — statek. [przypis edytorski]

101. Rusin — dziś: Ukrainiec. [przypis edytorski]

102. charge d’affaires (fr.) — szef misji dyplomatycznej najniższej rangi (niższej niż ambasador lub minister pełnomocny). [przypis edytorski]

103. Curitiba (port.) — Kurytyba, miasto w płd. Brazylii, stolica stanu Parana; główny ośrodek polonijny w Brazylii. [przypis edytorski]

104. predylekcja — szczególne upodobanie, skłonność do kogoś lub czegoś. [przypis edytorski]

105. feniks — legendarny ptak odradzający się co kilkaset lat z popiołów. [przypis edytorski]

106. hiobowe wieści (fraz.) — złe, przerażające wiadomości o tragedii, nieszczęściu; od imienia bohatera biblijnej Księgi Hioba, doświadczonego przez Boga nieszczęściami w celu wypróbowania jego wiary. [przypis edytorski]

107. Lloyd — tu zapewne: Companhia de Navegação Lloyd Brasileiro (pot.: Lloyd Brasileiro), brazylijskie państwowe przedsiębiorstwo żeglugowe, zał. w 1894, rozwiązane w 1997. [przypis edytorski]

108. vagabundos e revolucioneiros, popr.: ...revolucionários (port.) — włóczędzy i rewolucjoniści. [przypis edytorski]

109. elukubracja — lichy utwór literacki, tekst pisany lub mówiony wypracowany mozolnie przez osobę pozbawioną talentu. [przypis edytorski]

110. Um polaco mais (port.) — jeszcze jeden Polak. [przypis edytorski]

111. maciejówka — męska okrągła czapka z sukna, ze skórzanym daszkiem, popularna w końcu XIX w. wśród polskiej ludności wiejskiej. [przypis edytorski]

112. Os Ingleses (port.) — Anglicy. [przypis edytorski]

113. Brema — miasto w Niemczech, stolica kraju związkowego o tej samej nazwie; w XIX w. Bremerhaven, port morski Bremy ujścia Wezery, stanowił jeden z głównych portów emigracyjnych w Europie. [przypis edytorski]

114. Lloyd — tu: Norddeutscher Lloyd, dawne niemieckie oceaniczne przedsiębiorstwo żeglugowe z siedzibą w Bremie, zał. w 1857, zlikwidowane w 1970. [przypis edytorski]

115. jarmułka — okrągła sukienna czapka na czubek głowy, charakterystyczna dla Żydów. [przypis edytorski]

116. poseł rosyjski w Rio Janeiro. Zastał on w porcie Santosu statek finlandzki — Wielkie Księstwo Finlandii, istniejące w latach w latach 1809–1917, było prowincją Imperium Rosyjskiego. [przypis edytorski]

117. araukaria — rodzaj drzew iglastych rosnących na półkuli południowej; w płd. części Brazylii rośnie araukaria brazylijska, nazywana w innych miejscach tekstu „sosną brazylijską”. [przypis edytorski]

118. kartofle dowożą się — dziś popr.: kartofle dowozi się. [przypis edytorski]

119. odbyt (daw.) — zbyt, popyt, pokupność, popularność wśród nabywców. [przypis edytorski]

120. honoratior (łac. dosł.: dostojniejszy), pol. honoracjor (daw.) — osoba piastująca wyższą godność. [przypis edytorski]

121. przeważny (daw.) — przeważający. [przypis edytorski]

122. Barszczewski, Stefan (1862–1937) — polski pisarz, dziennikarz; w latach 1891–1893 podróżował po Brazylii, Argentynie, Paragwaju i Urugwaju, przesyłając korespondencję do pism krajowych, m.in. do „Kuriera Warszawskiego”, „Przeglądu Emigracyjnego” i „Wędrowca”. [przypis edytorski]

123. arba — ciężki wóz dwukołowy typowy dla krajów zachodniej Azji; występował także na Ukrainie, na Kaukazie i w południowej Rosji. [przypis edytorski]

124. Serra do Mar — pasmo górskie w płd.-wsch. Brazylii, na krańcu Wyżyny Brazylijskiej, rozciągające się wzdłuż wybrzeża Atlantyku. [przypis edytorski]

125. Botokudzi (z port.) — ogólna nazwa nadana przez portugalskich kolonizatorów koczowniczym Indianom Ameryki Południowej, prowadzącym myśliwsko-zbieracki tryb życia w małych grupach, często noszącym w rozciągniętych uszach i dolnych wargach duże drewniane krążki (port. botoque: szpunt). [przypis edytorski]

126. caboco, częściej: caboclo — brazylijskie określenie potomka miejscowych Indian i Europejczyków, niekiedy oznaczające Indianina, który wskutek działań kolonizatorów utracił przynależność plemienną i porzucił tradycyjny tryb życia. [przypis edytorski]

127. alkowa — mały pokoik bez okien, przylegający do większego pokoju, przeznaczony na sypialnię. [przypis edytorski]

128. kołpak — wysoka czapka bez daszka, futrzana lub z futrzanym otokiem. [przypis edytorski]

129. bekas — średniej wielkości ptak wędrowny zamieszkujący tereny podmokłe; jednym z przedstawicieli podrodziny bekasów w Polsce jest dubelt. [przypis edytorski]

130. miocen (geol.) — starsza epoka neogenu, w której powstawały wielkie łańcuchy górskie, ok. 23–5 mln lat temu. [przypis edytorski]

131. paciença, popr.: paciência (port.) — cierpliwość; tu: cierpliwości! [przypis edytorski]

132. asystencja (daw.) — asysta; straż towarzysząca. [przypis edytorski]

133. koza (daw., pot.) — areszt. [przypis edytorski]

134. lot — tu z port. lote: działka gruntu. [przypis edytorski]

135. dekonfitura (daw., z fr.) — porażka. [przypis edytorski]

136. fiasco (wł.) — fiasko, niepowodzenie, nieudanie się czegoś. [przypis edytorski]

137. canela (port.: cynamon) — tu zapewne: używana w Brazylii nazwa drzewa Canella winterana, którego kora jest używana jako przyprawa podobna do cynamonu. [przypis edytorski]

138. imbuyaOcotea porosa, drzewo o twardym drewnie rosnące w płd. Brazylii. [przypis edytorski]

139. Tillandsia usnoides — popr.: Tillandsia usneoides, oplątwa brodaczkowa, gatunek rośliny z Ameryki Południowej, Środkowej i płd. części Ameryki Północnej, rosnącej na dużych drzewach: zwisającej z konarów drzew w postaci długich girland cienkich, rozgałęziających się pędów okrytych srebrzystymi włoskami. [przypis edytorski]

140. Chuskea — popr.: Chusquea, rodzaj bambusów górskich rosnących w Ameryce Łacińskiej; ich najbardziej znanym przedstawicielem jest odporna na zimno chuskea bukanowa (Chusquea culeou). [przypis edytorski]

141. palmita — potoczne określenie brazylijskich palm z rodzaju Euterpe o jadalnym rdzeniu młodego pnia (tzw. serce palmy, palmito), np. euterpa jadalna (Euterpe edulis) i warzywna (Euterpe oleracea). [przypis edytorski]

142. herva cortaderaCortaderia selloana, trawa pampasowa, kortaderia, obecnie uprawiana w Polsce jako roślina ozdobna. [przypis edytorski]

143. sosna brazylijska (Araucaria brasiliensis) — w ob. klasyfikacji: Araucaria angustifolia, araukaria brazylijska, drzewo iglaste z rodziny araukariowatych (sosna należy do odrębnej rodziny sosnowatych). [przypis edytorski]

144. Fonseca, Deodoro da (1827–1892) — przywódca zamachu stanu, w wyniku którego obalono cesarza Brazylii Piotra II; pierwszy prezydent (1889–1891) nowo powstałej Republiki Brazylijskiej; zmuszony do podania się do dymisji w obliczu buntu dowódców marynarki z powodu rozwiązania przez niego parlamentu. [przypis edytorski]

145. López, Francisco Solano (1827–1870) — wojskowy i polityk paragwajski, syn prezydenta Carlosa Antonio Lópeza, wiceprezydent i dowódca armii, po śmierci ojca wybrany na prezydenta (1862); powodowany mocarstwowymi ambicjami wciągnął Paragwaj w krwawą wojnę z Argentyną, Brazylią i Urugwajem (wojna paragwajska 1864–1870), która doprowadziła kraj do upadku i okupacji. [przypis edytorski]

146. herva mate, popr.: erva mate (port.) a. yerba mate (hiszp.) — susz ze zmielonych liści i gałązek ostrokrzewu paragwajskiego, z którego przyrządza się napar popularny w krajach Ameryki Płd. [przypis edytorski]

147. mórg a. morga — dawna jednostka miary gruntu; różna w zależności od obszaru: na ziemiach polskich w XIX w. było to ok. 0,5 ha. [przypis edytorski]

148. wasąg — prosty wóz konny o burtach wyplatanych z wikliny. [przypis edytorski]

149. Wasserpolak (z niem.: wodny a. rozwodniony Polak) — niemiecki termin stosowany przez Prusaków na określenie ludności mówiącej dialektem śląskim, zamieszkującej Górny i Dolny Śląsk; od XIX w. pejoratywny, używany także na określenie polskojęzycznych mieszkańców Warmii, Mazur i Kaszub. [przypis edytorski]

150. synekura (z łac. sine cura: bez troski, bez starania) — dobrze płatne stanowisko niewymagające żadnej pracy. [przypis edytorski]

151. Moloch (mit. semicka) — bóg Fenicjan i Kananejczyków, któremu wg Biblii miano składać ofiary z dzieci; przen.: coś bezlitosnego, złego, pochłaniającego niewinne ofiary. [przypis edytorski]

152. guarani — język Indian z grupy ludów Guarani, zamieszkujących płd. Brazylię, płn.-wsch. Argentynę, Paragwaj i wsch. Boliwię. [przypis edytorski]

153. Y-guassu — dziś popr.: Iguaçu, rzeka w płd. Brazylii, lewy dopływ Parany. [przypis edytorski]

154. granicę Brazylii i Argentyny (Missiones) — dziś popr.: Misiones, prowincja Argentyny, położona w płn.-wsch. części kraju, granicząca z Paragwajem i Brazylią. [przypis edytorski]

155. kłosu — dziś popr. forma D. lp: kłosa. [przypis edytorski]

156. Jlex paraguayensis — popr.: Ilex paraguariensis, ostrokrzew paragwajski. [przypis edytorski]

157. indyjski — tu daw.: indiański. [przypis edytorski]

158. 3 arroby — tak w źródle, mimo że rachunkowo 1/4 beczki powinna mieścić 2 arroby. [przypis edytorski]

159. La Plata — wielkie wspólne lejkowate ujście końcowych odcinków rzek Parany i Urugwaj do Oceanu Atlantyckiego, leżące na granicy Argentyny i Urugwaju. [przypis edytorski]

160. tyfus plamisty a. dur plamisty — niebezpieczna choroba zakaźna wywoływana przez bakterie przenoszone przez wszy i pchły, przyczyna ciężkich epidemii. [przypis edytorski]

161. tyfus brzuszny a. dur brzuszny — ostra choroba zakaźna wywołana bakteriami z grupy salmonelli. [przypis edytorski]

162. dyzenteria — czerwonka, ostra choroba zakaźna jelit, której objawem jest uporczywa, krwawa biegunka. [przypis edytorski]

163. szkorbut — choroba spowodowana długotrwałym niedoborem witaminy C w pożywieniu, objawiająca się m.in. samoczynnymi krwawieniami, zapaleniem dziąseł, wypadaniem zębów, powstawaniem niegojących się ran, ogólnym osłabieniem. [przypis edytorski]

164. influenza (daw.) — grypa. [przypis edytorski]

165. Wyspa Kwiatów (port. Ilha das Flores) — mała wyspa przy wybrzeżu zatoki Guanabara, w pobliżu Rio de Janeiro, na której w 1883 cesarski rząd brazylijski zorganizował miejsce tymczasowego zakwaterowania dla imigrantów, gdzie byli oni rejestrowani, przydzielano im ziemię, odbywali kwarantannę i aklimatyzowali się do nowego środowiska; w latach 1894–1896 republikański rząd federalny przekazał odpowiedzialność za promowanie imigracji i przyjmowanie swoich imigrantów poszczególnym stanom, które jednak z trudem ponosiły koszty; w 1907 ponownie scentralizowano politykę imigracyjną i zrestrukturyzowano placówkę na Wyspie Kwiatów. [przypis edytorski]

166. jak świat światem — początek polskiego przysłowia: jak świat światem (tj. nigdy), nie będzie Niemiec Polakowi bratem. [przypis edytorski]

167. Germania — rzymska nazwa ziem na wschód od Renu i na północ od górnego i środkowego Dunaju, zamieszkiwanych przez Germanów; później: poetycka nazwa Niemiec. [przypis edytorski]

168. surma — instrument dęty o przenikliwym brzmieniu, używany w dawnym wojsku do sygnalizacji. [przypis edytorski]

169. gemüthliche, popr.: gemütliche (niem.) — serdeczni, mili, przyjemni. [przypis edytorski]

170. amerykańskiego czubatego wróbla (Zonotrichia pileata) — w ob. klasyfikacji: Zonotrichia capensis, pasówka obrożna (białogardła), gatunek małego ptaka z rzędu wróblowatych, występującego w Ameryce Środkowej i Południowej. [przypis edytorski]

171. sępów urubu (Cathartes atratus) — w ob. klasyfikacji: Coragyps atratus, sępnik czarny (urubu czarny), ptak z rodziny kondorów o czarnym upierzeniu, występujący w Ameryce Środkowej i Południowej. [przypis edytorski]

172. pełzacze (biol.) — rodzina niewielkich, żerujących na drzewach ptaków z rzędu wróblowych. [przypis edytorski]

173. piewik — rodzaj owada z podrzędu pluskwiaków mający zdolność wydawania i odbierania dźwięków oraz wykonywania skoków; cykada. [przypis edytorski]

174. nosorożce (Phanaeus) — chrząszcze z rodziny poświętnikowatych, wyróżniające się metalicznym połyskiem ciała (gr. phanaios: przynoszący światło); niektóre gatunki z tego rodzaju mają wyrastający z głowy róg. [przypis edytorski]

175. ameizas, popr.: ameixas (port.) — śliwki. [przypis edytorski]

176. Conurus brasiliensis — w ob. klasyfikacji: Eupsittula aurea, konura brazylijska. [przypis edytorski]

177. gnejs — skała metamorficzna o krystalicznej strukturze, zwykle pstra. [przypis edytorski]

178. skwater (z ang. squatter) — w XIX w. w Ameryce Północnej: osadnik na nowej ziemi nieposiadający do niej tytułu prawnego. [przypis edytorski]

179. poncho (hiszp.) — wierzchnie okrycie z prostokątnego kawałka tkaniny z otworem na głowę pośrodku. [przypis edytorski]

180. arkan — sznur zakończony pętlą, służący do chwytania zwierząt. [przypis edytorski]

181. dwa gatunki długonogich sępów (Polyborus brasiliensis i P. tharus) — w Ameryce sępy nie występują; gatunki określone przez podane dawne nazwy łacińskie w ob. klasyfikacji są uznawane za dwa podgatunki tego samego gatunku Caracara plancus, dużego drapieżnego ptaka z rodziny sokołowatych: karakara czubata i karakara białorzytna. [przypis edytorski]

182. Theristicus melanops — popr.: Theristicus melanopis, ibis maskowy. [przypis edytorski]

183. Colaptes agricola — w ob. klasyfikacji: Colaptes campestris, dzięcioł łąkowy (jego południowy podgatunek, dzięcioła pampasowego, uznaje się niekiedy za osobny gatunek). [przypis edytorski]

184. Mimus — rodzaj amerykańskich ptaków z rodziny przedrzeźniaczy. [przypis edytorski]

185. kuropatw (Crypturus) — w ob. klasyfikacji: Crypturellus, rodzaj ptaków z rodziny kusaczy, żyjących w Meksyku, Ameryce Środkowej i Południowej. [przypis edytorski]

186. skowronek (Anthus platensis) — ptak o takiej nazwie nie występuje ani nie występował w systematyce; Anthus to rodzaj ptaków z rodziny pliszkowatych, Anthus pratensis to świergotek łąkowy, zamieszkujący Europę; w Brazylii występuje 5 gatunków ptaków z rodzaju Anthus, ale żaden nie ma podobnej nazwy gatunkowej. [przypis edytorski]

187. lis stepowy (Canis azarae) — w ob. klasyfikacji: Cerdocyon thous, majkong a. lis krabojad, drapieżny ssak z rodziny psowatych, zamieszkujący sawanny i rzadkie lasy Ameryki Południowej. [przypis edytorski]

188. algarrobo — zbiorcza nazwa dla drewna pozyskiwanego z niektórych gatunków niewielkich drzew i krzewów należących do rodzaju jadłoszyn (Prosopis); ze względu na swoją twardość szczególnie cenione jest z Prosopis alba. [przypis edytorski]

189. paleozoik, era paleozoiczna — era w geologicznej historii Ziemi, ok. 540–252 mln lat temu; w dawnej periodyzacji paleozoik był najstarszą erą. [przypis edytorski]

190. Corrientes — miasto w płn.-wsch. Argentynie, nad rzeką Paraną. [przypis edytorski]

191. szablak (reg.) — fasola. [przypis edytorski]

192. przy domie — dziś popr.: przy domu. [przypis edytorski]

193. Rossi, Giovanni (1856–1943) — włoski anarchista; kierując się ideami tzw. socjalizmu utopijnego, w 1890 założył kolektywistyczną kolonię w brazylijskim stanie Parana, która przetrwała do 1893. [przypis edytorski]

194. falanster — osiedle zamieszkiwane przez wspólnotę zwaną falangą, forma organizacji zaproponowana przez francuskiego socjalistę utopijnego Charles’a Fouriera (1772–1837) zamiast państwa; na falanster miały się składać obszary rolne, park, zabudowania gospodarcze i obszerny budynek, gdzie żyłoby i wspólnie pracowało półtora tysiąca osób obojga płci i wszystkich potrzebnych wspólnocie profesji. [przypis edytorski]

195. la proprieté c’est le vol (fr.) — własność to kradzież; słynny slogan francuskiego antykapitalistycznego anarchisty Pierre’a-Josepha Proudhona z jego książki z 1840 pt. Czym jest własność? [przypis edytorski]

196. Murillo, Bartolomé Esteban (1617–1682) — hiszpański malarz barokowy. [przypis edytorski]

197. Sława Isusu Chrystu (rus.) — Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. [przypis edytorski]

198. sąg — stos drewna. [przypis edytorski]

199. karcz — pniak pozostały po wycięciu drzewa. [przypis edytorski]

200. fornal — robotnik rolny w folwarku, zwłaszcza obsługujący konie robocze. [przypis edytorski]

201. na stołka — tak w źródle; zapewne powinno być: ani stołka. [przypis edytorski]

202. tapioka — rodzaj kaszy wyrabianej ze skrobi uzyskanej z bulw manioku jadalnego. [przypis edytorski]

203. capivary (Hydrochoerus capibara) — w ob. klasyfikacji: Hydrochoerus hydrochaeris, kapibara, lądowo-wodny gryzoń mieszkający w Ameryce Płd; kapibara wielka jest największym z żyjących gryzoni (do 65 kg). [przypis edytorski]

204. burka — dawne wierzchnie okrycie z grubej tkaniny, rodzaj obszernej peleryny z kapturem, zwykle używanej podczas podróży. [przypis edytorski]

205. stelmach (daw.) — rzemieślnik wyrabiający drewniane wozy i części do nich. [przypis edytorski]

206. il fallait faire bonne mine à mauvais jeu (fr.) — trzeba robić dobrą minę do złej gry. [przypis edytorski]

207. wideta (daw.) — posterunek, warta, czujka. [przypis edytorski]

208. nemrodowski — przen.: myśliwski; od imienia Nemroda, biblijnego prawnuka Noego, sławnego myśliwego. [przypis edytorski]

209. penelopa — rodzaj dużego ptaka grzebiącego, występującego w Ameryce Środkowej i Południowej. [przypis edytorski]

210. v. — tu: skrót od łac. vel: lub, czyli. [przypis edytorski]

211. synowiec (daw.) — syn brata, bratanek. [przypis edytorski]

212. fajerwerker (z niem.) — dawny stopnień podoficerski w artylerii. [przypis edytorski]

213. Fałat, Julian (1853–1929) — jeden z najwybitniejszych polskich akwarelistów; wśród jego obrazów dominują sceny myśliwskie, dzikie zwierzęta i pejzaże. [przypis edytorski]

214. nb. — skrót od: notabene, zwrotu wprowadzającego ważną wtrąconą informację, używanego w znaczeniu: „warto zaznaczyć”. [przypis edytorski]

215. brak opieki lekarskiej... — po wyjeździe moim lekarzem w S. Matheo został aptekarz Polak, p. Sztencel z Kalisza. [przypis autorski]

216. skunksa (Galictis barbara) — w ob. klasyfikacji: Eira barbara, hirara amerykańska, drapieżny ssak z rodziny łasicowatych, występujący w lasach Ameryki Środkowej i Południowej. [przypis edytorski]

217. ocelota (Felis pardalis) — w ob. klasyfikacji: Leopardus pardalis, drapieżny ssak z podrodziny kotów. [przypis edytorski]

218. tapir, czyli anta (Tapirus americanus) — w ob. klasyfikacji: Tapirus terrestris, roślinożerny ssak nieparzystokopytny z krótką trąbą. [przypis edytorski]

219. pekkari (Dicotyles torquatus) — w ob. klasyfikacji: Pecari tajacu a. Dicotyles tajacu, pekari obrożny, wszystkożerny ssak, z wyglądu podobny do dzika, żyjący w Ameryce. [przypis edytorski]

220. dzik (Dicotyles labiatus) — w ob. klasyfikacji: Tayassu pecari, pekari białobrody, wszystkożerny ssak, podobny do dzika, żyjący w Ameryce, większy od pekari obrożnego. [przypis edytorski]

221. wyjec (Mycetes caraya) — w ob. klasyfikacji: Alouatta caraya, wyjec czarny. [przypis edytorski]

222. funt — dawna jednostka wagi, równa ok. 0,5 kg. [przypis edytorski]

223. hoch! (niem.) — tu: niech żyje, wiwat. [przypis edytorski]

224. Tibajy — dziś popr.: Tibaji a. Tibagi, rzeka w płd. Brazylii, dopływ rzeki Paranapanema. [przypis edytorski]

225. Rio Avajem (Rio Varzea na niektórych mapach) — dziś: Rio da Várzea, rzeka w płd. Brazylii, lewy dopływ rzeki Urugwaj. [przypis edytorski]

226. una revoluçao, popr.: uma revoluçao (port.) — rewolucja. [przypis edytorski]

227. brazylijski Lloyd — Companhia de Navegação Lloyd Brasileiro (pot.: Lloyd Brasileiro), brazylijskie państwowe przedsiębiorstwo żeglugowe, zał. w 1894, rozwiązane w 1997. [przypis edytorski]

228. Itajahy — dziś popr.: Itajaí, miasto w Brazylii, w stanie Santa Catarina. [przypis edytorski]

229. dolichocefal (z gr.) — długogłowy, o znacznie wydłużonej głowie. [przypis edytorski]

230. cal — dawna miara długości, równa ok. 2,5 cm. [przypis edytorski]

231. kordelas — długi nóż myśliwski, służący do oprawiania upolowanej zwierzyny; niegdyś również element uzbrojenia, używany głównie przez marynarzy; tu: jako wytrzymała broń, którą można było wyrąbywać sobie drogę. [przypis edytorski]

232. memento (z łac.) — tu: nawiązanie do sentencji memento mori (łac.): pamiętaj o śmierci. [przypis edytorski]

233. liman — rodzaj płytkiej zatoki u ujścia rzeki. [przypis edytorski]

234. frygijska czapka — stożkowe nakrycie głowy, ściśle ją opasujące, z opadającym do przodu czubkiem; dla staroż. Greków ten rodzaj czapki był charakterystyczny dla ludów ze wschodu, np. z Frygii w Azji Mniejszej; w staroż. Rzymie takie nakrycie głowy otrzymywał wyzwoleniec, stąd czapka frygijska była symbolem wolności; w okresie Wielkiej Rewolucji Francuskiej czerwona czapka frygijska z trójkolorową kokardą (barwy flagi nowo powstałego państwa) nazywana była czapką wolności i stała się symbolem samej rewolucji. [przypis edytorski]

235. libertade, egalidade, fraternidade, humanidade (port.) — wolność, równość, braterstwo, ludzkość; pierwsze trzy wyrazy to hasła Rewolucji Francuskiej, która obaliła monarchię i zaprowadziła republikę. [przypis edytorski]

236. struś (Rhea americana) — nandu szare, duży, nielotny ptak, zamieszkujący Amerykę Południową. [przypis edytorski]

237. Misji argentyjskich — mowa o argentyńskiej prowincji o nazwie Misiones, położonej w płn.-wsch. części Argentyny i graniczącej z Paragwajem oraz Brazylią. [przypis edytorski]

238. Mariano Pimentel, Barao de Triumpho i Feliciano w górach Serra do Herval, S. Marco, Antonio Prado i Alfredo Chaves... — wszystkich tych miejscowości z wyjątkiem Serra do Herval na szczegółowej mapie kolonii niemieckich nie mogłem odnaleźć. [przypis autorski]

239. choleryna (daw.) — ostre, bakteryjne zatrucie pokarmowe z objawami podobnymi do cholery (biegunka, wymioty). [przypis edytorski]

240. Wielu kolonistów (...) opuściło swoje grunta i powróciło do baraków w Chrystal, skąd odesłano ich do Rio Janeiro — rozproszyli się oni po całej Brazylii, wyginęli z nędzy lub powrócili do Europy. [przypis autorski]

241. przy całkowitym utrzymaniu — tu: oprócz całkowitego utrzymania. [przypis edytorski]

242. przykre wrażenie robi na osiadłego tutaj Europejczyka — dziś popr.: przykre wrażenie robi na osiadłym tutaj Europejczyku. [przypis edytorski]