Bum!

i świat rozkwita jak odświętna raca

ciekawe co to za okazja

że od tej pory wszystko zmierza na zewnątrz

z dala od tej osobliwości, której potem nadawano różne nazwy

w sumie nic takiego, garść nagrzanych gwiazd

ok. 200 miliardów w naszej mlecznej okolicy

a miejsce akcji jest częścią przedstawienia

bo kiedyś nie było miejsca

i nie było kiedyś

Neutrino samotny żeglarz

mały Odyseusz co podbija pustkę, która jest we wszystkim

i co to znaczy wrócić

i co to znaczy dom

i co to znaczy do?

Kolejny przełom w historii ludzkości

radość w TV

opanowaliśmy nowe słowo bozon

jesteśmy na żywo informowani

o tym co widzimy

całkiem nam nie straszne takie czarne dziurki

(What if darkness became unhinged right now?

to Ashbery, ale o czym innym)

bo tak naprawdę wymiarów jest jedenaście

a wszechświat to gigantyczne organy

i jak to jest stale być wyśpiewywanym

o tym Coleridge w „Harfie Eolskiej”

i Wordsworth w „Preludium” co prawda

żaden z nich nie słyszał o superstrunach

blisko, coraz bliżej

ciepło, coraz cieplej

pytanie o częstotliwość głosu anioła

w pewnym sensie jest to bowiem remake

starych teleologicznych historii

chodzi o odświętne zagęszczenie czasu

żeby wszyscy przez chwilę popatrzyli w tę samą stronę

co i my czynimy

przy zgaszonym świetle

kiedy nas otacza szarość pełna szmerów

i drżenia