Słówka i słufka

Dziś po dyktandzie76 w szkole

Wrócił Jerzyk do domu markotny77.

Ziewał, ziewał — i zdrzemnął się przy stole,

Bo i dzień był jakiś senny i słotny78.

I przyszły do Jerzyka trzy słówka:

«Brzózka» «Jabłko» i «Główka»,

I powiedziały:

— Jestem Brzózka, nie «bżuska».

— Jestem Jabłko, nie «japko».

— Jestem Główka, nie «głufka».

Jak można tak znieważać urodę naszą i ród79?

Trzeba się uczyć! Uważać! Na pewno opłaci się trud.

Nie pomogą tu żadne wykręty, wymówki. —

I rzuciły mu na stół swoje wizytówki80,

Żeby wiedział, z kim ma do czynienia,

I wyzbył się takich zwyczajów prostackich81:

Jabłko z Jabłońskich,

Brzózka z Brzozowskich,

Główka z Głowackich.

— A gdy i nadal będziesz sadził82 błąd po błędzie,

To zrobimy z Jerzego — Jeżego,

Złego jeża kolczastego,

I co? przyjemnie ci będzie?

Wystąpiły na Jerzyka siódme poty83!

Obudził się — i do roboty!